Dodaj do ulubionych

Życie codzienne Polaka w UK

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.07, 09:36
Życie codzienne Polaka w UK


Wg ostatnich badań ok. 3 000 000 Polaków wyraża chęć wyjazdu za
granicę. Dlatego trochę ku przestrodze prezentujemy kilka opowieści
rodaka, który już tam kilka lat mieszka. Jeśli wybierasz się za
granicę to, po prostu, nie rób tak jak opisani poniżej...

Do UK przyjechałem jeszcze przed naszym wstąpieniem do UE. Było nas
tu wówczas stosunkowo mało, całe to tałatajstwo zaczęło zjeżdżać 2
lata wstecz. Młodzież wszechpolska nieznająca angielskiego,
niemająca żadnego wyuczonego zawodu, skończonej szkoły ani
doświadczenia zawodowego, aczkolwiek gotowa podjąć każdą pracę. I
tak przytoczę tu kilka przykładów z życia codziennego w UK.

Stoję sobie na przystanku czekając na autobus to Langley zaraz obok
bus station i dużego exlusywnego shopping centre. Podjeżdża autobus
z charakterystycznym logo orła na czerwonym tle, w przeciągu 10 min
wyturlało się z niego stado Polaków (panowie po 50-tce z wąsem pod
nosem sweter a’la Kononowicz, baby w chustach na głowach, i paru
dresów, którzy w ciągu następnych 10 min zorganizowali się i
podzielili na 2 grupy, wszyscy oczywiście wyposażeni w śpiwory i
wielkie torby wypchane po brzegi konserwami. Grupka około 20 osób
stoi jak słup soli i patrzy na około. To co robimy ku&wa?? Zapytał
jeden... pada odpowiedź ... Jak to co? Pracy szukać idziem... Za
chwilę następne pytanie - Mówi ktoś po angielsku??... cisza.... ktoś
z tyłu macha ręką - Ja trochę mówię... NO TO GDZIE IDZIEMY?? Ktoś
palcem pokazał (no prawie jak E.T. w tym filmie) na te duże shopping
centre... po czym wzięli torby i ruszyli na podbój UK.

Inne story dotyczące krętactwa Polakow w UK.

Jedni drugich oszukują (oczywiście każdy tu mieszkający słyszał
historię gangu polsko - rosyjsko - ukraińskiego, który skutecznie
umieszczał ogłoszenia w prasie polskiej dotyczące pracy w UK. Język
nie wymagany, 7 funtów za godzinę. Umawiał się z takimi ludźmi na
Victoria Station, odbierał ich, pobierał od nich fikcyjne opłaty za
wyrobienie dokumentów a później umieszczał w domu za który podobno
zapłacili żeby pomieszkać tu przez miesiąc. Potem w nocy wpadał do
niego właściciel i wywalał wszystkich na zbity pysk twierdząc, że
pieniędzy nie dostał. No nieważne, to są małe przekręty.

Ale opowiem wam o absolutnym geniuszu.

Gość umieścił ogłoszenie w prasie polskiej, że potrzebuje 100 osób
do pracy w fabryce Marsa w SLOUGH, znalazł ludzi nie mówiących po
angielsku, zorganizował 2 autokary i faktycznie zabrał tych ludzi po
przyjeździe do UK do fabryki MARSA, która mieści się w Slough. Cała
wyprawa była już wcześniej zorganizowana. Wszyscy weszli do środka a
pracownicy Marsa oprowadzili głupich Polaczków pokazując im całą
fabrykę.

Oczywiście cały czas mówiąc po angielsku i będąc przekonani, że to
wycieczka z Polski. Natomiast genialny Polak, który to zorganizowal
cały czas tłumaczył text trochę go zniekształcając dodając, że jutro
tu będziecie pracować, tylko się słuchajcie itd...

Po skończonej wycieczce owy geniusz pobrał od każdego opłatę w
wysokości 70 funtów od łebka za załatwienie pracy, trening i
formalności. Lipa rzecz jasna (oczywiście wszyscy byli oczarowani
zarówno miejscem domniemanej pracy jak i pieniędzmi oferowanymi
przez pracodawcę więc bez gadania zapłacili po 70 funtów) dodał
jeszcze, że następnego dnia o 7 rano mają się tu stawić przed
szlabanem. No i następnego poranka przed szlabanem fabryki MARSA w
której robi około 600 osób stanęło 100 Polaków, którzy nie mogli
wytłumaczyć czego chcą ani po co tu przyszli. W końcu zaczęli
zgodnie i chóralnie powtarzać:
- WORK WORK WORK WORK !!! ;)
W końcu ktoś wywlókł z fabryki pracującego tam Polaka, który znał
obydwa języki, który oświadczył stojącym przed szlabanem:
- ’’WYCIECZKI BYŁY WCZORAJ"

Teraz z innej beczki (a to odnośnie kradziejstwa :) )

Polacy znani są tutaj z tego, że kradną wszystko co da, a nawet
czasami nie da się ukraść... nawet rzeczy na które się normalnie
nikt nie rzuca...

Najgorszy z możliwych przyklad :]

Mój sąsiad (NIE KOLEGA TYLKO SĄSIAD) ukradł roznosicielowi prasy
cały wózek z zawartością około 120 gazet. Zaznaczam, że bezpłatnych.
Po czym próbował je sprzedać.

Inny przykład...

