Dodaj do ulubionych

Wypadek rowerzystów nad Maltą. Jeden z nich był...

07.07.12, 15:18
Coś takiego...

Pewnie Bimota zasuwał na rowerku.

Bezkarna hołota z bandy Rakowera w końcu kogoś zabije.

Bezkarne bydło za rowerach trzeba tępić bezwzględnie.

Obserwuj wątek
    • wiara.lecha Jeden z nich to pewnie Bimota... 07.07.12, 15:25
      • Gość: wk_poz do "wiary lecha" - coś ci wytłumaczę..... IP: *.icpnet.pl 08.07.12, 09:59
        jaka hołota? co to za łatki? znasz tych parę miliardów ludzi, czy tylko tak sobie palnąłeś?

        ja korzystam i z samochodu (średnio 3 dni w tygodniu) i z roweru (średnio 2 dni w tygodniu).
        śmieszy mnie nazywanie kogoś "kierowcą", a kogoś innego "rowerzystą" i robienie z tego grup społecznych, którym następnie można podpiąć łatki ("hołota", "mordercy" itp.).

        przecież wszyscy jesteśmy ludźmi, a samochód, czy rower, to TYLKO maszyny/urządzenia używane w zależności od tego, co w danej sytuacji jest wygodniejsze.
        to tak, jakby dzielić ludzi na grupy wg. używanego obuwia: "trampkarze", "sandałowcy", "tenisówkarze" - przecież to jest idiotyczne... zwłaszcza, że danego typu obuwia nie nosi się przez cały rok - tak samo, jak przez cały rok nie siedzi sie na rowerze, albo za kierownicą samochodu - robi się przecież i inne rzeczy w życiu... - komuna tak dzieliła - żeby łatwiej było rządzić - każdy musiał być przyporządkowany do jakiejś grupy: "inteigencja miast", "inteligencja pracująca", "górnicy", "hutnicy". Teraz marudny gość o ksywce "wiara.lecha" robi to samo, co dawniej komunistyczni działacze.

        Gdy jadę rowerem, też denerwują mnie te pojedyncze (często nietrzeźwe) osobniki, którze szaleją (pewnie ten nad maltą był jednym z nich) - to jest dokładnie tak samo, jak podczas jazdy samochodem - 90% osób prowadzi normalnie, ale zawsze znajdzie się 10% ŚWIRÓW, którzy wyprzedzają na trzeciego, jadą pod prąd, albo skręcają bez ostrzeżenia z pasa do jazdy na wprost.

        PYTANIE DO CIEBIE "WIARO.LECHA" - CZY gdy widzisz takiego świra, automatycznie wszystkich pozostałych kierujących nazwiesz hołotą? dlaczego nazywasz tak obcych sobie ludzi o których nic nie wiesz?

        gdy jadę z kolei samochodem (bo mam długi dystans do przejechania, albo wiozę jakiś bagaż), to wtedy myślę sobie "ale byłoby super, gdyby połowa tych, którzy stoja ze mną w korku przesiadła się na rowery - nie musialbym stać w korku".
        rozumiesz to? im więcej ludzi na rowerach, tym łatwiej będzie się po mieście jeździć samochodem (gdy rzeczywiście samochód jest potrzebny) - więc moim zdaniem każdy, kto jeździ po poznaniu samochodem, powinien MODLIĆ się o to, aby jak najwięcej ludzi przesiadło się na rowery i zwolniło miejsce pod światłami.

        im więcej rowerów, tym wygodniejsza jazda samochodem.


        ps. z własnej obserwacji wiem, że piraci drogowi (samochodowi), to najczęściej dokładnie te same osoby, co piraci "rowerowi". Za nich obrywają pozostali (od takich trolli, jak Ty) - zarówno używający samochodu, jak i ci używający roweru.
    • leszekes Są to terroryści rowerowi, ale nie aż tak... 07.07.12, 15:39
      Nie przesadzaj. Po prostu trzeba utemperować ich żądania. Pokazać miejsce w szeregu. Dasz jeden palec, chcą drugi, dasz drugi to krzyczą, że trzeci też jest ich...
      Oczywiście ślizgają się na tym koniku i chcą władzy w mieście dla swoich prywatnych korzyści. Nie dziwi mnie to, ale nie widzę potrzeby włażenia im w tyłki. To marna, mała kanapowa partyjka działająca pod szyldem stowarzyszenia z wielkimi ambicjami przywódców i małymi jajami. Gdyby dorwała się do władzy w mieście, nie dałoby się w nim żyć.
      • Gość: wk_poz więcej ludzi na rowerach = łatwiejsza jazda autem IP: *.icpnet.pl 08.07.12, 10:28
        dlaczego więc uważasz, że życie w mieście stałoby się nie do zniesienia?

        kilka razy w tygodniu korzystam z samochodu - wioząc rodzinę, czy jakieś graty.
        gdy stoję w korku, to tęsknię za chwilą, gdy chociaż 20% tych ludzi z samochodów obok przesiądzie się na coś innego (rower/mpk) i ruch samochodowy będzie odbywał się płynnie.

        jeżeli korzystasz z samochodu, to powinno Tobie zależeć na tym, aby samochodów jeździło jak najmniej - bo będzie łatwiej się poruszać, nie będzie korków, będzie mniejsze ryzyko stłuczek, zostanie więcej wolnego miejsca do parkowania - więc każda inicjatywa ułatwiająca poruszanie się rowerem powinna zyskiwać Twój poklask.
        a skoro piszesz, że trzeba "im" pokazać miejsce w szeregu, to co to oznacza? mają wszyscy z rowerów usiąść z powrotem za kierownicą samochodu? przecież przejechanie miasta samochodem zajmie wtedy 3h!
        więc albo nie korzystasz z samochodu, albo nie zastanowiłeś się nad swoimi słowami.
        • leszekes Re: więcej ludzi na rowerach = łatwiejsza jazda a 08.07.12, 11:39
          Gość portalu: wk_poz napisał(a):
          > dlaczego więc uważasz, że życie w mieście stałoby się nie do zniesienia?
          Poglądy. Postulaty zamknięcia lwiej części miast dla samochodów, niechęć do budowy systemu obwodnic miejskich i parkingów, sztuczne ograniczanie przepustowości istniejących ciągów komunikacyjnych... Mało?

          > kilka razy w tygodniu korzystam z samochodu - wioząc rodzinę, czy jakieś graty.
          > gdy stoję w korku, to tęsknię za chwilą, gdy chociaż 20% tych ludzi z samochodó
          > w obok przesiądzie się na coś innego (rower/mpk) i ruch samochodowy będzie odby
          > wał się płynnie.
          Też stoję w tych korkach i jakoś takie myśli mi w głowie nie kiełkują... Może dlatego, że myślę o sprawach poważniejszych? Firmie, domu...

          > jeżeli korzystasz z samochodu, to powinno Tobie zależeć na tym, aby samochodów
          > jeździło jak najmniej - bo będzie łatwiej się poruszać, nie będzie korków, będz
          > ie mniejsze ryzyko stłuczek, zostanie więcej wolnego miejsca do parkowania - wi
          > ęc każda inicjatywa ułatwiająca poruszanie się rowerem powinna zyskiwać Twój po
          > klask.
          Nie jestem zwolennikiem zatrzymywania rzeki kijem. Mój poklask zyska inicjatywa budowy nowych, nowoczesnych dróg przelotowych i obwodowych oraz wielopoziomowych, w miarę niedrogich parkingów. Nie mam nic przeciwko drogom rowerowym, czy rozbudowie komunikacji zbiorowej, ale trzeba to robić z sensem i nie kosztem kierowców indywidualnych. Mam na myśli "zabieranie" im miejsc parkingowych, aby zrobić jakiś tam "kontrpas" po którym nikt nie jeździ (np. na ul. Szamarzewskiego), czy tworzenie prawie pustych buspasów (dla kilkunastu autobusów/h na Bukowskiej) i likwidację lewoskrętów.

          > a skoro piszesz, że trzeba "im" pokazać miejsce w szeregu, to co to oznacza? ma
          > ją wszyscy z rowerów usiąść z powrotem za kierownicą samochodu? przecież przeje
          > chanie miasta samochodem zajmie wtedy 3h!
          > więc albo nie korzystasz z samochodu, albo nie zastanowiłeś się nad swoimi słow
          > ami.
          Zastanowiłem się i to dobrze. Rowerzystów w Poznaniu mimo wszystko wielu nie jest. Budujmy nowe drogi rowerowe w miarę wzrostu ilości osób chcących pedałować. Niech popyt idzie przed podażą a nie odwrotnie jak teraz. To jest właśnie pokazanie miejsca w szeregu.
    • leszekes Trzeba zająć się problemem, jakim są rowerzyści 07.07.12, 15:52
      Przede wszystkim nie znają przepisów ruchu drogowego. Trzeba zmusić ich do nauczenia się Kodeksu drogowego.
      Jak? Wprowadzić skrócony kurs na coś w rodzaju nowej Karty Rowerowej (ze zdjęciem) zakończony państwowym egzaminem w formie testu (podobnym do tego, który rozwiązują kierowcy i motocykliści).
      Oczywiście należy tez wprowadzić obowiązkowe wykupienie polisy OC i NW. Dzisiejsze zderzenie rowerzystów aż nadto przemawia za tego rodzaju rozwiązaniem.
      Nie byłoby źle, gdyby wszyscy rowerzyści obowiązkowo poruszali się po drogach rowerowych i jezdniach w kaskach, odblaskowych kamizelkach i opaskach a rowery musiałyby być wyposażone w używane przez całą dobę światła (tył i przód).

      Kary za niedostosowanie się do tak skonstruowanych przepisów powinny być identyczne jak dla kierowców.
      • Gość: hux Re: Trzeba zająć się problemem, jakim są rowerzyś IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.07.12, 16:03
        Przede wszystkim kierowcy otrzymujący w ostatnich latach prawo jazdy nie znają przepisów, zajmij się ich edukacją. Dzisiaj przy mnie (jechałem samochodem) dwóch przejechało (drugi po kilku sekundach!) na czerwonym świetle całkiem ruchliwe skrzyżowanie. Za coś takiego powinno się zabierać prawo jazdy a nie mandat i karne punkty.
        • Gość: Józwa Kierowcy przepisy znają b. dobrze IP: *.centertel.pl 07.07.12, 16:22
          Oni je łamią świadomie i za to powinni być (i są) b. surowo karani. Ich trzeba tylko dyscyplinować.
          Rowerzyści-nie kierowcy natomiast łamią przepisy w błogiej nieświadomości, dlatego propozycje powrotu do karty rowerowej mają sens.
          • Gość: hux Re: Kierowcy przepisy znają b. dobrze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.07.12, 16:31
            Nie masz racji, nie znają. Kilka tygodni temu miałem spór z kierowcą BMW, całkiem pokojowy oparty o wymianę zdań (kulturalną), a nie innych argumentów. Okazało się że kierowca BMW nie odróżnia przejścia dla pieszych od przejazdu dla rowerów. Niedaleko mojego domu na skrzyżowaniu jest pas rozbiegowy, większość skręcających w prawo blokuje skrzyżowanie zamiast pojechać pasem i próbować zmienić pasy po nabraniu prędkości. Wyraźnie tak są uczeni na nauce jazdy (widziałem!).
            • Gość: wk_poz cała dyskusja nie ma sensu - ten gość był PIJANY IP: *.icpnet.pl 08.07.12, 10:06
              codziennie kilkuset kierowców jest zatrzymywanych za jazdę po pijaku.

              czy z tego powodu należy karać POZOSTAŁYCH kierujących samochodami?
      • Gość: anty.k Re: Trzeba zająć się problemem, jakim są rowerzyś IP: *.free.aero2.net.pl 07.07.12, 16:18
        I wtedy wzorem kierowców pojazdów samochodowych automatycznie zaczną przestrzegać przepisów ,a wypadki staną się tylko złym wspomnieniem. Sprawdz sobie ile w tym samym czasie bylo wypadkow z winy kierowców, także tych napitych....amen
        • Gość: Józwa Re: Trzeba zająć się problemem, jakim są rowerzyś IP: *.centertel.pl 07.07.12, 16:26
          Powinieneś słuszny postulat poprzeć dla dobra wspólnego a nie się modlić. Bóg tobie nie pomoże jak nie założysz żółte, odblaskowej kamizelki tak samo jak moherowy beret nie zastąpi rowerowego kasku.
          • Gość: hux Re: Trzeba zająć się problemem, jakim są rowerzyś IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.07.12, 16:35
            A Ty włączaj światła to będziesz oświecony, dzisiaj znów widziałem kilku bez świateł w szczególności jednego takiego w samochodzie typu sportowego i w takim stylu jeżdżącego po drogach publicznych.
            • leszekes Re: Trzeba zająć się problemem, jakim są rowerzyś 07.07.12, 17:16
              Wszyscy użytkownicy dróg za wyjątkiem pieszych powinni poruszać się przez całą dobę z włączonymi światłami. To powinna być reguła od której nie ma odwołania a złapany na "niemaniu świateł" ukarany mandatem.

              A przy okazji... dzisiaj sam zasłużyłem na mandat zapominając rano włączyć światła w samochodzie... Zorientowałem się jak inni kierowcy (i piesi:) zaczęli dawać mi znaki... No, ale się udało a błąd został naprawiony. Dziękuję wszystkim, którzy naprowadzili mnie na drogę cnoty :)
              • Gość: hux Re: Trzeba zająć się problemem, jakim są rowerzyś IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.07.12, 17:44
                Piesi też, w miejscach gdzie nie ma chodników ;) No i mogliby nie chodzić całą szerokością jezdni zwłaszcza gdzie jednak jest chodnik.
                • macraven Re: Trzeba zająć się problemem, jakim są rowerzyś 07.07.12, 18:47
                  Dokładnie, niestety czasem chodnikiem też się nie da bo robi za parking. Spróbuj przejść z wózkiem z dzieckiem po chodniku mając 15cm np do płotu/muru xD
              • Gość: yanec Austria,Holandia,Niemcy i... IP: 77.252.233.* 08.07.12, 09:43
                ...jeszcze paru jezdza bez swiatel,dlaczego?ktos mi probowal uzasadnic,to tym ze oni maja lepsze drogi.co ma piernik do wiatraka.
                • Gość: Pelagiusz Re: Austria,Holandia,Niemcy i... IP: *.centertel.pl 08.07.12, 10:07
                  Tam jest inna kultura poruszania się. My musimy dopiero do tego dojrzeć. Potrwa to dłuuugo, ale dojrzejemy. Światła przy rowerach przez całą dobę mogą pomóc w tym. Lepiej widoczny rowerzysta to wcześniej zdjęta noga z pedału gazu i wcześniej naciśnięty hamulec.
      • Gość: kierowcaroweru Re: Trzeba zająć się problemem, jakim są rowerzyś IP: 91.230.116.* 07.07.12, 18:04
        jestem zarówno kierowcą jak i rowerzystą (na rowerze rocznie 5-7 tys km) i niemal codziennie widzę kierowców niedouczonych, którzy nie wiedzą jak np poruszać się po skrzyżowaniu równorzędnym, nie potrafią parkować itp... a co do kamizelek, w nocy ok, tak jak światła ale w dzień to zbędne to tak jakby nakazać żeby samochody były tylko w jaskrawych kolorach, rowerzysta to nie choinka, jak kierowca nie widzi to niech nie wsiada za kierownice
        • Gość: Gwidon Re: Trzeba zająć się problemem, jakim są rowerzyś IP: *.centertel.pl 07.07.12, 18:45
          Są różne dni. Słoneczne, deszczowe, pochmurne. Światła przez całą dobę nie zaszkodzą. Nie będzie potem głupich tłumaczeń, kiedy zatrzyma takiego rowerzystę policjant. Że dzisiaj nie ma mgły, albo chmur jest mało.
          Kamizelek odblaskowych używa całkiem sporo rowerzystów. Niektórzy mają nawet specjalne stroje z wszytymi elementami odblaskowymi. To wszystko zwiększa bezpieczeństwo pedałującego.
          Niedouczonych kierowców raczej jest niewielu. Są natomiast kierowcy lekceważący przepisy. Na nich jest jedna rada. Karać mandatami.
          • Gość: Bimota Re: Trzeba zająć się problemem, jakim są rowerzyś IP: *.adsl.inetia.pl 07.07.12, 19:16
            Napisal ci wyraznie - slepy jestes, nie jedz. inni jakos widza...
            • Gość: Gwidon Re: Trzeba zająć się problemem, jakim są rowerzyś IP: *.centertel.pl 07.07.12, 20:02
              Gdyby tak było nie byłoby wypadków z udziałem rowerzystów
              • Gość: Bimota Re: Trzeba zająć się problemem, jakim są rowerzyś IP: *.adsl.inetia.pl 07.07.12, 20:57
                Wg twej "logiki" niewatpliwie...
      • macraven Re: Trzeba zająć się problemem, jakim są rowerzyś 07.07.12, 18:40
        Ech.... Swego czasu były kursy i karty rowerowe ale to już dawno minęło.
        Co do stroju i świateł. Za sponsorujesz wszystkim zasilanie całą dobę? A może np mi będziesz dynamem kręcił co by nie utrudniało jazdy? Może jeszcze wprowadźmy przymus większej ilości odzieży ? Bo za mało tego na 30-40 stopniowe upały. Jestem ciekaw jak Ty na rowerze jeździsz?
        Ścieżki powiadasz? Niestety w poznaniu albo prowadzą donikąd (albo znienacka na schody/skarpę bez oznaczenia tego) albo robią za chodnik, parking czy ulicę. wczoraj sam byłem świadkiem jak na grunwaldzie zjeżdżali się ludzie i parkowali na ścieżce - co ciekawe ścieżka idzie przy chodniku daleko od ulicy (około 10m będzie, między nią a ulicą jest pas zieleni i drugi chodnik).

        Problemem nie są rowerzyści ale brak wiedzy o przepisach dla większości społeczeństwa - czy uważasz że bardziej należy ukarać rowerzystę bez kasku niż kierowców mających gdzieś zasady parkowania, światła i ograniczenia prędkości ?

        Ulicą nie pojedziesz bo kierowcom przeszkadzasz, ścieżką też nie bo to parkingo-chodnik i przeszkadzasz albo kierowcom albo pieszym. jeżeli ścieżki nie ma a ulica jest ruchliwa można jechać chodnikiem (tak samo w wielu innych okolicznościach) więc daj spokój.

        Zastanawia mnie czasem tylko brak wyobraźni pieszych. Załóżmy iż rowerzysta z rowerem waży np 100+kg, porusza się po ścieżce z prędkością 40-50km/h (rower szosowy lub większa prędkość przy ostrym kole,ścieżka nie graniczy z chodnikiem), droga hamowania się wydłuża a pieszy i tak będzie szedł jej środkiem i wymuszał zjechanie ze ścieżki na tobie. Jestem ciekaw o by było gdyby się nie zatrzymać (lub nie zdążyć) i wbić w takiego cwaniaczka.

        Niestety polska to kraj w którym jak masz samochód to możesz wszystko (mając gdzieś przepisy, nie ważne czy to ulica, chodnik czy ścieżka rowerowa). Jako pieszy możesz sporo, jako rowerzysta możesz siedzieć w domu i udawać iż cię nie ma. Nawet na szlakach rowerowych człowiek wysłuchuje że ma spie...ć do domu a nie ludziom przeszkadzać.

        Generalnie jest to brak znajomości przepisów u wszystkich ludzi, to że nie jeździsz rowerem czy samochodem nie zwalnia cię z ich znajomości. Mając trochę rozwagi i taktu da się poruszać rowerem wszędzie.

        A wyskakiwanie z tekstem, że rowerzyści źli bo 2 się zderzyło a jeden pijany to absurd i hipokryzja, sprawdź statystyki wypadków samochodowych z udziałem pijanych kierowców. dla nich kary też nie są adekwatne. Np za jazdę pod wpływem na rowerze dostajesz mandat około 500zl, prace społeczne i zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych (aktualnie rower itp) na rok. To jest mała kara? Jadąc samochodem mniej ci dopie... w poznaniu.
        • olesik Re: Trzeba zająć się problemem, jakim są rowerzyś 07.07.12, 19:00
          macraven napisał:

          > Ech.... Swego czasu były kursy i karty rowerowe ale to już dawno minęło.
          Może wróci? Byłoby dobrze.
          > Co do stroju i świateł. Za sponsorujesz wszystkim zasilanie całą dobę?
          A może ty zasponsorujesz mi kanister benzyny?
          > A może np mi będziesz dynamem kręcił co by nie utrudniało jazdy?
          Baterii w naszym kraju ci dostatek. Na szczęście.
          > Może jeszcze wprowadźmy przymus większej ilości odzieży ? Bo za mało tego na 30-40 stopniowe upały.
          Dlaczego zaraz większa ilość odzieży? Są koszulki ze świecącymi światłem odbitym elementami.
          > Problemem nie są rowerzyści ale brak wiedzy o przepisach dla większości społecz
          > eństwa - czy uważasz że bardziej należy ukarać rowerzystę bez kasku niż kierowc
          > ów mających gdzieś zasady parkowania, światła i ograniczenia prędkości ?
          Karać powinno się wszystkich tak samo. Nieważne czym jeździ. Nie masz kasku? Dwie stówki. Zaparkowałeś na ścieżce rowerowej? Dwie stówki. Itd.
          > Generalnie jest to brak znajomości przepisów u wszystkich ludzi, to że nie jeźd
          > zisz rowerem czy samochodem nie zwalnia cię z ich znajomości. Mając trochę rozw
          > agi i taktu da się poruszać rowerem wszędzie.
          Oczywiście, że da. Przepisy jednak trzeba znać także.
      • Gość: wk_poz leszekes - czy umiesz jeździć na rowerze? IP: *.icpnet.pl 08.07.12, 10:03
        tak z ciekawości pytam, bo skoro piszesz "ich", to chyba znaczy, że nie należysz do grupy osób korzystających kiedykolwiek z roweru.
        przecież, gdybyś kiedykolwiek wsiadł na rower, stałbyś się natychmiast częścią "ich" - a więc musiałbyś napisać "nas".

        zanim coś odpowiesz, dodam, że jeżdżę zarówno samochodem, jak i rowerem, więc nie możesz o mnie mówić w kategorii "oni"... no chyba, że nie masz prawka i jesteś wyłącznie pieszym :)
        • leszekes Z całą pewnością potrafię... od dziecka... 08.07.12, 10:59
          Zadowolony?
          Mieszkam w tzw. "zielonej" okolicy i zdarza mi się z roweru korzystać. Rekreacyjnie. Nie używam go do jazdy po mieście. Nie jeżdżę rowerem po gazetę, czy chleb. Czysta rekreacja i... zdrowie. Czasem godzinka po lesie i to wszystko. Wolę jednak korty tenisowe. Lubię po wysiłku wziąć prysznic, założyć czystą koszulę i pachnący wsiąść do klimatyzowanego auta.
          Nie utożsamiam się z grupą "rowerzystów miejskich", która na rowerach mknie do samorządów... władzy... Nie chcę być częścią "ich", czy "was".
          Wiem... są ludzie słabo radzący sobie w życiu... czasem zakompleksieni... czasem odczuwający potrzebę przynależenia do jakiejś grupy...
          Ja do nich nie należę. Nie chcę i nie muszę należeć do bractwa zbierania much, nie muszę być kibolem kibicując, dorabiać swoistą ideologię do tego, co czynię. Nie mam takiej potrzeby.
          A rower? W garażu stoją cztery. Tylko, że żona na swoim nie jeździ (wsiadła nań może ze 3-4 razy) a dzieci już nie chcą. Mówią, że "siara"... Dzieci sąsiadów też wolą skutery, motocykle, samochody... w ostateczności autobus. Dla nich rower to odpowiedni strój. który poza rowerem wygląda śmiesznie i spocone, brzydko pachnące ciało...
      • Gość: rower&auto Re: Trzeba zająć się problemem... IP: *.play-internet.pl 08.07.12, 20:37
        @ leszekes:
        po pierwsze gratuluję sposobu myślenia - cytuję:
        - "trzeba zmusić ich[...]" (rowerzystów)
        - "należy tez wprowadzić obowiązkowe..."
        - "gdyby wszyscy rowerzyści obowiązkowo poruszali się..."
        - "a rowery musiałyby być wyposażone..."

        to się nazywa myślenie opresyjne, a z treścią doniesienia o zderzeniu rowerzystów nad poznańską maltą - i z rozwiązaniem problemu, który tam występuje ma naprawdę niewiele wspólnego.

        Abstrahując od tego, że część pańskich pomysłów mogłaby być zupełnie sensowna, sposób ich prezentacji świadczy o chęci nałożenia totalitarnego kagańca i nadziei, że tym sposobem daje się wszystko uregulować...
        otóż to nie do końca tak, czasem przeregulowanie przynosi kompletnie niezamierzone, negatywne skutki..

        ...
        choć karta rowerowa wyrabiana jeszcze w szkole podstawowej, jak to "drzewiej" bywało - być może jest nawet jakimś patentem

        PS
        to wszystko do poznańskiej Malty i zbyt dużej ilości ludzi w stosunku do dostępnego terenu - ma się nijak.

        Faktem jest, że szczególnie w pogodne soboty i niedziele jest tam bardzo dużo ludzi - część z nich spaceruje i chodzi sobie nie rozglądając się dookoła, a w tym czasie jest też niemało osób jeżdzących na rowerach, rolkach.

        Część z rowerzystów, szczególnie tych z niedzielno-sportowymi ambicjami pewnie - niestety jeździ po prostu zbyt agresywnie, za szybko jak na miejsce i ilość ludzi oraz dostępne "ścieżki" (na północnym brzegu ich szerokość nie przekracza 2 m).

        Wystarczy, że scieżką, która nawet nie ma wyznaczonego pasa drogi rowerowej (pewnie właśnie dlatego, że jest zbyt wąska) - idą obok siebie dwie osoby i z obu przeciwnych kierunków nadjeżdzają w ich stronę rowerzyści - nie ma opcji, żeby wszyscy zmieścili się równocześnie mijając się bezkolizyjnie...

        ...wystarczy, że jeden z rowerzystów, albo którykolwiek z pieszych nie jest całkowicie trzeźwy i zatoczy się nawet minimalnie lub spóźni z reakcją (np. hamowaniem), a do tego rowerzyści poruszają się z dużą prędkością (30-40 km/h na rowerze to trochę co innego niż samochodem) - no i wypadek gotowy...

        PS
        Generalnie rowerzyści jednak nie są "problemem do rozwiązania", rowerzyści to my, każdy może być rowerzystą, bo ma ochotę zadbać o swoje zdrowie lub chce dla przyjemności pojeździć i się np. odprężyć.

        Problemem są/bywają nierozsądni ludzie, którzy nie biorą pod uwagę tego, że ich działania mogą mieć wpływ na innych i nie żyją w próżni - niestety, jak dowodzi w Polsce przeprażający w swojej statystycznej wymowie problem pijanych kierowców - na głupotę dobrego lekarstwa jeszcze nie wynaleziono...
        (tym bardziej nie są nim nieegzekwowane lub niewystarczająco egzekwowane kolejne przepisy...)
    • Gość: hux Re: Wypadek rowerzystów nad Maltą. Jeden z nich b IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.07.12, 15:56
      Odezwał się członek bydła lecha. Masz stadion z podatków między innymi rowerzystów to zamknij r...
      • Gość: multi-kulti karta rowerowa IP: *.play-internet.pl 07.07.12, 16:39
        pseudorowerzyści nie płacą podatków, bo nie ma ani podatku od roweru, ani podatku od dredów... a mandatem zazwyczaj jest karany rowerzysta, który dla własnego bezpieczeństwa jedzie chodnikiem, zamiast ruchliwą, 2-3 pasmową jezdnią... bo za brak oświetlenia w rowerze, czy też brak hamulców - nie znam przypadku, aby rowerzysta został ukarany - a to wpływa na ich bezpieczeństwo.

        PS: Na rowerze przejeżdżam rocznie jakieś 2-3 tys. km, jestem też użytkownikiem dróg, jako motocyklista i kierowca, a także jako pieszy, więc w miarę obiektywnie mogę się w tym temacie wypowiadać.

        PS2: A obowiązkowy egzamin z przepisów dla rowerzystów to nie tylko dobry pomysł, ale wręcz konieczność.
        • Gość: hux Re: karta rowerowa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.07.12, 17:11
          Są inne podatki do płacenia niż tylko od pojazdu. Karta rowerowa nic nie da (a nawet pogorszy bezpieczeństwo) dopóki część kierowców nie przestanie wymuszać pierwszeństwo na rowerzystach, część z nich nie wie że ma czasem według przepisów pierwszeństwo i może dlatego jeszcze żyje.
          No to mnie przebiłeś, motocyklem nie jeżdżę ;) ale kat. A posiadam.
          • leszekes Znajomość przepisów drogowych nic nie da? 07.07.12, 17:21
            Skąd ty się wziąłeś? Z księżyca?
            Znajomość przepisów ZAWSZE gwarantuje bezpieczniejszą jazdę.
            Gdyby ten idiota o którym artykuł nie pił, nie byłoby wypadku.
            • Gość: hux Re: Znajomość przepisów drogowych nic nie da? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.07.12, 17:56
              Przepisy to nie tylko obowiązki ale też prawa. Gdybym ja jadąc na rowerze zawsze egzekwował pierwszeństwo przejazdu to dzisiaj może bym już tu nie klikał, a może przeciwnie, tylko to by mi zostało.
              "Znajomość przepisów ZAWSZE gwarantuje bezpieczniejszą jazdę. "
              Jeśli wszyscy je respektują. Z mojego doświadczenia jako rowerzysty wynika że w bardzo wielu przypadkach zlekceważenie przepisu nie grozi niebezpieczeństwem natomiast wszystkie niebezpieczne sytuacje miałem jadąc zgodnie z przepisami.
              Nie piszę tu o piciu alkoholu przed jazdą, nigdy tego nie robię.
              • Gość: tomek Re: Znajomość przepisów drogowych nic nie da? IP: *.icpnet.pl 07.07.12, 18:24
                Każdy przepisowo jadący rowerzysta zginąłby w jeden dzień. Dlatego musi znać przepisy, a w szczególności ten o ograniczonym zaufaniu do innych kierowców. Ja jako rowerzysta zawsze się boję na ruchliwych ulicach o własne życie, dlatego jadąc samochodem jestem dla rowerzystów w "100% przepisowy". Czasem wynikają z tego dziwne sytuacje, bo taki rowerzysta jest zdziwiony, że samochód zatrzymuje się przed przejazdem rowerowym albo przepuszcza rowerzystę sygnalizującego skręt w lewo :)
                • Gość: hux Re: Znajomość przepisów drogowych nic nie da? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.07.12, 18:37
                  Nie tylko ci nie znający przepisów są zdziwieni, ja też, norma to prawo silniejszego.
                • Gość: multi-kulti Zdrowy rozsądek i znajomość przepisów IP: *.play-internet.pl 08.07.12, 12:12
                  > Ja jako rowerzysta zawsze się boję na ruchliwych ulicach o własne życie,

                  I to jest zdroworozsądkowe podejście!!
                  Jako rowerzysta, nie wyjeżdżam na trasę katowicką, chociaż bym mógł,
                  ale to nie jest droga przystosowana do bezpiecznego poruszania się na
                  rowerze... tak samo Most Królowej Jadwigi, gdzie rowerem bezpiecznie
                  się czuję na chodniku (na Moście Św. Rocha są wyznaczone drogi rowerowe,
                  ale ruch samochodów jest tam tak mały (został wygaszony), że jazda
                  ulicą nie robi się niebezpieczna), tak samo Most Dworcowy - tam następuje
                  duża wymiana pasów/kierunków ruchu, więc rowerzysta jadący pod górkę
                  15km/h może się nagle znaleźć w ciężkiej sytuacji.
                  Droga Dębińska, to kolejne miejsce, gdzie pseudorowerzyści jeżdżą ulicą, zamiast
                  obok drogą rowerową.
                  Zresztą podstawowy problem pseudorowerzyści, często na rowerach z wąskimi
                  kółkami i na tzw. ostrym kole, na głowie dredy, słuchawki w uszach, zero oświetlenia
                  roweru i do tego trendy zdemontowane hamulce - to nagminne niekorzystanie
                  z dróg rowerowych i mają oni w 4 literach swoje bezpieczeństwo.

                  Inna sprawa, że rowerzysta np. na trasie katowickiej (prędkości dopuszczalne 70, 90, 100km/h), Warszawska (też wyższe prędkości), Droga Dębińska, a dalej Dolna Wilda
                  (wąska, bez pobocza, na części droga rowerowa wzdłuż jezdni), Grunwaldzka
                  (na odcinku przebudowanym od wiaduktu Górczyńskiego do Komornik,
                  przez pewien czas była oznaczona, jako droga ekspresowa) - jest często zaskoczeniem
                  dla kierowcy. Na tych drogach (a także dla wielu innych) ruch rowerowy powinien
                  nie być dopuszczany. Bo jest to po prostu niebezpieczne.
                  Przepisy dopuszczają, ale przepisy i znaki nie przystają do rzeczywistości.

                  Pamiętamy też dość głośne zdarzenie na Moście Dworcowym, gdzie zginęła
                  rowerzystka, potrącona przez samochód. Sprawa się zakończyła 100% obciążeniem
                  winą kierowcy. A od tamtego czasu nie zostało nic zrobione w kierunku, aby
                  poprawić bezpieczeństwo w tym miejscu. Ne został wymalowany pas dla rowerów.
                  Nie został oznaczony chodnik jako pas pieszo-rowerowy. I tylko kwestia czasu,
                  aż dojdzie tam do kolejnego wypadku. To miejsce jest bardzo niebezpieczne
                  dla rowerzystów. Tam są 3 pasy, gdzie kierowcy zmieniają swoje pasy ruchu,
                  część zmienia z lewego i środkowego na prawy, część z prawego na środkowy
                  i lewy. Rowerzysta w tym miejscu, jadący 10-15km/h (jest pod górkę), nie dość
                  że może nie być widoczny (gdy nagle się ukarze kierowcy, wcześniej zasłaniany
                  przez inny pojazd).

                  Swoją drogą - jako kierowca - przy wyprzedzaniu rowerzysty zachowuję minimum
                  jeden metr odległości. Natomiast wkurza mnie, gdy na czerwonym świetle taki
                  rowerzysta dojeżdża do świateł - na pierwsze miejsce, mimo że zaraz po zmianie
                  z czerwonego na zielone cała kolumna aut będzie go wyprzedzać. Przecież to jest
                  proszenie się o potrącenie.
                  • Gość: Bimota Re: Zdrowy rozsądek i znajomość przepisów IP: *.adsl.inetia.pl 08.07.12, 19:29
                    kLEPIESZ BZDURY...

                    Kazda droga nadaje sie dla rowerow, tylko kierowcy sie nie nadaja do wspolzycia w spoleczenstwie.
                    • Gość: jajacek Bimota, czy ty jesteś idi...ta? IP: *.centertel.pl 08.07.12, 20:16

                      Równie dobrze można to powiedzieć o rowerzystach. Rzecz w tym, że to jest nieprawda, bo są takie jednostki w każdej grupie. Wśród rowerzystów już się wyróżniłeś.
                      • bimota Re: Bimota, czy ty jesteś idi...ta? 10.07.12, 12:52
                        Rzecz w tym, że to jest niepr
                        > awda, bo są takie jednostki w każdej grupie

                        Kwintesencja twej "logiki"...

                        Jakos nigdy jadac autem nie czulem sie zagrozony z powodu rowerzysty... Idac pieszo tez nie, choc slyszalem o takich przypadkach, ale nie ma to nic do rzeczy...
                        • Gość: jajacek Re: Bimota, czy ty jesteś idi...ta? IP: *.centertel.pl 11.07.12, 09:02
                          Dalej tkwisz w swojej skorupce i świata poza nią nie widzisz
            • Gość: aszgil Re: Znajomość przepisów drogowych nic nie da? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.07.12, 18:40
              jak zawsze bezpieczną jazdę, średni 3 razy w tygodniu samochód wymusza pierwszeństwo i to na głupiej ścieżce rowerowej wzdłuż Mieszka
            • macraven Re: Znajomość przepisów drogowych nic nie da? 07.07.12, 18:50
              Nie zawsze, teraz na ścieżkach masz pierwszeństwo przy przejeżdżaniu przez uliczki (np jadać wzdłuż głównej ulicy, jak ktoś się włącza/wyłącza z ruchu - masz pierwszeństwo). Znajomość tego przepisu nie daje bezpieczeństwa bo kierowcy mają to gdzieś, przecież ważą przynajmniej 6-7razy tyle...
            • Gość: jajacek Re: Znajomość przepisów drogowych nic nie da? IP: *.centertel.pl 08.07.12, 20:21

              święte słowa waszeci
    • Gość: anty.k Re: Wypadek rowerzystów nad Maltą. Jeden z nich b IP: *.free.aero2.net.pl 07.07.12, 16:22
      Oj chyba wlazłeś w elektrycznego pastucha, bo coś humorek nie bardzo. Może pora spróbować wstać na dwie nogi ? Czy jeszcze nie ten etap ?
      • Gość: hux Re: Wypadek rowerzystów nad Maltą. Jeden z nich b IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.07.12, 16:36
        :))) 10/10
    • macraven Re: Wypadek rowerzystów nad Maltą. Jeden z nich b 07.07.12, 18:42
      Tak samo bezkarne bydło w blaszanych puszkach z silnikiem, na blaszanych maszynkach do mięsa mających dwa koła, a już zwłaszcza to rozlazłe bydło co się szlaja wszędzie po planecie. wybijmy wszystkich, nie będzie problemu. Albo lepiej. Zakażmy w Polsce ruchu rowerowego, na rolkach oraz jakimikolwiek pojazdami nie będącymi publicznym środkiem transportu (oczywiście sterowanym przez komputery, bo ludzie nie powinni prowadzić).
      Absurdalna odpowiedź na absurdalną wypowiedź....
      • Gość: Gwidon Re: Wypadek rowerzystów nad Maltą. Jeden z nich b IP: *.centertel.pl 07.07.12, 18:47
        Udajesz debila, czy nim naprawdę jesteś?
        • macraven Re: Wypadek rowerzystów nad Maltą. Jeden z nich b 07.07.12, 19:10
          Ciekawostka, spór dotyczy rowerzystów, zabierają głos głównie piesi i kierowcy. O motocyklistach pędzących koło 200kmph olewając światła itp nikt nie wspomina. Mają immunitet? Nigdy nie widziałem aby policja się choć zainteresowała nimi. Im wolno wszystko
    • macraven Re: Wypadek rowerzystów nad Maltą. Jeden z nich b 07.07.12, 18:44
      PS. A ja bym chętnie zabrał się z maczetą na ścieżkę przy bułgarskiej. Poobcinać łebki tej rozlazłej hołocie co łazi po ścieżkach i jeszcze ma pretensje, bo przecież to tylko taki ładniejszy chodnik co by się bydłu lepiej lazło.
      • Gość: Gwidon Odpowiedziałeś właśnie na moje pytanie IP: *.centertel.pl 07.07.12, 18:48
        Dziękuję. Już wiem.
        • macraven Re: Odpowiedziałeś właśnie na moje pytanie 07.07.12, 19:08
          A co przepisy nie dotyczą ludzi na ścieżce oddzielonej od chodnika pasem zieleni? Mogą po niej łazić jak chcą wymuszając poczekanie? Spychając, wyzywając itp?
          Z tego co wiem ścieżka jest dla rowerów i motorowerów. Ciekawe czemu tak bułgarską się nie przejdą. W końcu szersza, zwłaszcza po remoncie.


          Niestety stosunek do rowerzystów w poznaniu i nie tylko jest dość absurdalny.
          Owszem, wielu łamie przepisy (choćby Panie Domu kochające jednokierunkowe ścieżki jadąc pod prąd, albo prowadząc rower z zakupami po ulicy....), ale jeszcze więcej ich nie łamie a jedynie chce przetrwać na ulicach. Władze zachęcają do przesiadania się na owy pojazd ale ignorują problemy jakie to stwarza dla rowerzystów.

          Ścieżki są źle wykonane, prowadzą zazwyczaj w kółko, nie da się np przez całe miasto nimi przejechać. Są owszem kontrpasy, ale miałem już sytuację że ktoś mi się przed rowerem zatrzymuje (nagle, może z metr przed) i rechocze jak ledwo się udaje wyhamować, po czym wysiada i idzie w cholerę - w końcu to parking. Buły sytuację że zostawały krzaki bo po co zjechać z kontrpasu? Przecież to ulica. Skręt w lewo? Jak nie zjedziesz na środek ulicy to albo nie skręcisz albo cię potrąca - w końcu po co ustępować komuś mniejszemu kto ma pierwszeństwo. W wielu miejscach nawet na zielonym strach przejechać przez przejazd dla rowerów bo i tak kierowcy wymuszają (światła regulują prawoskręt, pokazują kiedy można skręcić kiedy nie więc są nadrzędna ale ignorowane, rowerzysta w sumie to tylko taki kolejny spowalniający garb na ulicy...).

          Można tego opisywać wiele. Dla przykładu jadąc po chodniku nigdy nie wymuszam pierwszeństwa, zawsze spokojnie wlekę się za pieszymi (nawet 3-4kmph). Tam jestem gościem. Niestety pieszy tego nie rozumieją w drugą stronę. Tak samo prowadzenie roweru - jest traktowane jeszcze gorzej niż jazda na nim - przecież za dużo miejsca zajmujesz.

          W wielu miejscach na przejazdach dla rowerów (np Przybyszewskiego) nie ma przejścia dla pieszych, ale ty nie przejedziesz bo piesi będą iść ( w końcu znak z rowerem i z pieszym wyglądają tak samo, człowiek ma dwa koła tez). nie wspomnę o kierowcach blokujących przejścia i przejazdy i mających pretensje że komuś to przeszkadza, on stoi w korku więc i ty sobie czekaj mimo zielonego światła.

          Poruszanie się po centrum - ogólna masakra. Jesteś wrogiem numer jeden dla pieszych i kierowców.

          Ostatnio ciekawym utrudnieniem na ścieżkach są rolkarze. Jadą od brzegu do brzegu, mają gdzieś rowerzystów, to ty masz zjechać, poczekać aż przejadą i tyle. Nie wspomnę o tym, że nawet nie zwolnią.

          Ścieżki przy przystankach MPK - zapomnij, toż to też miejsce do czekania na autobus + palarnia...

          Można by tak wymieniać w nieskończoność tak naprawdę. Absurdów jest wiele. Rowerzysta ma obowiązki i przywileje - niestety nie ma prawa z tego korzystać bo jest tym ZŁYM.

          Generalnie, karać za jazdę po pijaku powinno się tak samo. Zakaz prowadzenia pojazdów na długi czas, wysoki mandat i prace społeczne (najlepiej w okolicach centrum, stadionu itp, tam gdzie bałagan jest). W przypadku kierowców nie powinny to być punkty karne lecz utrata prawa jazdy na kilka lat.

          Oświetlenie w rowerze całą dobę jest trochę absurdalne, i tak nikt nie zwróci uwagi na małą lampkę diodową. Dochodzą spore koszta baterii/akumulatorów. Dynamo też utrudnia jazdę. Powinny być przepisy na światła w konkretnych warunkach/porach.
          Odzież, kas - odblaski czemu nie, ale nie przymus. Mija się to z celem i prowadzi do absurdów. Strój kolarski musiał by się świecić, a nie być wygodny i dawać komfort jazdy.

          Ogólnie, cały kodeks drogowy w Polsce wymaga dopracowania (ciekawostka, na trasach między miastowych kierowca ma prawo jechać około 110-1210kmph, rowerzysta 90kmph)
          • Gość: m Re: Odpowiedziałeś właśnie na moje pytanie IP: *.icpnet.pl 08.07.12, 17:42
            macraven > jeździj sobie gdzie chcesz i czym chcesz, ale jeśli mnie potrącisz na chodniku, to będziesz miał delikatnie mówiąc przerąbane. I oczywiście przez przejścia dla pieszych przeprowadzasz rower? Śmiem wątpić.
    • bimota Wypadek rowerzystów nad Maltą. Jeden z nich był... 07.07.12, 19:27
      No akurat na mnie w tym czasie polowal jakis nacpany fanatyk Lecha w starym BMW...

      Nie wiem co to wszystko ma wspolnego ze znajomoscia przepisow...

      A ze wsrod rowerzystow tez sa durnie... Ostatnio bryluja lewostronicowcy...
      • Gość: Ezekiel 25 : 17 Re: Wypadek rowerzystów nad Maltą. Jeden z nich b IP: *.washdc.fios.verizon.net 07.07.12, 19:56
        Ten pijany rowerzysta to byl z Kalisza !!!
        • Gość: jakby co A co to ma do rzeczy? IP: *.centertel.pl 07.07.12, 20:15
          Ważne jest dla sprawy? Biały był, czy czarny? Homo, czy hetero? A może bi? Spił się piwem, czy wódką? Rower był czerwony, czy żółty?
          W Kaliszu nie potrafią jeździć na rowerze?
          • Gość: Ezekiel 25 : 17 Re: A co to ma do rzeczy? IP: *.washdc.fios.verizon.net 07.07.12, 20:30
            Tak , w Kaliszu nie porafia jezdzc rowerami . I nigdy nie uzywaja swiatel mijania. podobnie jak bambry z poza Poznania nie maja pojecia o jezdzie samochodem . Jak dlugo zyjesz w tym miescie , ze jeszcze nie slyszales ?
            • Gość: jakby co Ale się wk...łeś koleś :-D IP: *.centertel.pl 07.07.12, 20:59
              Na drugi raz nie wystawiaj się na strzał, to nie dostaniesz grochem w du...ę
              He, he, he
            • Gość: m Re: A co to ma do rzeczy? IP: *.icpnet.pl 08.07.12, 17:46
              A kto to są "bambry Z POZA Poznania"?
              Pomijając obraźliwe brzmienie wpisu... powinno być "spoza".
              Naucz się nie kaleczyć naszego pięknego języka.
              • Gość: m Re: A co to ma do rzeczy? IP: *.icpnet.pl 08.07.12, 17:56
                za PWN:
                spoza
                1. «przyimek informujący, że ktoś nie należy do grupy osób, instytucji lub organizacji, o której jest mowa, np. Zabiegali o poparcie posłów spoza koalicji.»
                2. «przyimek informujący, że ktoś lub coś pochodzi z miejsca położonego poza danym obszarem, np. Powołano recenzentów spoza Warszawy.»
                3. «przyimek informujący, że obiekt, o którym mowa, przestał być zasłonięty przedmiotem nazwanym przez rzeczownik, np. Słońce wyjrzało spoza chmur.»
    • poznanski-rowerzysta tępić to trzeba was 07.07.12, 20:49
      penerskie łyse pały
      • Gość: jakby co Kolejny dzikus? IP: *.centertel.pl 07.07.12, 21:01
        Ogol łeb to też będziesz miał łysą pałę. Założę się, że wówczas zaczniesz pieprzyć inaczej...
        :-D
    • drewicz Re: Wypadek rowerzystów nad Maltą. Jeden z nich b 07.07.12, 21:07
      wiara.lecha napisała:
      > Bezkarne bydło za rowerach trzeba tępić bezwzględnie.
      A bezkarne bydło w czarnych audicach to nie? Ostatnio jedno takie wjechało mi w bok roweru wyjeśdżając ze stacji benzynowej... Proponuję bydło tępić po równo niezależnie od sposobu poruszania się.
      • Gość: Janusz Re: Wypadek rowerzystów nad Maltą. Jeden z nich b IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 07.07.12, 22:08
        Bez inwektyw . Jest problem i trzeba go rozwiązać. Na chodniku to w tej chiwli pieszy jest intruzem, a przecież to CHODNIK i jak sama nazwa wskazuje służy do CHODZENIA. Tymczasem po chodnikach jeżdzą pojazdy mechaniczne (wszelkie) a do tego rozjeżdzają się na nim rowerzyści. Nad Malta nie idzie już spokojnie spacerować. Ostatnio to ja musialem ustapić bo panowie rowrzyści jechali w trojke obok siebie i nie mieli zamiaru tego zmienić. Toi samo plaga pijanych na tzw. welocypedach. Moze tak raz w tygdoniu najlepiej własnie w wekeend sprawdzić stan trzeźwości osob poruszających sie na dwóch kołach nad Maltą.
        • Gość: Bimota Re: Wypadek rowerzystów nad Maltą. Jeden z nich b IP: *.adsl.inetia.pl 07.07.12, 23:24
          Skoro jezdza, to widocznie nie jest chodnik :P JEst tam gdzies napisane "chodnik" ?
        • Gość: aszgil Re: Wypadek rowerzystów nad Maltą. Jeden z nich b IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.07.12, 01:08
          Nad Maltą wzdłuż Baraniak górna jezdnia jest ścieżką rowerową z zakazem wstępu z jednej i drugiej strony dla pieszych, ale oczywiście wszyscy piesi o tym wiedzą i chodzą chodnikiem bliżej jeziora.
          • Gość: multi-kulti lepsze wrogiem dobrego IP: *.play-internet.pl 08.07.12, 12:24
            > Nad Maltą wzdłuż Baraniak górna jezdnia jest ścieżką rowerową
            > z zakazem wstępu z jednej i drugiej strony dla pieszych,
            > ale oczywiście wszyscy piesi o tym wiedzą i chodzą chodnikiem
            > bliżej jeziora.

            Kiedyś były linie wymalowane i środek był dla pieszych, a boki dla
            rowerzystów i to działało.

            Zresztą kiedyś były na Bukowskiej wymalowane pasy w taki sposób,
            że autobus z zatoczki wyjeżdżał na wolny pas (bez kolizji z samochodami),
            co znacznie przyspieszało jazdę autobusem, a samochody, które aby jechać
            prosto, musiały zmienić pas na prawy za każdym przystankiem.
            Potem to rozwiązanie zlikwidowano a następnie wprowadzano
            buspasy i zlikwidowane lewoskręty i gorzej jest praktycznie dla wszystkich.

            A złym rozwiązaniom patronuje gazeta wyborcza!!
            • Gość: m Re: lepsze wrogiem dobrego IP: *.icpnet.pl 08.07.12, 17:51
              Nie "wyborcza" a p. Wybieralski. Jedyny i niepowtarzalny guru Poznania:(
            • Gość: Bimota Re: lepsze wrogiem dobrego IP: *.adsl.inetia.pl 08.07.12, 19:33
              Ciekawe skad to wiesz, ja sie zawsze zastanawialem po co pomalowali te pobocza, piesi lazili jak zwykle, czyli wedle aktualnej fantazji...
      • Gość: Kamil Re: Wypadek rowerzystów nad Maltą. Jeden z nich b IP: *.centertel.pl 07.07.12, 22:13
        Jak to zrobisz? Będziesz gwoździem rysował lakier?
        Jesteś beznadziejny i beznadziejnie głu... Wstydź się frustracie i weź do pracy. Będziesz też miał Audiczkę...
    • Gość: poznaniak Re: Wypadek rowerzystów nad Maltą. Jeden z nich b IP: *.icpnet.pl 07.07.12, 21:15
      Pierwszy tego typu wypadek od x czasu lub pierwszy w historii Malty i niektórzy już muszą sobie poużywać. A ile jest wypadków samochodow?

      Tak samo jak z nagonką na starsze osoby za kierownicą. Jak jakiś wypadek ma 70-latek to od razu afera i że emeryci nie powinni siadać za kółko. A jak wypadki robią co 5 minut młodsi kierowcy to wszystko jest ok.
    • drewicz Jeszcze o kartach rowerowych 08.07.12, 12:02
      Pojawiło się tutaj sporo głosów za przywróceniem karty rowerowej jako leku na całe rowerowe zło. Bo kierowcy mają prawo jazdy, mają egzaminy (ciężkie!) na ten dokument, znają przepisy... I co? Weźmy np. taki przepis:

      "Kierujący pojazdem jest obowiązany przy wyprzedzaniu zachować szczególną ostrożność, a zwłaszcza bezpieczny odstęp od wyprzedzanego pojazdu lub uczestnika ruchu. W razie wyprzedzania roweru, wózka rowerowego, motoroweru, motocykla lub kolumny pieszych odstęp ten nie może być mniejszy niż 1 m."

      Kochani kierowcy, mimo że wymaga się od Was posiadania prawa jazdy zdobytego po ciężkim (i nierzadko wielokroć powtarzanym) egzaminie, NIE ZNACIE TEGO PRZEPISU? A może go świadomie łamiecie - w takim razie dlaczego uważacie, że rowerzyści z samego faktu posiadania karty rowerowej będą przestrzegać przepisów bardziej niż Wy?
      • Gość: Eva Re: Jeszcze o kartach rowerowych IP: *.centertel.pl 08.07.12, 13:39
        Rowerzysta pchający się do przodu na czerwonym świetle często wymija samochody w odległości 15 cm, nie rzadko je trącając kierownicą i rysując w najlepszym razie lakier. I łap tu takiego szkodnika...
        • drewicz Re: Jeszcze o kartach rowerowych 08.07.12, 14:07
          Gość portalu: Eva napisał(a):

          > Rowerzysta pchający się do przodu na czerwonym świetle często wymija samochody
          > w odległości 15 cm, nie rzadko je trącając kierownicą i rysując w najlepszym ra
          > zie lakier. I łap tu takiego szkodnika...

          Evo, takie same szanse "złapania szkodnika" ma rowerzysta zepchnięty z drogi przez wyprzedzający go zbyt blisko samochód, w takiej sytuacji trudno jest zanotować numer rejestracyjny ;-) Poza tym czy naprawdę uważasz sytuację za symetryczną, tzn. stawiasz na równi ryzyko porysowania lakieru przez rowerzystę i groźbę śmierci człowieka, który trącony przez samochód może wpaść pod jadące za nim auto? I pytanie osobiste - czy Ty ZAWSZE przestrzegasz metrowego odstępu przy wyprzedzaniu?
          • Gość: Eva Re: Jeszcze o kartach rowerowych IP: *.centertel.pl 08.07.12, 15:14
            Myślę, że rowerzystów to ja omijam na trzy metry... :)
            Potrafię nawet przekroczyć przy tym linię ciągłą, jeżeli nic nie jedzie za mną i naprzeciwko.
            Potrącenie rowerzysty jest również stresem dla kierowcy. Tej możliwości nie bierzesz pod uwagę? To może być skaza na całe życie. Zwłaszcza w przypadku, kiedy się kogoś zabije.
            • drewicz Re: Jeszcze o kartach rowerowych 08.07.12, 16:45
              Evo, masz rację, na pewno śmiertelne potrącenie rowerzysty może być stresem dla kierowcy, tym bardziej nie rozumiem, dlaczego tylu kierowców naraża SIĘ (sic!) na tenże stres wyprzedzając rowerzystów bez bezpiecznego odstępu (albo też uważając zachowanie 15 cm odległości za odstęp bezpieczny), wymuszając pierwszeństwo, zajeżdżając drogę itp. Gratuluję Ci przestrzegania przepisów (rzadka to rzecz!), ale inni kierowcy muszą Cię bardzo nienawidzić, gdy tamujesz ruch przez kilkaset metrów wlokąc się za rowerem, którego nie możesz wyprzedzić z zachowaniem przepisowego odstępu...
              • Gość: Bimota Re: Jeszcze o kartach rowerowych IP: *.adsl.inetia.pl 08.07.12, 19:35
                Jakim stresem... nie rozsmieszaj mnie...
                • Gość: jajacek Re: Jeszcze o kartach rowerowych IP: *.centertel.pl 08.07.12, 20:19
                  A jednak nie wszystko masz w głowie po kolei. Pedały ci się na mózg rzucają. Zmień środek transportu.
              • Gość: jajacek Re: Jeszcze o kartach rowerowych IP: *.centertel.pl 08.07.12, 20:20
                I metr jest za mało, jak rowerzystę rzuca na szosie jak żydem w pustym sklepie
      • Gość: lechkl Re: Jeszcze o kartach rowerowych IP: *.icpnet.pl 10.07.12, 12:02
        W większości wypadków ocierania się pojazdów o rowerzystę można uniknąć nie stwarzając pokusy do wyprzedzania na "trzeciego". Rowerzyści są równorzędnymi użytkownikami dróg i mają prawo zajmować pas ruchu. Nie musimy jechać przyklejeni do pobocza czy krawężnika zaliczając wszystkie studzienki i dziury w jezdni, prowokując przy tym kierowców do wyprzedzania nas na "żyletkę". Jedziemy sobie w przyzwoitej odległości od krawędzi jezdni, nie stresują nas dziury, kierowcy wyprzedzają w bezpieczny sposób, a ten klakson od czasu do czasu.., no cóż jesteśmy wyluzowani.
        • bimota Re: Jeszcze o kartach rowerowych 10.07.12, 12:47
          Probujesz tlumaczyc zachowania patologiczne wyniakajace z chamstwa i glupoty kierowcow... Przepis naklada obowiazek jazdy przy krawezniku, wiec nie podpieraj tego prawem... ZAden przepis nie mowi, ze masz prawo blokowac caly pas ruchu, przeciwnie - zabrania. Mozesz sie ew. tlumaczyc, ze robisz to w trosce o swe zdrowie i zycie.
          • drewicz Re: Jeszcze o kartach rowerowych 10.07.12, 13:16
            @bimota - tak naprawdę dla PRAWIDŁOWO jadącego kierowcy rowerzysta i tak blokuje cały pas ruchu: nawet jadąc praktycznie po krawężniku rower zajmuje jakieś pół metra, do tego przepisowy odstęp CONAJMNIEJ 1 METRA przy wyprzedzaniu daje razem półtora metra od skraju jezdni - nie ma w naszym kraju zbyt wielu dróg (zwłaszcza w miastach) gdzie samochód może jechać półtora metra od krawędzi jezdni pozostająć cały czas na swoim pasie ruchu. Jazda rowerem przy krawężniku ułatwia tylko piratom drogowym narażanie życia rowerzysty. Dlaczego rowerzysta ma przestrzegać przepisu i jechać przy krawędzi jezdni, a kierowca może łamać przepis i wyprzedzać rowerzystę "na żyletkę"? Może czas powołać Polską Partię Piratów (Drogowych), która odważy się na postępowy krok lobbując za wyrzuceniem rowerów z dróg publicznych i zrównanie ich z innym sprzętem sportowym - wrotkami, nartami, rakietami (do tenisa)... ? Po raz kolejny pokażmy tej zapyziałej Europie Zachodniej właściwą drogę!!!
            • bimota Re: Jeszcze o kartach rowerowych 10.07.12, 22:21
              Nie kaze ci jezdzic przy krawezniku, mowie tylko ze to nie jest dozwolone prawnie. Samochody tez nie jezdza przy samym krawezniku...
              • drewicz Re: Jeszcze o kartach rowerowych 10.07.12, 22:38
                bimota napisał:

                > Nie kaze ci jezdzic przy krawezniku, mowie tylko ze to nie jest dozwolone prawn
                > ie. Samochody tez nie jezdza przy samym krawezniku...

                Bimoto, chodziło mi o to (sam nie czuję jak rymuję :-), że dla przestrzegających przepisów kierowców rowerzysta praktycznie blokuje cały pas ruchu niezależnie od tego, jak daleko od krawężnika się porusza właśnie ze względu na to, że wyprzedzanie go z odstępem mniejszym niż 1 metr "nie jest dozwolone prawnie", jak to byłeś uprzejmy napisać.
                • bimota Re: Jeszcze o kartach rowerowych 10.07.12, 23:56
                  Wiem o co ci chodzilo, ale:

                  1. Nie ma to zwiazku z moja wypowiedzia.
                  2. Przesadzasz.

                  Nie interesuje mnie czy ktos lamie prawo, tylko czy przeszkadza i zagraza innym.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka