waclaw_kzn
23.05.05, 20:45
Wątek podobny pojawił sie jeszcze za starych dobrych czasów na Forum GŚ, ale
postanowiłem go nieco odświeżyć. Otóż, od kilku ładnych dni, idąc na pociąg
przez Osiedle Jagiellońskie patrzę n a doszczętnie spalony (czy raczej
stopiony) pojemnik na bodajże papier. Zmusza mnie to do kilku refleksji i
zapytania o wasze opinie:
1. Dlaczego nikt go nie sprzątnie? - wygląda odstraszająco, a sądzę, że w
ciągu tylu dni można zorganizować jego wwózkę.
2. Co za kre***i znajdują przyjemność w podpalaniu pojemników?!! Nie dość, że
teraz szpecą, to nie ma znów gdzie wyrzucać papierów i ekologię znów szlak
trafia. Niestety, ludzie nie zdają sobie sprawy, że ich wandalizm szkodzi na
dłuższą metę każdemu. Czy naprawdę nie ma innego sposobu rozładowania
atawistycznych odruchów? - zagrać w coś, wyszaleć się na jakimś worku
treningowym. Może to jakiś grupowy rytuał? - plemienny sprawdzian odwagi, czy
co? Nie rozumiem.
3. Jak długo firma zajmująca się wywozem śmieci wytrzyma ciągłe niszczenie
pojemników. Nie dość, że wielu ludzi jest zbyt leniwych i nbadal wrzuca do
kontenerów nieposegregowane śmieci, nie dość, że jeśli segregują to
nieporządnie i jest wysoki stopień "zanieczyszczenia" odpadów, to jeszcze ma
cały czas inwestowac w nowe pojemniki? Boję się, że w efekcie przyjdzie nam
albo dopłacać do segregacji śmieci, albo wrócić do starych, nieekologicznych
kontenerów, które nawet teraz, uzupełnione o pojemniki do segregacji, są
przepełnione. Jaki będzie ich stan, gdy samotnie staną na placu boju ze
śmieciami?