Każdy mieszkający w UK Polak zna sklep o wdzięcznej nazwie
Poundland. Jest to sklep słynący z tego, że wszystko jest tam po
funcie. NAJTAŃSZY Z MOŻLIWYCH, produkty są tam w większości biednej
jakości aczkolwiek trafiają się dobrych firm kosmetyki i słodycze. I
tu znowu daliśmy czadu. Kilkakrotnie złapano już tu Polaków na
bramkach wyjściowych próbujących coś wynieść z tego żałosnego sklepu
baterie paluszki, szampon, (dziewczyna chciała ukraść raz gumki do
włosów).

Teraz przykłady skąpstwa:

Wynajmowałem ludziom pokój, którzy mieli ustalone cykliczne menu na
każdy dzień tygodnia. Jedyne rzeczy, które jedli to kulki mocy
(PULPETY W SOSIE POMIDOROWYM) jedna z tańszych tutaj rzeczy jakie
można dostać do jedzenia za 22pi... oraz ryż z puszki z mlekiem za
18pi ten drugi bije do tej pory rekordy popularności sprzedaży ;D Ci
ludzie byli naprawdę skąpi na maxa... i do tego chciwi... nigdy nie
dorzucali się na papier toaletowy, plyn do zmywania naczyń czy worki
na śmieci twierdząc, że ich nie używają bo śmieci nie robią, jedzą
jedzenie z puszki i załatwiają się w pracy... teraz trochę o ich
chciwości...

Gościu miał laptopa, którego kupił okazyjnie od złodzieja, później
oczywiście sprzedał ale nie o tym mowa...

Założyłem sobie internet bulldoga 16 mb gościu stwierdził, że skoro
mam 16 mb to mogę mu za darmo po kabelku puścic necik. Ja
stwierdziłem, że nie mam nic przeciwko ale niech kupi kabel sobie i
router... bo ten co mam jest adslowy z jednym wyjściem. Oczywiście
nie kupil kabla ani routera i stwierdził, że jestem chciwy po
prostu. Za jakiś miesiąc pojawiła się na rynku oferta firmy
Netnavigator beznadziejny, tani, internet bezprzewodowy o maxymalnej
prędkości 1mb. Gość się połasił i wybrał najtańszą opcję tej firmy -
1mb łącze + limitowany download do 20 gb na miesiąc za 6.99 funta na
miesiąc ;D Oczywiście przyszedł mi się pochwalić, że ma za 6 funta
bez routera i kabla i niby taki sam dobry jak mój.

BÓG GO POKARAŁ :] za miesiąc dostał rachunek na 206.99 funtów kary.
6.99 f abonamentu i 200 funtów kary bo przekroczył limit ściągania 3
krotnie, co było uwzględnione w umowie (po anglikańsku oczywiście)
ale skoro angielskiego się nie znało to wzięło się to, co jest
najtańsze, a nie zawsze najlepsze.

Przykład Polaków oszczędzających na piwie :PP

Lokalny sklep u Hindusa, sprzedają polskie piwo niestety ceny są
dość wysokie ale towar zawsze schodzi. Facet najpierw ceny miał
stosunkowo niskie, mało osób jednak piwo kupowało, często owy towar
się przeterminowywał, a że Hindus to taka odmiana Żyda nawet na
przeterminowanym towarze starał się gość zarobić... więc obniżał
cenę zawsze o jakieś 40 pi pisał "Out of date" i sprzedawał ;pp
Normalnie piwo nieprzeterminowane jest po funcie zrobił je na 1.20 i
ciągle mu schodzi... a jak się przeterminuje to sprzedaje je po 80
pi. Polacy wtedy kupują je masowo. ;>

Teraz calkiem świeży przyklad...

Polak wchodzi do sklepu ’’spodnie ogrodniczki umazane farbą, sweter,
wąs pod nosem i obowiązkowa czapka z daszkiem. Facet zza lady pyta:
- How can I help you sir??
Koleś naprutym głosem mówi:
- DAJ MI KU.. WÓDKĘ - oczywiście po polsku. :)
HINDUS text wybąkał:
- POLAK POLAK... WODDKA WODKA??
Polak:
- YES KU.. WODKA!!!!
Hindus:
- SMALL BOTLE OR BIG ONE - i pokazuje palcem małą i dużą butelkę.
Polak:
- PRZECIEŻ MÓWIĘ, ŻE MAŁĄ CIAPAKU... ;)

Przykład dobrze wychowanych dziewcząt polskich

Stoję w kolejce w sklepie u Hindusa...

Przede mną 2 Polki około 35-40 lat, dosłownie takie MOBY DICKI, 2
razy grubsze ode mnie zmalowane jak myszka Micky, w miniówach ;]
Obserwuj wątek
    • Gość: . Re: Życie codzienne Polaka w UK IP: *.chello.pl 12.10.07, 10:46
      Taa bez komentarza,bo i po co.Natomiast ja mam przykłady nieuczciwości Anglików
      i to nie tylko z jednej ręki.Manager w klubie disco skubał
      znajomą przy każdej wypłacie o kilka ,kilkanaście funtów.Kiedy mu to
      powiedziała stwierdził ,a to załatwimy sami bez szefa dopisz tam kilka godzin
      więcej i po sprawie.
      ...Przy wyprowadzce z pokoju Angol ociągał sie z oddaniem kaucji,tak
      skutecznie,że jej w końcu nie oddał bo goście musieli wyjechać.Okazuje się ,że
      to jego stały numer...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka