Gość: zd
IP: *.plock.mm.pl
08.07.06, 11:17
Ślub był ze Mszą, trwał więc bez końca, do ołtarza prowadzili moją
panią z jej strony brat Staś, z mojej Jan Miączyński, mnie zaś panny Jadwiga
Karwicka i Maria Chodkiewiczanka, która następnie wyszła za Józefa hr.
Kossakowskiego syna Stanisława z Wojtkuszek. Odprowadzili nas od ołtarza,
żonę moją Józef Dunin-Karwicki i Ernest Rohoziński, mnie Anna Wodzicka i
Klementyna Piotrowa Podhorska.
Oprócz moich rodziców, siostry mojej Zofii jak to mówiłem na ślubie
nie było, z powodu choroby jej synka Władzia, z moich najblizszych był Piotr
Podhorski z żoną. Piotr mój stryjeczno-rodzony brat, syn Zygmunta brata
młodszego mego ojca, był w równym wieku ze mną i rodził się z Maryi
Czarnowskiej herbu Grabie,...” Pamiętnik K.Podhorskiego.
Arch.Tadeusz Epsztein
Konstanty Podhorski, studiował w Jenie i Rydze. Gospodarował z żoną w
rodzinnym majątku w Mikołajówce. Byli bezdzietni. Z żoną, rozwiódł się.
Był ukraińskim wielkim panem kresowym. Prowadził burzliwe życie, ciągle
wędrując po świecie, wydzierżawiając Mikołajówkę. Był na dalekiej Syberii, u
Eskimosów. W Alasce, kupił tereny złotodajne. Ze swych podróży, przywoził
różne wyroby z kości, przedstawiające ludzi i zwierzęta. Było ich wielkie
pudło. Z podróży przywoził futra, użyte przez Jacka Malczewskiego, który
malował siostrę Zygmunta, Antoninę w obrazie „Śmierć Elenai”. Futra, były
tłem do obrazu a Konstanty pozował do postaci Anhellego. Konstanty, był
wielkim cierpieniem matki. Zginął w USA. w 1907r., w New – Goldfield. Nowe
cierpienie spowodowało, że Ludwika całą miłość przelała na matkę Judytę,
córkę Zofię i wnuka WŁADYSŁAWA GÜNTHERA.
Zamieszkała z nimi w Krakowie. Ludwika, lato spędzała w Kotiużanach,
Mikołajówce, w pięknych siedzibach Podhorskich w Berezie, pod Białą Cerkwią.
W Kornele, Włodawie. Mieszkała w zaborze rosyjskim, zachowując obywatelstwo
rosyjskie. W Kotiużanach, miała swoje miejsce przy stole, naprzeciw Romana.
Tu spędzała godziny, przy pracach ręcznych. Była cicha, otoczona czcią przez
wszystkich Około roku 1900, doznała ataku serca. Wyszła z tego. Rok 1915,
zastał ją w Kotiużanach, ale mieszkała w Krakowie. Dobrowolnie towarzyszyła
córce Zofii i wnukowi Władysławowi na zesłaniu, jako obywatelom austriackim.
Zesłano ich w głąb Rosji do Tambowa. Rewolucja przeniosła ich przez Kijów do
Krakowa.
Mieszkała na ulicy Zielonej (Sarego). Później, przy placu Szczepańskim.
Podawano ulubione pierożki drożdżowe z kapustą. Siedziała w wysokim fotelu,
paląc papierosy, które sama robiła. W jej mieszkaniu, spotykały się całe
Kresy. Zmarła w 1920r. Pochowana jest na cmentarzu Rakowickim, wraz z mężem.
K.Podhorski, pisał pamiętnik, pełen miłości do bliskich, pełen ciepła dla
CZŁOWIEKA. Pamiętnik przekazała rodzina REYÓW, panu .Jerzemu Morgulcowi.
Pamiętnik przyniósł nieznane fakty z życia rodziny generała Z. Padlewskiego,
których nie znał Władysław Karbowski autor biografii „Z.Padlewski”
Pan Tadeusz Epsztein ofiarował pełny zapis PAMIĘTNIKA KSIĘCIA KONSTANTEGO
PODHORSKIEGO. Wiedza o rodzinie Padlewskich jest coraz wieksza.
ZOFIA Z PODHORSKICH. Ur. w 1854r., prima voto Günther, sekundo voto,
Sokołowska. Matka Władysława Günthera.
Wyszła za mąż za WŁADYSŁAWA GÜNTHERA. Posiadali tytuł hrabiowski. Zofia i
Władysław, zaraz po ślubie, zamieszkali w Warszawie u rodziców Zofii.
