peacemen
19.05.08, 17:07
Nie wiadomo czy z tymi woreczkami foliowymi to kląć czy klaskać.
Spróbuję tutaj podzielić się wątpliwościami.
Woreczki foliowe są z polietylenu. Pod względem chemicznym
polietylen nie jest toksyczny dla środowiska. Nie są również
toksyczne produkty jego rozpadu. Nic się nikomu nie stanie jeżeli
przykładowo, potnie sobie polietylen na małe kawałeczki (małe!) i je
zje. Ta jego zaleta ma jednak swoją złą stronę. Ponieważ jest
chemicznie niereaktywny, trudno się rozpada. Rozpad polega na tym,
że pod wpływem wiatru, mrozu, a szczególnie promieni słonecznych
rozpada się na małe kawałki. I trwa to latami. Może nawet setki lat.
Ktoś powie – no to ok., to jaki problem skoro nie jest toksyczny?
Dobry opis daje ostatni numer Wiedzy i Życia. Wszelki plastik, w tym
woreczki foliowe tworzą obecnie całe ławice na obszarach oceanów.
Małe kawałeczki, drobinki, adsorbuja na swojej powierzchni inne
toksyczne związki chemiczne i traktowane są przez ryby jako plankton
i w ten sposób niejako transportują toksyny do łańcucha pokarmowego.
Druga rzecz. Woreczek foliowy, unoszący się na fali jest bardzo
podobny do meduzy. Mylą się żółwie morskie, którym taki woreczek (w
całości) zapycha jelita. I zdychają. To samo dzieje się z ptakami,
też morskimi, które żerują na śmietniskach i podobnie jak rybę, taki
woreczek z resztkami jedzenia połykają w całości. Wynikiem jest
śmierć w męczarniach. Stąd akurat właśnie woreczki foliowe cieszą
się złą sławą. Dochodzi do tego problem estetyczny. Nikt nie lubi
chmary woreczków wiszących na drzewach zamiast liści. Szczególnie
jesienią i zimą. I jeszcze problem plastiku w tym szczególnie
woreczków jako śmieci. Stanowią one jedynie jakieś 15% masy śmieci,
które wyrzucamy. Jednak stanowią około 80% objętości śmieci. Wynik.
Wysypiska szybko się zapełniają. Obliczone na parędziesiąt lat, mogą
zapełnić się po parunastu latach. Trzeb zatem myśleć o lokalizacji
nowych wysypisk. Jest to politycznie trudne ponieważ nikt nie chce
mieszkać w pobliżu wysypiska. Trzeba się liczyć z niezadowoleniem
społecznym i protestami.
Stąd akcji ograniczania stosowania woreczków foliowych tak bardzo
skrzętnie przyklasnęli radni wielkich miast. Nie zrobili tego z
troski o środowisko a z chłodnej kalkulacji. Niektórzy chcą na tym
zbić kapitał polityczny jak radny PiSu z łodzi. Temat chwytliwy, a
nie trzeba się wiele wysilić. Wystarczy wprowadzić zakaz. Ponieważ
sprawa nabrała rozgłosu, supermarkety, chcąc uniknąć oskarżeń
wprowadziły torby papierowe oraz torby wielokrotnego użycia. Żona
już nawet takie kupiła dwie.
No to gdzie miejsce na wątpliwości?
Kiedy wchodzę na duże zakupy do marketu, wypełniam po brzegi cały
wózek i płacę jakieś 300-400 złotych. Idę między regały i koszę: 1.
paczka herbaty – w foliowym opakowaniu, 2. zgrzewka cukru – zgrzewka
foliowa, 3. zgrzewka mineralnej – folia, 4. pak piwa – folia, …
paczki makaronów, mleczko do kawy, pekińska, lodowa, pieczarki na
tace, chusteczki higienicznie, papier toaletowy, mrożonki itd. itd.
Wszystko w foliowym opakowaniu. Ta folia niczym się nie różni od
woreczków foliowych. No i teraz z tym całym wózkiem podjeżdżam do
kasy. I co? Mam to zapakować do „ekologicznej” torby? I czuć się
szczęśliwy bo coś robię w odpowiednim kierunku?
Nie, tylko ktoś kto nie chce myśleć zadowoli się takim rozwiązaniem.
Ja mam obawy, że na tym się skończy. Że polityk z łodzi zbije
polityczną kasę niskim kosztem. Że ludzie, którzy kupią torbę z
papieru wypełnią ją folią i będą zadowoleni bo nie będzie się to
nazywało „woreczek foliowy”. I nic się nie zmieni.
No to co? Rezygnujemy całkowicie z foliowych opakowań? Sądzę że to
się nie przyjmie. Tak naprawdę to chcemy kupować coś co jest czyste.
Nie obmacane przez innych. A butelki plastikowe? To taki sam
problem. To może zastosować inny materiał? Do pakowania papier, a do
butelek szkło. Niby wszystko fajnie, jednak ktoś kto zajmuje się tym
bardziej profesjonalnie, zauważy, że liczy się ogólna uciążliwość
dla środowiska. Także energochłonność przy produkcji czy nawet takie
rzeczy jak ilość benzyny spalanej podczas transportu pewnej masy
opakowań. Chcę tutaj wyraźnie powiedzieć. Szkło i papier są nie
mniej uciążliwe dla środowiska niż plastik. Inaczej ta uciążliwość
jest rozłożona.
No to jak sobie poradzić z tym problemem? Moim zdaniem
najistotniejszy jest recykling z prawdziwego zdarzenia. Woreczki
foliowe mogą w Polsce być. Tu nie ma żółwi i ptaków morskich. Ważne,
żeby ten woreczek był poddany prawdziwemu recyklingowi. Przy okazji
rzeczywiście skutecznie usuniemy wszystkie wyroby plastikowe a nie
tylko woreczki. No to w czym rzecz? Trzeba zrobić i już. Ano
właśnie! To wcale nie jest takie łatwe. Po pierwsze, wymaga to
planowania, logistyki z prawdziwego zdarzenia. Całego systemu
odpowiedniego zbierania, segregacji, recyklingu, spalaniu,
składowania, maszyn urządzeń, pieców itd. I co najważniejsze –
ludzi, którzy się na tym w praktyce znają. I tutaj panowie radni
wysiadają. Najprościej wprowadzić zakaz. Coś ogłosimy i już.
Prawdziwy recykling wymaga wielkiego nakładu sił i środków. I nie
chodzi tu o pieniądze. Najistotniejszy jest wysiłek INTELEKTUALNY
zaplanowania i przeprowadzenia dobrego zagospodarowania odpadków. I
tego najbardziej brakuje.
Chcę podsumować post. W ludziach drzemie duża chęć poradzenia sobie
z problemem śmieci. Ale skutecznym. Boję się, że zakaz stosowania
woreczków foliowych będzie tylko namiastką. Czymś, co odsunie naszą
uwagę od zadania prawdziwego recyklingu. Da nam wszystkim, i zwykłym
ludziom, i rządzącym poczucie, że coś zostało zrobione. A tak
naprawdę, ukryje nieudolność decydentów - i nasz własny błogi stan
wiary w proste rozwiązania. Nie wymagające wysiłku.
Pozdrawiam