zenobius1
27.03.03, 16:22
i innych ludzi dobrej woli.
No właśnie. Mieszkam obecnie w domku,posiadam garaż i wyjazd z niego.
Moim sąsiadem jest lekarz, prowadzący prywatną praktykę.
Zdarza się, że jego pacjenci parkują swoje samochody przy ogrodzeniach innych
domów. To nie boli i da się z tym żyć.
Niestety co jakiś czas któryś z nich zaparkuje blokując moją bramę wjazdową.
Zazwyczaj kończy się na tym, że o ile gościa nie nakryję na tym czynie i
poproszę aby się przesunął to muszę iść do gabinetu i również poprosić.
Reakcje są różne, zdarza się jednak szczególnie gdy jest kilka osób, że nikt
nie reaguje,a ja przyczajony czekam na delikwenta i rozmowa jest mniej
przyjemna ale jeszcze grzeczna.
Teksty w stylu: wie pan głupio się przyznać przy ludziach",albo "to tylko na
chwilę" czyli ok. 0.5h mnie nie ruszają, taki widocznie jestem aspołeczny.
Ostatecznie reaguję gdy chcę wjechać lub wyjechać, nie siedzę za firanką
przez cały dzień polując na delikwentów.
Ale ostatnio gdy wracałem z pracy zdarzenie spowodowało, że zaczałem myśleć o
innych sposobach.
Gość złapany przeze mnie na tym, że zablokował mi wjazd zaczął mi wymyślać od
chamów, buraków itd, którzy nie rozumieją innych ludzi, ich cierpienia itd.
Skończyło się na tym, że się odsunął, ale nie o to chodzi abym musiał
wysłuchac litanii bólów. Na specjalnie chorego czy śpieszącego się czy też
umierającego nie wyglądał, przecież jasne, że wtedy mógłbym poczekać.
PYTANIE Co mogę zrobić w świetle prawa bo chyba nadejdzie czas, że zacznę
pracować wśród pacjentów na opinię wariata, który się czepia itd. Może już ją
mam. Zapewne mogę wezwać Straż Miejską czy też Policję ale co będzie dalej.
Znikoma szkodliwość społeczna?, "daj se pan spokój" a może jakieś
wyprawy,pisanie protokołów itd.
I DRUGIE Jak już parkują wzdłuż mojego ogrodzenia a ktoś zostaje w środku i
puszcza muzykę na full to co mu mogę zrobić. Kilka raz spotkałem się z
argumentem ,że nie ma 10.00. Fajnie, racja tylko ja mam małe dziecko a a ono
usypia wcześniej a poza tym jak nadejdzie lato i okna będa pootwierane to się
czasami mieszkać nie da. Ostatecznie ten kawałek drogi jestem zobowiązany
odsnieżać, posypać piaskiem i jakiś podatek też płacę to chyba mam w jego
sprawie coś do powiedzenia.
Z góry dziękuję i pozdrawiam