Zbigniew Bereszyński manipulatorem historii

IP: *.pools.arcor-ip.net 14.10.08, 08:58
Na niedawno otwartej stronie internetowej Zbigniewa Bereszyńskiego
(www.bereszynski.cba.pl/rewolucja_historia_9.htm) znajduje
się m.in. tekst o biuletynie „Nad Stobrawą”. Mam w związku z tym
tekstem kilka uwag.

Najpierw przytoczę fragmenty opisu „wojennej” konspiracji z „Oporu
Społecznego” Z. Bereszyńskiego:
„ Już w pierwszych tygodniach stanu wojennego pojawiły się na
terenie Kluczborka także podziemne inicjatywy wydawniczo-
kolportażowe. Czołową rolę w tym zakresie odgrywała od początku
Bożena Kawka...”. „Pierwsze takie ulotki zostały wydrukowane przed
świętami Bożego Narodzenia przez B. Kawkę, której pomagała Danuta
Sobków...”. „W późniejszym czasie, aż do lutego 1982 r., Bożena
Kawka drukowała ulotki wraz z Zygmuntem Jurkiewiczem, Tadeuszem
Drozdowskim, Janiną Dobrzyńską i Piotrem Szymańskim...”. „Pierwszymi
kolporterami kluczborskiej „bibuły” byli: Janina Dobrzyńska, Edward
Sobków, Tadeusz Drozdowski i Piotr Szymański...”. „Bożena Kawka
przywiązywała ogromną wagę do rygorystycznego przestrzegania zasad
konspiracji...”. „ Dzięki tego rodzaju środkom ostrożności Służbie
Bezpieczeństwa przez cały rok nie udało się rozbić wymienionej tu
grupy wydawców i kolporterów „Nad Stobrawą”. Był to prawdziwy
ewenement na tle innych inicjatyw wydawniczych na Opolszczyźnie w
tym okresie.”. „B. Kawka została zdekonspirowana w sposób
przypadkowy...”. „ Następnego dnia, na podstawie zeznań F.
Sokołowskiego, zatrzymano również B. Kawkę.”
Ciekawe, dlaczego zabrakło tych informacji w najnowszym tekście Z.
Bereszyńskiego o „Stobrawce”.

Z. Bereszyński jest w posiadaniu obszernych zeznań F. Sokołowskiego.
Jest w nich wiele nie mniej ciekawych szczegółów
dotyczących „wojennej” konspiracji, niż szczegóły przytaczane przez
autora w związku z „drugą” konspiracją. Dlaczego Z. Bereszyński
cytuje tylko ciekawostki i szczegóły dotyczące drugiej konspiracji
(wiedząc, że większość z nich jest wyssana z palca – o tym później)?
W zeznaniach F. Sokołowski stwierdza m.in., że grupa „Kruk” także po
wznowieniu od lutego 82 „Stobrawki” nadal wydawała kilkakrotnie
okolicznościowe ulotki, kolportowała także wrocławską bibułę. Autor
przemilczał te fakty. Nie przemilczał za to ulotki drugiej
konspiracji wydanej równolegle ze „Stobrawką” z 1985 r. nawołującej
do bojkotu wyborów (przypomnę fakt, że w stanie wojennym za jedną
ulotkę szło się do obozu, za dwie do więzienia. W 1985 roku za
ulotki praktycznie nie zamykano).

Nieprawdą jest, że w kwietniu 1982 Ryszard Gleich przygotował
konspiracyjne wydanie „Nad Stobrawą”, planując kolejny numer przy
pomocy matrycy białkowej. Przytaczam cytat z listu Ryszarda Gleicha
do Jerzego Deptuły z 1990 roku (załącznik nr. 2 „oświadczenia”
internowanych -
www.internowani_z_kluczborka.republika.pl/page_2.htm): dotyczący
jego aresztowania: „...nie przypuszczałem, że mój „dowcip”
przybierze taki obrót...” A więc to był dowcip, a nie konspiracja.
Ryszard Gleich w prywatnym liście do kolegi nie miał powodu
zaniżać „rangi” jego drukarskiej inicjatywy z kwietnia 1982. Nazwał
to „dowcipem”.
Oprócz opozycyjnych tekstów ulotka jego zawierała życzenia
imieninowe dla Wojciecha Gilewicza od „podziemnej redakcji”(pod
którą Gleich się podszywał). Trzy egzemplarze (a nie trzydzieści)
wręczył Ryszard Gleich Wojciechowi Gilewiczowi, przychodząc do niego
pod koniec kwietnia 82 na imieniny.
Informacja, że rodzina Gleichów sporządziła wówczas 30 egzemplarzy
ulotek, i planowała kolejny numer bibuły jest wyssana z palca.
Gleich sam przyznał się, że to był dowcip a nie konspiracja.

Kolejny cytat z najnowszego tekstu o „Stobrawce”: „Sąd Śląskiego
Okręgu Wojskowego na sesji wyjazdowej w Opolu wydał wyrok
uniewinniający w stosunku do obu Ryszarda i
Rafała Gleich. W stosunku do Zygmunta Jurkiewicza, któremu
udowodniono prowadzenie działalności kolportażowej, orzeczono karę
18 miesięcy pozbawienia wolności z zawieszeniem na dwa lata.”
Stwierdzenie, że Jurkiewicza skazano, bo udowodniono mu winę, może
sugerować, że Gleichów uniewinniono, bo byli sprytniejsi, i nie dali
sobie niczego udowodnić.
Prawda jest taka: w akcie oskarżenia Znak akt PgS1 II/55/82 jest
napisane, cytuję: „W wyjaśnieniach swoich Ryszard Gleich w sposób
dokładny opisał technikę sporządzenia wspomnianego biuletynu...”. W
innym miejscu: „Przesłuchiwany w charakterze podejrzanego Ryszard
Gleich przyznał się do sporządzenia biuletynu...”. A
także: „Przesłuchany w charakterze podejrzanego Rafał Gleich
przyznał fakt przekazania kilku osobom (...) biuletynu (...) „Nad
Stobrawą...”.
Sąd nie musiał im więc niczego udawadniać. Przyznali się sami. A
gdzie są ich wyroki?

Jest świadomym zniekształceniem autora stwierdzenie: „W lutym 1983
r. SB aresztowała jednego z kolporterów „Nad Stobrawą”, Franciszka
Sokołowskiego, a następnie także współpracującą z nim Bożenę Kawkę.”
To tak, jakby Z. Bereszyński stwierdził, że Wałęsa był
współpracownikiem Wachowskiego. A nie odwrotnie.

Opis (Z. Bereszyńskiego) doskonale funkcjonującej drugiej
konspiracji dziwnie współbrzmi z jej opisem w „oświadczeniu”
internowanych. Każdy może to porównać.
(www.internowani_z_kluczborka.republika.pl/)
Tylko ile w tym prawdy?
Przykład: we wspomnianym już liście do J. Deptuły napisał Ryszard
Gleich, cytuję: „...po moim wyjeździe do Monachium włączyła się
Mira, a po jej wyjeździe – Rafał...”. List napisany jest 18 lat
temu. Ryszard Gleich był wtedy o 18 lat młodszy, miał lepszą pamięć.
W samym „oświadczeniu” jest napisane: „Po wyjeździe Ryszarda Gleicha
do Niemiec jego pracę kontynuowała żona, Mirosława Gleich oraz syn
Rafał.”
Bazuję na stwierdzeniu R. Gleicha w prywatnym liście do J. Deptuły
sprzed 18-tu lat . Gleich nie miał powodu, nawet nie mógł kłamać,
ponieważ Deptuła aktywnie zakładał i uczestniczył w tamtej
konspiracji i sam dobrze wiedział, kto i kiedy w niej działał. A
więc stwierdza Ryszard Gleich w liście, że Rafał „włączył się”
dopiero po wyjeździe jego i matki na Zachód. Z tekstu Z.
Bereszyńskiego wynika jednak, że Rafał odbierał w Bąkowie bibułę
przywiezioną przez ojca z Warszawy. Ale on przecież „włączył się”
dopiero po wyjeździe ojca... Sam Ryszard Gleich tak napisał. Coś
tutaj nie pasuje.
Pytaniem też jest, dlaczego w „oświadczeniu” podpisani pod nim
Gilewicz, Gleichowie i reszta już wówczas nie podali, że bibułę z
Warszawy do Bąkowa przywiózł ojciec Gleich, a odbierał, m.in. syn
Gleich.(w „oświadczeniu” jest napisane: „ Przewóz nakładu odbywał
się pociągami i przed stacją np. w Bąkowie torba z gazetkami była
wyrzucana przez okno pociągu i zabierał ją umówiony człowiek”).
Napisane jest wprawdzie, że nazwisk ludzi z Warszawy nie podają, bo
nie mają ich zgody, ale Gleichowie nie są z Warszawy. Oświadczenie
wymienia ich nazwiska wielokrotnie. Gdyby faktycznie bibułę z
Warszawy przywiózł jeden Gleich, a w Bąkowie odbierał drugi Gleich,
zapewne napisano by o tym już w „oświadczenie”. Pytaniem jest też,
gdzie podział się nagle Roman Pastwiński. „Oświadczenie” wyraźnie
stwierdza, że teksty do bibuły regularnie dostarczali Gilewicz i
Pastwiński. Pod „oświadczeniem” widnieje podpis Ryszarda Gleicha,
    • Gość: Andrzej Szubert Re: Zbigniew Bereszyński manipulatorem historii IP: *.pools.arcor-ip.net 14.10.08, 09:00
      Pytaniem też jest, dlaczego w „oświadczeniu” podpisani pod nim
      Gilewicz, Gleichowie i reszta już wówczas nie podali, że bibułę z
      Warszawy do Bąkowa przywiózł ojciec Gleich, a odbierał, m.in. syn
      Gleich.(w „oświadczeniu” jest napisane: „ Przewóz nakładu odbywał
      się pociągami i przed stacją np. w Bąkowie torba z gazetkami była
      wyrzucana przez okno pociągu i zabierał ją umówiony człowiek”).
      Napisane jest wprawdzie, że nazwisk ludzi z Warszawy nie podają, bo
      nie mają ich zgody, ale Gleichowie nie są z Warszawy. Oświadczenie
      wymienia ich nazwiska wielokrotnie. Gdyby faktycznie bibułę z
      Warszawy przywiózł jeden Gleich, a w Bąkowie odbierał drugi Gleich,
      zapewne napisano by o tym już w „oświadczenie”. Pytaniem jest też,
      gdzie podział się nagle Roman Pastwiński. „Oświadczenie” wyraźnie
      stwierdza, że teksty do bibuły regularnie dostarczali Gilewicz i
      Pastwiński. Pod „oświadczeniem” widnieje podpis Ryszarda Gleicha,
      który w ten sposób zaświadcza, że z pisaniem tekstów nie miał on nic
      wspólnego. W przeciwnym wypadku także jego nazwisko wymienione
      byłoby wśród piszących teksty do bibuły. W obecnym tekście Z.
      Bereszyńskiego o Pastwińskim nie ma ani słowa. Jego miejsce jako
      autora tekstów (obok Gilewicza) zajął właśnie Ryszard Gleich.
      Dlaczego Pastwiński został „skasowany”, a jego miejsce zajął Ryszard
      Gleich?

      Podam jeszcze parę cytatów z „Oporu Społecznego” autorstwa Z.
      Bereszyńskiego odnośnie drugiej (tej od Gleicha i Gilewicza)
      konspiracji.
      „W wyniku prowadzonych czynności operacyjnych uzyskano informację
      sprawdzoną, że Jerzy Deptuła w miesiącu kwietniu 1983 roku
      kolportował na terenie Kluczborka nielegalnie wydawaną gazetkę »Nad
      Stobrawą«, lecz ze względu na dekonspirację środka pracy operacyjnej
      od realizowania czynności procesowych odstąpiono.”Albo: „Podobnie
      przedstawiano sprawę w meldunku operacyjnym z dnia 20 lipca 1983 r.
      W dokumencie tym czytamy m. in.: „Z uzyskanych informacji wynika, że
      Deptuła Jerzy oraz Szubert Marian kolportowali na terenie Kluczborka
      nielegalne wydawnictwo »Nad Stobrawą«. [...] Ze względu na możliwość
      dekonspiracji osobowego źródła informacji, od realizacji czynności
      procesowych odstąpiono”.

      To, że Z. Bereszyński „skasował” mojego brata jest zrozumiałe. Cała
      zasługa za drugą konspirację powinna przypaść Gleichom i
      Gilewiczowi. Dlaczego jednak przemilcza znany jemu fakt, że ta
      druga „konspiracja” od początku była namierzona przez SB i nasycona
      agenturą?

      Kolejny cytat z „Oporu Społecznego”: „...rozkolportowano co najmniej
      1000 egz. W toku realizowanych czynności operacyjno-dochodzeniowych
      zabezpieczono 723 egzemplarzy. Informacje o kolportażu uzyskano od
      kontaktów [operacyjnych] oraz osób postronnych.“
      Nie wiem, ile podobnych meldunków jeszcze wypłynie. Pytanie: po co
      drukować tyle bibuły jeśli 3/4 nakładu ląduje bezpośrednio na SB.

      Dlaczego autor nie podał w obecnym tekście powyższych, niekoniecznie
      korzystnych informacji dotyczących drugiej konspiracji?

      Nieprawdą jest podana przez Z. Bereszyńskiego informacja o
      domniemanym, choć krótkotrwałym i symbolicznym uczestnictwie Z.
      Jurkiewicza w drugiej konspiracji. Cytat: „Towarzyszył mu wówczas
      Zygmunt Jurkiewicz, który jednak w późniejszym czasie wycofał się ze
      współpracy, powołując się na zły stan zdrowia.”
      Odnośnie Zygmunta Jurkiewicza przemilczał Z. Bereszyński istotny
      fakt. 13 maja 82 W. Gilewicz złożył na SB zeznania obciążające Z.
      Jurkiewicza. Tegoż 13 maja, po południu Z. Jurkiewicza aresztowano.
      Akt oskarżenia przeciwko Jurkiewiczowi bazował na zeznaniach W.
      Gilewicza. Zeznania te, podtrzymane przez Gilewicza przed sądem
      wojskowym, przyczyniły się do skazania Z. Jurkiewicza. Czyżby Z.
      Jurkiewicz zaryzykował niecały rok później udział w konspiracji z
      Gilewiczem? Ponadto Jurkiewicz znał konspiracyjny „talent” R.
      Gleicha (za trzy ulotki – laurki proces przed sądem wojskowym).
      Ostatecznie siedział razem z nim na ławie oskarżonych. Czy mając
      wyrok w zawieszeniu dałby się nieudolnemu „dowcipnisiowi” Ryszarowi
      Gleichowi namówić do konspiracji? Poza tym pamiętał Jurkiewicz, że
      Ryszard Gleich także składał przeciwko niemu obciążające go
      zeznania.
      Wymienienie nazwiska Jurkiewicza w kontekście drugiej konspiracji ma
      za zadanie wmówić czytelnikom, że związany z pierwszą konspiracją
      Jurkiewicz miał pełne zaufanie do organizatorów drugiej konspiracji.
      Obrzydliwe jest to z tego względu, że nieżyjący Jurkiewicz nie ma
      możliwości Z. Bereszyńskiemu zaprzeczyć.

