Czy Danuta Berlińska była w PZPR?

IP: *.karo.punkt.pl / 213.199.219.* 17.12.03, 21:35
?
    • Gość: Berlińska Re: Czy Danuta Berlińska była w PZPR? IP: *.opole.cvx.ppp.tpnet.pl 17.12.03, 21:48
      Uprzejmie informuję, że nie byłam w PZPR, ani w SZSP. Należałam do NSZZ
      Solidarność w latach 1980-1990 i od 1980 roku należę do Polskiego Towarzystwa
      Socjologicznego, od 1999 do "Otwartej Rzeczpospolitej", od 1996 r. do Lions
      Club Opole, od 1999 r. do Regionalnego Towarzystwa Polsko-Niemieckiego i do
      Stowarzyszenia Rozwoju Telewizji Regionalnej Ślaska Opolskiego. Acha, jeszcze w
      1998 r. byłam współzałozycielką Towarzystwo Żółto-Niebieskiego -
      zorganizowaliśmy pierwszy Żołto-Niebieski Bal Radości i wspólnie z NTO
      współorganizowaliśmy 2 następne. Zrobiliśmy też happening w sprawie orła -
      godła województwa opolskiego. W 2000 r. rozwiązaliśmy się.
      Masz jeszcze jakieś pytania?
      • Gość: BRO Do dr Berlińskiej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.12.03, 13:17
        Szanowna Pani Doktor
        Dziwie sie, ze chce sie Pani odpowiadac gawiedzi.
        Nie mam tu na mysli ludzi prostych. Ci bywaja bardzo madrzy i wielce taktowni.
        Tak sie natomiast jakos sklada, ze ci co jeszcze kilkanascie lat temu stanowili
        klake we wszelkich "slusznych" pochodach i wiecach, dzis kreuja sie na
        kombatantow opozycji i szermierzy znowu jedynie slusznej opcji, tej wylacznie
        narodowej i nalblizszej kruchty.

        Pozdrawiam
        BRO
        • Gość: Berlińska Re: Do dr Berlińskiej IP: *.opole.cvx.ppp.tpnet.pl 18.12.03, 13:34
          Witaj Bro,
          potrzebowałam chwili namysłu, czy odpowiadać na to pytanie. Jednak doszłam do
          wniosku, ze jeśli pozostanie bez odpowiedzi - nie tylko Olek, ale i inni
          internauci mogą odpowiedzieć twierdząco.
          Sprawa Edmunda Osmańczyka uzmysłowiła mi, jak wielki jest relatywizm moralny i
          z jaka łatwością szarga się pamięć ludzi odważnych i przyzwoitych.
          Uważam, że nie można milczeć. Odpowiedziałam dlatego, że jestem sygnatariuszem
          listu w NTO i odebrałam ten atak, jako próbę podważenia naszej uczciwości.
          Pan Olek zdaje sie sądzić, że w Polsce nie ma ludzi przyzwoitych, kazdy
          był "umoczony" w poprzednim systemie i dlatego powinno byc przyzwolenie na
          wszystko, co niemoralne, nieuczciwe, koniunkturalne, bo taki jest świat!
          Na szczęście na tym forum zabieraja głos ludzie, którym nie jest wszystko
          jedno, którzy potrafią odróznić dobro od zła i złu, chociaż w formie głosów w
          dyskusji się przeciwstawiać.
          Zgadzam się z Pańską diagnozą, ale czy to znaczy, że mamy się na to godzić i
          nie reagować na hipokryzję?
          Pozdrawiam
          Danuta Berlinska
          • Gość: Yard Re: Do dr Berlińskiej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.12.03, 13:40
            Pani Danuto !
            Proszę nie dawać i ... tak trzymać!!!
            Oszołomstwo wszelakich kolorów musi odejść w niebyt; prędzej, czy później tak
            się stanie !

            Pozdr.
          • plesser Na boku 18.12.03, 18:02
            Nie orientuje sie w sprawie, ale na boku chcialem napisac pewna uwage. Ludzie
            odwazni i przyzwoici popelniaja czasem rzeczy wcale nie odwazne i bardzo
            nieprzyzwoite.

            Pierwsza zona Marka Edelmana wspomina jak do dzis przesiaduja ja koszmary z
            powojennych lat kiedy Edelman i ona sama byli zaangazowani w odbieranie
            polskim rodzinom uratowanych z narazeniem zycia dzieci zydowskich, w
            miedzyczasie juz wzytych w nowe rodziny, po to zeby z czystej
            nacjonalistycznej glupoty wysylac je do zydowskich sierocincow. Nie wiem czy
            dotyczy to takze Edelmana, ale niektorzy zydowscy dzialacze, skadinad
            bohaterowie, w ‘akcji repatriacyjnej’ posuwali sie dosc daleko: - Pani
            Kowalska, przeciez Pani ma jeszcze jednego syna. Zdaje sie ze byl w AK i
            niedawno wdal sie w problemy z bezpieka. Wie pani, my duzo mozemy dla pani
            rodziny zrobic...

            Dlaczego o tym pisze? Bo nie znalem ani Osmanczyka, ani nie orientje sie kto i
            pod jakimi sztandarami czy z jakiego powodu go zaatakowal, ale wiem, ze jest w
            polskiej nauce, zwlaszcza w kregach zajmujacych sie tematyka polsko-niemiecka
            wielu ludzi, ktorzy naukowo wspierali rzeczy wcale nie odwazne i uzasadniali
            niezbyt z ludzkiej perspektywy przyzwoite kampanie- pisali wiecej, niz trzeba
            bylo ‘zaliczyc’, zeby wydac swoja ksiazke i opublikowac wyniki pracy. Dla
            mnie, mlodego czlowieka, ktory na PRL patrzy w neutralnej perspektywy jest to
            o wiele wazniejsze niz czlonkostwo lub brak czlonkostwa w PZPR.

            Chetnie dowiedzialbym sie, co Pani dr uwaza na ten temat i jakie mysli
            przechodza jej przez glowe gdy w kontekscie pojednania polsko-niemieckiego lub
            integracji europejskiej przewija sie dzis takie osoby.
            • Gość: Berlińska Re: do Plessera IP: *.opole.cvx.ppp.tpnet.pl 18.12.03, 22:24
              Wczoraj w Instytucie Śląskim koledzy i ja wpadlismy najpierw w osłupienie, a
              następnie w oburzenie, czytając artykuł, w którym prawicowy wiceprezydent Opola
              Karbowiak zrobił z Osmańczyka kolaboranta. Szczegóły w wątku Karbowiak do
              łopaty.
              Osmańczyk urodził się w 1914 roku w Strzelinie na Dolnym Śląsku. Przed wojną
              działał w Związku Polaków w Niemczech - był kierownikiem Centrali Prasowej ZPwN.
              Po wybuchu wojny uciekł do Warszawy, gdzie pracował w podziemnej rozgłości,
              póżniej pracował w powstańczym Polskim Radiu i AK. Był korespondentem wojennym
              i relacjonował proces norymberski. W 1946 r. w "Sprawach Polaków" miał odwagę
              pisać o pozytywnych cechach Niemców i nawoływał do podjęcia sąsiedzkiej
              współpracy i rezygnacji z odwetu. Wkrótce książka ta była na indeksie, została
              wycofana z bibliotek. Kolejne wydanie cenzura dopuściła na fali
              solidarnościowej i ukazało się w 1983 r.
              Jako poseł na sejm w czasach PRL walczył o to, zeby obywatele mogli mieć
              paszport w domu, wskazywał na dyskryminację Ślązaków i tragedię rozłączonych
              rodzin śląskich; wielokrotnie przeciwstawiał się peerelowskim absurdom. Był
              inwigilowany przez bezpiekę. W testamencie zapisał swoje unikatowe zbiory
              biblioteczne Instytutowi Śląskiemu w Opolu.
              Szczególnie ważne są jego publikacje: "Wielkie rozłączenie. Polska - Niemcy,
              Polska - Rosja, bilans lat 1939-1989, wydane w Nowym Yorku w 1989 roku, a więc
              pisane za PRL, a także Rzeczpospolita Polaków i Był rok 1945.... W wyborach
              czerwcowych 1989 został wybrany senatorem Ziemi Opolskiej z ramienia NSZZ
              Solidarność.
              Tyle w skrócie.
              Wg pana Karbowiaka był kolaborantem, bo otwarcie solidaryzował się z narodem
              chilijskim, kiedy Pinochet i jego klika mordowali Pablo Nerudę, Allende,
              (wybranego w demokratycznych wyborach komunistę), a także tysiące Chilijczyków
              było torturowanych, zamęczonych, rozstrzeliwanych, znikali bez wieści. Wtedy
              wszyscy przyzwoici ludzie solidaryzowali się z Chlijczykami.
              Kiedy byłam w Stanach oglądałam filmy na festiwalu filmów praw człowieka,
              m.in. "Dzieci Pinocheta" - wstrząsający film o represjach reżimu i o
              nielicznych odważnych, którzy się przeciwstawiali. Było dużo podobieństw z
              działaniami naszej opozycji i Solidarności. Żaden z tych autentycznych
              bohaterów nie pełni ważnej funkcji w życiu publicznym. Zgodnie z zasadą, że
              rewolucja pożera swoje dzieci. Szkoda, że pan Karbowiak tego filmu nie
              widział.
              Edmund Osmańczyk pisał pod prąd. Nigdy nie przywoływał postanowień partii czy
              cytował Lenina, Stalina itp. Jego prace są pisane w imię humanitaryzmu i
              piętnujące polskie wady i absurdalne rozwiązania, a więc dla nas czytelników
              była to zarazem krytyka systemu. Dlatego napisaliśmy list - drugi. Pierwszy w
              1986 roku nie ukazał się. Wtedy opluwała Osmańczyka komunistyczna gazeta.
              Dzwonilismy po kolei do redakcji, prosząc o połączenie z Bernardem Waleńskim -
              autorem (ksywa "Bernardyn") i sługusem reżimu, przedstawiając mu argumenty z
              listu i zadając pytania: jakim prawem, za ile się sprzedał etc. Bodajże przy
              trzecim albo czwartym telefonie wściekł się, zaczął wrzeszczeć - dajcie mi
              spokój i rzucił słuchawką.
              Mam nadzieję, że teraz rozumie Pan nasze oburzenie.
              Pozdrawiam
              Danuta Berlińska
              • slezan Re: do Plessera 19.12.03, 21:56
                Uważam, że sformułowania użyte przez Karbowiaka są zbyt ostre. Z drugiej jednak
                strony sądzę, że Osmańczyk nie zasługuje na zaplanowaną formę uhonorowania. Nie
                był żadnym Wallenrodem. Z tego co napisała Pani Doktor wynika raczej, że
                zagubił się w tamtych trudnych czasach - jego moralny kompas zawiódł.
                Zupełnie nie zgadzam się z oceną rządów Pinocheta. Pozostwienie u władzy
                Allende byłoby porównywalne z układem monachijskim w 1938 r., z tą różnicą, że
                zło reprezentowane przez Allende i jego kubańskich towarzyszy było już
                doskonale znane. Pamiętam wywiad z Pinochetem w "Polityce". Zrobił na mnie duże
                wrażenie. Mimo ewidentnego sukcesu jaki odniosło Chile dzięki jego reformom,
                nie chełpił się i nie minimalizował targedii 3 tysięcy poległych w zamachu
                stanu.
                • Gość: Berlińska Re: do Plessera IP: *.opole.cvx.ppp.tpnet.pl 20.12.03, 00:07
                  Szanowny Panie Slezan,
                  mozemy pozostać przy swoich opiniach na temat Pinocheta i Allende. Może zbyt
                  wielu poetów było mordowanych z powodów politycznych lub popełniało
                  samobójstwa, żebym tak łatwo przeszła nad losem ludzi pokazanych w
                  dokumentalnym filmie Pinochet's Children. Jednak nadal sądzę, że potępianie
                  morderstw politycznych, egzekucji na stadionach nie kwalifikuje Osmańczyka na
                  kolaboranta Moskwy.
                  Nazwanie Osmańczyka kolaborantem, to niegodziwość, nawet jeśli w 1953 r.
                  napisał "Śląsk w Polsce Ludowej".
                  Nie odnosiliśmy się do kwestii upamiętniania, pisalismy, żeby uszanować jego
                  pamięć, ze względu na jego zasługi, których w naszej opinii nie przesłaniają
                  niektóre wypowiedzi świadczące, że nie zawsze miał odwagę. Gdyby zastosować
                  kryterium czasów stalinowskich, należałoby wyrzucić z naszej pamięci Tuwima,
                  Ważyka, Konwickiego, Słonimskiego, Kołakowskiego, Baumana i wielu, wielu
                  innych.
                  Irytuje mnie, jeśli ludzie, którzy mieli to szczęście, że urodzili sie za
                  późno, aby byc wystawianym na ciągłe próby tak jak Osmańczyk w czasach III
                  Rzeszy, w okupowanej Warszawie, jako żołnierz AK i powstaniec warszawski, w
                  okrutnych czasach stalinowskiego reżimu - nie wahaja się nazwać go kolaborantem
                  i "członkiem aparatu komunistycznego zniewolenia", stawiając go w jednym
                  rzędzie z Bierutem, Bermanem, Różyckim, Zambrowskim, Wolską itd. itd. Jego
                  straszną winą jest to, że napisał parę razy coś, co być może napawało go
                  niesmakiem do samego siebie. Nie znam okoliczności, które go do tego popchnęły,
                  nie będę osądzać umarłych. Mozna pamiętac jego odwagę w nawoływaniu do
