Gość: zz
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
20.11.04, 21:54
Miller zeznawał przed komisją, ABW przesłuchiwała jej sekretariat
Leszek Miller powiedział w sobotę sejmowej komisji śledczej ds. PKN Orlen,
że "nie podejmował żadnych decyzji w sprawie zatrzymania Andrzeja
Modrzejewskiego". Komisja nie zakończyła przesłuchań, Miller będzie wezwany
ponownie.
W trakcie zadawania pytań Millerowi Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego
przesłuchiwała pracowników sekretariatu komisji śledczej. Komisja zwróciła
się do marszałka Sejmu oraz do premiera o wyjaśnienie sprawy.
(W miniony piątek ABW rozpoczęła w Sejmie kontrolę ochrony bezpieczeństwa
informacji niejawnych - poinformowała PAP w komunikacie rzecznik prasowy ABW
mjr Magdalena Stańczyk. Kontrola, którą prowadzą funkcjonariusze Departamentu
Ochrony Informacji Niejawnych ABW, ma sprawdzić system ochrony informacji
niejawnych, stanowiących tajemnicę państwową w Kancelarii Sejmu, np. fizyczne
zabezpieczenie dokumentów, ich rejestrację i obieg. Kontrola prowadzona jest
zgodnie z Ustawą o ochronie informacji niejawnych i Ustawą o Najwyższej Izby
Kontroli - poinformowała rzecznik - PAP).
"Czynności funkcjonariuszy ABW w czasie przesłuchania b. premiera Leszka
Millera to niezamierzona niezręczność prowadzących kontrolę. Uczyniłem
stosowny wytyk - pozdrawiam" - napisał szef ABW Andrzej Barcikowski w SMS
ujawnionym dziennikarzom przez Zbigniew Wassermann (PiS).
Podczas zeznań Miller zapewnił, że przed zatrzymaniem Modrzejewskiego nie
wyrażał żadnych sugestii i z nikim na ten temat nie rozmawiał. Podał, że o
sprawie zatrzymania Modrzejewskiego dowiedział się w dniu zatrzymania,
wieczorem, od ówczesnego rzecznika rządu Michała Tobera.
B. premier podkreślił, że próba łączenia zatrzymania Modrzejewskiego ze
spotkaniem ministrów Barbary Piwnik, Wiesława Kaczmarka i Zbigniewa
Siemiątkowskiego w jego gabinecie 7 lutego 2002 roku nie znajduje pokrycia w
faktach.
Miller opisał spotkanie, które odbyło się rano 7 lutego 2002 i było
poświęcone "sytuacji w PKN Orlen przed posiedzeniem Rady Nadzorczej spółki 8
lutego oraz możliwościom podpisania przez ówczesnego prezesa PKN Orlen
kontraktu z firmą J&S, a także wpływu tego faktu na bezpieczeństwo
energetyczne kraju". B. premier dodał, że spotkanie odbyło się z
inicjatywy "Kaczmarka i w mniejszym stopniu min. Siemiątkowskiego".
Zaprzeczył, że dzień wcześniej odbyło się spotkanie w takim samym składzie,
jak twierdził Kaczmarek.
B. szef rządu nawiązał do swojego porannego spotkania 8 lutego 2002 roku z
Janem Kulczykiem, które - jak powiedział - "potem stało się okazją do snucia
najbardziej niedorzecznych hipotez, np., że pierwszy zarząd PKN po odwołaniu
Modrzejewskiego był konstruowany przy pomocy Kulczyka. Oświadczam przeto, że
dr Kulczyk nie był w tej sprawie do niczego potrzebny, nie miał swego
przedstawiciela w Radzie Nadzorczej" - podkreślił Miller.
B. premier przyznał, że 20 lutego 2002 roku ok. godz. 23. do jego kancelarii
przyjechał prezydent Aleksander Kwaśniewski wraz z ministrem Markiem
Ungierem. Rozmowa dotyczyła mającej się odbyć następnego dnia Rady
Gabinetowej. "Z prezydentem nie ustalaliśmy propozycji składu Rady Naczelnej
PKN Orlen, nie wręczałem ministrowi Kaczmarkowi żadnej listy z nazwiskami
kandydatów do tej Rady" - mówił Miller.
Powiedział też, że nie dawał min. Kaczmarkowi żadnej listy członków Rady
Nadzorczej PKN Orlen. - To on dysponował listą kandydatur i pokazał mi ją -
powiedział.
Zmianę na stanowisku prezesa PKN Orlen w lutym 2002 roku b. premier ocenił
jako korzystną. Powiedział, że za czasów prezesury Modrzejewskiego, w PKN
Orlen nie było długoterminowej strategii, wyniki za 2002 r. były najgorsze w
historii spółki, "następował systematyczny spadek jej wartości, a więc także
spadek wartości akcji należących do skarbu państwa".
Miller wyliczał błędy, jakie popełnił - jego zdaniem - zarząd koncernu
naftowego kierowany przez Modrzejewskiego; m. in. inwestowanie w "Telewizję
Familijną". "To oznaczało wyrzucanie pieniędzy, w tym przypadku 50 mln zł, w
prywatne przedsięwzięcia kolegów - prezesów z Solidarności i AWS" -
powiedział.
Po zmianach w zarządzie (Modrzejewskiego zastąpił Zbigniew Wróbel - PAP),
sytuacja w PKN Orlen zmieniła się na lepsze -dowodził Miller. Zaczęły się
poprawiać wyniki spółki, w 2003 r. firma osiągnęła najlepszy wynik w swej
historii (od 1999 r.), zauważył to rynek, akcjonariusze, a także media.
W końcu grudnia 2002 PKN zawarł kontrakty na dostawy ropy dokonując
dywersyfikacji źródeł zaopatrzenia. W efekcie usunięta została dominującą
pozycja spółki J&S, której udział w dostawach zmniejszył się z ok. 75 proc.
do 42 proc. - mówił Miller. Dodał, że Petroval zaopatruje PKN Orlen w 40 proc.
Miller powiedział, że 24 września 2002 roku, kierowana przez niego Rada
Ministrów odstąpiła od strategii rządu Jerzego Buzka, która zakładała
budowanie w Polsce dwóch konkurencyjnych centrów przeróbki ropy - wokół PKN
Orlen i wokół Rafinerii Gdańskiej (RG).
Dzięki zmianie strategii prywatyzacji polskiego sektora naftowego, oddalono
groźbę, że większościowym udziałowcem Rafinerii Gdańskiej zostanie rosyjski
Łukoil - uważa b. premier.
B.premier, pytany przez Andrzeja Aumillera (UP), powiedział, że rosyjski
koncern Jukos nalegał, by pośrednikiem w dostawie ropy dla PKN Orlen była
spółka Petroval. Miller miał się o tym dowiedzieć od ówczesnego prezesa
koncernu Zbigniewa Wróbla.
Powiedział, że nie wie, kiedy spółka J&S zyskała pozycję monopolisty i, że w
1997 roku jako minister spraw wewnętrznych nie wiedział o zawartym z nią
kontrakcie.
Giertych pytał Millera o jego i prezydenta znajomość z Ałganowem. "W
przeszłości prezydent był w podobnej sytuacji jak wielu przedstawicieli życia
politycznego, którzy znali Ałganowa. Sam uczestniczyłem w wielu
dyplomatycznych spotkaniach wraz z Kwaśniewskim i Ałganowem" - odpowiedział
b. premier. Zeznał, że nie przypomina sobie rozmów między Kwaśniewskim i
Ałganowem, czy spotkań w węższym gronie. Dodał, że rzadko widywał Ałganowa w
towarzystwie Kwaśniewskiego.
Giertych okazał mu zdjęcia na których byli m.in. Miller, Kwaśniewski i
Ałganow. B. premier przyznał, że było to oficjalne spotkanie w Skierniewicach
z okazji obchodów 1 maja.
Podczas przesłuchania kilka razy były premier wdawał się w słowne spory z
członkami komisji. Często prosił o uchylenie pytań, bo w jego ocenie nie
miały związku zakresem prac komisji, które w uchwale określił Sejm.
B. premier mówił też o rozmowie z Kulczykiem po jego spotkaniu z Ałganowem.
25 lipca 2003 roku spotkał się ze mną Kulczyk informując o spotkaniu z
Ałganowem. Na rozmowę wezwałem Barcikowskiego, który sporządził w niej
notatkę - opowiadał. Dodał, że notatka ta ma charakter ściśle tajny, więc nie
będzie mówił o szczegółach.
Nie wiem, kto jest tym "pierwszym" - powiedział Miller, pytany o takie
określenie w ujawnionej notatce Agencji Wywiadu. Według tej notatki, Jan
Kulczyk miał się powoływać na "pierwszego" podczas spotkania 17 lipca 2003 r.
w Wiedniu z Władimirem Ałganowem. "Już mówiłem, że mnie się to kojarzy z
pierwszym maja, gdy uczestniczyłem w pochodach" - stwierdził b. premier przed
komisją.
Oświadczył, że Jan Kulczyk nie miał żadnych jego pełnomocnictw na rozmowy
dotyczące dostaw ropy, prywatyzacji G8 i Rafinerii Gdańskiej.
Pytań Millerowi nie zadawał Andrzej Różański (SLD), który złożył wniosek o
wyłączenie go z sobotniego przesłuchania. Jak uzasadniał, nie chce być
posądzony o stronniczość w związku z tym, że po opublikowaniu przez Gazetę
Wyborczą fragmentów rozmów lobbysty Marka D. z jego asystentem Krzysztofem
P., przekazał Millerowi tajne informacje dotyczące śledztwa w sprawie
lobbysty. Zdaniem Różańskiego, informacje, jakie przekazał b. premierowi nie
były tajne.