Gość: polonista-amator.
IP: *.c245.petrotel.pl
20.08.06, 22:30
Może mi ktoś wyjaśni taką zagadkę - dlaczego na drodze od Soczewki na most
nigdy nie ma korków? Wracałem na przykład dziś wieczorem do miasta od strony
Dobrzykowa. Korek jak sto bandziorów, przez samo Radziwie do Kutnowskiej
wlokłem się ponad 2 godziny! Od strony Gór - światła aut jak okiem sięgnąć.
Tymczasem przy rondzie policjanci kierują ruchem... Co chwila puszczają
samochody od strony Soczewki. Kiedy dojechaliśmy, z ciekawością zerkamy, jak
wielku jest korek na tej ulicy. I co? NIC! Ani jedno auto nie stało! Czy jak
od Dobrzykowa lub Gór sznur samochodów ciągnie się na kilka kilometrów, to tam
nie mogliby postać choć na długości kilkuset metrów? Żeby było jakoś
sprawiedliwiej, co?