Gość: maciek990
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
22.07.08, 23:15
Dla poszkodowanego zdecydowanie szczęściem nie było, że przejeżdżał patrol policji, bo funkcjonariusze niestety nie wiedzieli, co tak naprawdę dzieje, się z osobą poszkodowaną. Niestety okazało, że nikt z nich nie potrafi prawidłowo sprawdzić czy mężczyzna oddycha czy też nie, a także nikt nie umiał obsłużyć, a nawet otworzyć AED (automatycznego defibrylatora zewnętrznego), który to był na stanie radiowozu. Po za tym, najwyraźniej policja nie ma w samochodach apteczek, a jeśli już są, to na pewno brakuje w nich maseczek do sztucznego oddychania.
Serdeczne zapraszam policjantów, zwłaszcza tych, co byli na miejscu zdarzenia na kursy pierwszej pomocy i obsługi automatycznego defibrylatora zewnętrznego, który to wydaje sam komendy głosowe i ma tylko dwa przyciski, wystarczy go słuchać a zrobimy wszystko tak jak należy, ale jak widać wygrała nieumiejętność otworzenia zamka błyskawicznego…
Przechodzący mężczyzna, który jest „ratownikiem medycznym” (i nie trzeba być ratownikiem medycznym, aby umieć ratować życie ludzkie)
PS. Szczególne pozdrowienia śle do Pani, jak się później okazało studentki ratownictwa medycznego, która umiała tylko robić zdjęcia, a nie potrafiła pomóc…