Gość: goram
IP: *.chello.pl
01.09.09, 19:28
Witam! Dostałem kilka dni temu wezwanie do zapłacenia kilkunastu złotych za mniemane parkowanie bez biletu w 2004 roku. Nic takiego sobie nie przypominam. Zawsze płaciłem jak parkowałem. Dzisiaj stwierdzam że komornik zablokował na moim koncie kwotę kilkudziesięciu złotych. Czy tak można bez żadnego wyroku sądu? Gdzie jakieś dowody, że parkowałem i nie zapłaciłem? Numer rejestracyjny samochodu i jego spisanie, to chyba zbyt mało wiarygodny dowód. Przecież gościu może sobie stanąć na skrzyżowaniu i spisywać jak leci wszystkie numery. Nadgorliwego Strażnika Miejskiego już mieliśmy, może parkingowy przekręt też kiedyś pracował? Jeśli tak to biada nam każdemu.
Proszę o merytoryczną dyskusję.
Pozdrawiam!