      Zbigniew Bereszyński zapomniał jeszcze o pewnym szczególiku. Nie
      podał, że
      Wojciech Gilewicz był agentem SB o pseudonimie „Piast”.

      Istotne są jeszcze trzy dodatkowe informacje.

      Od nieprawdziwych „faktów” w „oświadczeniu” kluczborskich
      internowanych , a dotyczących mojej osoby, aż się roi. Sam Z.
      Bereszyński niektóre z nich demaskował w „Oporze społecznym”. I tak
      napisał on, że byłem członkiem Solidarności (bo wie, że byłem),
      podczas gdy w „oświadczeniu” Gilewicz i jego koledzy napisali, że
      nigdy nie byłem członkiem „S” . (podpisują się więc pod świadomie
      umieszczonym kłamstwem, bowiem wiedzą oni doskonale , że do „S”
      należałem). Albo podają fakt, jakoby pod wpływem moich gróźb
      kolportaż ich bibuły został wstrzymany. Z. Bereszyński celowo
      umieścił informację o tym, że jedną z ich ulotek, z marca 83
      przemyciłem na widzenie do aresztu śledczego. Oznacza to, że
      informacja w „oświadczeniu” o wstrzymaniu kolportażu w strachu
      przede mną jest nieprawdą. Nie tylko kolportażu nie wstrzymano, ja
      sam brałem w nim symboliczny udział.

      W październiku 1989 w wydanej przez W. Gilewicza pierwszej, ponownie
      zalegalizowanej „Stobrawce” (Gilewicz przyznał się do współautorstwa
      tekstu w biuletynia „Nad Stobrawą” z marca 1990) obok wielu innych
      kłamstw było napisane, że Gleicha i Gilewicza internowano najpierw
      w Opolu a potem w Nysie. Faktycznie siedzieli oni tylko krótko w
      Opolu, a Nysę znali jedynie z opowiadań. Tak więc nie siedzieli w
      Nysie ani sekundy, ale Gilewicz napisał, że w Nysie siedzieli. Było
      to klasyczne „dorabianie” sobie i koledze życiorysu.

      W artykule rocznicowym w Kulisach powiatu w grudniu 2005 redaktorka
      zacytowała wypowiedź Gilewicza, że nigdy nie zapomniał on o ideałach
      Solidarności i zawsze będzie w nie wierzył. O podpisaniu przez niego
      współpracy z SB i donosach gazeta nie wspomniała. Kolejne, podane
      przez Gilewicza redaktorce kłamstwo mówiło, że w maju 1982,
      cytuję: „Aresztowano za działalność podziemną, druk i kolportaż
      ulotek Bożenę Kawkę, a później za to samo Rafała i Ryszarda Gleichów
      i Zygmunta Jurkiewicza.” Gleichów i Jurkiewicza aresztowano
      faktycznie w maju 82. B. Kawkę aresztowano dopiero w lutym 83.
      Gilewicz nie wymienił redaktorce nazwiska (widocznego na zdjęciu
      dołączonym do artykułu) aresztowanego także w lutym 83 F.
      Sokołowskiego. Jego całkiem w artykule „skasowano”. Choć Sokołowski
      był jedynym autentycznym członkiem „wojennej” konspiracji i jedyną
      osobą skazaną wyrokiem sądu za działalność konspiracyjną biorącą
      udział w zorganizowanym przez Gilewicza rocznicowym spotkaniu (o
      przypadkowo internowanych aktywistach PZPR w maju 82 natomiast
      Gilewicz nie zapomniał). B. Kawkę Gilewicz celowo „aresztował” w
      maju i „skasował” Sokołowskiego, aby do faktycznej konspiracji B.
      Kawki „przyłatać” Gleichów (w mniejsce Sokołowskiego).

      Te fakty znane są Z. Bereszyńskiemu. Wysłałem jemu mailem
      zarówno „Stobrawkę” z 1989 roku, jak i artyk
      • Gość: Andrzej Szubert Re: Zbigniew Bereszyński manipulatorem historii IP: *.pools.arcor-ip.net 14.10.08, 09:02
        Te fakty znane są Z. Bereszyńskiemu. Wysłałem jemu mailem
        zarówno „Stobrawkę” z 1989 roku, jak i artykuł opublikowany w
        Kulisach w grudniu 2005 roku. Z. Bereszyński wie zatem, że kłamanie,
        dorabianie sobie życiorysów czy podszywanie się pod innych są
        rzeczą normalną u Gilewicza i Gleichów. Zadziwia więc fakt, że nagle
        bezkrytycznie wierzy im we wszystko umieszczając w jego tekście
        wytwory ich fantazji jako fakty historyczne.
        Większość nformacji o funkcjonowaniu „konspiracji” W. Gilewicza i
        Gleichów nie pochodzi bowiem z dokumentów SB. W innych tekstach na
        jego nowej stronie internetowej Z. Bereszyński umieszcza sporo
        cytatów z SB-ckich dokumentów i raportów. W tekście o
        biuletynie „Nad Stobrawą” nie ma ani jednego cytatu z „teczek”.
        Większość szczegółów dotyczących „działalności” drugiej konspiracji
        pochodzi z relacji Gleichów i Gilewicza.

        Pozostaje pytanie, dlaczego tekst o zerowej wartości historycznej
        umieścił Z. Bereszyński na jego nowo utworzonej stronie?

        Odpowiedź na to pytanie znajduje się w Wyborczej, w wywiadzie z W.
        Gilewiczem i artykule o nim redaktora L. Frelicha.
        (miasta.gazeta.pl/opole/1,35086,5315366,Rozmowa_z_agentem_Soli
        darnosci_w_SB.html)
        Cytat: „Ale do esbeckich teczek, dotyczących kluczborskiej "S",
        dotarł współpracujący z "Gazetą" Zbigniew Bereszyński. I
        potwierdził, że w teczkach jest to, o czym mówił Gilewicz, broniąc
        się przed atakami swych adwersarzy: że chodził na spotkania z SB,
        ale za wiedzą, a wręcz namową kolegów z podziemia. Po to, by się
        wywiedzieć, czym interesuje się SB.”
        Kolejny cytat: „Ale zapewniał, że zaraz po wyjściu z SB
        poinformował o tym kolegów. I razem postanowili, że będzie pozorował
        współpracę z bezpieką, by wiedzieć, czym się SB interesuje.
        Potwierdziło to kilku jego dawnych najbliższych współpracowników, w
        stanie wojennym przywódców podziemia w Kluczborku.”
        Przy wymienionym w wywiadzie z nazwiska Ryszardzie Gleichu widnieje
        adnotacja: „[czołowy działacz kluczborskiej opozycji - przyp.
        red.]...”

        W związku z powyższym artykułem zadałem Z. Bereszyńskiemu na forum
        kilka pytań.
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=65&w=81240651
        Z. Bereszyński nie odpowiedział na najważniejsze: czy koledzy
        potwierdzający wypowiedzi Gilewicza w stanie wojennym należeli do
        kierownictwa podziemia (jak to stwierdził na łamach Wyborczej red.
        L. Frelich)?
        Napisał natomiast, że: „Red. Frelich otrzymał ode mnie całość
        materiałów sprawy. Nie tylko tekst opracowania, ale także teksty
        polemik toczonych na łamach "Kulis Powiatu". Niczego przed nim nie
        ukrywałem.”. A także: „Nie uważam jednak, aby autor tekstu (red.
        Frelich) świadomie i w złej wierze chciał uprawiać jakąś
        dezinformację.”

        Ja twierdzę, że redaktor L. Frelich uprawiał świadomie
        dezinformację. Stwierdził bowiem, że Z. Bereszyński potwierdził, że
        w teczkach jest to, o czym mówi Gilewicz. Z. Bereszyński natomiast
        napisał mi w odpowiedzi (o Gilewiczu): „Piętnowanie go jako
        rzekomego zdrajcy i agenta SB uważam za nieporozumienie. Określanie
        go mianem agenta "S" w SB uważam jednak za przesadę,...”

        Ponadto...
        Z. Bereszyński stwierdził, że red. L. Frelich otrzymał od niego
        m.in. teksty polemik na łamach „Kulis Powiatu”.
        W odpowiedzi Zbigniewa Bereszyńskiego Wojciechowi Gilewiczowi
        opublikowanej w Kulisach powiatu w marcu br. wyczytałem:
        „Na domiar złego wiarygodność pana Gilewicza jako źródła informacji
        jest dość wątpliwa.”
        Albo: „...to wartość jego relacji i ocen jako źródła wiedzy o
        przeszłości jest więcej niż problematyczna.”. Czy wreszcie,
        oceniając wypowiedź W. Gilewicza na mój temat (Gilewicz nazwał
        mnie „człowiekiem znikąd”) napisał Z. Bereszyński: „Jest to
        ewidentne fałszowanie historycznej rzeczywistości.”

        Dlaczego redaktor Frelich, znając niekoniecznie pozytywną opinię Z.
        Bereszyńskiego odnośnie wiarygodności wypowiedzi W. Gilewicza
        bezkrytycznie wydrukował jego wymyśloną opowieść. Ja odebrałem to
        jako atak na IPN. Nieodpowiedzialni pracownicy IPN udostępniają
        osobistym wrogom Gilewicza wyrwany z kontekstu świstek o jego
        współpracy z SB. Robią z niego kapusia, a tak naprawdę to Gilewicz
        jest bohaterem narażającym się na zemstę SB, gdyby domyślili się, że
        on ich „rozpracowywuje”. Co potwierdzają wspólnicy W. Gilewicza z
        konspiracji, w tym przede wszystkim czołowy działacz kluczborskiej
        opozycji, Ryszard Gleich. Wniosek (w domyśle) – zalać IPN betonem.
        Niech nie pomaga nieodpowiedzialnym ludziom szkalować bohaterów
        Solidarności.
        Artykuł redaktora L. Frelicha był więc opolską „cegiełką” w atakach
        Wyborczej na IPN. A to, że Gilewicz kłamie nie miało dla redaktora
        L. Frelicha najmniejszego znaczenia. Wręcz przeciwnie. Gdyby
        Gilewicz powiedział prawdę, nie można by było dokopać IPN-owi.
        Redaktor L. Frelich ma prawo atakować IPN. Ale nie powinien
        wykorzystywać do tego wyssanej z palca legendy niejednokrotnie
        przyłapanego na kłamstwach i zmyślaniu W. Gilewicza.

        Ostatnio sprawę skomplikował fakt, że główny filar obrony W.
        Gilewicza, wymieniany w wywiadzie Ryszard Gleich sam okazał się
        agentem SB...

        W wątku: http: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?
        f=65&w=80923261&v=2&s=0 napisałem: „Sprawę nierzetelności Kulisów,
        NTO i Wyborczej zgłosiłem do Rady
        Etyki Mediów...”.
        Dodatkowo zadałem na forum pytanie o konspiracyjną przeszłość
        kolegów Gilewicza. Dla Wyborczej wystąpił problem. W „Oporze
        społecznym” nie wyglądała konspiracja kolegów Gilewicza, zwłaszcza
        w porównaniu z pierwszą drukarnią, zbyt okazale. A Ryszard Gleich
        nie wyglądał na „czołowego działacza kluczborskiej opozycji”.

        Wyjściem okazał się nowy tekst Z. Bereszyńskiego opisujący obszernie
        konspirację Gleichów i Gilewicza. Jeśli ktoś zada pytanie Wyborczej
        o ich konspiracyjną przeszłość, Wyborcza powoła się na tekst Z.
        Bereszyńskiego. A tam jest czarno na białym, że ich konspiracja była
        nawet lepsza i poważniejsza, niż jej poprzedniczka z okresu stanu
        wojennego.

        Tylko ile jest w tym prawdy...

        To dlatego Zbigniew Bereszyński do minimum ograniczył informacje o
        pierwszej konspiracji, natomiast z drobnymi szczegółami opisyuje tą
        drugą, Gleicha i Gilewicza. Aby Ryszard Gleich (a przy okazji i jego
        rodzina) wypadł imponująco, jak na czołowego działacza kluczborskiej
        opozycji przystało. To, że większość opisywanych „faktów”
        dotyczących domniemanej działalności Ryszarda Gleicha są zmyślone,
        nie gra żadnej roli.

        Pytaniem jest, czy zniekształconą, wręcz zafałszowaną
        historię „Stobrawki” Zbigniew Bereszyński napisał z własnej woli,
        czy na prośbę lub polecenie Wyborczej. Aby ta miała w razie
        czego „dowód” konspiracyjnej działalności Gleicha i Gilewicza.
        Zbigniew Bereszyński płaci wysoką cenę za możliwość publikowania
        jego tekstów w Wyborczej.
        Milczy, gdy Wyborcza pisze nieprawdę powołując się na jego nazwisko.
        Opisuje fikcyjną, wziętą z sufitu działalność „czołowego działacza
        kluczborskiej opozycji”, Ryszarda Gleicha, i umieszcza ten tekst na
        jego stronie.
        Z badacza historii stał się jej manipulatorem.

        Andrzej Szubert
    • z.bereszynski dyskutowanie z p. Szubertem byłoby stratą czasu 14.10.08, 12:33
      Od kilku lat prowadzę działalność mającą na celu opisanie najnowszej historii
      politycznej naszego regionu. Ujawniam okryte dotąd tajemnicą fakty, weryfikuję
      funkcjonujące w społecznym obiegu mity i stereotypy. Przywróciłem dobre imię
      Karolowi Smoczkiewiczowi, liderowi opolskiej „Solidarności” rzemieślniczej,
      który aż po grób był szkalowany jako rzekomy agent SB. Wykazałem, że – wbrew
      temu, co utrzymywało i nadal utrzymuje szereg osób – agentem SB nie był także
      Jan Całka, szef opolskiej „Solidarności” z lat 1989-1992. Z drugiej strony
      ujawniłem paru faktycznych agentów SB, m. in. agenta, który przez całe lata
      rozpuszczał oszczercze informacje na temat Karola Smoczkiewicza, a także innego
      groźnego agenta, który przez wiele lat donosił na pracowników Instytutu
      Śląskiego w Opolu. W różnych publikacjach ujawniłem również personalia licznych
      funkcjonariuszy SB i pracowników wymiaru sprawiedliwości, którzy w szczególny
      sposób „zasłużyli się” w represjonowaniu działaczy związkowych i opozycyjnych.

      Działalność ta nie wszystkim się podoba. Z oczywistych względów nie może ona
      podobać się byłym esbekom i ich agentom. Z drugiej jednak strony nie podoba się
      ona również takim osobom, które koniecznie chciałyby uchodzić za jedynych
      sprawiedliwych i dlatego od lat kultywują przeróżne mity i legendy – białe na
      temat własnych osób, czarne na temat „konkurencji”. Nie chcę powielać mitów i
      legend, staram się ustalać fakty, a więc wchodzę takim ludziom w paradę, co
      skutkuje atakami z ich strony.

