emags
27.03.10, 12:31
Zaobserwowałam pewien schemat, jeśli chodzi o przekonania dotyczące
zwierzaków. Nie jest on miły, a przecież podejście do zwierząt
świadczy o dojrzałości społeczeństwa.
Płock jest jednym z najbardziej nieprzyjaznych psom miast jakie
znam, a mieszkałam w kilku.
Problem psich odchodów zamienił się w wojnę. Nieliczni sprzątają po
swoich podopiecznych, to prawda. Mie także to bardzo przeszkadza,
ponieważ mój zwierzak jest narażony na deptanie po odchodach innych
psów. Zastanawiam się nad różnymi rozwiązaniami, rozmawiam z ludźmi,
ale nie jestem agresywna wobec osób, które mnie pod tym względem
irytują. Natomiast wiele razy byłam świadkiem bardzo niekulturalnych
sposobów zwracania uwagi właścicielom psów.
Po drugie: regulamin płockiego PKS nie przewiduje nawet podróży
osoby niepełnosprawnej z psem przewodnikiem, a cóż dopiero zwykłego
przewozu psa w kagańcu, z biletem, właścicielem i książeczką
szczepień.
Nadal pokutuje przestarzały pogląd, że pies to tylko na podwórku.
Nie ma w mieście miejsc, gdzie właściciele z psami mogliby się
spotkać, a zwierzęta pobawić i wybiegać.
Trudno znaleźć profesjonalną opiekę weterynaryjną. Nieliczne
gabinety posiadają odpowiedni sprzęt do badań.
Czy tylko mnie niepokoją te przejawy dyskryminacji miłośników
zwierząt?