Gość: dominik
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
23.12.05, 08:53
Niedoścignionym mistrzem w manipulowaniu społeczeństwem jest, a może na
szczęście był Adam Michnik i jego środowisko.
Przez swoje wielkie polityczne wpływy i wykorzystywanie na łamach swojej
gazety prostytuujących się autorytetów, które sam stworzył zdobył miano
sumienia narodu, wyroczni, alfy i omegi.
Nawet największe głupstwo czy wręcz kłamstwo wychodzące z tego środowiska
było natychmiast analizowane, komentowane i ostatecznie okrzykiwane prawdą
objawioną jak gdyby wychodziło z ust proroków.
Adam Michnik i jego wielbiciele byli przez lata poza krytyką. Kogo on
mianował mądrym, nieomylnym i zasłużonym mógł niemal natychmiast liczyć na
splendor i największe laury łącznie z najwyższymi orderami państwowymi.
„Prymitywne” myślenie, że czarne jest czarne, a białe jest białe, że zło
zawsze jest złem a dobro dobrem musiało zejść na margines, wyszydzane i
wyśmiewane.
Mottem w manipulowaniu czytelnikami stało się zaprzeczenie biblijnemu
nakazowi: „Niech wasza mowa będzie tak tak, nie nie”.
Przez piętnaście lat wychował nasz „narodowy bohater” całe rzesze
pseudointeligentów i pseudoautorytetów, którzy do dzisiaj nam wmawiają, że
istnieje ogromna ilość świętych prawd, które uznawać należy, ponieważ są
nieczytelne i niezrozumiałe.
Jednych zdrajców, zaprzańców i zbrodniarzy należy uznawać za ludzi honoru.
Trzeba rozgrzeszać ich ze wszystkiego, stosując nawet abolicję dla całego ich
środowiska, o co ostatnio apelował nasz „najwartościowszy rodak”.
Oczywiście wszystko w myśl wielkiego i pięknego pojednania. Jednak innych
(Jedwabne) należy tropić do końca ich dni, krzycząc o tym na cały świat.
Zło złu nie jest równe. Śmierć jednych jest bardzo bolesna dla redaktora
Gazety Wyborczej, innych już trochę mniej.
To jakaś nowa forma rasizmu, czy segregacji rasowej ofiar?
Mordercy polskich patriotów, robotników, księży zasługują na wybaczenie, a
ich winy powinny pójść w zapomnienie.
Są jednak zbrodnie niewybaczalne, zwłaszcza te, które dotknęły
przedstawicieli narodu wybranego. Te należy ścigać i karać.
O rzezi Polaków na Wołyniu najlepiej jest według „salonowców” milczeć dla
dobra stosunków polsko-ukraińskich. O czym mogliśmy się przekonać śledząc
łamy GW w rocznicę tej masakry.Dobiega końca 2005 rok. Mam nadzieję, że wraz
z nim odchodzić zaczną w niebyt autorytety, które zawsze wiedzą najlepiej, co
jest, co i jak ma być i co będzie.
Nie potrzeba nam mędrców i wróżbitów, którzy swoimi mętnymi i bałamutnymi
wypocinami starają się zepchnąć na margines stare, mądre i niczym
niezastąpione prawdy.
Najwyższy czas odrzucić fałszywych proroków.