Władysław, był pełen uroku, elegancki i inteligentny. Studiował Prawo na II
roku w Uniwersytecie Jagiellońskim. Szczęśliwe życie młodej pary, było
krótkie. Władysław, poślizgnął się w pokoju i upadł, uderzając głową w kant
stołu. Uszkodził sobie czaszkę. Na skutek nieudanej trepanacji, poniósł
śmierć. Zofia miała 20 lat, była w 3 miesiącu ciąży… Po śmierci męża,
zamieszkała w Dołędze, którą wykupiła za pieniądze z posagu. Na skutek
choroby, był trochę ułomna. Jakiś czas, nie chodziła, wożono ją w wózku, co
zahamowało wzrost. Była niska i krępa. Z lekką nadwagą. Rysy twarzy miała
mocne, szerokie czoło, bujne czarne włosy. Miała wielką energię arch.
J.Łazowski życiową., wewnętrzny hart ducha. Była wesoła i z temperamentem.
Doskonale tańczyła. Syn Władysław, mieszkał z matką w Dołędze, do czasu
sprzedania majątku Franciszkowi Wolskiemu, który był żonaty z Günthertówną.
Potem przenoszą się na stałe do Krakowa. Zamieszkali w kamienicy, na rogu ul.
Gertrudy i Zielonej. Władysław, uczył się w gimnazjum
Św. Anny a potem na UJ. Studiował również w Paryżu. Matka kochała syna.
Bałwochwalcza miłość do syna, była odwzajemniona. Żyła w dobrobycie. Miała
paryskie toalety, klejnoty. Była pełna humoru, dowcipu. Te cechy charakteru,
pozwoliły jej przeżyć zesłanie z synem w Tambowie. Po 14 latach, Zofia
Günther, wyszła ponownie za mąż za dużo starszego od siebie, Augusta
Sokołowskiego, profesora Uniwersytetu Jagiellońskiego, który był posłem w
Radzie Państwa. Z pochodzenia był Ormianinem. Miał troje dzieci, dwóch synów,
którzy zostali z matką i córkę Zofię, która wyszła za Tadeusza Cybulskiego.
Zofia Günther – Sokołowska, przebywała w tej rodzinie podczas II Wojny
Światowej. Tęskniła za synem, Władysławem, który mieszkał za żelazną kurtyną
w Anglii. Pisała do niego wiersze, pełne miłości. Zmarła Zakładzie Helców,
który kiedyś był jej własnym mieszkaniem 11 grudnia. 1950r. Utrzymywał ją syn
mieszkający w Anglii.
WŁADYSŁAW GÜNTHER – syn Władysława i Zofii z Podhorskich. Ożenił się z
Rostkowską. Mieli syna Stanisława. Poseł na Sejm R.P.
Matka Zofia, razem z nim bywała gościem wielu stolic i dworów w Europie.
Władysław zamieszkał w Anglii, gdzie wydał wspomnienia z życia rodziny
Padlewskich.
Urodził się 10.04.1885r., w majątku rodziny ojca, w Dołędze, powiat Brzesko.
Ochrzczony w parafii Dołęgi – Zaborowie. Ojcem chrzestnym, był Władysław
Polak z Zaborowa., przyjaciel rodziny., który uratował babkę Güntherową z
dwojgiem dzieci, podczas zamieszek roku 1846. Rodzina wywodziła się z
Turyngii, z hrabiowskiej rodziny Günther von Schwarcburg zu Rudolfstein.
Dwóch braci z tej rodziny, przyszło do Polski z wojskami Napoleona w 1805r.
Kwaterowali koło Oświęcimia.
Jeden z braci, Edward, ożenił się z Hallerówną, pochodzącą również z
niemieckiej rodziny, osiadłej w Polsce od XVI wieku. Starszy brat Edwarda,
poszedł dalej z Napoleonem i słuch po nim, zaginął.
WŁADYSŁAW SCHWARCBURG GüNTHER. 1885-1974.
Tragedia rodzinna,1863r, przekazana przez rodzinę, była przekazem
patriotycznego wychowania, zgodnego z duchem ziemiaństwa. Duchem polskości,
Kotiużany wychowywały Władka od dziecka. Uczony tradycji i pieśni polskiego
ludu, ale i pieśni patriotycznych. Mały Władek śpiewał; IDZIE MACIEK PRZEZ
WIEŚ, Z KŁONICĄ ZA PASEM. Żywiołowość dziecka, doskonale czującego
szlachecki sarmatyzm, wyraża się w pieśni BARTOSZU, BARTOSZU – STARY
KAPRALU. Dziecko, kształtowane realnością życia, miało świadomość dokonania
wyboru. Trzeba żyć normalnie, lecz kiedy czas przyjdzie, trzeba porzucić
dostatnie życie i oddać się na potrzeby Ojczyzny, nie bacząc na trud i
poniewierkę. Doskonale uczył się w szkole. Paski srebrne i złote. Otwarta
droga do kariery. Grał w teatrze amatorskim. Wyrósł młodzieniec, do tańca i
różańca.