      Tak właśnie ma się sprawa z panem Andrzejem Szubertem, który od około dwudziestu
      lat prowadzi swoją prywatną wojnę z Wojciechem Gilewiczem, uważanym przez niego
      za agenta SB. Kilka miesięcy temu wykazałem na podstawie dokumentów, że Wojciech
      Gilewicz, zwerbowany w stanie wojennym na zasadzie szantażu jako tw ps. „Piast”,
      jedynie pozorował współpracę z SB i w końcu sami esbecy współpracę z nim
      rozwiązali, dochodząc do wniosku, że jest ona bezcelowa. Ujawniając całą prawdę
      na temat tw ps. „Piast” sam stałem się osobistym wrogiem Andrzeja Szuberta i od
      tego czasu jestem przez niego wściekle atakowany za burzenie starannie
      wypielęgnowanej przez niego, czarnej legendy Gilewicza. W działaniach tych
      „dzielnie” wspiera pana Szuberta towarzystwo spod znaku OSPN, mające podobny jak
      on, instrumentalny stosunek do historii.

      Zanim do tego doszło pan Szubert przez wiele miesięcy próbował wprowadzać mnie w
      błąd, podając mi fałszywe informacje na temat tego, jak wyglądała działalność
      kluczborskiej „Solidarności” w latach 80. Utrzymywał np., że Gleichowie nigdy
      nie prowadzili żadnej działalności wydawniczej, co okazało się nieprawdą.
      Dezinformacja ta bardzo utrudniała mi dochodzenie do prawdy, w związku z czym
      musiałem kilkakrotnie przerabiać treść mojego opracowania na temat kluczborskiej
      „Solidarności”.

      W ciągu ostatnich kilku, a nawet kilkunastu miesięcy wielokrotnie przekonałem
      się, że pan Andrzej Szubert jest człowiekiem zamkniętym na racjonalną
      argumentację. Dyskutowanie z nim byłoby stratą czasu. Dlatego nie zamierzam
      wdawać się w żadne polemiki z jego pisaniną. Nie da się dyskutować z kimś, kto
      działa w złej wierze, kierowany pobudkami natury osobistej.

      Dodam tylko, że wydawnicza działalność Gleichów i współpracujących z nimi ludzi
      jest poświadczona przez liczne źródła - zarówno dokumenty jak i relacje
      świadków.

      To wszystko, co mam do powiedzenia w ramach tego wątku

      Zbigniew Bereszyński
      • Gość: XYZ Re: dyskutowanie z p. Szubertem byłoby stratą cza IP: 77.223.236.* 14.10.08, 14:32
        Oto typowy przykład polskiego małomiastczkowego piekiełka
        • Gość: tito Re: dyskutowanie z p. Szubertem byłoby stratą cza IP: *.centertel.pl 14.10.08, 16:40
          Mieszkałem w Kluczborku wówczas pierdzenie kota i tiszina...jaka
          opozycja! ktoś chce wyciągnoąć 25tys kombatant!jak Tao-Szatyński
          hańba ludziska bez ambicji walczyli o demokracje i 25tys zł!
          a ten kulas histeryk manipuluje historia alternatywna!
          • schuruburu Re:Powrót Paranoika 14.10.08, 17:15
            No i Jondruś znowu powrócił!!
            Wszystko mu się już popieprzyło pomieszało i rozlało.
            Jego biedny chory umysł skonstruował jego prywatna historie i każde inne zdanie jest atakiem osobistym na niego.
            Czas który spędził oddziałach zamkniętych i otwartych rożnych szpitali psychiatrycznych nic mu nie pomogła.
            Wręcz przeciwnie - jest coraz gorzej!!
            Jak wcześniej ktoś napisał dyskusja z nim to strata czasu.
        • Gość: tao szatanski dziejownik, klamca, mitoman IP: *.nyc.res.rr.com 14.10.08, 17:09
          Polemika ze zjawiskiem Z.Bereszynski to marnowanie cennego czasu.
          Facet chce zaistniec jako historyk i wejdzie kazdemu by byc nim. To
          tragiczna i groteskowa kreatura. PYTANIE! Dlaczego uniwersyteccy
          historycy nie zbadaja i opisza najnowszej historii naszego regionu.
          Panowie w bezkresna odchlan odchodza uczestnicy i kreatorzy owych
          czasow a papiery sa tylko papierami, baaa - i falszywek i smieci
          (szczegolnie sbeckich) sporo. Przez wasze lenistwo czyni to
          dziejownik - klamca - mitoman. Dzieki Wam nasza "historia" moze byc
          taka jaki jej dziejownik. Smutne to ale (niestety) prawdziwe.
          tao szatanski
          ps.
          palancie XYZ tu chodzi o fakty. Czy chcesz zeby twoje wnuki uczyly
          sie dziejow a nie historii?
          • Gość: . Re: dziejownik, klamca, mitoman IP: *.xdsl.centertel.pl 14.10.08, 18:54
            Dwa lata temu Tao Szatanski pisał coś takiego na ten sam temat:
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=65&w=47885908&a=47996321
            Po mojemu to kłamcą i mitomanem jest Tao Szatański. Sam sobie zaprzecza.
      • Gość: Roman Re: dyskutowanie z p. Szubertem byłoby stratą cza IP: *.eranet.pl 15.10.08, 09:09
        Popieram Panie Zbyszku,dyskusję z p.Szubertem należy skończyć.
    • antars OSPN znowu w akcji 14.10.08, 17:31
      Znowu szczekają te same pieski. Opluskwianie to ich specjalność.
    • mieszaniec-zopola Wieczni chłopcy z brodami i łysinami 14.10.08, 19:32
      nie macie większych problemów?
      Who cares?
      • Gość: Andrzej Szubert Zbigniew Bereszyński manipulatorem historii IP: *.pools.arcor-ip.net 14.10.08, 23:36
        „Oświadczenie” internowanych kończy się słowami:
        „Poniżej publikujemy pisemne dowody na poparcie naszych twierdzeń.
        Jednocześnie oświadczamy, że dalszej polemiki z Bereszyńskim,
        Szubertem i im podobnymi nie będzie, gdyż kąpiel w szambie, w którym
        Ci panowie z lubością się taplają, nam nie odpowiada.”

        Zbigniew Bereszyński zamiast odpowiedzi na moje pytania napisał:
        „Dyskutowanie z nim byłoby stratą czasu. Dlatego nie zamierzam
        wdawać się w żadne polemiki z jego pisaniną.”

        W „Oporze społecznym” autorstwa Z. Bereszyńskiego (str.8) czytamy:
        „Działalnością wydawniczą próbował zajmować się także „przedwojenny”
        redaktor naczelny „Nad Stobrawą”, Ryszard Gleich. Początki jego
        konspiracyjnej działalności w tym zakresie były bardzo skromne.
        Wiosną 1982 r. wraz z synem Rafałem opracował on i powielił w
        formie maszynopisu niewielką ilość egzemplarzy „bibuły” w formie
        biuletynu „Nad Stobrawą”. Trzy egzemplarze tego wydawnictwa zostały
        wręczone Wojciechowi Gilewiczowi z okazji jego imienin (Andrzej
        Szubert, nisko oceniający znaczenie tej inicjatywy Gleichów,
        określa owe egzemplarze mianem laurek imieninowych).

        Ja nie wprowadzałem w błąd, nie podawałem fałszywych wiadomości o
        działalności Gleichów, jak to zarzuca mi Z. Bereszyński, a jedynie
        nazwałem po imieniu ówczesną inicjatywę Ryszarda Gleicha. On sam w
        liście do J. Deptuły nazwał to, co zrobił „dowcipem”. W IPN-nie
        jest „ulotka” Gleicha z kwietnia 82. Są w niej życzenia imieninowe
        dla W. Gilewicza. Z. Bereszyński sam to może sprawdzić.

        Jeśli chodzi o „drugą” konspirację nigdy nie twierdziłem, że Ryszard
        Gleich nie brał w niej udziału. Na stronie
        www.nadstobrawa.za.pl/kluczborska%20s.html (Z. Bereszyński
        wie, że jestem z nią związany) jest napisane: „Już w lutym 1983
        powstała kolejna konspiracyjna drukarnia ( Jerzy Deptuła, Ryszard
        Gleich, Wojciech Gilewicz i Henryk Ostrowski z Namysłowa).”
        Zaprzeczałem jedynie stwierdzeniu, że Ryszard Gleich „wydawał”
        ulotki. (Cytat z „oświadczenia”: „A dziś łże, że Gleich „Nad
        Stobrawą” nie wydawał !”).
        Zgadza się, nadal zresztą twierdzę, że Gleich tych ulotek (chodzi o
        drugą konspirację) nie wydawał. Ale nie twierdzę i nie twierdziłem,
        że nie brał on bliżej niesprecyzowanego udziału w tamtej
        konspiracji. Pomiędzy „wydawaniem” a „braniem udziału” jest jednak
        jakaś różnica.
        Z treści „oświadczenia” jasno wynika, że R. Gleich ani nie pisał
        tekstów, ani nie drukował ulotek, nie był kurierem i nie brał
        udziału w kolportażu. Gdyby cokolwiek z tych rzeczy robił, zapewne
        byłoby to w „oświadczeniu” ujęte. Ryszard Gleich podpisany jest
        pod „oświadczeniem” i zapewne by pochwalił się tym, co wówczas robił
        (gdyby cokolwiek robił).
        „Oświadczenie” stwierdza jedynie, że Ryszard Gleich „kierował” ową
        konspiracją.
        Nie wiem, na czym to „kierowanie” polegało. Dla mnie udział R.
        Gleicha w drugiej konspiracji sprowadza się do tego, że był
        wtajemniczonym kibicem. Rozmawiał z innymi, doradzał, znał adresy
        kontaktowe, ale nic więcej.
        Poza tym, poczekajmy z ostatecznymi ocenami. Być może okaże się, że
        Gleich brał udział w owej konspiracji jako tw ps. „Renek”, a nie
        jako konspirator.

        To samo dotyczy ostatecznej oceny W. Gilewicza. Na str.71 „Oporu
        społecznego” napisał Z. Bereszyński, że w październiku 1989
        wyrejestrowano W. Gilewicza z listy kontaktów operacyjnych.
        Być może, jako „KO”, z traktującym go po przyjacielsku innym SB-kiem
        współpracował Gilewicz chętniej, niż z aroganckim i zarozumiałym
        Wierzbickim (Wierzbicki zwijał mnie z domu, przesłuchiwał – wiem o
        czym mówię).

        Nie atakuję wściekle Z. Bereszyńskiego.

        Kiedy na innym wątku zadałem Z. Bereszyńskiemu kilka pytań, włączył
        się nagle Tao:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=65&w=81240651&a=81248196
        Odpowiedziałem intruzowi:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=65&w=81240651&a=81248548
        Nie pielęgnuję „czarnej legendy” Gilewicza. W roku 2000, na
        spotkaniu z okazji 20-to lecia Solidarności w Opolu pierwszy
        podszedłem do niego z wyciągniętą ręką. Obiecałem mu, że nie będę go
        atakował. On zobowiązał się nie fałszować więcej historii
        kluczborskiej Solidarności.
        W grudniu 2005 podał redaktorce w Kulisach powiatu niemal
        identycznie zakłamaną wersję, jaką sam napisał w „Stobrawce” z 1989
        roku. To on nie dotrzymał umowy.

        „Racjonalna argumentacja” Z. Bereszyńskiego sprowadza się do
        stwierdzeń, że „wspieram towarzystwo spod znaku OSPN”, lub
        że „kieruję się pobudkami natury osobistej”
        A ja tylko zapytałem kilka pytań. Na przykład, dlaczego Z.
        Bereszyński „skasował” nazwisko R. Pastwińskiego, jako współautora
        tekstów do ulotek drugiej konspiracji, a na jego miejsce wpisał
        Ryszarda Gleicha? Choć Gleich, podpisany pod oświadczeniem sam swoim
        podpisem zaświadczył, że to Pastwiński (i Gilewicz) byli autorami
        tekstów, a nie on.

        W przeciwieństwie do adwersarza nie zastrzegam się,
        że: „„Dyskutowanie z nim byłoby stratą czasu. Dlatego nie zamierzam
        wdawać się w żadne polemiki z jego pisaniną.”
        Jestem gotów do rzetelnej dyskusji. Ale na argumenty, cytaty, nawet
        na wypowiedzi świadków. Wiarygodnych świadków. Ludzie, którzy
        podpisują się pod oświadczeniem stwierdzającym, że nie byłem
        członkiem Solidarności, wiedząc że nim byłem, świadomie podpisują
        się pod świadomie zamieszczonym kłamstwem. Trudno nazwać ich
        wiarygodnymi świadkami.

        Andrzej Szubert

        Ps. Pojawiły się problemy z otwieraniem zamieszczonych przeze mnie
        linków. Podaję je ponownie
        www.internowani_z_kluczborka.republika.pl/
        www.internowani_z_kluczborka.republika.pl/page_2.htm
        serwisy.gazeta.pl/metroon/1,0,5315366.html
        • schuruburu Re:Paranoja 15.10.08, 05:23
          Ale numer.
          Ten facet jest nie do zdarcia.
          Chęć zaistnienia ponad wszystko.
          Logikę dwóch klas zawodówki czuć z daleka.
          Chłopie idź znowu na leczenie na jakiś czas. Ale poszukaj nowych lekarzy bo ci u których byleś ci nie pomogli!
          • Gość: wons Ciekawe IP: 77.252.18.* 18.10.08, 17:24
            Ciekawe: dyskusja największego mózgu niegdysiejszej opozycji (chemika i
            historyka) z robotnikiem kolejowym też działaczem. Robotnik jest lepszy.
            • schuruburu Re: Ciekawe 18.10.08, 18:13
              Mała pomyłka.
              Robotnik kolejowy nie był działaczem ale za to teraz działa.
              A ze był internowany to tylko dowodzi ze w SB tez panował bur.....el
            • z.bereszynski uwaga: prowokacja 18.10.08, 19:08
              Wpis WONS to kolejna prowokacja OSPN, obliczona na publiczną
              dyskredytację mojej osoby. Ja nie biorę żadnego udziału w wymianie
              ciosów między Andrzejem Szubertem i jego kluczborskim adwersarzem,
              występującym tutaj jako "schuruburu" . Ludzie z OSPN dobrze o tym
              wiedzą, ale - jak to u nich w zwyczaju - znowu kłamią, by przyprawić
              mi tzw. gębę.

              Ciekawe, że nowa prowokacja WONS/OSPN ma miejsce akurat dzisiaj, gdy
              na tym samym forum pojawił się wątek na temat agenturalnej
              przeszłości Haliny Żyły, KO ps. "Stasia". Czyżby OSPN postanowiło
              podważyć moją wiarygodność także w tej ostatniej sprawie?
              Zastanówcie się, byli koledzy, jakiej sprawie chcecie służyć!

              Zbigniew Bereszyński
              • Gość: Andrzej Szubert Zbigniew Bereszyński manipulatorem historii IP: *.pools.arcor-ip.net 19.10.08, 00:48
                Publicznie dyskredytuje osobę Zbigniewa Bereszyńskiego nie OSPN, a
                on sam. Pisząc wyssane z palca konspiracyjne życiorysy agentów SB,
                Ryszarda Gleicha i Wojciecha Gilewicza i umieszczając je na jego
                nowej stronie internetowej.

                Zbigniew Bereszyński stwierdził, że nie bierze udziału w wymianie
                ciosów pomiędzy mną a szuruburu. Zapomina przy tym, że w wątku tym
                nie prowadzę żadnej wymiany ciosów z szuruburu. Natomiast opisałem
                ewidentne wymyślenie przez Z. Bereszyńskiego fikcyjnych
                konspiracyjnych życiorysów agentom SB, Ryszardowi Gleichowi i
                Wojciechowi Gilewiczowi.

                „Ludzie z OSPN” (jeśli to faktycznie są oni) nie wspomnieli ani
                słowem o szuruburu, natomiast kąśliwie (pod adresem Z.
                Bereszyńskiego) wypowiedzieli się o stanie wymiany postów pomiędzy
                mną a Zbigniewem Bereszyńskim. Mają prawo tak uważać.

                Zbigniew Bereszyński mija się z prawdą mówiąc, że nie bierze udziału
                w wymianie ciosów pomiędzy mną a moimi kluczborskimi adwersarzami.
                Przytoczę krótki cytat z tekstu „Panu Wojciechowi Gilewiczowi w
                odpowiedzi” pióra Zbigniewa Bereszyńskiego (Kulisy Powiatu, 20 marca
                2008):

                „Andrzej Szubert nie pełnił tak eksponowanych funkcji związkowych
                jak pan Gilewicz. Był jednak odważnym i aktywnie funkcjonującym
                członkiem „Solidarności” i działaczem opozycji. Z powodu swojej
                odważnej postawy był internowany ponad siedem miesięcy, a nie tylko
                kilkanaście dni jak pan Gilewicz, zaś jego postawa w tym okresie
                była bez zarzutu. Andrzej Szubert nie podpisywał żadnych lojalek,
                czy zobowiązań do współpracy, nie chadzał na dwuznaczne moralnie
                spotkania z esbekami, ani też nikogo nie obciążał swoimi zeznaniami.
                Nikt z powodu złożonych przez niego zeznań nie trafił do więzienia.
                Mogę to wszystko osobiście poświadczyć jako osoba przebywająca przez
                wiele miesięcy w tych samych ośrodkach odosobnienia co Andrzej
                Szubert, a także jako osoba znająca treść dokumentów przechowywanych
                przez IPN. Polityczna biografia Andrzeja Szuberta, w przeciwieństwie
                do biografii pana Gilewicza, nie budzi żadnych moralnych
                wątpliwości.”

                Dlaczego jakakolwiek negatywna uwaga pod jego adresem odbierana jest
                przez Zbigniewa Bereszyńskiego jako prowokacja?

                Jest faktem, że demaskuje on agentów SB.
                Ale jest też faktem, że wybranym agentom dorabia fikcyjne życiorysy.
                Aby Wyborcza mogła powołać się na takie „fałszywki”, gdyby została
                zapytana o konspiracyjną działalność R. Gleicha czy W. Gilewicza.

                Byli koledzy Zbigniewa Bereszyńskiego z OSPN, których znam,
                zabiegają o to, o czym pisał Z. Bereszyński w innym miejscu we
                wspomnianym już przeze mnie tekście „Panu Wojciechowi Gilewiczowi w
                odpowiedzi”. Cytuję: „...ponieważ uważam, że prawda jest wartością,
                o którą zawsze warto zabiegać...”

                Ja też o to zabiegam. Dlatego otworzyłem ten wątek.

                Zbigniew Bereszyński nie podjął dyskusji. Wiem nawet dlaczego. Z
                faktami polemizować się nie da...

                Andrzej Szubert
                • schuruburu Paranoja 19.10.08, 09:10
                  Ej Jondrus!!
                  Chciałem ci tylko zwrócić uwagę ze pełnia księżyca minęła . Jesteś za wcześnie albo za późno. Po tekście który wypłodziłeś wnioskuje też że jednak nie posłuchałeś mojej dobrej rady i nie poszedłeś do lekarza!!
                • antars Andrzej Szubert - sprzymierzeniec "Stasi" 20.10.08, 19:01
                  Z tego co widać, to aktualnie Andrzej Szubert występuje na tym forum jako
                  faktyczny sprzymierzeniec prawdziwej współpracowniczki SB, niejakiej Haliny Żyły
                  - ps. "Stasia". Aleś Pan sobie znalazł moment na swoje personalne rozróby, panie
                  Szubert! Nie widzisz, zaślepiony człowieku, komu przychodzisz z pomocą? Nie
                  wstyd Panu?
                  • Gość: Andrzej Szubert Zbigniew Bereszyński manipulatorem historii IP: *.pools.arcor-ip.net 20.10.08, 23:38
                    Panie Antars

                    Z tego co widać, to aktualnie Wyborcza powołując się na Z.
                    Bereszyńskiego raz robi z prawdziwych współpracowników SB bohaterów
                    i „czołowych działaczy kluczborskiego podziemia”. A innym razem,
                    powołując się na tego samego Z. Bereszyńskiego ujawnia jakiegoś
                    agenta.

                    Nawet, gdybym ujawnił fakt napisania przez Z. Bereszyńskiego
                    fikcyjnych konspiracyjnych życiorysów kluczborskim agentom SB już
                    po artykule w Wyborczej o agentce „Stasi”, wcale nie byłbym przez to
                    jej (czy innych prawdziwych współpracowników SB) sojusznikiem. To
                    Z. Bereszyński jest sojusznikiem wybranych przez Wyborczą (i
                    wykorzystanych przez nią do ataków na IPN) prawdziwych
                    współpracowników SB. Pisząc im fikcyjne konspiracyjne życiorysy.

                    Otwierając ten wątek nawet nie wiedziałem, że jakaś agentka „Stasia”
                    istnieje. Tym bardziej nie wiedziałem że parę dni po moim tekście
                    Wyborcza taką agentkę zdemaskuje. Nie jestem jasnowidzem. Pisząc o
                    Z. Bereszyńskim po prostu nie mogłem być „sojusznikiem” kogoś, o
                    czyim istnieniu nawet nie wiedziałem. A nawet teraz, gdy wiem, że
                    taka agentka istnieje, nie występuję w jej obronie, nie napiszę jej
                    fikcyjnego opozycyjnego życiorysu. Jak więc mogę być
                    jej „sojusznikiem”?

                    Artykuł o agentce „Stasi” jest jednak przyczynowo związany z moim
                    tekstem o Z. Bereszyńskim i Wyborczej. Przyłapani na gorącym
                    uczynku robienia z jednego agenta bohatera Solidarności, a z
                    drugiego agenta czołowego działacza kluczborskiego podziemia muszą
                    jakoś się „zrehabilitować”. A więc pokazali, że agentów SB, a jakże,
                    też demaskują. Zwykłe, taktyczne odwrócenie uwagi od niewygodnego
                    faktu, że niedawno wystąpili w roli tuby propagandowej prawdziwych
                    współpracowników SB W. Gilewicza i R. Gleicha, robiąc z nich
                    zasłużonych działaczy i konspiratorów.
                    Niestety, należy Pan do tych, którzy dali się na tę maskaradę nabrać.

                    O personalne inspiracje mojego wystąpienia przeciwko niemu posądzał
                    mnie już sam Z. Bereszyński. Proszę przeczytać jego post z 14.10.08
                    na tym wątku. A ja chcę tylko dowiedzieć się, dlaczego napisał on
                    wyssane z palca konspiracyjne życiorysy agentom SB i zniekształcił,
                    wręcz załaszował historię biuletynu „Nad Stobrawą”.

                    Andrzej Szubert
                    • Gość: mały Re: Zbigniew Bereszyński manipulatorem historii IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.10.08, 00:13
                      o jakiej agentce Stasi pan tu pisze panie Szubert?
                      czyzby chodziło o enerdowską tajna policje?
                      :)
                      a jesli chodzi o Haline Ż. to ta pani była tylko kontaktem operacyjnym, to
                      jeszcze za mało by zasłuzyc na miano "agentki"
                      nie rozrózniajac takich subtelnosci jest pan małowiarygodny w swych rozwazaniach
                    • antars co za zaślepienie! 21.10.08, 00:17
                      Panie Szubert! Zaślepiony człowieku! GW wcale nie wydrukowała tekstu
                      Bereszyńskiego na temat "Stasi". Ten tekst ukazał się wcześniej w "Kurierze
                      Brzeskim" i GW tylko go cytuje. Takich tekstów nie pisze się na kolanie w ciągu
                      pięciu minut. Autor musiał najpierw zebrać materiał i go opracować, a na to
                      trzeba czasu. Redakcja
                      też musi mieć czas na przygotowanie tekstu do druku. To bzdura, że ktoś
                      opracował i wydrukował ten materiał tylko po to, żeby odwrócić uwagę od Pańskich
                      wypocin na tym forum. Masz Pan chorą wyobraźnię i rozdęte do kosmicznych
                      rozmiarów wyobrażenie na temat własnej osoby, jeśli naprawdę tak Pan myśli.
                      Zejdź Pan na ziemię i zajmij się poważnymi sprawami. Robisz Pan tutaj prywatną
                      burdę ku uciesze komuchów i prawdziwych agentów SB. Z głupoty odgrywasz Pan rolę
                      piątej kolumny komuchów. Taka jest prawda.
          • Gość: gosc Re:Paranoja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.08, 18:16
            Bardzo trafnie dobrałes sobie nick. Faktycznie jesteś szuruburu, znaczy że masz
            coś z głową i dyskutowanie z tobą to strata czasu.
    • Gość: jasio Re: Zbigniew Bereszyński manipulatorem historii IP: *.chello.pl 19.10.08, 11:41
      Panowie, proszę - mniej osobistych wycieczek a więcej konkretów, nie wszystko
      mogę zrozumieć. co to np. jest OSPN? Przy nazwiskach w nawiasie piszcie (N) nasz
      albo (S) SB. Z tego co piszecie widać jedynie ze byliście zakonspirowani tak że
      nikt spoza kółka różańcowego i towarzystwa wzajemnej adoracji o was nie słyszał
      Faktycznie gdyby nie Jaruzelski z Kiszczakiem to nowego ustroju pełnych półek i
      pustych kieszeni by nie było co gorsza nie mielibyście okazji się poznać!
      • Gość: jasio Re: Zbigniew Bereszyński manipulatorem historii IP: *.chello.pl 19.10.08, 20:28
        A nawiasem mówiąc czy panu Panie B. nie przyszło do głowy że będąc samemu
        zaangażowanym w temat nie jest Pan w stanie zapewnić obiektywizmu swym
        wypocinom? Obraz czarno biały jest z gruntu fałszywy.
        panie B czy oglądałeś pan taki przebój W11? czy zwrócił Pan uwagę jak policja
        uzyskuje informacje o przestępcach, na stronę, kasa z rączki do rączki - to kasa
        operacyjna, po pokwitowaniu czy kasa prywatna tychże śledczych? Czy uchodzi
        łamać obywateli i kalać współpracą z policją w IV RP?

        Apeluję do strony przeciwnej o pisanie pamiętników i prostowanie tekstów
        Bereszyńskiego. Megalomania może mu zaszkodzić! Już o niczym innym nie może
        myśleć. Może mu jaki pomnik postawić? może to go uspokoi?
    • Gość: kibic Re: Zbigniew Bereszyński manipulatorem historii IP: 208.99.75.* 20.10.08, 23:31
      Długie teksty głupie teksty. Najbliżsi osób wymienianych z nazwiska
      widzą kto był w porządku w trudnych czasach, a kto wyrządzał
      krzywdę wokoło. I pamiętają bez względu na historyków badania.
      Wspieram jednak ujawnianie kulisów każdej podłości, ale mam obawy,
      że sądownie "stare komuchy" bronić się będą a czas gra na ich
      korzyść
    • antars co za zaślepienie! 21.10.08, 00:15
      Zaślepiony człowieku! GW wcale nie wydrukowała tekstu Bereszyńskiego na temat
      "Stasi". Ten tekst ukazał się wcześniej w "Kurierze Brzeskim" i GW tylko go
      cytuje. Takich tekstów nie pisze się na kolanie w ciągu pięciu minut. Autor
      musiał najpierw zebrać materiał i go opracować, a na to trzeba czasu. Redakcja
      też musi mieć czas na przygotowanie tekstu do druku. To bzdura, że ktoś
      opracował i wydrukował ten materiał tylko po to, żeby odwrócić uwagę od Pańskich
      wypocin na tym forum. Masz Pan chorą wyobraźnię i rozdęte do kosmicznych
      rozmiarów wyobrażenie na temat własnej osoby, jeśli naprawdę tak Pan myśli.
      Zejdź Pan na ziemię i zajmij się poważnymi sprawami. Robisz Pan tutaj prywatną
      burdę ku uciesze komuchów i prawdziwych agentów SB. Z głupoty odgrywasz Pan rolę
      piątej kolumny komuchów. Taka jest prawda.
      • antars Re: co za zaślepienie! 21.10.08, 00:19
        To było do Andrzeja Szuberta.
        • Gość: mały Re: co za zaślepienie! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.10.08, 00:33
          antars napisał:
          > To było do Andrzeja Szuberta.


          przecież wiem, ja nie jestem zaślepiony :)
          zastanawiam się, czy jest sens "podbijania" tego wątku, bo efekt jest taki, że
          te dwa tematy (Halina Żyła i Bereszyński "manipulator") sasiadują ze sobą...

          zdaje się, że jestem nie tylko niezaslepiony, ale i niekonsekwentny bo... sam
          mimowolnie podnosze wątek
      • Gość: Andrzej Szubert Re: co za zaślepienie! IP: *.pools.arcor-ip.net 21.10.08, 00:31
        Po co tyle nerwów. Kto czyta Kurier Brzeski poza mieszkańcami Brzegu?
        Wyborcza temat podjęła, pokazując na całe województwo, że i ona
        demaskuje, a przynajmniej pomaga w nagłaśnianiu demaskowanych
        agentów.
        Wyborcza zamieszcza często artykuły opisujące wydarzenia z dnia
        poprzedniego. Godzina roboty i to wszystko. Rutyna redakcyjna.
        Dlaczego tak zależy Panu na odwróceniu uwagi od głównego tematu
        wątku?
        • antars Re: co za zaślepienie! 21.10.08, 00:46
          Guzik mnie obchodzi główny temat Pańskiego wątku. To Pańskie prywatne obsesje,
          prywatny spór o to, kto ma większą zasługę. Śmieszne i żałosne. Chodzi o to, że
          to Pan próbuje odwracać uwagę forumowiczów od naprawdę ważnych spraw, które w
          tych właśnie dniach pojawiły się na tym forum. Uprawiasz Pan tutaj prywatne
          warcholstwo oddając przysługę komuchom. O to tutaj chodzi, a nie o Pańskie
          kłótnie o zasługi. Na razie zasługujesz się Pan tutaj komuchom. Wyborcza mogła
          zacytować artykuł z Kuriera w ciągu godziny, to fakt. Ale nie pieprz Pan, że sam
          artykuł też został napisany za godzinę i w takim czasie wydrukowany w Kurierze.
          Naprawdę masz Pan chorą wyobraźnię i pewnie tak samo jest z Pańskimi
          "rewelacjami" na temat tego, co rzekomo działo się w Kluczborku. Panie Szubert!
          Jeśli uważa się Pan za pępek świata i myśli, że wszystko dzieje się z uwagi na
          Pana osobę, to jesteś Pan w wielkim błędzie. Oprzytomnij Pan i zajmij się czymś
          poważnym.
          • Gość: Andrzej Szubert Zbigniew Bereszyński manipulatorem historii IP: *.pools.arcor-ip.net 21.10.08, 01:47
            Panowie malkontenci.
            Metoda „kupą mości panowie” jest mi znana. Pomawianie mnie o
            przeróżne brzydkie rzeczy też.

            www.internowani_z_kluczborka.republika.pl/
            Nie jesteście pierwsi i nie ostatni, którzy taką taktykę stosują.

            W dyskusji decydujące znaczenie ma siła argumentów (np.
            przytaczanych cytatów) a nie siła głosu i ilość pomówień. Czy
            myślicie, że nikt nie zauważy, iż robicie zadymę i pyskówkę aby
            odwrócić uwagę od głównego tematu tego wątku?
            • schuruburu Re: Paranoja 21.10.08, 07:00
              O Jondrus się obraził!!
              A tak chciał podyskutować.
              Chęć zaistnienia ponad wszystko.
        • schuruburu Re: Paranoja 21.10.08, 07:10
          Ale na pewno nasz Jondrus nie odwraca uwagi.
          Biedak się zapędził w swoich atakach na wszystko i na wszystkich.
          Jego biedny chory umysł nie nadąża przerabiać materiału.
          A miało być tak pięknie i wszyscy mieli bić brawo Jondrusiowi
          • Gość: Andrzej Szubert Zbigniew Bereszyński manipulatorem historii IP: *.pools.arcor-ip.net 21.10.08, 18:09
            W „Oporze społecznym” na str. 73 poinformował Z. Bereszyński, że w
            latach 1982 – 84 W. Gilewicz napisał w sumie 19 donosów.
            Z. Bereszyński wyrażał opinię, że donosy W. Gilewicza miały dla SB
            znikomą wartość operacyjną.

            W opublikowanej później w Kulisach Powiatu odpowiedzi Wojciechowi
            Gilewiczowi Z. Bereszyński skorygował swoją opinię pisząc: „Nie
            znaczy to jednak, by owe informacje były dla SB absolutnie
            bezwartościowe.”
            (Jestem w stanie wykazać, że donosy W. Gilewicza miały dla SB dużo
            większą wartość operacyjną, aniżeli przyznaje to Z. Bereszyński).

            W założonym przeze mnie innym wątku
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=65&w=81240651&v=2&s=0
            Z. Bereszyński napisał mi w odpowiedzi:
            „Red. Frelich otrzymał ode mnie całość materiałów sprawy. Nie tylko
            tekst opracowania, ale także teksty polemik toczonych na
            łamach "Kulis Powiatu". A w innym miejscu:
            „Nie uważam jednak, aby autor tekstu (red. Frelich) świadomie i w
            złej wierze chciał uprawiać jakąś dezinformację.”

            W wywiadzie prowadzonym przez red. L. Frelicha W. Gilewicz
            powiedział:
            „Ja oczywiście wiedziałem, że na nikogo donosił nie będę.”
            serwisy.gazeta.pl/metroon/1,0,5315366.html
            Redaktor Leszek Frelich wiedział, że to kłamstwo. Czytał przecież
            dostarczone jemu przez Z. Bereszyńskiego teksty, w których były
            informacje o donosach Gilewicza. Nie powiadomił jednak czytelników,
            że W. Gilewicz kłamie. Wręcz przeciwnie. Powołując się wcześniej na
            autorytet Z. Bereszyńskiego (cytuję: „ Ale do esbeckich teczek,
            dotyczących kluczborskiej "S", dotarł współpracujący z "Gazetą"
            Zbigniew Bereszyński. I potwierdził, że w teczkach jest to, o czym
            mówił Gilewicz...”), opublikował wywiad z W. Gilewiczem bez
            powiadomienia czytelników, iż Gilewicz skłamał mówiąc, że na nikogo
            nie donosił.
            www.nadstobrawa.za.pl/1piast.html
            Tak więc red. L. Frelich świadomie opublikował wypowiedź W.
            Gilewicza, o której wiedział, że jest kłamstwem. A Z. Bereszyński
            świadomie ominął się z prawdą pisząc na forum, że nie uważa, aby
            red. Frelich świadomie i w złej wierze uprawiał dezinformację.

            Podobnych kłamstw w wywiadzie z W. Gilewiczem jest więcej. Redaktor
            Leszek Frelich bezkrytycznie wszystkie je opublikował jako prawdę.
            Wywiad poszedł na całą Polskę.
            Z. Bereszyński posunął się jeszcze dalej. Na wszelki wypadek
            wymyślił Ryszardowi Gleichowi (wykreowanemu przez red. L. Frelicha
            na „czołowego działacza kluczborskiej opozycji”), członkom jego
            rodziny, a także samemu W. Gilewiczowi fikcyjne konspiracyjne
            życiorysy.

            4 października na kluczborskim forum podałem informację o fałszywce
            Z. Bereszyńskiego.
            Dzień wcześniej poinformowałem Z. Bereszyńskiego o utworzonym przeze
            mnie nowym wątku.
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=26289&w=85471335&a=85471335
            Z. Bereszyński miał więc czas na przygotowanie demaskującego agentkę
            SB artykułu opublikowanego w Kurierze Brzeskim 15 października. A
            więc dzień po utworzeniu przeze mnie powyższego wątku.

            Zaskoczyła mnie reakcja Wyborczej na zdemaskowanie przez Z.
            Bereszyńskiego kolejnego współpracownika SB. Zabrakło epitetów
            typu „kierowany nienawiścią lustrator”, „inkwizytor”, „opolski
            odprysk Macierewicza”, zabrakło argumentów typu, „po co to komu
            wiedzieć”, „czy można wierzyć esbeckim teczkom”, „po co skłócać
            społeczeństwo”, „biedna, złamana szantażem lub groźbami
            osoba”, „sama była ofiarą SB” "pewnie nikomu nie szkodziła" itp.

            Czyżby Wyborcza zmieniła linię i nie chce już zalewać IPN betonem?

            Na zaczepki opluwaczy i pomawiaczy reagować więcej nie zamierzam. Na
            rzetelną dyskusję w oparciu o dokumenty i opublikowane teksty
            Wyborcza i Z. Bereszyński nie mają ochoty. Na sprostowanie kłamstw
            także. Nie ustępuje się przecież przed nikim znikąd.

            Po co to opisałem?

            W jednej rzeczy zgadzam się ze Zbigniewem Bereszyńskim. Zacytuję
            go: „...ponieważ uważam, że prawda jest wartością, o którą zawsze
            warto zabiegać...”.

            Andrzej Szubert
            • schuruburu Re: Paranoja 21.10.08, 18:49
              Jondrusiu przynudzasz!.
              W kółko te same bzdury.
              Nie trzymają się kupy i d.... .
              Przestań udowadniać coś co nie możesz udowodnić.
              Pamiętaj - są to tylko wytwory twojej chorej wyobraźni.

              • z.bereszynski spiskowe teorie p. Andrzeja Szuberta 21.10.08, 19:22
                Jak już wcześniej oświadczyłem, nie zamierzam wdawać się w żadne pyskówki
                ("dyskusje") z panem Szubertem. Przyczyny takiego stanowiska już podałem i
                pozostaje to ciągle aktualne.

                W drodze wyjątku ustosunkuję się jednak do jego insynuacji na temat powodów, dla
                jakich napisałem swoje opracowanie na temat środowisk nauczycielskich
                Opolszczyzny, tudzież powodów, dla jakich opracowanie to zostało opublikowane w
                takim a nie innym terminie. Jak ogólnie wiadomo, 14 października obchodzony był
                Dzień Edukacji Narodowej. W tym roku święto to miało szczególnie istotny wymiar
                historyczny, ponieważ minęła właśnie 235. rocznica powołania Komisji Edukacji
                Narodowej. Właśnie na tę rocznicę zostało przygotowane moje opracowanie na temat
                środowisk nauczycielskich Opolszczyzny i w takim też terminie zostało ono
                opublikowane w "Kurierze Brzeskim". Termin publikacji narzuciła historia, a nie
                jakiś spisek na szkodę pana Szuberta.

                Zbieranie materiałów do swojego opracowania rozpocząłem już w ubiegłym roku.
                Konieczne było w tym celu przejrzenie ogromnej ilości dokumentów z IPN i
                Archiwum Państwowego. Kwerenda trwała wiele miesięcy, a samo pisanie
                opracowania - kilka tygodni.

                Pan Szubert uważa, że cała ta wielomiesięczna praca została wykonana wyłącznie z
                uwagi na jego osobę. Tylko po to, by odwrócić uwagę od jego pisaniny na tym
                forum. Ot, spisek na jego szkodę i tyle! Taka jest potęga wyobraźni pana
                Szuberta i tak dalece sięga jego przeświadczenie o wyjątkowej ważności własnej
                osoby!

                Piszę o tym wyłącznie z tego powodu, że przykład ten w szczególnie wymowny
                sposób pokazuje, jakiego rodzaju człowiekiem jest pan Szubert. A konkretnie - do
                jakiego stopnia jest on oderwany od rzeczywistości (ujmując rzecz najłagodniej).
                Z równą powagą można traktować inne jego opinie i oceny na tym forum. Z kimś
                takim nie da się racjonalnie dyskutować i dlatego nie przewiduję żadnych
                dyskusji z panem Szubertem. Koniec, kropka.

                To moja ostatnia wypowiedź w ramach tego wątku.

                Zbigniew Bereszyński
                • Gość: Andrzej Szubert Re: Złośliwości p. Zbigniewa Bereszyńskiego. IP: *.pools.arcor-ip.net 21.10.08, 20:34
                  Oj , Panie Bereszyński...
                  Jeśli 235 rocznica powołania Komisji Edukacji Narodowej była powodem
                  Pańskiego tekstu, to z takiej doniosłej okazji pisze się o rzeczach
                  przyjemnych i wzniosłych. Wysławia się zasługi i osiągnięcia
                  środowiska nauczycielskiego Opolszczyzny. A Pan zepsuł uroczystą
                  okrągłą rocznicę wiadomością o czarnej owcy wśród nauczycieli.
                  Zalecałbym trochę więcej taktu dla wychowawców młodych pokoleń.

                  Pisze Pan, kwerenda trwała rok a samo pisanie tekstu kilka tygodni.
                  Dlaczego nie powiadomił Pan opini publicznej o fakcie współpracy z
                  SB pani Zyły w momencie, gdy zdobył Pan tę wiadomość? Toż to czysta
                  złośliwość, aby ujawniać tę informację dopiero przy okazji rocznicy
                  KEN i psuć pozostałym nauczycielom świąteczny nastrój.
                  • schuruburu Re: paranoja 21.10.08, 21:19
                    Paranoja
                  • z.bereszynski insynuacje p. Andrzeja Szuberta 21.10.08, 21:40
                    Miałem więcej nie zabierać głosu w tym wątku. Po raz ostatni robię jednak
                    wyjątek, by przeciwstawić się kolejnym insynuacjom ze strony p. Andrzeja
                    Szuberta. Tekst opublikowany z okazji Dnia Edukacji Narodowej nie był poświęcony
                    wyłącznie "czarnym owcom" w środowiskach nauczycielskich. Sprawa "czarnych
                    owiec" nie zajmuje więcej niż 5-10 % całego tekstu. Ogromna większość tekstu
                    została poświęcona przypadkom pozytywnym: działaczom "Solidarności"
                    nauczycielskiej, opozycjonistom z tego środowiska, osobom represjonowanym z
                    przyczyn politycznych itd. W swoim tekście przypomniałem wiele osób, które
                    bardzo pozytywnie zapisały się w latach 1980-1989, a dziś pozostają w
                    zapomnieniu. Pisząc o blaskach, nie mogłem jednak pominąć również cieni, bo
                    byłoby to fałszowanie historycznej rzeczywistości. Nie kierowała mną żadna
                    złośliwość, ale wola rzetelnego ukazania historycznej rzeczywistości we
                    wszystkich jej aspektach - bez sztucznego upiększania, ale też bez rzekomej
                    złośliwości, o którą pomawia mnie p. Szubert. Złośliwy jest jedynie p. Szubert.
                    W typowy dla niego sposób próbuje on złośliwie "recenzować" publikację, której
                    nie miał okazji czytać i którego treść pozostaje dla niego nieznana. Jedynym
                    jego celem jest próba dyskredytacji mojej osoby, nawet za cenę przyjścia w
                    sukurs postkomunistom.

                    Panie Szubert! Gratuluję Panu roli konia trojańskiego postkomunistów. Odgrywa
                    Pan tę rolę naprawdę wyśmienicie.

                    Żegnam ten wątek i jego założyciela. Tym razem naprawdę definitywnie.

                    Zbigniew Bereszyński

                  • Gość: wons Re: Złośliwości p. Zbigniewa Bereszyńskiego. IP: 77.252.18.* 21.10.08, 21:45
                    Panie Szubert
                    Wykazałeś Pan zgodnie z zasadami logiki, że Pan Bereszyński "robi" nie w
                    Historii a w Polityce i to polityce GW.
                    Ciekawi mnie tylko to, czy zezwolenie na odstrzał jednego komucha (sztuk
                    raz),metodą na agenta dostał Pan Bereszyński od pana Frelicha, czy może od
                    samego nadredaktora AM.
                    Jeszcze raz gratuluję
                    • Gość: bródka Re: Złośliwości p. Zbigniewa Bereszyńskiego. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.10.08, 22:00
                      Jakie to typowe, jakie nasze, polsko-opolskie: wypowiadanie się o tekscie,
                      którego sie nie przeczytało, wywlekanie na forum publiczne prywatnych
                      kontrowersji i animozji, dorabianie gęby, ewentualnie "wonsów", doszukiwanie się
                      na siłę wydumanych inspiratorów czy zleceniodawców, przypisywanie niegodziwych
                      intencji. Smutne.
                      • antars sprawa jest prosta 21.10.08, 22:46
                        Bereszyński za dużo wie, za dużo widział dokumentów
                        i dlatego jego osoba stała się solą w oku niektórych chodzących "legend"
                        opolskiej opozycji. Zrobią wszystko, żeby podważyć jego wiarygodność. Każda
                        okazja dobra, nawet gdyby miało to przynieść korzyść komuchom.
                    • antars OSPN wspiera "Stasię"... 21.10.08, 22:18
                      OSPN/WONS też postanowiło wystąpić w roli konia trojańskiego.
                      Nie wstyd wam? Może do następnych wyborów pójdziecie razem z SLD?
                      • Gość: M<'rek Re: OSPN wspiera "Stasię"... IP: *.xdsl.centertel.pl 21.10.08, 22:23
                        Oni podaliby rękę nawet samemu diabłu, żeby tylko dokopać Bereszyńskiemu... Co
                        za ludzie...
                • Gość: 100dent Spisowcy Biadolicie IP: 66.28.139.* 21.10.08, 21:56
                  Trafiłem tu przez przypadek i nieźle się uśmiałem czytając urywki i tylko urywki
                  bo szkoda wasnego zdrowia na czytanie wszystkiego co wątkotwórca nawstukiwał. Z
                  neutralnego punktu widzenia wyraźnie widać, że działalność pana Zbigniewa nikomu
                  z dawnych "działaczy" nie pasuje. Skąd taka zawziętość? Być może wymościliście
                  sobie panowie kolorowym puszkiem, własne i jedynie słuszne gniazdka opozyzyjnie
                  zasłużonych i nie pasuje wam zmywanie farbek. Poszperałem przed chwilą na necie,
                  znalazłem sporo ciekawych artykułów pana Zbigniewa i w tym co pisze widać
                  wyraźnie, że poziom jego wypowiedzi jest o niebo lepszy od jego przeciwników. :-)

                  internowani.xg.pl/index.php?type=article&aid=355 - panie Szubert a tutaj
                  pan tak ładnie pisał.
                  • schuruburu Re: Paranoja 21.10.08, 22:01
                    Nie pisał ale przepisał.
                    No pozbierał tu i tam.
                    Trochę dodał od siebie ale zaraz to widać.
                    Ale co można żądać od faceta z dwoma klasami podrzędnej zawodówki.
                    • Gość: Andrzej Szubert Zbigniew Bereszyński manipulatorem historii IP: *.pools.arcor-ip.net 21.10.08, 22:49
                      Panie Zbysiu, skoro już tak przyjemnie sobie gaworzymy...

