roman_j
08.04.08, 16:54
Gazeta rzuciła hasło, "Czy potrzebna nam filharmonia?" po cichu zakładając, że
tak. Dziś nawet na jej łamach można było przeczytać słodki aż do mdłości pean
na cześć przedsiębiorczych płocczan, którzy z niczego zrobili coś i dzięki
temu mamy na koncertach największą w kraju frekwencję i w ogóle światowy
poziom. Mógłbym zapytać, ilu z fanów tych koncertów ma chociaż podstawowe
wykształcenie muzyczne, to znaczy takie, jakie daje edukacja w szkołach
ogólnokształcących do poziomu matury, mógłbym zapytać, czy ta frekwencja nie
wynika po prostu z tego, że płocki snob nie ma innej okazji, żeby publicznie
pokazać swoje aspiracje i czy brak biletów nie jest skutkiem tego, że wielu
spośród snobów dostaje je za darmo. Ale zamiast tego napiszę dosłownie kilka
zdań na temat tego, jak się bawią w piątkowe wieczory młodzi płocczanie,
którzy na koncertach POS nie bywają (niekoniecznie z powodu braku biletów).
Miałem okazję przejść się niedawno ulicą Grodzką w piątkowy wieczór. Wrażenia
są mało ciekawe. Na ciemnej (sic!) ulicy co krok natknąć się można na pijanego
młodego człowieka. I to może nie jest takie zaskakujące biorąc pod uwagę, ile
tam jest lokali. Ale przy tej liczbie lokali zaskakujące jest, że praktycznie
każda brama na Grodzkiej w piątkowy wieczór jest specyficznie naznaczona.
Ciągnie się od każdej z nich strużka (lub struga) szczyn zakończona pokaźną
kałużą na środku chodnika. A przecież w każdym lokalu jest ubikacja. Stąd mój
apel, drodzy płocczanie, którzy aspirujecie do posiadania w naszym mieście
instytucji wysokiej kultury, jaką jest filharmonia. Zanim podejmiecie
działania mające na celu jej uruchomienie, poświęćcie trochę czasu swoim
dzieciom i nauczcie i kultury elementarnej, do której kanonu należy m.in.
cywilizowane załatwianie swoich potrzeb fizjologicznych, tzn. w miejscach do
tego przeznaczonych, a nie gdzie popadnie, jak przysłowiowy chłop za stodołą.
A skoro już wspomniałem już o tej elementarnej kulturze, którą moglibyście
swoim dziatkom przekazać, to nie zapomnijcie im też
powiedzieć, że opakowania i odpadki wrzuca się do śmietniczek, których w
naszym mieście raczej nie brakuje, a nie po prostu pod nogi, czy na trawnik. O
sprzątaniu po psach nie warto wspominać, bo jak możecie swoje potomstwo
nauczyć tego, czego sami nie robicie, bo nie uważacie za stosowne robić.
A kiedy już tych elementarnych kanonów kultury nauczycie swoją progeniturę,
wtedy dopiero weźcie się za zaszczepianie na płockim gruncie kultury wysokiej,
bo inaczej może się ona na tutejszej ubogiej, zaszczanej i zaśmieconej glebie
nie przyjąć. ;-))