Gość: lilka
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
01.07.05, 08:20
Sąd Lustracyjny zacznie dziś badać, czy Maciej Giertych, kandydujący w
wyborach prezydenckich z ramienia Ligi Polskich Rodzin, złożył prawdziwe
oświadczenie lustracyjne o tym, że nie był agentem służb specjalnych PRL.
Na początku roku Giertych rozdał mediom otrzymane z IPN materiały, jakie SB
zbierała na niego od 1962 r., gdy wrócił z emigracji w Anglii (dostał on już
od IPN status pokrzywdzonego, co oznacza, że w PRL był inwigilowany, a nie
był agentem - PAP).
Akta zawierają zapisy rozmów Giertycha z oficerami SB, którzy chcieli od
niego informacji o jego ojcu Jędrzeju - emigracyjnym działaczu narodowym. Z
akt wynika, że Giertych chętnie relacjonował poglądy ojca; twierdził, że
przyszłością Polski jest sojusz z Rosją; miał wyrażać się też ze zrozumieniem
o interwencji Rosji w Czechosłowacji w 1968 r. SB chciała, by przekazywał on
ojcu materiały, które ten następnie będzie upowszechniał. Giertych
informował, że ojciec "nie odmawia współpracy, ale chce mieć swobodę, jak i
gdzie je wykorzysta".