                      Jeśli w Pańskim tekście napisał Pan, że – cytuję: „autorami tekstów
                      byli Ryszard Gleich i Wojciech Gilewicz.”...
                      Jeśli w tekście „oświadczenia” internowanych jest napisane,
                      cytuję: „Teksty regularnie dostarczał Wojciech Gilewicz i Roman
                      Pastwiński.”...
                      Jeśli pod tym „oświadczeniem” podpisani są m.in. : Wojciech
                      Gilewicz, Ryszard Gleich, Rafał Gleich, Roman Pastwiński i trzech
                      innych...
                      No i zaświadczyli oni, nawet sam Rysiu, że nie Rysiu, a Wojtek i
                      Romek teksty pisali, to skąd Pan do diabła wytrzasnął tego Rysia do
                      pisania tekstów?
                      Jeśli ja stwierdzę, że ponieważ Pański kolega, Lesiu Redaktor
                      napisał, iż Rysiu to „czołowy działacz kluczborskiej opozycji”...
                      A w prawdziwym życiorysie Rysia nie ma niczego, co by takie
                      stwierdzenie Pańskiego kolegi Lesia Redaktora uzasadniało...
                      Więc Pan świadomie „dorobił” Rysiowi pisanie tekstów (i parę innych
                      rzeczy)...
                      Jeśli więc ja coś takiego stwierdzam...
                      To jestem insynuatorem, spiskowcem przeciwko Pańskiej wiarygodności,
                      koniem trojańskim postkomunistów, co tam jeszcze było? Piątą
                      kolumną, sprzymierzeńcem agentki „Stasi”, psycholem, niedouczonym
                      robolem, nawet lunatykiem (księżyc na mnie za mocno działa).

                      A Pan, dorabiający agentom SB konspiracyjne życiorysy jest
                      prawdomównym, niezłomnym antykomunistą, tępiącym komuchów, esbeków i
                      ich szpicli na każdym kroku.

                      To już wolę być postkomuchem.
                      niż nadwornym hagiografem Piasta i Renka upiększającym im życiorysy.

                      Koń trojański poskomuchów...
                      • schuruburu Re: Paranoja 21.10.08, 23:15
                        Ten chory facet jest nie do zdarcia.
                        Na wszystko jego chory umysł znajdzie jakaś odpowiedz.
                        Nie ważne czy to jest logiczne czy nie.
                        Ważne żeby coś odpowiedzieć i mieć ostatnie słowo.
                        • Gość: nemo a ty jesteś do zdarcia? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.10.08, 23:53
                    • Gość: gosc Re: Paranoja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.10.08, 08:29
                      schuruburu napisał:

                      > Nie pisał ale przepisał.
                      > No pozbierał tu i tam.
                      > Trochę dodał od siebie ale zaraz to widać.
                      > Ale co można żądać od faceta z dwoma klasami podrzędnej zawodówki.

                      Ale pisze bardziej sensownie a ty tylko w koło Macieja swoje, że paranoja. Toz
                      to paranoja ale z twojej strony.
    • Gość: . Re: Zbigniew Bereszyński manipulatorem historii IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.10.08, 08:25
      ?
      • Gość: koń trojański post Re: Zbigniew Bereszyński manipulatorem historii IP: *.pools.arcor-ip.net 23.10.08, 14:58
        Odpowiedzi się nie doczekasz.
        Manipulator na temat jego "fałszywki" będzie milczał.
        Przyznać się nie może. Zaprzeczyć też nie.
        Przyłapany na gorącym uczynku za rękę udaje, że to nie jego ręka.

        koń trojański postkomuny
    • antars intrygi i manipulacje Szubertów 23.10.08, 16:29
      Z wielkim trudem i niesmakiem przebrnąłem przez to co nawypisywał tutaj Andrzej
      Szubert. Znalazłem w jego wypocinach między innymi następujący zarzut pod
      adresem Bereszyńskiego: "Zbigniew Bereszyński zapomniał jeszcze o pewnym
      szczególiku. Nie podał, że Wojciech Gilewicz był agentem SB o pseudonimie
      „Piast”". Jeżeli dobrze
      zrozumiałem, to zarzut ten odnosi się do tego, co Bereszyński napisał na swojej
      stronie internetowej. Okazuje się, że Szubertowie też mają swoją stronę
      internetową. Podaję link do tej strony:
      www.nadstobrawa.za.pl/kluczborska%20s.html
      Zajrzałem na stronę Szubertów i sprawdziłem, co tam napisano na temat Gilewicza
      i "Piasta". I co się okazało? Ano okazało się, że na swojej stronie Szubertowie
      ani słowem nie wspominają, że Gilewicz i "Piast" to jedna osoba! Nie ma tam
      żadnej wzmianki na ten temat! Pisze się tam o Gilewiczu, wspomina o "Piaście",
      ale nigdzie nie ma informacji, że to jedna i ta sama osoba!

      Pytam się Pana, Panie Szubert, dlaczego tak jest? Dlaczego obs...ywa Pan tutaj
      Bereszyńskiego za jego stronę internetową, a nie zajmie się Pan Waszą własną
      stroną? Dlaczego na Waszej własnej stronie nie napiszecie tego, co Waszym
      zdaniem miałby napisać Bereszyński? Dlaczego sami na swojej stronie nie
      podajecie informacji, której brak zarzuca Pan Bereszyńskiemu? O co Panu naprawdę
      chodzi, Panie Szubert? O pełną informację czy tylko o szkalowanie
      Bereszyńskiego? Gdyby chodziło Panu o pełną informację, to taka pełna informacja
      byłaby na Waszej stronie internetowej. Ale jej nie ma! Nie ma i już!!! Dlaczego
      ten brak Pana nie razi? To znaczy - dlaczego nie razi Pana w przypadku Waszej
      własnej strony internetowej, ale za to razi w przypadku strony Bereszyńskiego?
      Wygląda na to, że Panu wcale nie chodzi o prawdę i pełną informację, ale o coś
      zupełnie innego. O co? mogę się tylko domyślać.

      Tak czy owak wychodzi na to, że to Pan jest manipulatorem i intrygantem. Wyjmij
      Pan belkę z własnego oka zanim zaczniesz wyciągać źdźbło z cudzego!

      Bereszyński już dawno temu napisał, że Gilewicz i "Piast" to jedna osoba. Można
      było przeczytać o tym w gazetach. Wy na Waszej stronie tego nie piszecie.
      Dlaczego tak jest? I dlaczego czepia się Pan Bereszyńskiego zamiast uzupełnić
      informację na Waszej własnej stronie? O co w tym wszystkim naprawdę chodzi?
      • Gość: koń trojański post Re: intrygi i manipulacje Szubertów IP: *.pools.arcor-ip.net 23.10.08, 19:58
        www.nadstobrawa.za.pl/1piast.html
        • schuruburu Re: Paranoja 23.10.08, 20:13
          Hej Jondrus
          Koniu trojański
          Tak się teraz nazywasz??
          Nikt nie ma ochoty z tobą dyskutować wiec piszesz sam ze sobą??
          Co to się nie robi żeby temat nie został w tyle.
          Zawsze w centrum zainteresowania
          MITOMAN!!!!!
        • antars Re: intrygi i manipulacje Szubertów 23.10.08, 20:17
          Pan Szubert potrzebował ponad trzech godzin na wklejenie tekstu tego
          zobowiązania na własną stronę internetową. Ile czasu trzeba mu będzie na
          wprowadzenie podobnych uzupełnień do tekstów zamieszczonych na tej stronie? Musi
          Pan bardzo spieszyć się z tymi przeróbkami, żeby ludzie nie zauważyli Pańskich
          manipulacji. Ale ja to zauważyłem i mnie Pan nie zwiedzie. Nadal Pana pytam,
          Panie Szubert: dlaczego do czasu mojego poprzedniego wpisu na Waszej stronie
          internetowej nie było tych informacji, których brak tak oburza Pana w przypadku
          strony "konkurenta"? Jak Pan to wytłumaczy?
          • schuruburu Re: intrygi i manipulacje Szubertów 23.10.08, 20:20
            Nie pytaj bo na końcu dostaniesz durną odpowiedz w stylu Jondrusia na 2 strony.
            • Gość: Andrzej Szubert Re: intrygi i manipulacje Szubertów IP: *.pools.arcor-ip.net 23.10.08, 20:38
              antars
              mój post sprzed dwóch dni (a nie sprzed trzech godzin)
              porównaj dokumenty odnośnie "Piasta" na stronie nadstobrawa.
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=65&w=85910031&a=86230150
              i nie bełkocz...
              • schuruburu Re: intrygi i manipulacje Szubertów 23.10.08, 20:41
                Jondrus nie byl by Jondrusiem jak by nie odpowiedział jak to on w starym stylu 2 klas zawodówki.
                A tak by chciał żeby mieli go za inteligenta!!
                Niestety trochę mu brakuje.
              • antars Re: intrygi i manipulacje Szubertów 23.10.08, 20:43
                Nie rżnij Pan głupa, Panie Szubert. Każdy średnio inteligentny człowiek zauważy,
                że "koń trojański" i Pan to jedna i ta sama osoba. Zdradza Pana niemieckie IP i
                nie tylko... Kogo chce Pan nabrać na swoje sztuczki? Ma Pan wszystkich za
                idiotów?
                • schuruburu Re: intrygi i manipulacje Szubertów 23.10.08, 20:45
                  Niestety on ma się za super inteligenta. Typowy przejaw paranoi.
                  • Gość: Andrzej Szubert Zbigniew Bereszyński manipulatorem historii IP: *.pools.arcor-ip.net 23.10.08, 21:35
                    Pan rżnie głupa, Panie Antars, czy Pan nim jest? W poście

                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=65&w=85910031&a=86243781
                    w którym na górze jako autor wpisałem moje imię i nazwisko,
                    podpisałem się jako "trojański koń" jedynie, aby pokazać, że
                    nazwanie mnie tak przez Z. Bereszyńskiego raczej mnie ubawiło, niż
                    rozłościło.
                    Napisałem:
                    „To już wolę być postkomuchem.
                    niż nadwornym hagiografem Piasta i Renka upiększającym im życiorysy.

                    Koń trojański poskomuchów...”

                    Już nie tylko średnio inteligentny człowiek, już nie tylko
                    ćwierćinteligent, ale nawet półgłówek zauważyłby, że ja nie
                    udawałem, iż ja i trojański koń to dwie osoby.
                    A Pan, taki mądry i dociekliwy tego nie zauważył?
                    Może wreszcie Pan oraz Pańscy towarzysze broni zaczniecie odpowiadać
                    na moje pytania?
                    Dlaczego Z. Bereszyński zafałszował historię biuletynu „Nad
                    Stobrawą”?
                    Dlaczego agentom SB dorobił wyssane z palca życiorysy?
                    Najpierw Wasza odpowiedź. A dopiero potem następne „zarzuty” pod
                    moim adresem.

                    koń trojański postkomuny (według Z. Bereszyńskiego)
                    Aby Pan napewno się tym razem domyślił dopiszę nazwisko
                    Andrzej Szubert
                    • schuruburu Re: Paranoja 23.10.08, 21:40
                      HI HA HO HU
                      Ale tekścik!!!
                      Dalej tak.
                      Proszę !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                      Moje uwagi nie będą dalej potrzebne!!!
                      Ale ubaw!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                • Gość: chłodnym okiem antars manipulatorem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.10.08, 01:05
                  tekst (zobowiazanie Gilewicza) był na stronie Szuberta juz duzo wczesniej zanim
                  się o niego antars "upomniał" i znajdował się pod linkiem:
                  www.nadstobrawa.za.pl/1piast.html
                  gapiostwo, czy złosliwa manipulacja? Chyba jedno i drugie, zwazywszy, ze antars
                  w innym miejscu nie zauważa, że Szubert wprost (acz z przekąsem) pisze o sobie
                  "koń trojański".

                  Nie znam niuansów sporu jaki się tu toczy, ale wywody Szuberta wydają się byc
                  spójne i logiczne, co oczywiscie nie przesadza tego kto ma racje i kto kłamie.

                  Zamiast konkretnych odpowiedzi otrzymuje Szubert ogólniki, epitety, jest
                  wykpiwany. Nieładnie się panowie "etosowcy" bawicie, nieładnie!
                  • antars manipuluje ktoś inny 24.10.08, 02:36
                    Jesteś w błędzie, "chłodnym okiem". Manipuluje ktoś inny. Andrzej Szubert podał
                    link, pod którym można aktualnie (!) znaleźć tekst zobowiązania Gilewicza. Do
                    tekstu tego jednak nie dostaniesz się z głównej strony portalu internetowego
                    Szubertów. Sprawdzałem kilka razy, nawet przed chwilą, i nie znalazłem żadnego
                    przejścia z głównej strony. Może nie potrafię szukać, ale nie byłem w stanie
                    tego przejścia znaleźć. Bardzo sprytna sztuczka. Niby jest ten tekst na stronie,
                    a jakby go nie było, bo w normalnym trybie do niego nie dotrzesz. Może to błąd w
                    sztuce budowania strony, ale mnie to raczej wygląda na celową manipulację (takie
                    sprytne asekuranctwo). Tak czy inaczej, to nie moja wina, że do tego tekstu nie
                    można dotrzeć normalną drogą.

                    Faktem jest, że w żadnym dostępnym normalną drogą tekście na stronie Szubertów
                    nie znajdzie się informacji, że Gilewicz i "Piast" to jedna i ta sama osoba.
                    Jest na tej stronie krótki rys historyczny, gdzie pojawia się nazwisko
                    Gilewicza, ale o "Piaście" nie ma tam ani słowa. Szuberta to nie razi, choć
                    atakuje on Bereszyńskiego za to, że nie pisze o "Piaście" w swoim haśle na temat
                    biuletynu "Nad Stobrawą". To, że Szubertowie nie piszą o "Piaście" w swoim rysie
                    historycznym, jest niby w porządku, ale to, że podobnie wygląda sprawa w haśle
                    umieszczonym na stronie Bereszyńskiego, to już jest podobno manipulacja,
                    fałszowanie historii itp. Czy to nie absurd? To jest właśnie prawdziwa
                    manipulacja i hipokryzja w wydaniu Szuberta. Tym bardziej, że Bereszyński
                    otwarcie pisał o Gilewiczu jako "Piaście" na łamach gazet. Zarzut, że ukrywa on
                    tożsamość Gilewicza i "Piasta" jest w tej sytuacji kompletnie niedorzeczny. To
                    zarzut fałszywy (i złośliwy).

