misterstokes
06.05.08, 13:11
Być może ktoś z Was spotkał się z takim przypadkiem - deweloper
pomimo spełnienia warunków umowy ze strony kupujacego czyli mnie,
szantażuje mnie - bo tak mozna nazwac przymuszenie kogos do
dfziałąnia wbrew swej woli i wbrew zapisom w umowie? Wyznacza
oficjalnie termin odbioru - po czym pod drzwiami mieszkania
WRZESZCZY, że nie podda mieszkania oglądowi i nie pozwoli dokonac
odbioru zanim nie wpłace kwoty, ktora według umowy ma byc uiszczona
PO ODBIORZE. Jest to prawdziwy szantaż, o facecie i jego kulturze
osobistej sposobie prowadzenia rozmów z kontrahentami sie nie
wypowiadam bo załosny jest i tyle.
Zastanawiam sie czy wpłacac te kwote, bo prawde mowiac mam wrazenie
ze facet to taki mały oszust i kombinuje jak z nami zerwac umowe
(ktorej sam sie nie trzyma).
Dodam, ze mieszkanie przy wstepnych ogledzinach było zalane - ciekło
z dachu etc., wiec ani wykonawca ani deweloper tym bardziej, ktory
wykonawcy nie dopilnował nie sa godni zaufania i tu drugi problem -
moze oddac bubel.
I tak: wpłace - facet mnie oleje i bede mieszkac albo pod chmurka
albo z grzybem,
nie wpłace - nie pozwoli mi obejrzeć nawet mieszkania i stwierdzic
czy naprawił czy nie dach i ściany (ściany też były mokre).
Zastanawiałem się nad udaniem do prokuratury od razu, ale wolałbym
zaczac od lżejszego kalibru. Zatem forumowicze - pomocy!!!