roman_j
24.03.08, 21:11
Pan prezydent Zawidzki, sądząc po przytoczonych wypowiedziach, musiał się
mocno zbulwersować, bo aż się zaciukał. Wymyślanie radnemu Iwaniakowi od
niepoprawnych komunistów, wyraźne przerysowywanie sytuacji sugestiami, że
kolejnymi pomysłami będę pozbawienie płacy zarządów i pracowników, to
strzelanie z armaty do muchy. Dlaczego pana prezydenta ta propozycja radnego
Iwaniaka tak bardzo wzburzyła? Czyżby pan radny trafił w czuły punkt? :-))
Pan prezydent zaperza się, że nie może proponować nikomu pracy za symboliczną
złotówkę. Ale to tylko pół prawdy, bo przecież praca w RN to nie jest etat
wymagający 40 godzinnego tygodnia pracy! Dobrym przykładem jest pani radna
Kulpa, która, jeśli czegoś nie pokręciłem, łączy funkcję w Radzie Nadzorczej w
Radomiu, z pełnieniem mandatu radnej w Płocku i do tego ma jeszcze pracę
etatową. I czerpie dochody z trzech źródeł. Dodajmy, że wcale nie takie
symboliczne. :-))
Ja proponuję w tej sprawie zawrzeć kompromis. Niech członkowie Rad Nadzorczych
pobierają wynagrodzenie, ale znacznie niższe niż obecnie. Na przykład
maksymalnie 500 złotych miesięcznie. Wtedy praca w RN z jednej strony nie
będzie darmowym czynem społecznym, ale z drugiej strony przestanie być
przynętą, synekurą służącą m.in. do zapewniania sobie lojalności radnych, czy
źródłem dochodów zarezerwowanym dla rodzin rządzących. A co do chętnych do
pełnienia funkcji w RN za symboliczne wynagrodzenie, to powinni się tacy
znaleźć choćby wśród radnych. Przecież jeszcze nie tak dawno czytaliśmy na
łamach Gazety wyjaśnienia, że radni są w RN wyłącznie w celu wymiany
doświadczeń i czerpania wiedzy na temat funkcjonowania spółek gminnych w
innych miastach. Ten cel można osiągnąć także za 500 zł miesięcznie, czyż nie
tak, panie prezydencie Zawidzki? :-))