                  zaniechania pogardy i odwetu wobec pokonanych Niemców w czasach, kiedy Niemiec
                  pisano z małej litery, walkę o prawa Ślązaków, jego brak złudzeń co do systemu
                  komunistycznego wyrażany w latach osiemdziesiątych i przenikliwą analizę
                  skutków dla społeczeństwa polskiego pozostawania w Eurazji.
                  Ta zajadłość i nieprzejednanie karbowiaka i Kowalskiego - tak łatwe dzisiaj,
                  tym bardziej, ze dotyczą zmarłego, który nie może sie obronić, te określenia,
                  które przypominaja mi jako zywo język peerelowskiej propagandy niszczącej
                  Jasienicę, Barańczaka, Kuronia, Michnika, Modzelewskiego - to wszystko sprawia,
                  że nie mogę przejść obok tego obojętnie.
                  Muszę zapytac: jakie panowie Karbowiak i Kowalski maja prawo, by ferować takie
                  wyroki?
                  Nie odmawiam im prawa do oceny: tu wykazał się odwagą, a tu poszedł na zgniły
                  kompromis. Jeśli ci panowie są tak waleczni, to mają ogromne pole do popisu - w
                  wymiarze sprawiedliwosci pracują na kierowniczych stanowiskach ci, którzy
                  wsadzali do więzień za przekonania, niech przypominaja tych, którzy jako
                  działacze PRON uparcie stali przy całkowicie skompromitowanej i wrogiej władzy,
                  a dziś pełnią kierownicze funkcje. Umarłych niech zostawią w spokoju!
                  Osmańczyk zasługuje na coś więcej (tj. rzetelną ocenę) niż na etykiety, które
                  są obelgą.
                  Na koniec przytoczę słowa Żyda z Podkarpacia - motto ze Zniewolonego umysłu:
                  Jeżeli dwóch się kłoci, a jeden ma rzetelnych 55% racji, to bardzo dobrze i nie
                  ma się o co szarpać. A kto ma 60% racji? To slicznie, to wielkie szczęście i
                  niech Panu Bogu dziekuje! A co by powiedzieć o 75% racji? Madrzy ludzie
                  powiadają, ze to bardzo podejrzane. No a co o 100%? Taki, co mówi, ze ma 100%
                  racji, to paskudny gwałtownik, straszny rabuś, największy łajdak.
                  Oczywiście, nie odnosi się to do Pana :)
                  • slezan Re: do Plessera 20.12.03, 19:30
                    Szanowna Pani Doktor,
                    podzielam pewien niesmak spowodowany ferowaniem bardzo ostrych sądów przez
                    osoby bardzo młode, ktore w żadnym stopniu nie doświadczyły rzeczywitości, w
                    jakiej funkcjonował Osmańczyk. Z drugiej jednak strony wiem, że byli wówczas
                    ludzie, którzy nie podjęli współpracy z władzami. Razi Panią słowo kolaborant -
                    faktycznie w moich uszach również zabrzmiało ono fałszywie. Sądzę jednak, że
                    moja reakcja byłaby zupełnie inna w roku 1979 - wtedy chyba podzieliłbym tę
                    opinię i jej stanowczość. Jeżeli odrzucić cały bagaż emocji, który wiąże się z
                    tym słowem, można, w moim przekonaniu, w jakims stopniu zgodzić się z oceną
                    dwóch autorów. Kolaboracja to współpraca z wrogiem. Osmańczyk z władzami
                    komunistycznymi bez wątpienia współpracował. Komunizm był systemem wrogim
                    człowiekowi jako takiemu.
                    Zdaję sobie sprawę, że teksty dwóch panów K. są płaskie, czarno-białe. Nie ma w
                    nich gradacji, a użyte słowo "kolaborant" stawiac może Osmańczyka w jednym
                    rzędzie z postaciami, których winy były znacznie cięższe. To dowód na to, jak
                    ryzykowna jest ocena człowieka, a nie jego konkretnych czynów.
                    Pozdrawiam
                    • Gość: Berlińska Re: do Plessera IP: *.opole.cvx.ppp.tpnet.pl 20.12.03, 20:26
                      Zgadzam się z Panem co do zmienności kryteriów oceny. Dla mnie w 1979 r.
                      również każdy, kto był uwikłany w pewne instytucje był po stronie "onych", a
                      nie "nas" - był godny potępienia. Jednak z drugiej strony pamiętam te lektury z
                      filtrem, to czytanie miedzy wierszami, tę radość, kiedy przeczytalismy coś, co
                      wykraczało poza drętwą nowomowę. Do tej kategorii lektur należały również
                      publikacje Osmańczyka...
                      Dzisiaj z dystansu nie jestem tak surowa w ocenach tych, którzy budzili naszą
                      wrażliwość (publicyści Tygodnika Powszechnego, Więzi, ale też niektórzy z
                      Przekroju czy Kultury). Przecież bibuła nie mogła być wystarczającym źródłem
                      wiedzy ze względu na ilość tego rodzaju publikacji w obiegu, jak i liczbę
                      tytułów.
                      Dlatego sądzę, że denazyfikacja w Niemczech i o prawie pół wieku późniejsza
                      dekomunizacja i lustracja - obie stosowały kryteria działań, które były krzywdą
                      dla innych, podejmowanych przez jednostkę, a nie kryterium samej przynależności
                      do NSDAP czy SED, czy też innego instytucjonalnego umocowania, były lepszym
                      rozwiązaniem niz np. zasada odpowiedzialności zbiorowej - czyli zakaz pełnienia
                      stanowisk kierowniczych dla sekretarzy partii komunistycznej od komitetu
                      powiatowego, zastosowana w Czechach.
                      Daleka jestem od brązowienia Osmańczyka, wiem, że byli tacy, którzy nigdy nie
                      poszli na żaden kompromis z ówczesną władzą i zapewniam Pana, że mam
                      jednoznaczny stosunek do komunizmu, czemu dałam wyraz w swoich publikacjach,
                      ale trudno mi się zgodzić właśnie z gleischaltowaniem i kierowaniem ataków, bo
                      przecież nie rzeczowej analizy na Osmańczyka czy prof. Simonides, kiedy życie
                      każdego dnia ujawnia osoby, które powinny spotkać się ze społecznym potępieniem
                      i ostracyzmem.
                      Jeszcze mam jedną wątpliwość, czy jeśli np. Osmańczyk ostatecznie pozbył się
                      złudzeń i włączył się w nurt działań na rzecz wielkiej zmiany, to czy odkupił
                      tym swoje zasiadanie w Radzie Państwa czy nie? Przecież ataki na niego
                      peerelowskiej prasy były tym spowodowane. Czy dajemy ludziom prawo do błędu,
                      jesli go późniejszym działaniem starał się go naprawić?
                      Czy w 1989 r., kiedy został kandydatem NSZZ Solidarność do senatu, to przecież
                      dlatego, że już nie lokowano go po stronie "onych", bo był nękany przez esbecję
                      i szkalowany w prasie.
                      List w obronie jego pamięci napisaliśmy po ważeniu jego różnych działań. Po
                      dyskusji uznalismy, że jednak zastosowane epitety są nie na miejscu. Dlatego
                      też piętnowaliśmy brak szacunku dla d o k o n a ń autorytetów, a nie dla nich
                      samych.
                      W drugiej połowie lat osiemdziesiątych Osmańczyk był dla nas autorytetem o czym
                      pisałam w poprzednim poście. Sądzę, że jego ostateczny rozbrat z władzą był dla
                      wielu ważnym sygnałem i inspiracją do przemyśleń, a także bodźcem do działania.
                      Na koniec sądzę, że skoro Osmańczyk został pochowany w 1990 r. w poblizu
                      kościoła na Górce, to obowiązkiem władz miasta jest ochronić go przed
                      wandalami. Nie przyjmuję więc tłumaczenia, ze nie ma pieniędzy na monitoring.
                      • Gość: Szwager Re: do Plessera IP: *.dip.t-dialin.net 21.12.03, 09:49
                        Osmanczyk, Arka Bozek i jeszcze setki inkszych - dzisiej niystety ale wszyscy
                        oni som zauosnym echym downo przegranyj sprawy - przegranyj bo niy naszyj.

                        Pozdrowiom!

                        Szwager
                        • Gość: Karl Duch zrownywania zyje nadal? IP: *.mcbone.net / *.mcbone.net 21.12.03, 12:19
                          Chlopie czymu ty tak pieprzysz, twe wypowiedzi sa tak podobne do tych wlasnie
                          od Osmanczyka, Szewczyka i innych Slazakow, ktorzy tez znali jedyna prawde i co
                          jest najlepsze dla Slazakow. Slazacy sa rozni, maja rozne cele i zapatrywania,
                          proby scalanie czegosc co sie nie przyciaga a wrecz odpycha nie jest mozliwe.
                          Tylu juz to probowalo i nic z tego nie wyszlo, a wtedy waruki byly o wiele
                          bardziej sprzyjajace jak dzisiaj.
                • Gość: xx Re: do Plessera IP: *.icis.pcz.pl 21.12.03, 01:34
                  Dla jednych Osmanczyk jest zly, bo byl Slazakiem ktory opowiadal sie za Polska.

                  Dla innych jest zly bo uczestniczyl w jakjejs tam czesci w zyciu politycznym w
                  PRL.

                  Wielu chce teraz "dowalic" komus kto wybijal sie ponad przecietnosc.
                  Akurat Slazacy na Slasku nigdy nie cierpieli na nadmiar wybitnych postaci. A
                  jednak Osmanczyk taka indywidualnoscia byl, a to ze potepial Pinocheta tylko
                  dobrze o nim swiadczy.

                  Na pewno w jakis sposob byl "umoczony" w PRL, ale z perspektywy czasu widac, ze
                  samo uczestnictwo w zyciu poltycznym PRL nie jest jakims grzechem, jesli sie
                  umialo zachowac uczciwosc osobista.

                  Mowie o tym, bo wsrod dzisiejszych elit politycznych - w wolnej Polsce -
                  naprawde trudno o autorytety. A takie sie to proste wydawalo w 1989.

                  Pozdrawiam,


          • Gość: sami_swoi Hipokryzja IP: *.dip.t-dialin.net 18.12.03, 20:25


            " ... Zgadzam się z Pańską diagnozą, ale czy to znaczy, że mamy się na to
            godzić i nie reagować na hipokryzję? ..."

            A coz to jest ta "HIPOKRYZJA"? Krotkie wyjasnienie znalesc mozna na stronie :
            pl.wikipedia.org/wiki/Hipokryzja
            *****************************************************************************
            Hipokryzja - zachowanie, lub sposób myślenia i działania charakteryzujący się
            niespójnością stosowanych zasad moralnych.

            Hipokryzja może się przejawiać na następujące sposoby: (tu jeden z nich, reszta
            na stronie )

            ...
            wymyślanie rozmaitych teorii, które w pokrętny sposób tłumaczą stosowanie
            różnych norm moralnych przy różnych sytuacjach (np. głoszenie, że zabijanie
            dzieci wroga w czasie wojny jest dobre dlatego, że wróg ten popełnił wcześniej
            zbrodnię mordując nasze dzieci),
            ...

            Hipokryzja jest stałą cechą ludzkich społeczeństw. Wynika ona z jednej strony z
            konfliktu między indywidualnym interesem poszczególnych osób i normami
            moralnymi panującymi w danym społeczeństwie, a z drugiej strony z konfliktu
            między normami obyczajowymi i moralnymi.
            ***************************************************************************


            ... brutalny "ODWET I ZEMSTA" ... James Bacque i Rudolf Czernin sie klania.


            sami swoi

          • Gość: kleener Re: Do dr Berlińskiej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.12.03, 23:04
            najlepsze świadectwo przyzwoitości i uczciwości dajemy sobie sami; h..e precz
    • Gość: Idol Re: Czy Danuta Berlińska była w PZPR? IP: *.opole.cvx.ppp.tpnet.pl 17.12.03, 22:25
      Czy pytającym nie był czasem Pan Kowalski lub dzielny prezydent Karbowiak?????
      A może ktoś z Zaodrza???
    • Gość: Kazmirz Re: Czy Danuta Berlińska była w PZPR? IP: *.proxy.aol.com 17.12.03, 23:10
      Olek biedaczku no i co lyso? Nie masz teraz kogo na hak zawiesic.
      • Gość: Albionos Re: Czy Danuta Berlińska była w PZPR? IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 18.12.03, 13:41
        Słuchajcie, zróbcie coś z tłokiem w opolskich autobusach. Idą święta a w "15"
        jest tyle ludzi, ze nastepni musza zostac na przystankach. Wszystko przez
        zwiekszony konsumpcjonizm i zakupoholizm w realu. Help me.
        • Gość: Kazmirz Re: Czy Danuta Berlińska była w PZPR? IP: *.proxy.aol.com 18.12.03, 16:28
          Na taka dolegliwosc nejlepszy wlasny samochod albo rower.
    • Gość: Konrad Re: Czy Danuta Berlińska była w PZPR? IP: *.zapora / 217.96.25.* 18.12.03, 20:33
      Była i miód z tego piła!
      • Gość: Berlińska Re: Czy Danuta Berlińska była w PZPR? IP: *.opole.cvx.ppp.tpnet.pl 18.12.03, 22:29
        Wskaż w takim razie koło czy raczej podstawową organizację partyjną (pop)jak to
        się wtedy nazywało.
    • Gość: olek Re: Czy Danuta Berlińska była w PZPR? IP: *.karo.punkt.pl / 213.199.219.* 18.12.03, 22:29
      do dzis Pania ceniłem.Ale ten list w NTO to ostateczny upadek Pani w oczach
      moich. Zeby z komusnita pisac listy w obronie komunisty.Stracila Pani
      ostatecznie wiarygodnosc jako dr socjologii - zero obiektywizmu tylko
      zaanazowanie w obronie czerwonych autorytetow.Niech sie juz Pani nie wypowiada
      prosze bardzo...dla swojego dobra
      • Gość: Berlińska Re: Czy Danuta Berlińska była w PZPR? IP: *.opole.cvx.ppp.tpnet.pl 19.12.03, 01:13
        Moim największym dobrem jest ze spokojem patrzeć w lustro. mamy widocznie inne
        kryteria oceny ludzi. Osmańczyk był komunistą? Proszę o dowody!
    • Gość: pracz Re: Czy Danuta Berlińska była w PZPR? IP: *.zwm.punkt.pl / *.punkt.pl 19.12.03, 12:19
      Pasjonujące!!! Dawajcie dalej!!! Jestem cały zakręcony!!! Jeszcze, jeszcze!!!
      Więcej igrzysk!!! Chleb mam w dupie - to to wszyscy teraz mają. Ale igrzyska ?
      Więcej igrzysk!!! Więcej!!! Więcej!!! Na mokre ściery najlepiej. I w galarecie.
      I po ryju. Heja!!!
      • Gość: kaz Re: Czy Danuta Berlińska była w PZPR? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.12.03, 21:26
        Hm... Choć w tym wątku nie jest jeszcze najgorzej
        to muszę powtórzyć z innego posta:

        Tutaj (tzn w ogóle na tym forum) doszło do ciekawej
        sytuacji. Stężenie tzw "trolli" jest tak wysokie,
        że "karmia się" już nawzajem!

        Kto to jest "troll" i co to znaczy "karmić trolla"?
        Oto fragment netykiety z naprzykład grupy pl.rec.ksiazki:

        "Troll - autor obraźliwych postów, zawierających ataki personalne;
        prowokator, pyskacz, cham.

        Wdawanie się w dyskusje z trollem pozbawione jest sensu z dwóch
        powodów: (1) prowokuje go do dalszego trollowania i (2) trollowi
        zależy tylko na wywołaniu zamieszania; nie interesuje go temat
        dyskusji, a więc i wnioski z tejże. A wnioski na ogół wyglądają tak:
        EOT i/lub PLONK.

        Praktyka dowodzi, że trolle poddane ostracyzmowi odchodzą, dlatego
        uprasza się o ignorowanie takich osobników. Zawsze jest killfile lub
        scorefile a przed przypadkami nieuleczalnymi można ostrzegać na
        pl.news.mordplik.

        Proszę nie karmić trolli!"

        Na koniec ludzi normalnych zapraszam
        na: alt.pl.regionalne.opole. www.opole.com/grupanews/
        Na grupach usenetowych "trolle" są aktywnie tępione - jest
        na to wiele sposobów - trolle nie mają szans zaistnieć.

        Do Pani dr Berlińskiej - nie warto odpowiadać - niech trolle
        poumierają z głodu!


        • Gość: Karl Kto jest albo kto jest Troll? IP: *.mcbone.net / *.mcbone.net 21.12.03, 01:22
          To tak na zasadzie lapac zlodzieja, tak samo mozna bylo ba nazwac np. ciebie
          czy berlinska trollami.
    • kozaczek3 Re: Czy Danuta Berlińska była w PZPR? 21.12.03, 01:29
      Bez sęs uzdrowicieli
      • Gość: katowiczanin Re: Czy Danuta Berlińska była w PZPR? IP: 62.233.241.* 21.12.03, 16:21
        Podziwiam anielską cierpliwość pani Danuty, mozolnie tłumaczącej ograniczonym
        obłudnikom i specjalistom od obrzucania zacnych ludzi błotem, a także
        wyszczekanym prymitywom - od których się roi na FORUM GW, i których "metody
        operacyjne" już zdołaliśmy dostatecznie rozpoznać - że BERLIŃSKA NIE JEST
        WIELBŁĄDEM.
        Postać Edmunda Osmańczyka, tutaj przywoływana, jest nie do strawienia dla
        rozmaitych "plesserów", "slezanów" "olów" i karbowiaków, którzy mogli by sobie
        ręce podać, bo jest w nich wszystkich pewien nikczemny i plugawy pierwiastek,
        objawiający się w dwojakiej formie: pozornie zawoalowanej nibylogiki i
        prymitywngo upierdliwego chamstwa. Irytujące to widowisko..

