Dodaj do ulubionych

Macki ośmiornicy

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.06.05, 17:58
Żona prezydenta tłumaczy się ze znajomości z biznesmenem, uznawanym za
zleceniodawcę zabójstwa byłego szefa policji. Wiceministra spraw wewnętrznych
i administracji skazano za ostrzeżenie kolegów przed akcją własnych
podwładnych. ChoW Kolumbii podczas kampanii prezydenckiej polityk, prowadzący
w sondażach, decyzją własnego sztabu ukrył się aż do wyborów. Zwolennicy
uznali, że jeśli dożyje - wygra. Wcześniej inni murowani faworyci ginęli w
zamachach tuż przed głosowaniem, likwidowani przez konkurujące ze sobą
kartele narkotykowe z Medellin i Cali. W bliższych nam kulturowo Włoszech
powiązania polityków z mafią - zwłaszcza związane z realizacją zamówień
publicznych - doprowadziły przed kilkunastu laty do postawienia zarzutów
byłym premierom (Giullio Andreottiemu i Bettino Craxiemu) oraz zmiany nazwy
przez główne partie polityczne, po to, by przestały się kojarzyć z korupcją.
W sąsiadującej z nami Rosji deputowani giną od serii z karabinów maszynowych,
zaś wtajemniczeni twierdzą, że rosyjska prywatyzacja - a właściwie
towarzyszące jej wojny gangów - kosztowały kraj 15 tysięcy istnień ludzkich,
więcej niż inwazja na Afganistan. Na tym tle Polska wydaje się spokojną oazą,
ale rozmiary niedawnych afer (w paliwowej naliczono już 130 sprawców),
powtarzające się w nich nazwiska i środowiska (zwłaszcza prezydencka
kancelaria) pokazują, że nie ma już problemu, czy w polskiej polityce działa
mafia, tylko - jak z nią walczyć.

Mafia, co z lewicy wyrasta

Infiltrowanie świata polityki przez przestępczość zorganizowaną długo było
niesłusznie bagatelizowane, przez jednych z naiwności, przez innych ze złej
woli. Zjawisko nasiliło się za rządów lewicy. - Czasem mafia przychodzi do
lewicy, czasem z lewicy wyrasta - charakteryzuje Artur Zawisza z PiS.
Wzorcowym przykładem pozostaje zakładanie przez byłych milicjantów i
funkcjonariuszy służby bezpieczeństwa agencji ochroniarskich, formalnie
legalnych, ale stanowiących przykrywkę dla zorganizowanej przestępczości.
Namnożyło się ich zwłaszcza na Śląsku, gdzie tworzą nawet lobby z ambicją
wpływania na polityków. W PRL aparat bezpieczeństwa wykorzystywał
przemytników, prostytutki czy waluciarzy jako konfidentów, głównie do
szpiegowania cudzoziemców. Część działań tajnych służb PRL - jak "afera
żelazo", w którą uwikłani funkcjonariusze wywiadu dokonali napadów
rabunkowych na zachodzie Europy - miała czysto kryminalny charakter. Studenta
Stanisława Pyjasa zabił wynajęty przez krakowską SB do "mokrej roboty" były
bokser-alkoholik. Milicyjne i esbeckie kontakty z półświatkiem odnowiono, gdy
zwalniani po weryfikacji funkcjonariusze szukali miejsca w kapitalistycznej
rzeczywistości. Pod koniec pierwszej koalicji SLD-PSL (1993-97) pojawiło się
pojęcie "czerwonej pajęczyny". Obserwatorzy są zgodni, że utkano ją z
zależności sprzed 1989 r.

"Ośmiornice" lokalne - z których najbardziej znane pozostają świętokrzyska i
opolska - łączy styl i sposób działania oraz przynależność głównych bohaterów
do SLD, ale nie stanowią one scentralizowanej struktury. Jak to ujmuje Artur
Zawisza: - Układ sieciowy, a nie wierzchołkowy, ma erupcje lokalne...

Mazur kajdaniarski

Prominentne postaci obozu postkomunistycznego nie mają szczęścia do Edwarda
Mazura. Podejrzany biznesmen, domniemany zleceniodawca zabójstwa byłego
komendanta policji Marka Papały (latem 1998 r.) pośrednio przyczynił się do
destrukcji wizerunku Leszka Millera jako zimnokrwistego, wytrenowanego przez
speców od wizerunku "kanclerza". Gdy Zbigniew Ziobro w komisji do zbadania
afery Rywina spytał urzędującego jeszcze wtedy premiera o kontakty Mazura z
politykami SLD, usłyszał pamiętne: - Jest pan zerem.

Kłopot o wiele poważniejszy dotyka prezydentową Jolantę Kwaśniewską. W
kontekście działalności jej fundacji "Porozumienie bez barier" powróciło
nazwisko Mazura. Pomagał fundacji za pośrednictwem Amerykańskiego Centrum
Kultury Polskiej, miał związki z działaniami "Porozumienia bez barier" nawet
wtedy, gdy wypłynęła już sprawa zabójstwa Papały. Najbardziej bulwersuje jest
właśnie to, że kontakty wówczas nie ustały, wręcz - jak głosi jedna z wersji -
przedstawicielka Centrum prosiła Kwaśniewską o pomoc dla biznesmena.

Prezydentowa zaprzecza, by znała Mazura, choć publikowane są ich wspólne
zdjęcia. Złożyło się to w jedną całość z wcześniejszymi, tajemniczymi i
wstrząsającymi zeznaniami lobbysty Marka Dochnala, siedzącego w areszcie za
skorumpowanie byłego szefa łódzkiego SLD Andrzeja Pęczaka. Lobbysta opowiadał
posłom z komisji śledczej podczas tajnego posiedzenia, że na posiedzeniach
rady fundacji Kwaśniewskiej zaczęli się pojawiać "specjaliści od mokrej
roboty". - Z tego co wiem, byli to znajomi pana prezydenta - przyznał
Dochnal. - Bardzo możliwe, że chodziło o Mazura, biorąc pod uwagę konotacje,
jakie on posiada, ale nie potrafię odpowiedzieć kategorycznie, póki nie znam
szczegółów - nie wyklucza Ziobro.

W kamiennym kręgu

- Musimy ustalić, kto wypuścił Mazura i pozwolił mu uciec z zasięgu polskiego
wymiaru sprawiedliwości - rozstrzyga Ziobro. - To może nas zaprowadzić na
trop tych, którzy stali za Mazurem, gdy składał, jak twierdzi prokuratura,
zlecenie zabójstwa Papały. To jest krąg ludzi związanych z dawnym aparatem
służb specjalnych i dzisiejszą elitą postkomunistyczną, funkcjonującą w kręgu
najbardziej znanych postaci tej sfery - ocenia poseł Ziobro.

Mazur nie był postacią tak silną, by ryzykować dla niego postępowania karne,
chodziło raczej, by nikogo nie wsypał - uważają obserwatorzy. Cel osiągnięto,
bo Amerykanie wyraźnie nie chcą go wydać: mnożą przeszkody biurokratyczne.
ra pozostaje cała polska polityka, ale nici afer prowadzą zwykle do SLD.
Poseł jak prostytutka

W Polsce nie ma mafii - utrzymywali kolejni szefowie policji czy ministrowie
spraw wewnętrznych. Gdy w gwałtownych okolicznościach tracić zaczęli życie
politycy - od Ireneusza Sekuły po Jacka Dębskiego - stało się jasne, że
infekcji nie da się dalej leczyć zamawianiem. Do miejsc odosobnienia trafiali
kolejni byli parlamentarzyści - od symbolizującego sukces nomenklaturowego
kapitalizmu Aleksandra Gawronika (pracownika SB, potem budowniczego sieci
kantorów wymiany walut, które wzniesiono jednej nocy wzdłuż granicy) po posła
AWS Marka Kolasińskiego (robił interesy z mafią). W orbicie działania mafii
znalazł się w ostatnich latach jeden z wiceministrów skarbu. Przed laty na
imprezie Teleexpressu w pubie Dekadent bawili się razem dziennikarze i
bossowie z jednej z grup przestępczych. Ultraaferzysta Bogusław Bagsik
afiszował się z prezenterką głównego wydania Wiadomości i konferował w
sejmowej knajpie z parlamentarzystami SLD, co jeden z jego interlokutorów -
były milicjant Jerzy Dziewulski - skwitował potem lapidarnym stwierdzeniem,
że poseł, jak prostytutka, musi przyjąć każdego. Dopiero jednak wysyp afer w
ostatniej kadencji pokazał, że macki ośmiornic - tych ogólnopolskich i tych
lokalnych (świętokrzyskiej i opolskiej) - sięgają szczytów władzy.

Fura, skóra i komóra...

Transformacja ustrojowa zmieniła i polityków, i mafiozów. Troglodyci,
napakowani sterydami i uformowani na siłowniach, jeżdżący kilkunastoletnimi
beemkami z poprzebijanymi w podmiejskich dziuplach numerami silników -
ustąpili miejsca facetom z laptopami, bywającym w drogich restauracjach i
kupującym samochody z promocji w salonach. Ich sposób na życie imponował - co
słabszym przedstawicielom klasy politycznej.

Cwaniacki styl rozpychał się w polskiej polityce kilka lat temu.
Spopularyzował dresiarski sznyt: fura, skóra i komóra... Zwłaszcza po 2001
r., gdy posłowie SLD i Samoobrony szeroką ławą wkroczyli do gmachu przy
Wiejskiej, zapanował klimat przyzwolenia. Każdy ma swojego trupa w szafie:
konto PO obciążają medialne interesy Jacka Merkla (w redakcji
dziennika "Życie", po przejęciu go przez spółki związane z Platformą
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka