Gość: monitchka26
IP: *.crowley.pl
22.05.07, 07:53
Witam.
Znalazłam się z moim narzeczonym w koszmarnej sytuacji. Mój K mieszkał w
Rzeszowie z ojcem i mamą w jej mieszkaniu (dostała je od ojca swojego).Matka
umarła jak mój K miał 3 lata i mieszkanie zostało przepisane na jego ojca. Po
20 latach ojciec mojego K ożenił się z niemką. Wszyscy troje przenieśli się
do Warszawy. Są małżeństwem od 10 lat. Ta druga jego żona wtedy (10 lat temu)
wpłaciła jakąś symboliczną kwotę i wykupili mieszkanie. Ja z Rzeszowa po
studiacj przeprowadziłam się do mojego K do Wawy i mieszkamy razem, dopóki on
nie skończy studiów (jest teraz na 4 roku) i wracamy do Rzeszowa. I sprawa
wygląda tak: Macocha mojego K chce teraz to mieszkanie sprzedać i zabrać
pieniądze (bo jak twierdzi nie ma zabezpieczenia na przyszłość i chce kupić
mieszkanie w Wawie). Ona i ojciec mojego K twierdzą, że K nic się nie należy
z tego mieszkania, a przecież jest to mieszkanie po jego mamie. Dzwoniłam do
urzędu miasta i wydziału meldunku w Rzeszowie i pani powiedziała mi, że w tym
moemncie jeśli K studiuje oni nie mają prawa go wymeldować i sprzedać
mieszkania. Po skończeniu studiów planujemy wrócić do Rzeszowa i tam żyć i
mamy prawo wrócić do tego mieszkania i nie można nas z niego wyrzucić. Nie
wiem co mamy zrobić w tej sytuacji. Może powinnam iść do radcy prawnego??
Proszę pomóżcie.