        Proszę mi wybaczyć dość ostre sformułowania użyte w niniejszym poście, ale
        doprawdy nie mogę spokojnie patrzeć na tego rodzaju żałosną i prowokatorstką
        polemikę w wykonaniu karłów, czy jak tam ktoś napisał, TROLLI TEGO FORUM(!).
        • slezan Re: Czy Danuta Berlińska była w PZPR? 21.12.03, 18:49
          Skoro nie masz nic do powiedzenia na temat, [o co w ogóle zabierasz głos, panie
          Torquemada? Żeby rzucić klątwę na niewiernych? Podchodzisz do spraw tego świata
          z iście religijnym zapałem. Powinien jednak wiedzieć, że dożyliśmy czasów, w
          których ludzie moga mieć rózne zdanie na ten sam temat.
          • Gość: katowiczanin Staję w obronie osoby niesłusznie napastowanej IP: 62.233.241.* 24.12.03, 04:11
            Może trochę zbyt ostro zareagowałem, po przeczytaniu wszystkich wypowiedzi na
            zadane przez "olka" prowokacyjne pytanie "Czy Danuta Berlińska była w PZPR?",
            ale poniosły mnie nerwy, bo poznałem taki rodzaj, nie polemiki ale raczej
            polowania z nagonką na upatrzoną osobę.
            Mimo, że nigdy w życiu nie należałem do żadnej partii - i raczej nie mam takich
            zamiarów nawet dzisiaj, kiedy jest tyle rozmaitych partyjek od lewa do prawa,
            wobec mnie przeciwnicy zastosowali identyczną metodę. Było to dawno, zostało
            zdementowane, ale smrodek i nieco błotka pozostało do dzisiaj - taka to jest
            makiaweliczna metoda. Zawsze znajdzie się paru durni, którzy tylko czekają, aby
            dać wiarę najbardziej niedorzecznym i absuradalnym pomówieniom.
            Wydaje mi się, że pani Danuta Berlińska, zaraz po odpowiedzi udzielonej "BRO",
            powinna zignorować dalsze posty, bo to już zaczęło przypominać osaczanie. Nie
            będę komentował dalszych etapów tej metody...
            Jeśli ktoś poczuł się urażony - to przepraszam za szczerość.
            • Gość: Berlińska Re: Staję w obronie osoby niesłusznie napastowane IP: *.opole.cvx.ppp.tpnet.pl 24.12.03, 08:52
              Dziękuję serdecznie za wsparcie. Zgadzam się, ze może zbyt późno doszłam do
              wniosku, ze nie ma sensu odpowiadać na ataki. Ale widać mam taka wojowniczą
              naturę :)
              Teraz coraz rzadziej zaglądam na forum, bo stało się monotonne.
              Proszę przyjąć serdeczne życznia pogodnych, ciepłych i spokojnych Świąt
              Danuta Berlinska
              • Gość: katowiczanin Re: Staję w obronie osoby niesłusznie napastowane IP: 62.233.241.* 24.12.03, 12:27
                Od niedawna goszczę na sąsiedzkim FORUM Opola i miałem przyjemność poczytać
                Pani wyważone i logiczne wypowiedzi, które moim zdaniem są wyróżnikiem tego
                forum.
                Bardzo dziękuję Pani za życzenia świąteczne i ja także składam Pani i Wszystkim
                Forumowiczom z Opola jak najlepsze życzenia: POGODNYCH ŚWIĄT BOŻEGO NARODZENIA
                i SZCZĘŚLIWEGO, POMYŚLNEGO NOWEGO 2004 ROKU!!!

                I niech Pani będzie stale obecna na FORUM. Pozdrawiam z Katowic.

                katowiczanin, 24 XII 2003 r.
            • slezan Tylko po co atakujesz innych? 24.12.03, 12:40
              Z napastowaniem pani dr Danuty Berlińskiej ani ja, ani Plesser nie mamy nic
              wspólnego. Z częściajej poglądów się zgadzam, z częścią nie, ale nie stanowi to
              dla mnie problemu, lecz normalną różnicę zdań. Moje wypowiedzi w tym wątku nie
              dotyczyły zarzutu wyrażonego w tytule, bo to kwestia, o której nie warto
              dyskutować. Jak to często bywa w polemice pojawiają się nowe tematy i dyskusja
              toczy się innym torem niż zamierzony przez inicjatora. I takstao się w tym
              ptrzypadku. Proszę zatem nie oskarżać mnie o udział w jakimś ostracyzmie.
              Życzę wszystkim Wesołych Świąt.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja