Gość: dodo
IP: *.dsl.opol.bdi.inetia.pl
14.08.09, 03:38
Jak czytam kolejny artykuł jak to się mieszkańcy miasta solidarnie łączą przeciwko powstaniu parkingu na wałach, to mnie śmiech ogarnia, na przemian ze łzami wzruszenia.
Cóż to za "miejsce rekreacyjne"? Ile razy tamtędy przechodzę, to pusto. Ani psa, ani pana.
Trawa po jaja i tyle.
Takie to miejsce rekreacyjne. Że zielono, to trochę za mało, by nazywać coś terenem rekreacyjnym.
Rozumiem bunt okolicznych mieszkańców, jednakże komentarze od jakiegoś czasu publikowane w prasie są żenujące i poziomem sięgają Faktu i Super Expressu. Ktoś, kto je pisał, chyba nigdy tam nie był. Wiadomo: sezon na ogórki, ale bez przesady z tą zieleniną.
Prawda jest taka, że ten zakątek miasta wszyscy, łącznie z mediami mieli głęboko w dupsku, dopóki nie padł pomysł utworzenia parkingu i kiedy nie powstała "koalicja" na rzecz obrony "trawy po jaja".
Powiadam: rozumiem mieszkańców.
Nie rozumiem "aktywistów" i innych "społeczników". Pytam: gdzie byliście do tej pory? Dlaczego nie zagospodarowaliście tych fantastycznych terenów rekreacyjnych? Być może gdyby coś tam się działo, nikomu w ratuszu by nie przyszło do głowy pakować w to miejsce parking?
Jak już chcecie walczyć o słuszną sprawę jeden z drugim to dla Waszego dobra: sensownymi argumentami!
Żenada, obłuda, wiocha, politykierstwo, stolica polskiej piosenki.