                    Ja nie robię sobie żadnych kpin z Szuberta. Nie do mnie ten zarzut, a co robią
                    inni, to nie moja sprawa. Ja odpowiadam tylko sam za siebie. Zadałem panu
                    Szubertowi konkretne pytania, na które on nie raczył odpowiedzieć. Zamiast
                    odpowiedzieć na moje pytania wyskoczył z retorycznym pytaniem, zawierającym
                    fałszywą tezę (czy raczej fałszywe oskarżenie). Zamiast odpowiedzieć na zadane
                    mu rzeczowe
                    pytania żąda on, by ktoś tłumaczył się, że nie jest wielbłądem. To kolejna jego
                    manipulacja.

                    Szubert powtarza jak mantrę, że Gilewicz i Gleich byli agentami SB. Już kilka
                    miesięcy temu Bereszyński wykazał na podstawie dokumentów, że Gilewicz tylko
                    pozorował współpracę. Szubert, jak dotąd, nie przedstawił żadnych dowodów na to,
                    że Bereszyński nie ma w tej sprawie racji. Nie przedstawił żadnych faktów, które
                    naprawdę podważałyby ustalenia Bereszyńskiego. Powtarza tylko w koło Macieju
                    swoje "wyznanie wiary", że Gilewicz to agent i już. Czepia się jakichś
                    drobiazgów, które nie mają żadnego znaczenia dla istoty sprawy, a świadczą
                    jedynie o tym, że pamięć ludzka bywa zawodna i relacje świadków mogą różnić się
                    w szczegółach. Nie przedstawił też żadnych dowodów na to, że agentem był Gleich.
                    On go tylko tak nazywa, a dowodów żadnych nie przedkłada. Gdzie są, pytam,
                    dowody agenturalnej działalności Gleicha? Niech pan Szubert pokaże stosowne
                    dokumenty. Jak można traktować poważnie tego typu gołosłowne oskarżenia? Gdzie
                    tu spójność, gdzie logika?

                    W pewnym momencie Szubert napisał coś bardzo niejasnego, co odebrałem jako próbę
                    odcięcia się od tego co wcześniej pisał on jako "koń trojański". Dlatego
                    zwróciłem mu uwagę, że on i "koń trojański" to jedna osoba. Może źle
                    zinterpretowałem jego wypowiedź i faktycznie chodziło mu o coś innego, ale to
                    też nie moja wina, że jego wypowiedź była tak bełkotliwa, że trudno było ją
                    zrozumieć. Nie była to żadna "manipulacja" z mojej strony, lecz zwykłe
                    nieporozumienie, wynikające z tego, że sam Szubert nie wyraził się z należytą
                    jasnością. Czy to moja wina, że ktoś nie potrafi wyrazić się w sposób komunikatywny?

                    Andrzej Szubert nie założył wątku w celu prowadzenia rzeczowej dyskusji. On
                    założył swój wątek po to, żeby obrażać i zniesławiać nie lubiane przez siebie
                    osoby. Świadczy o tym, już sam tytuł wątku - napastliwy i agresywny w sensie
                    personalnym, a nie polemiczny w sensie merytorycznym. Świadczą o tym także
                    gołosłowne oskarżenia w treści wątku. Szubert obrzuca ludzi błotem żądając, by
                    tłumaczyli się publicznie, że nie są wielbłądami. To ma być dyskusja? Wolne
                    żarty! Równie dobrze ktoś mógłby założyć wątek głoszący, że np. pan K. jest
                    złodziejem, pijakiem i alfonsem. Czy w takim przypadku zaatakowana osoba też
                    miałaby obowiązek podejmowania "dyskusji" z założycielem wątku? Jest taki
                    poziom, poniżej którego żaden szanujący się człowiek nie powinien wdawać się w
                    dyskusję. Wątek założony przez Andrzeja Szuberta znajduję się poniżej takiego
                    poziomu.
                    • Gość: chłodnym okiem @ antars - internet dla opornych :) IP: *.punkt.pl 24.10.08, 09:01
                      Jak dotrzec do TW "Piasta". Ależ to bardzo proste:

                      Wchodzisz na strone
                      www.nadstobrawa.za.pl/
                      klikasz na przycisk "SB i agenci" (pod winietą strony)

                      Pojawia się podstrona na której jest "wykaz funkcjonariuszy SB
                      rozpracowujacych kluczborską 'Solidarność'"

                      oraz
                      "Wykaz kryptonimów Tajnych Współpracowników, ich donosy i nazwiska
                      (w miarę otrzymania dokumentów)."

                      Na tej drugiej liscie na pierwszym miejscu jest aktywny link do
                      TW "Piast" (tekst podkreslony)

                      Dzieki za przyblizenie istoty sporu pomiedzy Szubertem a
                      Bereszyńskim. Moze jestem naiwny, ale po Twoich wyjasnieniach
                      skreslam Cie z listy manipulatorów :)
                    • antars intrygi i manipulacje Szubertów 24.10.08, 09:14
                      Kolejny przykład intryganctwa i dwulicowości Szubertów. Andrzej Szubert od
                      tygodni wypisuje na forach internetowych, że Ryszard Gleich był "agentem SB".
                      Wejdźcie na stronę internetową Szubertów i sprawdźcie, czy jest tam jakakolwiek
                      wzmianka na ten temat. Nie ma!
                      www.nadstobrawa.za.pl/kluczborska%20s.html
                      Nie znajdziecie tam również pseudonimu "Renek" czy "Remek", jaki Andrzej Szubert
                      przypisuje Ryszardowi Gleich. www.nadstobrawa.za.pl/agenci%20sb.html
                      Czym tłumaczy się ten dziwny brak informacji na stronie Szubertów?

                      Andrzej Szubert atakuje z wściekłością Bereszyńskiego, że czegoś nie ma na jego
                      stronie internetowej, ale analogiczny brak na własnej stronie internetowej
                      Szubertów wcale mu nie przeszkadza. To są właśnie chamskie manipulacje Szubertów.

                      Gdzie są, pytam ponownie, dowody agenturalnej działalności Ryszarda Gleich?
                      Dlaczego Szubertowie nie przytaczają ich na swojej stronie internetowej?
                      Dlaczego "demaskowanie" tej postaci ogranicza się wyłącznie do pyskówek Andrzeja
                      Szuberta na forach internetowych? Na stronie internetowej Szubertów Ryszard
                      Gleich występuje jedynie jako osoba sądzona przez sąd wojskowy w stanie wojennym
                      i członek konspiracyjnej drukarni. O żadnej współpracy z SB się nie wspomina.
                      Można by zatem napisać, że również Szubertowie na swojej stronie dorabiają
                      "agentowi" konspiracyjny życiorys. Tymczasem Andrzej Szubert odnosi taki zarzut
                      wyłącznie do strony internetowej Bereszyńskiego. Dlaczego nie zainteresuje się
                      własną stroną internetową Szubertów? Obłuda, intryga i manipulacja - tak można
                      określić postawę Szubertów. Czemu mają służyć te intrygi i manipulacje, nie
                      wiem, ale w uczciwe intencje Szubertów nie wierzę.

                      Jeżeli Andrzej Szubert chce dyskutować, niech odpowie na moje pytania. Nie rżnij
                      Pan głupa, Panie Szubert, tylko odpowiadaj.
                      • Gość: volume Re: intrygi i manipulacje Szubertów IP: 217.173.192.* 24.10.08, 13:32
                        antars vel BB ( be B.) doznaje silnego wzwodu gdy atakuje na forum,
                        widocznie ma taka potrzebe, adrenalinka tu znajduje swoj upust.
                        Facio ma mentalnosc slynnych blizniakow, wszedzie wietrzy intrygi i
                        manipulacje, tym razem jakichs Szubertow.
                        • Gość: Andrzej Szubert Zbigniew Bereszyński manipulatorem historii IP: *.pools.arcor-ip.net 24.10.08, 14:01
                          Panie Antars.
                          Napisałem wcześniej, że najpierw powinien Pan odpowiedzieć na moje
                          konkretne, a nie „retoryczne” pytania, a dopiero potem wytaczać
                          kolejne „zarzuty”. Pan nadal stosuje taktykę „łapać złodzieja”
                          i „atak jest najlepszą obroną”. Stwierdza Pan na dodatek, że to ja
                          unikam merytorycznej i rzeczowej dyskusji, żąda Pan ode mnie
                          odpowiedzi na kolejne „zarzuty”, nie odpowiadając na żadne
                          postawione przeze mnie pytania.

                          Zarzuty i pytania pod adresem Z. Bereszyńskiego napisałem na
                          podstawie udokumentowanych cytatów z gazet, wątków na forum,
                          i „oświadczenia” internowanych. Podpisałem się pod tekstem imieniem
                          i nazwiskiem. Z. Bereszyński merytorycznej dyskusji nie podjął.
                          Zadowolił się pomówieniem mnie o działania inspirowane przez ludzi z
                          OSPN, z pobudek osobistych a obliczone na poderwanie jego dobrego
                          imienia.

                          Do „dyskusji” włączył się przede wszystkim Pan, który poza
                          złośliwymi uwagami pod moim adresem, poza sprowadzaniem wątku do
                          pyskówki, jedyne co chce osiągnąć, to odwrócenie uwagi od głównego
                          tematu tego wątku.

                          Aby pokazać, że to nie ja unikam merytorycznej dyskusji, kolejny już
                          raz odpowiadam na Pańskie „zarzuty”, mimo iż Pan nadal nie
                          odpowiedział na moje pytania (odpowiedzieć Pan nie może, bo z
                          faktami polemizować się nie da).

                          Odnalezienie „Piasta” na stronie „Nad Stobrawą” wyjaśnił już
                          gość „chłodnym okiem”.
                          Ten „poważny” Pański zarzut jest zatem wyjaśniony.

                          Z. Bereszyński pisał faktycznie, że Gilewicz to „Piast”, twierdził
                          jednak, że nie był on agentem SB, a co najwyżej współpracę z SB
                          pozorował. „Opór społeczny” str. 77:

                          „Od tego czasu już nie tylko „Piast” prowadził grę w stosunku do SB,
                          pozorując współpracę z tą służbą...”

                          Przynajmniej dwa pierwsze lata po wprowadzeniu stanu
                          wojennego „Piast” pisał donosy na ludzi biorących aktywny udział w
                          opozycji. Osoby te nie zostały ani przez Gilewicza, ani przez
                          Gleicha powiadomione o tym, jakoby Gilewicz na polecenie Gleicha
                          pozorował jedynie współpracę, wyciągając od SB interesujące opozycję
                          informacje. Osoby te mają prawo nazywać to, co robił wówczas
                          Gilewicz działalnością agenturalną.
                          Ostateczna ocena Gilewicza może nastąpić dopiero po ujawnieniu
                          wszystkich dokumentów SB, a więc teczki Gilewicza jako kontaktu
                          operacyjnego, oraz wszystkich teczek operacyjnych i obiektowych.

                          Natomiast w Wyborczej redaktor Frelich przemilczał fakt pisania
                          donosów przez Gilewicza, nazwał go agentem Solidarności w SB, jego
                          kolegów nazwał przywódcami podziemia w Kluczborku, R. Gleicha
                          nazwał „czołowym działaczem kluczborskiej opozycji”. Powołał się
                          przy tym na Z. Bereszyńskiego, który „potwierdził to, o czym mówi
                          teraz Gilewicz”.

                          Z. Bereszyński wiedząc, że część wypowiedzi Gilewicza to duża
                          przesada a reszta nieprawda, milczał.
                          A nawet napisał tekst dorabiający zwłaszcza Ryszardowi Gleichowi
                          (ale i innym osobom) konspiracyjne życiorysy.
                          Powtarzać się nie będę. Odsyłam do moich poprzednich postów.

                          Na niejedno pytanie czy zarzut Antarsa odpowiedziałem. Na przykład
                          na zarzut, że jestem „sprzymierzeńcem współpracowniczki SB” co było
                          złośliwą insynuacją.
                          Pan Antars nie udzielił żadnej odpowiedzi na stawiane przeze mnie
                          pytania.
                          Pozwalałem sobie czasami na złośliwości w moich odpowiedziach. Ale
                          za każdym razem to ja byłem najpierw złośliwie atakowany. Sam
                          złośliwości nie prowokowałem.

                          Nie stawiam retorycznych, a konkretne pytania. Skąd wziął Z.
                          Bereszyński te wszystkie szczególiki dotyczące
                          działalności „drugiej” konspiracji, a zwłaszcza „fakty” dotyczące
                          Ryszarda Gleicha i członków jego rodziny? Nawet w „oświadczeniu”
                          internowanych nie ma wielu z tych „faktów”, a autorzy tekstu
                          chwalili się, czym tylko mogli, aby podnieść rangę ich „konspiry”.
                          To można sprawdzić. Pisali o „ludziach do zadań specjalnych”, o
                          dobrym gatunkowo papierze, a nawet o ufundowanym obrazie do
                          kościoła. Ale ani słowa nie było o tym, że w 82 roku Gleich z
                          rodziną robili konspirację, że w 83 Gleich pisał teksty, że jako
                          kurier dostarczał ulotki z Warszawy do Bąkowa, gdzie odbierał je
                          jego syn. To wszystko jest wyssane z palca. Tylko po to, aby
                          Wyborcza w razie czego (zapytana na przykład przez Radę Etyki
                          Mediów) mogła się na tekst Z. Bereszyńskiego powołać. I „udowodnić”,
                          że Gleich i Gilewicz to działacze z krwi i kości.

                          Milczenie Z. Bereszyńskiego bierze się stąd, że w IPN nie zalazł,
                          nie znajdzie i wie, że nie znajdzie nigdy dokumentów
                          potwierdzających wyssane przez kogoś z palca, a opisane przez
                          niego „fakty”.

                          Nie napisałem że ktoś tam jest pijakiem , złodziejem czy alfonsem.
                          Opisałem znane mi fakty na podstawie cytatów. W tym cytatów samego
                          Z. Bereszyńskiego.
                          To druga strona pisze pod moim adresem obraźliwe komentarze i uwagi.
                          Nawet ślepy to widzi.
                          Poziom dyskusji druga strona sprowadza do poziomu pyskówki. A teraz
                          udaje, że jest odwrotnie.

                          Dokumenty o agenturalnej działalności Ryszarda Gleicha jeszcze się
                          ukażą.
                          Na razie powiadomiłem jedynie o samym fakcie na forum. Zrobiłem to,
                          ponieważ właśnie Ryszard Gleich jest filarem obrony W. Gilewicza.
                          Teraz wyszło na to, że jeden agent daje alibi drugiemu agentowi.

                          Ryszard Gleich nie podał mnie z tego powodu do sądu. Co zrobiłby,
                          gdybym napisał nieprawdę.

                          Strona „Nad Stobrawą” nie jest idealna. Ma mankamenty. Nie jest
                          uzupełniana na bieżąco. Ale jej administratorka nie rości sobie
                          pretensji do „naukowości”. Nawet jeśli nie wszystko jest tak, jak
                          być powinno, nie ma tam świadomego manipulowania faktami czy
                          świadomego dorabiania komukolwiek życiorysu.

                          R. Gleich był sądzony przed sądem wojskowym. To fakt obiektywny.
                          Brał bliżej niesprecyzowany udział w drugiej konspiracji. Choć nigdy
                          w takim zakresie, jak opisał to Z. Bereszyński w jego tekście. To
                          też jest faktem obiektywnym. I jest to opisane w tekście na
                          stronie „Nad Stobrawą”
                          Natomiast dokumenty o jego agenturalnej działalności zostaną zapewne
                          kiedyś dołączone w rubryce o agentach. Kiedyś też, po dotarciu do
                          ABSOLUTNIE WSZYSTKICH dokumentów napisany będzie nowy, całościowy
                          tekst..
                          Na razie wystarcza, że informacja o tym, iż R. Gleich był agentem,
                          została opublikowana na forum.

                          Niedociągnięcia u przeciwnika nazywa Antars obłudą, intrygą i
                          manipulacją.

                          Jak zatem nazwać tekst Zbigniewa Bereszyńskiego o
                          kluczborskiej „Stobrawce”?

                          Panie Antars. Widzi Pan źdźbło w oku moim, belki we własnym oku Pan
                          nie dostrzega.

                          Jeszcze jedna uwaga. Na mnie możesz Pan pyszczyć i szczuć, ile się
                          Panu podoba. Przywykłem. Natomiast nie wciągaj Pan w Pańskie
                          intrygi, machinacje, manipulacje i pyskówki mojej żony. Ona z tym,
                          co ja piszę na forum nie ma nic wspólnego.

                          Panie Antars. Napisał Pan: „Świadczy o tym, już sam tytuł wątku -
                          napastliwy i agresywny w sensie
                          personalnym, a nie polemiczny w sensie merytorycznym.”
                          Treść mojego tekstu oparta jest na cytatach, w tym cytatach samego
                          Z. Bereszyńskiego. Nie ma tam napastliwości i agresji. Są przede
                          wszystkim cytaty. Ja nie zarzucam, nie podejrzewam, nie pomawiam, a
                          jedynie wyliczam przykłady manipalacji dokonanych przez Z.
                          Bereszyńskiego w jego opisie biuletynu „Nad Stobrawą”. A ponieważ z
                          faktami polemizować się nie da, można jedynie odwracać uwagę od
                          opisanych przeze mnie faktów całą tą zjadliwą nagonką w której Pan
                          bierze tak aktywny udział.

                          Może wreszcie dostanę odpowiedź na moje, wcale nie retoryczne
                          pytania. Skąd wytrzasnął Z. Bereszyński Ryszarda Gleicha jako autora
                          tekstów, skoro sam Gleich stwierdził w oświadczeniu, i podpisał się
                          pod nim, ż
                          • Gość: Andrzej Szubert Re: Zbigniew Bereszyński manipulatorem historii IP: *.pools.arcor-ip.net 24.10.08, 16:05
                            Może wreszcie dostanę odpowiedź na moje, wcale nie retoryczne
                            pytania. Skąd wytrzasnął Z. Bereszyński Ryszarda Gleicha jako autora
                            tekstów, skoro sam Gleich stwierdził w oświadczeniu, i podpisał się
                            pod nim, że teksty pisał ktoś inny? Gdzie ma dokument
                            zaświadczający, że jeden Gleich dowoził bibułę z Warszawy do Bąkowa,
                            a odbierał bibułę drugi Gleich. Gdzie znajdzie dowody, że Gleich w
                            82 roku sporządził 30 egzemplarzy ulotek, i planował następny numer?
                            Takich pytań mogę zadać znacznie więcej. Na razie czekam na
                            odpowiedź na te przed chwilą postawione.

                            Andrzej Szubert

                            Zaatakowany zostanę o insynuacje, ale ostatnie teksty Pana Antarsa
                            bardzo przypominają mi teksty kogoś innego. Ja tylko udaję, że tego
                            nie dostrzegam.
                            • Gość: norbert Re: Zbigniew Bereszyński manipulatorem historii IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.10.08, 20:26
                              spojrz chlodnym okiem a dostrzezesz ze antars to nasza BB czyli
                              manipulant be B.
                              • schuruburu Re: Paranoja 24.10.08, 21:16
                                Jondrus
                                Wiemy ze masz kumpla w Polsce.
                                Piszesz - przesyłasz - a om zamieszcza.
                                Byleby był watek na początku.
                                Stary numer.
                                Oczywiście najwznieszy watek - bo to ty go rozpoczales.
                                Juz nie jeden raz go zastosowałeś.
                                • z.bereszynski do gościa "szuruburu" 24.10.08, 21:34
                                  Bardzo proszę gościa "szuruburu", aby więcej nie "wspierał" mnie w ramach tego
                                  wątku. Pan Szubert tylko czeka na to, by ktoś coś tutaj dopisywał i w ten sposób
                                  pomagał mu podbijać ten żałosny wątek. Ja nie potrzebuję tutaj żadnego wsparcia.
                                  Już wyraziłem swój stosunek do tego, co pisze pan Szubert i nie zamierzam się
                                  powtarzać. Nie zamierzam też odpowiadać na żadne zaczepki i prowokacje. Dalsze
                                  zabieranie głosu w ramach tego wątku uważam za bezcelowe. Będę wdzięczny
                                  gościowi "szuruburu", jeżeli on także podejdzie do sprawy w podobny sposób.

                                  Zbigniew Bereszyński
                                  • Gość: nemo a ja to niby co?! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.08, 00:15
                                    • Gość: Andrzej Szubert Zbigniew Bereszyński manipulatorem historii IP: *.pools.arcor-ip.net 25.10.08, 07:45
                                      Nemo, narażasz się na pomówienie Ciebie ze strony szuruburu, że i Ty
                                      jesteś „moim kumplem w Polsce”, który wkleja teksty, aby – jak to
                                      nazwał Z. Bereszyński – „podbijać ten żałosny wątek”.
                                      Choć on sam jako „antars” nieźle nabijał tutaj frekwencję.

                                      Szuruburu jest nie mniej wściekły i rozczarowany niż Z. Bereszyński –
                                      „antars”.
                                      Sam Bereszyński nazwał go moim „kluczborskim adwersarzem”. Jego
                                      nazwisko zapewne znajduje się wśród podpisywaczy „oświadczenia”.
                                      www.internowani_z_kluczborka.republika.pl/
                                      Nietrudno domyślić się, komu z owych podpisywaczy najbardziej zależy
                                      na „skompromitowaniu” mnie. I to za wszelką cenę. Szuruburu
                                      to „POP” – pełniący obowiązki „Piasta”.
                                      Jest wściekły, gdyż misternie skonstruowana mitologia „Piasta” jako
                                      bohatera „S”, w której główną rolę jego uwiarygadniacza odgrywał
                                      Gleich, mimo wydatnej pomocy kilku gazet z Wyborczą na czele legła w
                                      gruzach w momencie, gdy wyszło na jaw, że sam Gleich też był agentem
                                      SB.

                                      Red. Frelich, robiąc wywiad z Gilewiczem nie wiedział, że nazwany
                                      przez niego „czołowym działaczem kluczborskiej opozycji” Gleich był
                                      agentem SB. Wiedząc jednak, że Gilewicz kłamie, powołał się na
                                      Bereszyńskiego, że on niby potwierdza to, o czym mówi Gilewicz. A
                                      wszystko tylko po to, aby dokopać IPN-owi. Gdy wyszło na jaw, że
                                      Gleich to były agent, na odwrót było już za późno. Red. Frelich
                                      musiałby przyznać, że albo dał się oszustom zrobić w konia (co
                                      splendoru nie przynosi), albo że wiedział, iż pisze nieprawdę. Co
                                      jest jeszcze bardziej kompromitujące.
                                      Teraz zostało jedynie milczeć udając, że artykułu i wywiadu z
                                      agentem po prostu nie było.

                                      Rzetelność dziennikarska, obiektywizm, informowanie (a nie urabianie
                                      opinii) są cechami w stanie atrofii w Wyborczej.

                                      Najbardziej dziwi postawa samego Bereszyńskiego. On gardził
                                      Gilewiczem, wiem to na pewno. Być może nawet protestował przeciwko
                                      powoływaniu się w artykule o „Piaście” na jego nazwisko. Ale miał do
                                      wyboru: milczeć i dalej pisać w Wyborczej, albo...do widzenia.
                                      Wybrał to pierwsze. Jednakże za napisanie „fałszywki” o
                                      kluczborskiej „Stobrawce” nie ma dla niego absolutnie żadnego
                                      usprawiedliwienia. Przyczynił się do tego zapewne mój post w wątku o
                                      artykule dotyczącym „Piasta”, że sprawę nierzetelności Wyborczej
                                      zgłosiłem do Rady Etyki Mediów. Na wszelki wypadek, aby red. Frelich
                                      miał „podkładkę”, Bereszyński napisał ową fałszywkę. Musiał też na
                                      gwałt wkleić to gdzieś w internecie. Utworzył więc jego nową stronę.
                                      Nie wiem jedynie, czy napisał on ową fałszywką sam od siebie, na
                                      ochotnika, czy pod naciskiem red. Frelicha.

                                      Na podjęcie rzeczowej dyskusji Bereszyński się nie zdecydował. Wie,
                                      że z przytoczonymi przeze mnie faktami polemizować nie ma szans. Nie
                                      przypuszczałem jednak, że użyje podstępu pisząc jako niby postronna
                                      osoba pod obcym „nickiem”. Jako „antars” zaczął od drobnych
                                      uszczypliwości i króciutkich wstawek. Jednak na koniec zapomniał się
                                      i pisząc jego typowym polemicznym „piórem” nadal podpisywał się
                                      jako „antars”, czym się zdekonspirował.
                                      Pod tymże nickiem założył nawet wątek
                                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=65&w=86305734
                                      reklamujący go jako demaskatora agentury SB. Tym bardziej przekonuje
                                      mnie to do moich przypuszczeń, że nagłe demaskowanie przez niego
                                      agentów, nagłaśniane przez Wyborczą było tylko reakcją na moje wątki
                                      o nim. Najpierw na kluczborskim, a później na tymże forum.

                                      Obelgi pod adresem Bereszyńskiego nadal wiszą w internecie w
                                      oświadczeniu Gilewicza, Gleichów i ich kolegów. On dorabia im
                                      życiorysy. Ręka w rękę z jednym z nich występuje na tym wątku
                                      matacząc i manipulując. Sam „zdemontował” siebie.

                                      trojański koń...
                                      • Gość: nemo A czy możliwe, że ZB pisze to, co post-SB chce? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.08, 10:38
                                        • Gość: koń trojański... Re: A czy możliwe, że ZB pisze to, co post-SB chc IP: *.pools.arcor-ip.net 25.10.08, 11:22
                                          Nie mam pojęcia. Mogę mówić wyłącznie o sprawie Kluczborka i
                                          biuletynu "Nad Stobrawą", gdyż te sprawy znam z osobistego
                                          doświadczenia. "Opór społeczny" był stronniczy. Za dużo daleko
                                          idących wniosków i uogólnień. O "Stobrawce" pisałem w tym wątku.
                                          Innych tekstów ZB nie jestem w stanie ocenić.
                                          • Gość: Andrzej Szubert Zbigniew Bereszyński manipulatorem historii IP: *.pools.arcor-ip.net 26.10.08, 07:37
                                            Panie Bereszyński!

                                            Jest Pan osobą publiczną, autorem książek i artykułów w gazetach.
                                            Zasady demokracji są takie, że osobom publicznym można stawiać
                                            pytania i zarzuty. Do dobrego tonu należy udzielanie odpowiedzi.
                                            Nawet na niewygodne pytania czy zarzuty.

                                            Nie szerzę oszczerstw, a jedynie wyliczyłem – w moim przekonaniu
                                            świadomie zamieszczone przez Pana – przeinaczenia, przemilczenia czy
                                            wymyślone „fakty” w życiorysie kilku osób w Pańskim tekście o
                                            biuletynie „Nad Stobrawą”. Uważam, że zasadnie nazwałem to
                                            manipulacją faktami.
                                            Podpisując się imieniem i nazwiskiem, pełen obrazy majestatu,
                                            odmówił Pan dyskusji ze mną. Pisząc jako „antars”, udając postronną
                                            osobę, „dyskusję” Pan podjął. Produkując bezpodstawne oskarżenia i
                                            ataki na mnie a nawet na moją żonę.

                                            Czyżby brakowało Panu odwagi wystąpienia przeciwko mnie oko w oko,
                                            pod własnym nazwiskiem?
                                            Moje pytania i zarzuty przeciwko tekstowi napisanemu przez Pana (a
                                            nie przeciwko Panu jako osobie), nadal są aktualne.

                                            Jeśli Pan twierdzi, że prowadzę kampanię oszczerstw przeciwko Panu,
                                            dlaczego nie poda mnie Pan do sądu? Jeśli to, co Pan twierdzi jest
                                            prawdą, wygra Pan bez problemów proces o zniesławienie, a ja zostanę
                                            zmuszony do publicznego przeproszenia Pana.

                                            Na razie robi Pan wszystko, aby ta dyskusja przypominała zabawę
                                            w „głuchy telefon”.

                                            Postawa „strusia”, chowanie głowy w piasek, nieudzielanie odpowiedzi
                                            na moje pytania i zarzuty, zasłanianie się oskarżaniem mnie
                                            o „szerzenie oszczerstw” sprawy nie załatwiają.
                                            To nie ja a Pan wykazuje ewidentnie złą wolę. To nie ja, a Pan
                                            odmawia konstruktywnej, wolnej od pomówień, dyskusji.

                                            Andrzej Szubert
                                            • Gość: Andrzej Szubert Re: Zbigniew Bereszyński manipulatorem historii IP: *.pools.arcor-ip.net 02.11.08, 14:41
                                              Już po założeniu przeze mnie tego wątku, najprawdopodobniej w
                                              ostatnich dniach, Z. Bereszyński dokonał zmian w jego tekście o
                                              biuletynie "Nad Stobrawą". Zmiany te to jedynie obszerniejszy opis
                                              konspiracyjnej drukarni z okresu stanu wojennego. Wszystkie moje
                                              zarzuty dotyczące podawania przez Z. Bereszyńskiego fikcyjnych
                                              faktów odnośnie "drugiej" konspiracji, a zwłaszcza "upiększenie"
                                              życiorysu Ryszardowi Gleichowi i członkom jego rodziny,
                                              przemilczanie niekorzystnych faktów dotyczących zarówno drugiej
                                              konspiracji, jak i Ryszarda Gleicha i Wojciecha Gilewicza pozostają
                                              bez zmian.
                                              Zbigniew Bereszyński nadal jest manipulatorem historii. Nadal
                                              dorabia konspiracyjne życiorysy agentom SB.

                                              Andrzej Szubert
                                              • mela_1 Re: Zbigniew Bereszyński manipulatorem historii 19.01.09, 08:15
                                                Podczepiło się gó... pod okręt i krzyczy : płyniemy!!!
                                                Tak to wygląda z daleka.
                                                Jak panu nie wstyd?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja