Gość: (tł)uczeń
IP: 80.50.13.*
03.11.04, 15:37
Jestem uczniem Małachowianki. Ktoś zadzwonił do straży pożarnej i powiedział
że w naszej szkole jest bomba. Przyjechała straż, policja, karetka. Wszyscy z
góry informację uznali za błachą. Ktoś kto nadzorował akcją, niezgodził się
an ewakuację ponieważ ten kto dzwonił podobno powiedział że bomba wybuchnie
za godzinę. Więc uznano że w godzinę zdążą przeszukać szkołę. Opisze jak
przebiegały poszukiwania w naszej klasie: Wchodzi policjant - Czy
niewidzieliście pod nogami pudełek lub dziwnych przedmiotów. Wszyscy zaczęli
się śmiać. Policjant wyszedł. Chciałem zaznaczyć że szkoła niezostała
ewakuowana, co według mnie narażało wszystkich na utratę zdrowia i życia. A
gdyby tak naprawdę podłożono tą bombę to co by się działo??? Myślałem że
ostatnie wydarzenia w Biesłanie nauczyły czegoś nasze społeczeństwo - myliłem
się....