tow.szarikow
02.07.02, 08:13
słychać dużo o problemach stoczni, o programie naprawczym (oby się powiódł), o
dofinansowaniu (tak, ale tylko raz)
a co z Cegielskim, który stoi na granicy upadku z powodu
błędów/nieudolnośći/przekrętów zarządu stoczni; czy jest sposób na
wyegzekwowanie ogromnych pieniędzy, jakie stocznia jest winna Ceglorzowi z
asilniki?
na chłopski rozum: jeżeli zamawiali silniki, to znaczy, że produkowali, to
znaczy, że mieli zamówienia, to znaczy, że ktoś zapłacił za zbudowane statki i
z tych pieniędzy trzeba pokryć należności wobec kontrahentów
oczywiście w rzeczywistości jest to bardziej skomplikowane, bo sami to
powikłaliśmy, nie ma odpowiedzialności, ani wymogów wobec zarządzających
muszę kończyć