roman_j
07.04.03, 22:47
Postanowiłem trochę urozmaicić tematykę UE na naszym forum, którą zdominowała
antyunijna retoryka Henryka z Austrii i Elżbiety z Kanady. Nie będę jednak
nikogo indoktrynował, ale za to napiszę dlaczego ja jestem za wejściem Polski
do UE i dlaczego zdania w tej sprawie nie zmienię.
Zacznę od tego, że nie wiem jaka nas czeka przyszłość w UE, czy będzie nam
lepiej, czy może gorzej. Wiem na pewno, że przez samo w sobie wejście do Unii
nie staniemy się od razu piękni, młodzi i bogaci. Zdaję sobie sprawę, że może
być nam tam ciężko. Może nawet ciężej niż teraz. Jednym słowem przyszłość
Polski w UE jawi mi się jako niewiadoma i niepewna. Dość wyraźnie za to
potrafię sobie wyobrazić, jak ta przyszłość będzie wyglądała, jeśli do Unii
nie wejdziemy. Perspektywa tworzenia aliansów z krajami, gdzie spowszedniały
zabójstwa polityków (Rosja) lub niewygodnych dziennikarzy (Ukraina) i gdzie
panuje pseudo rynkowy ustrój gospodarczy, zupełnie mnie odstręcza.
Perspektywa budowania drugiej Białorusi lub Albanii też mnie nie pociąga.
Bycie w Europie zaś w Europie poza jakimikolwiek aliansami to skazanie się na
polityczny niebyt i utratę znaczenia. Dlatego jestem za wejściem Polski do
UE. Z dwóch możliwych scenariuszy przyszłości wybieram ten, w którym jest
dużo więcej niewiadomych i obaw, ale też znacznie więcej nadziei.
Parafrazując słowa Jacka Kuronia napiszę, że Unia może nam dać wędkę, i tylko
od nas zależy, czy za jej pomocą złowimy sobie rybę. I ja wolę wziąć tę wędkę
i siąść na brzegu niż brodzić po kolana w lodowatej wodzie i łapać ryby
gołymi rękami. Jeżeli zaś są wśród Was tacy, którzy wolą łapać tę rybę
własnoręcznie, to droga wolna, ale pamiętajcie, że Ci, którzy Was teraz do
tego zachęcają, sami do tej lodowatej rzeki z Wami nie wejdą. Będą sobie
nadal siedzieć syci na brzegu, grzać w słońcu Kanady lub Austrii (jak
Elżbieta czy Henryk) i udzielać Wam dobrych rad, podczas gdy to Wam nadal
będzie burczeć w brzuchu, bo niełatwo jest złapać rybę gołymi rękami. Jeżeli
jednak chcecie spróbować, to nie mogę i nie zamierzam Wam tego bronić. Ja
jednak wybieram wędkę. :-)))
Roman J.