Dodaj do ulubionych

40-kilogramowy sum z Warty był pod ochroną

01.07.05, 22:57
Chcialbym wiedziec ile 40-kilowych okazow sumow zostalo zlowionych w okolicy
Srodki za swiadomego zycia pana Radoslawa Rusinka, ktory twierdzi, ze "przez
swoja POWSZECHNOSC(!)proceder jest bardzo dokuczliwy."

Chcialbym rowniez wiedziec, jakie dokladnie szkody dla naturalnego
srodowiska, oraz populacji SUMOW w Warcie - przynioslo wylowienie tak
swietnego okazu.

Nie jestem wedkarzem tylko prostym wielbicielem natury, tak paskudnie
dotknietej przez (glownie) urzedniczych glupcow to "osuszajacych",
to "regulujacych", na ogol, w niewlasciwych miejscach.

Rozumiem, ze z powodow formalnych mozna szczesliwemu wedkarzowi ujac pare
punktow(jedna runde piwa na zebraniu kola) za te 6 dni, ale listy do
policji?, do Strazy Rybackiej?. Karalne wykroczenie???!!!

Szanowny Panie Rusinek, czy wyklnie Pan wlasna corke, ktorej sie zdarzy
urodzic slicznego dzidziusia 6 dni przed slubem??? Oczywiscie, ze nie!.

Nie badzcie ludzie takimi Prusakami, przeciez to byl naprawde swietny
okaz!
Obserwuj wątek
    • Gość: zyx Re: 40-kilogramowy sum z Warty był pod ochroną IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.07.05, 00:27
      podoba mi się Twoje podejście do przestrzegania prawa:) rozumiem, że nie
      miałbyś też nic przeciwko temu, gdybym np. wjechał swoim autem na przejście dla
      pieszych, którym byś akurat przechodził, o 6 sekund za wcześnie, i potraktował
      Cię zderzakiem?:)
      • balonvonpll oj!!!!!!!!!! 02.07.05, 05:04
        Czyzbys uwazal, ze WYLACZNIE dlatego, ze jest takie prawo - nie nalezy
        rozjezdzac ludzi na pasach???? A nie kierowac sie rowniez zdrowym rozsadkiem?
        A moze wlasnie dlatego jest tyle takich wypadkow?

        A z ryba? Coz, okaz wart uwiecznienia razem z tym, kto go zlowil. I nawet tych
        cholernych 200 zl!
        • Gość: zalogujsie Przyjde i za 200 zl bede Cie 6 sekund okladal IP: *.icpnet.pl 02.07.05, 10:42
          po pysku. A pozniej przestane.Po 6 sekundach. Dlaczego jakis palant ma byc
          lowca okazow? Powienien dostac kare 20 tysiecy. ALbo sa przepisy albo ich nie
          ma.
    • Gość: fever Baran!!! IP: *.icpnet.pl 02.07.05, 09:59
      Słuchaj no barani łbie zakuty, takie przypadki nie są odosobnione. Fakt, że
      przy takiej rybie robi się zamieszanie jest ok. Polska to taki dziwny kraj
      zazdrośników z jednej strony i naśladowców z drugiej. Nie jesteś wędkarzem,
      więc twoja opinia jest to mało warta. Już od ponad 15 lat kręcę się w świecie
      wędkarskim i wiem jak to wygląda. Kłusownictwo jest zjawiskiem powszechnym.
      Teraz wyjątkami potwierdzającymi regułę są wędkarze przestrzegający przepisów.
      O dziwo wcale nie głupich przepisów, bo pozwalających rozwinąć się rybie do
      wieku rozrodczego i wydanie w ODPOWIEDNIM TERMINIE!!!!!!!!!!!!! potomstwa. Tu
      własnie o ten termin chodzi. Okresy ochronne są po to, żeby ryby miały czas na
      tarło baranie, a nie po to, żeby ktoś je w tym czasie łowił (ryby są dużo
      łatwiejszym łupem w tym czasie). Bardzo dobrze, że głos w tej sprawie sie
      ukazał. Przy okazji można pisać i pisać o polskich kłusownikach. Więc płoteczko
      moja wara od tematów wędkarskich, skoro nie wiesz jak i co sie dzieje.
    • Gość: dre Re: 40-kilogramowy sum z Warty był pod ochroną IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.07.05, 12:11
      Zasłynął łamiąc prawo!!! Ja też mogę iść do palmiarni, wyrwać jakiegoś
      60-letniego kaktusa i pochwalić się nim w telewizji. Jaka róźnica?
    • Gość: LMB Re: 40-kilogramowy sum z Warty był pod ochroną IP: *.icpnet.pl / 62.21.96.* 02.07.05, 21:08
      > Chcialbym wiedziec ile 40-kilowych okazow sumow zostalo zlowionych w okolicy
      > Srodki za swiadomego zycia pana Radoslawa Rusinka, ktory twierdzi, ze "przez
      > swoja POWSZECHNOSC(!)proceder jest bardzo dokuczliwy."

      Proceder kłusowania jest uciążliwy. A to, że sum miał 40kg nie zmienia faktu, że
      to wykroczenie.
    • Gość: rybak skazać gościa! IP: *.icpnet.pl / 62.21.96.* 02.07.05, 21:09
      > Nie badzcie ludzie takimi Prusakami, przeciez to byl naprawde swietny
      > okaz!

      Bądzcie gorszymi prusakami i skażcie gościa przynajmniej na grzywne
    • Gość: Gdzielis Manore Re: 40-kilogramowy sum z Warty był pod ochroną IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.07.05, 22:25
      Postawa reprezentowana przez Balonvonpll jest równie szkodliwa jak głupota (brak
      znajomości przepisów mimo tego, że się jest "wytrawnym wędkarzem" biegajacym po
      TV z taaaaką rybą) panarybaka. Przyzwolenie społeczne na przestępstwo czy
      wykroczenie w nawet drobnej sprawie (a ta wcale nie jest drobna nie tylko z
      racji 40 kg) prowadzi do ogólnego rozluźnienia norm, a to w konsekwencji daje
      np. szanse wyborcze różnego rodzaju szumowinom i powolny ale regularny upadek
      tego kraju.
    • Gość: TOM 200PLN / 40 = 5 PLN/kg IP: 83.141.108.* 03.07.05, 14:49
      Co to za kara przeciez on zapłaci za to co najmniej 4 razy mniej niz by musiał
      wydać w sklepie. Powinno byc 2000 PLN wtedy to by mu dopiero na żołądku stanął,
      i poczytał by sobie przepisy:)
    • mantis77 Zgadzam się z ballonvonpll bo.... 04.07.05, 01:10
      Inne posty to pierdołki.

      Po pierwsze ileż to razy regulamin PZW był zmieniany (niestety tylko niektóre
      punkty) dlatego myślę że nie zrobili go ludzie znający się na OBECNYM stanie
      rybnym.

      Kilkakrotnie okoń był na zmianę uważany za chwasta rybnego jak i za rybę objętą
      wymarem 15 centymetrów. Ostatnio zabroniono też połowów na żywą rybkę.

      Za to okresów ochronnych nie skrócono mimo iż uważam że czynniki atmosferyczne
      na to wpływają.

      Mam pytanka. Jak jedna ryba może zmienić cały rybostan?

      Na moje oko to ten sum to już musiał być dość wiekowy skoro miał 40 kg. Pytanie
      więc czy jeszcze miał wpływ na rozmnażanie bo myślę że na to mają młode sztuki
      które oprócz tego są obięte WYMIAREM który obowiazuje cały okres a nie tylko
      ochronny.

      Teraz pytanie czy (jeśli był w wieku reproduktywnym) to właśnie się rzmnażał.
      Na moje oko nie zwlekałby z tym do 6 dni przed końcem okresu ochronnego i to
      nie ze względu na PZW tylko dlatego że teraz zimy są coraz krótsze a okresy
      ciepłe dłuższe i zapewne sumy dawno są po tarle.

      Nadmieniam że nie jestem jakimś kłusownikiem i nie popieram kłusownictwa tylko
      przez szereg lat łowiłem rybki mając kartę PZW. (ostatnio niestety nie łowię bo
      nie mam czasu więc nawet nie wykupiłem znaczków najwyżej wpisowe na nowo
      zapłacę.)

      Ale co mnie wkurza. W żadnym razie jako kłusownia nie widzę wędkarza co raz
      sobie złowi "kolekcjonerski" okaz nawet w czasie okresu ochronnego. Dla mnie
      Większymi kłusownikami są te ekipy na łodziach z sieciami i prądem albo
      zastawione sznury i tzw. "pupy" na jeziorach. A po drugie od
      siedmuboleści "gospodarze" rybaccy co wynajete od PZW stawy i jeziora "trzepią"
      bez przerwy niemiłosiernie a nic nie zarybiają. Za nich powinna się wziąć straż
      rybacka ale wiadomo że nie weźmie bo może stracić życie. Dlatego strażnicy czy
      też leśnicy przyczepią się do wędkarza czy myśliwego niż kłusownika co może
      wypalić z dwururki lub dziabnąć osęką.
      • Gość: walek ... IP: 150.254.124.* 04.07.05, 08:43
        "Ostatnio zabroniono też połowów na żywą rybkę."
        Połów na "żywca" znów jest legalny, bodajże od półtora roku.


        "Mam pytanka. Jak jedna ryba może zmienić cały rybostan?"
        Ale jednak przepis pozostaje przepisem, prawo prawem. Wreszcie w tym chorym
        kraju musi nastąpić poszanowanie dobra wspólnego i respekt dla prawa.

        "nawet nie wykupiłem znaczków najwyżej wpisowe na nowo
        zapłacę.)"
        Zdając dodatkowo ponownie egzamin (taka jest procedura).

        "W żadnym razie jako kłusownia [kłusownika? - przyp. walek] nie widzę wędkarza
        co raz
        sobie złowi "kolekcjonerski" okaz nawet w czasie okresu ochronnego. Dla mnie
        Większymi kłusownikami są te ekipy na łodziach z sieciami i prądem albo
        zastawione sznury i tzw. "pupy" na jeziorach. A po drugie od
        siedmuboleści "gospodarze" rybaccy co wynajete od PZW stawy i jeziora "trzepią"
        bez przerwy niemiłosiernie a nic nie zarybiają. Za nich powinna się wziąć straż
        rybacka ale wiadomo że nie weźmie bo może stracić życie. Dlatego strażnicy czy
        też leśnicy przyczepią się do wędkarza czy myśliwego niż kłusownika co może
        wypalić z dwururki lub dziabnąć osęką."

        Z powyższym zgadzam się całkowicie... Pozdr. Połamania!
        • Gość: simintel,igen Polowy na zywca swiadcza o rybkach IP: *.icpnet.pl 04.07.05, 12:52
          dla mnie to smiecie. znecac sie nad zwierzetami dla przyjemnosci. Tak nie
          rozumiem tego. i nie chce. Mam szacunek do zycia ale nie do obsiuranych rybakow.
        • mantis77 I gdzie to niby napisane? 04.07.05, 15:19
          Niby gdzie jest napisane że jak nie płacisz składek to musisz przechodzić
          powtórnie egzamin? Z tego co wiem kartę wędkarską mam wydaną przez wojewodę (tę
          niebieską) I nie ma tam miejsca na znaczki :-) A legitymacja członkowska
          pozawala na łowienie na zbiornikach PZW czyli wszystkich "państwowych" plus
          ewentualnie wykupionych państwowych gospodarstw rybackich.

          Poza tym coraz częściej tworzone są łowiska specjalne (gdzie wogóle nie
          potrzeba karty (stawy prywatne)) Lub łowiska PGRyb gdzie nie potrzeba
          legitymacji PZW a wystarczy karta wędkarska

          Karta wędkaraska jest wydawana bezterminowo tak jak prawo jazdy czy karta
          rowerowa więc nie wiem na jakiej podstawie miałbnym zdawać znów egzamin?

          Czy jak masz prawojazdy a wyrejestrujesz samochód dając na złom lub go
          sprzedasz to przy rejestracji nowego musisz zdawać prawo jazdy? Nie bo to dwie
          oddzielne sprawy. Tak jak karta wędkarska i legitymacja PZW.
          • mantis77 I gdzie to niby napisane? c.d. 04.07.05, 15:29
            A tutaj wyciąg ze strony PZW

            cytat:

            "Członkiem uczestnikiem Związku może być osoba w wieku poniżej 16 lat, za zgodą
            swego przedstawiciela ustawowego (par. 9 p.2 Statutu PZW).

            Osoby zamierzające wstąpić do Związku winny zgłosić się do siedziby wybranego
            przez siebie koła PZW i tam dopełnić formalności.

            W przypadku braku karty wędkarskiej - zdać stosowny egzamin.

            W przypadku jej posiadania - wypełnić deklarację i wnieść opłatę wpisową oraz
            składkę członkowską. Po wniesieniu składki za wędkowanie można łowić ryby na
            wodach macierzystego okręgu oraz tych okręgów, które podpisały z okręgiem
            macierzystym porozumienie o wzajemnym uznawaniu składek za wędkowanie."

            A więc jak pisałem wcześniej tylko jesli nie ma się karty trzeba zdawać
            egzamin. więcej na www.pzw.org.pl
            • Gość: walek Re: I gdzie to niby napisane? c.d. IP: 150.254.124.* 04.07.05, 16:06
              Oooooo, to przepraszam. Za moich czasów tak było, a ja jestem z innej epoki.
              Widocznie w ostanich latach przepisy uległy zmianie.
              Tak czy siak, życzę udanych połowów.
              No kill:-)
              • mantis77 Spoko ;-) 04.07.05, 17:39
                Ale to widzę że musiały być naprawdę daaaawne czasy bo ja już mam kartę chyba z
                12 lat i zawsze tak było. Natomiast prawda że się przepisy lekko zmieniły bo
                kiedyś wydawało karty PZW a teraz to wojewoda wydaje po ukończeniu egzaminu.
                Jednym słowem troszkę inna procedura (musiałem nawet kartę wymieniać). Ja
                niestety nie łowię ostatnio a bardzo żałuję bo to naprawdę fajna zabawa
                najlepsza jest walka z okoniem lub innym drapieżnikiem. No i może jestem
                niepoprawnym wędkarzem bo lubię jeść to co zlowię. Okoń wedzony jest bardzo
                smaczny. Oczywiście wciągnął mnie ojciec jak to czasem bywa a że się udzielał w
                kole to cóż nawet na jakichś zawodach byłem (ale bez rezultatów) Dla mnie to
                bardziej relaks niż zawody czy sport.
      • Gość: rybak Typowo polska ściema! IP: *.icpnet.pl 10.07.05, 00:36
        > Teraz pytanie czy (jeśli był w wieku reproduktywnym) to właśnie się rzmnażał.
        > Na moje oko nie zwlekałby z tym do 6 dni przed końcem okresu ochronnego

        Nie ściemniaj! Jest okres ochronny i tobie nic do tego co sum w tym czasie robi.
        Jest prawo ustalone i nie będziesz kombinował żeby je obejść.

        > Ale co mnie wkurza. W żadnym razie jako kłusownia nie widzę wędkarza co raz
        > sobie złowi "kolekcjonerski" okaz nawet w czasie okresu ochronnego.

        Pewnie zza Wisły żeś tu przyjechał! Wracaj na wschód!
        • mantis77 Czytasz między wierszami 10.07.05, 01:36
          Ze wschodu może ty człowieczku jesteś ja się urodziłem tutaj i jestem
          Poznańczykiem. Niestety wielu patrzy tylko żeby się doj...ać do maluczkich ale
          rozwalania Polski w dużej skali nikt nie widzi. Bo ci co kradną dużo mają
          swoich ludzi lub zwyczajnie lepszy element siły (patrz osęka czy dwururka) i im
          straż nie podskoczy. Zacznijmy od dużych bo jak się za nich nikt nie weźmie to
          niedługo Ci maluczcy nie będą mieli możliwości takiego okazu złapać i to
          niezależnie od pory roku.
    • Gość: rybcia wszyscy rybacy to mordercy!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.07.05, 18:01
      • mantis77 Re: wszyscy rybacy to mordercy!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 04.07.05, 18:53
        Rybcia ten wątek nie dotyczy rybaków tylko wędkarzy więc troszkę nie na temat.
        Najpierw czytaj potem pisz i jak nie masz nic do powiedzienia w poscie to się
        wstrzymaj bo zaśmiecasz forum.
        • caprice83 Re: wszyscy rybacy to mordercy!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 07.07.05, 10:15
          Przepraszam ale czy to nie mniej więcej to samo? I rybak i wędkarz łowi ryby, a
          więc ją zabija, zgadzam się więc z rybcią.
          Poza tym myślę że kara powinna być znacznie surowsza, niedosyć że łowienie ryb
          jest dozwolone:( to na dodatek ludzie nic sobie nie robią z pewnych zakazów, na
          pewno ustanowionych w logicznym celu, tzn jako takiej ochrony ryb.
          • Gość: biolog Re: wszyscy rybacy to mordercy!!!!!!!!!!!!!!!!!!! IP: *.icpnet.pl 07.07.05, 11:38
            ale to jest zupelnie inna skala!! porownaj sobie wedkarza, ktory siedzi nad
            brzegiem rzeczki i lowi wedka kilka rybek, a rybaka, ktory wyciaga siecia o
            wiele wiecej!!
            Widac roznice?
            • caprice83 Re: wszyscy rybacy to mordercy!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 09.07.05, 16:14
              dla ryby to raczej nie ma znaczenia, i ten i ten ja zabija:/
              • mantis77 I tu się mylisz 09.07.05, 17:37
                Wędkarz nie zabija. A w każdym razie nie musi. Może złapać rybę sfotografować
                okaz i wypuścić do wody. A po drugie jesli ryba jest nie wymiarowa to ją też od
                razu wypuszcza do wody a nie zabiera i wynika to z przepisów. Rybak bierze
                wszystko co złowi w sieć.
                • caprice83 nie sądzę 10.07.05, 10:11
                  Ryby łowi sie zazwyczaj na haczyk, nie wpominając tu juz o koszmarnej śmierci
                  robaka nabitego na ten haczyk, to pomyśl jak się czuje ryba której nagle coś
                  się wbiło w gardło, potem zostaje jej to wyszarpnięte, nastepnie chwyta się ją
                  za skrzela, macha w te i we wte by zrobic sobie fotkę, a następnie z
                  poharatanym gardłem i pewnie skrzelami w takim stanie wrzuca do wody, jestem
                  ciekawa jak długo taka ryba jeszcze pożyje:/
                  Poza tym jak widzisz nie wszyscy wędkarze wrzucają swój biedny łup do wody,
                  przeciez cały czas rozmawiamy o przypadku naruszenia przez jakiegoś napalonego
                  palanta przepisów:/
                  • poika Re: nie sądzę 10.07.05, 10:23
                    tak jak ogolnie zgadzam sie, ze czlowiek traktuje czesto zwierzeta bez
                    nalezytego szacunku, tak tez widze, ze Ty troche przeginasz w druga strone. Co
                    innego bezsensowne zadawanie bolu, a co innego rozczulanie sie nad uczuciami
                    robaka. W tym kierunku pozostaje juz tylko martylologia bakteri mordowanych
                    mydlem i smierc przez uduszenie trawy poddanej dzialaniu zanieczyszczonego
                    powietrza.
                    Czlowiek nie zabija wylacznie dla przyjemnosci, ale tez z koniecznosci. Smierc
                    jednych zwierzat/organizmow, zeby inne z niej korzystaly, jest czescia natury.
                    Najbardziej szkodliwe dla calej natury jest odchodzenie od wlasnej roli - w
                    przypadku czlowieka jest to albo niszczenie srodowiska ponad miare, albo
                    przesadne jego oszczedzanie.
                    Co do tematu - prawo jest prawem, przepisy przepisami. Ryba zlowiona i
                    usmiercona w okresie ochronnym - wedkarz powinien poniesc zasluzona kare. A
                    sprawe naglosnic i zaakcentowac te 6 dni - jesli komus sie wydaje, ze 6 dni nie
                    ma znaczenia, to ktos inny dojdzie do wniosku, ze tak samo ma sie sprawa z
                    tygodniem itd.
                  • v.i.k.k.a Re: nie sądzę 11.07.05, 10:13
                    caprice83 napisała:

                    > Ryby łowi sie zazwyczaj na haczyk, nie wpominając tu juz o koszmarnej śmierci
                    > robaka nabitego na ten haczyk,
                    ### ginie śmiercią tragiczną, ale dla dobra narodu(mniam mniam rybki:), dlatego
                    myślę, że należy mu się pomnik


                    to pomyśl jak się czuje ryba której nagle coś
                    > się wbiło w gardło, potem zostaje jej to wyszarpnięte, nastepnie chwyta się ją
                    > za skrzela, macha w te i we wte by zrobic sobie fotkę, a następnie z
                    > poharatanym gardłem i pewnie skrzelami w takim stanie wrzuca do wody, jestem
                    > ciekawa jak długo taka ryba jeszcze pożyje:/
                    ### iście dantejskie sceny
                  • mantis77 Co za żenada 11.07.05, 23:54
                    Ryba z wyrwanymi skrzelami robak męczony o boże. Może przeganiaj kormorany bo
                    też jedzą ryby. Widać że w życiu nie łowiłaś ryb. Ryba dobrze złowiona jest
                    zaczepiona za wargę i wystarczy ją odchaczyć. Złowioną za język lub skrzela
                    odhcacza się tzw wypychaczem (zresztą PZW nakazuje mieć takie coś przy sobie).
                    Ja łowiłem niejednokrotnie ryby i były wrzucane do siatki a potem na patelnię
                    oczywiście uprzednio zabite i wypatroszone. Cóż ja te ryby jadłem. Człowiek
                    który zabija zwierzę żeby się najeść nie jest mordercą. Co innego gdybym złapał
                    ją tylko po to żeby powiesić jej głowę nad swoim łóżkiem A resztę bym wyrzucił.
                    Wtedy byłoby to bez sensu.

                    Ryby nie powinny być męczone. I dlatego są wpuszczane do siatek ze sznurka. Co
                    ciekawe PZW zabroniło używania metalowych drucianych siatek gdyż niszczą
                    środowisko (prawdopodobnie chodziło o rdzewienie ich lub pokrywanie się
                    śniedzią więc i uwalnianie żelaza do wody)

                    Jak dla mnie człowiek zabijał, zabija i będzie zabijał zwierzęta bo to jest
                    naturalne. Poprostu człowiek coś jeść musi a mięso to normalny pokarm ludzki
                    (między innymi) z czego ryby zawierają dużo fosforu. Gdyby tak nie było
                    mieliśbyśmy w gębie wszystkie zęby trzonowe i zero siekaczy i byśmy trawili
                    jedzonko jak krowa.

                    Dlatego nie uważam się ani innych wedkarzy za palantów, tym bardziej że walczą
                    o ochronę środowiska. (np. o odpowiedznie natlenianie akwenów). Za to z
                    pewnością imbecylami są dla mnie wszyscy wegetarianie z zasady. Pomijam tych co
                    nie lubią mięsa lub nie mogą bo są uczuleni czy mają dietę.

                    Ale ci co nie jedzą bo zabija się zwierzątka są kretynami bo to odwieczne prawo
                    natury. Większy zjada mniejszego. Oczywiście tylko zabija tyle ile może zjeść.
                    Można by tu dyskutować ewentualnie o marnotrawieniu żywności ale nie o jedzeniu
                    mięsa. Już jaskiniowcy jedli mięso i urządzali polowania. Jesteśmy tylko
                    zwierzęciem tyle że lepiej rozwiniętym od innych. I jeśli mielibyśmy oduczać
                    się polowania i zabijania lub chodowania i zabijania to musielibyśmy oduczać
                    tego także zwierzęta.
                    • Gość: Biolożka Re: Co za żenada IP: *.icpnet.pl 12.07.05, 01:21
                      > Dlatego nie uważam się ani innych wedkarzy za palantów, tym bardziej że walczą
                      > o ochronę środowiska. (np. o odpowiedznie natlenianie akwenów).

                      Chyba sobie żartujesz???? Jedną z najgorszych plag naszych akwenów są wędkarze,
                      którzy wrzucają do wody absurdalne ilości zanęty (to jest naprawdę ogromny
                      ładunek azotu), zaburzają strefę szuwarów dzieląc ją setkami pomostów na małe
                      fragmenty, zarybiają nasze jeziora obcymi gatunkami itd., itp.
                      Oczywiście, na pewno jest garstka rozsądnych i odpowiedzialnych...
                  • drhuckenbush Re: nie sądzę 19.07.05, 18:45
                    caprice83 napisała:

                    > Ryby łowi sie zazwyczaj na haczyk, nie wpominając tu juz o koszmarnej śmierci
                    > robaka nabitego na ten haczyk

                    ROTFL.
                    Za komarem tez tak rozpaczasz? Pozwalasz, zeby w nocy Cie gryzl, czy jednak
                    zabijasz go?
                    Poza tym nie wiem czy wiesz, ale nie tylko na robaki sie lowi.

                    > ciekawa jak długo taka ryba jeszcze pożyje:/


                    Ty jestes ciekawa, a ja wiem: zazwyczaj dlugo, bardzo dlugo, Rana goi sie
                    blyskawicznie.
    • rado_pl Re: 40-kilogramowy sum z Warty był pod ochroną 05.07.05, 10:26
      Cóż; zasadniczym problemem internetowych dyskusji jest łatwość z jaką zabierać
      mogą głos wszelacy ignoranci. Ale wywołany do tablicy odpowiem w kilku słowach.
      W mojej skromnej opinii złowienie takiej okazałej sztuki godne jest wędkarskich
      wyrazów uznania. Natomiast zabranie jej i zjedzenie podczas okresu ochronnego,
      żadnym sposobem już na takie uznanie nie zasługuje . Na szczęście coraz większa
      jest liczba wędkarzy, którzy swe trofea uwieczniają na fotografii, a ryby,
      szczególnie takie, zwracają na powrót wodzie. Ma to choćby takie znaczenie, że
      jak dowodzą badania wielkość ryby ma znaczenie dla ilości i jakości jej
      potomstwa. Im większy egzemplarz, tym lepiej dla gatunku, który reprezentuje.
      Co do powszechności tego zjawiska: wystarczy spędzić kilka dni nad wodą, pośród
      wędkarzy, by zdać sobie z tego sprawę. A skala tego procederu jest ogromna.
      Dziwne z jaką łatwością feruje się sądy takie jak ten, który przedstawił na tym
      forum balonvonpll. Czy z taką samą lekkością odniósł by się do strzelenia
      rekordowego rysia, rekordowego niedźwiedzia lub przedstawiciela innego gatunku?
      Wszak motywacja byłaby taka sama: duży, piękny, i nie mogłem sobie tego
      odmówić. Różnica wbrew pozorom nie jest wielka. Te ostanie są tylko o kilka
      kroków bliżej wymarcia. Ktoś przecież strzelił kiedyś ostatniego tura – też
      pewnie nie uważał, że to jedyna taka szansa i nie potrafił się powstrzymać. Na
      nieszczęście w tym szacunku szans miał rację. Mam jednak nadzieję, że to tylko
      kolejny raz dała o sobie znać ignorancja imć balona , a nie jest to utrwalona
      postawa będąca efektem jego przemyśleń lub, co bardziej prawdopodobne, ich
      braku.
      Puentując owe przydługie już wywody powiem tak: odpowiedź na
      pytanie: „Chcialbym wiedziec ile 40-kilowych okazow sumow zostalo zlowionych w
      okolicy Srodki za swiadomego zycia pana Radoslawa Rusinka, ktory twierdzi,
      ze "przez swoja POWSZECHNOSC(!)proceder jest bardzo dokuczliwy." jest trudna i
      w zasadzie bez znaczenia. Bardziej ciekawa byłaby odpowiedź na pytanie „Ile
      jeszcze takich okazów zostanie złowionych za świadomego życia pana Rusinka”
      Śmiem twierdzić, że jeżeli filozofia prezentowana przez pana balona dalej
      będzie cieszyła się taką popularnością jak dziś, to nie będzie ich wiele.
      Na zakończenie. Kolego balonvoncośtam: skoro już z taką łatwością przychodzi Ci
      posługiwać się moim nazwiskiem, to warto było zdobyć się na odwagę i ujawnić
      swoje, zamiast skrywać się za nic nie znaczącym nickiem.

      RR
      • balonvonpll SUM 05.07.05, 21:44
        Nie sadzilem, ze az taka burze wywolam...

        Po pierwsze:
        Dzieki za spokojna i rzeczowa informacje p."mantis 77", z ktorej dowiedzialem
        sie naprawde duzo.

        Po drugie:
        W sprawach wedkarskich jestem rzeczywiscie ignorantem, nigdy w zyciu nie
        zlowilem ryby, nigdy nie interesowaly mnie zorganizowane formy "bratania sie z
        natura", ani towarzystwa wedkarskie, ani mysliwskie, ani zadne inne.
        Moje dziesiatki godzin spedzone w lesie, nad jeziorem, czy nad morzem, na
        obserwacji przyrody, traktuje jako male prywatne hobby, jako odtrutke na
        wielkie miasto i zgielk przemyslu. Mialem w rodzinie wielkich mysliwych i
        wielkich wedkarzy, nasluchalem sie dosc duzo, ale to bylo paredziesiat lat temu.

        Po trzecie:
        Zaczelem sie zastanawiac, dlaczego, dosc odruchowo, napisalem moja pierwsza
        wypowiedz, ktora wywolala te kubly pomyj na moja glowe.
        Otoz, z 2 powodow:
        - obserwujac raz na pare lat z pociagu spienione i bure wody rzek, nie tylko
        polskich, ale rowniez w innych krajach Europy - wydalo mi sie, ze jest to
        absolutnie REWELACYJNE, ze w Warcie, prawie w centrum miasta - W OGOLE mozna
        cos zlowic!!! A juz to, ze 40-kilowego suma - BOMBA!!!
        - i natychmiast ochlodzenie: w okresie ochronnym, prokurator, sad, etc.

        Po czwarte:
        Znow moja niewiedza: moze wszyscy pozostali wiedza, ze Warta jest najczystsza
        rzeka w Polsce, i ze niedlugo bedzie mozna lowic w niej pstragi. Przepraszam,
        ja nie wiedzialem. Obserwowalem w zeszlym roku ujscie Wisly w Swibnie; plynela
        jasno-czerwona woda i bylo cicho jak na cmentarzu. Ani jednej mewy, ktorych
        zawsze bylo tam mnostwo. Czyli Wielkopolska i Warta gora! Bardzo sie z tego
        ciesze.

        Po piate:
        Absolutnie sie zgadzam, ze klusownictwo trzeba tepic, a przepisy i prawa
        przestrzegac. Chyba ma racje p. Rado, ze najlepszym wyjsciem bylo sfotografowac
        okaz i siebie, pomierzyc rybe, i ja wypuscic, a nie zjadac.Chyba zreszta po tej
        dyskusji w polowie kraju - temu szczesliwcowi i rodzinie ryba na zdrowie nie
        poszla(!).
        Ale niepokoi mnie pewna "bizantyjskosc" w wymierzaniu sprawiedliwosci,
        nieadekwatnosc kary i winy. Prokurator?Policja?Prokurator? Moze wiezienie?
        Mam tylko nadzieje, ze jako biegly p."mantis77" uspokoilby sad i przekonalby,
        ze te 200zl kary wystarczy.

        Po ostatnie:
        Wypowiedz Pana Radoslawa Rusinka byla cytowana w notatce gazety z podaniem
        pelnego nazwiska, i dlatego tez moje pytanie skierowalem do Niego.
        Moze sie Pan Rado zwracac do mnie per "baran z PRL", bo tak sie wlasnie czuje w
        nowym-starym PRL2.
        Nota bene, nie doczekalem sie odpowiedzi dot. wplywu na populacje sumow w
        Warcie. Cale szczescie, ze p."mantis" byl laskaw...

        Zgadzam sie, jesli panowie tak twierdzicie, ze klusownictwo wedkarskie jest
        problemem, bo jest powszechne. A dlaczego tak jest? Za niskie kary?
        Rozstrzeliwac? A moze jakies glebsze powody?

        Dziwie sie natomiast, ze NIKT z forum, nie wspomnial o bezmyslnych urzednikach
        zezwalajacych na trucie rzek i jezior, o kretynskich melioracjach dzieki ktorym
        pustynnieja wielkopolskie lasy, o niekonsultowanych z nikim regulacjach rzek,
        zasypywaniu stawow, likwidowaniu starorzeczy i zakoli!
        Tam tez kiedys byly ryby, i ptaki, i zwierzeta wodne. Kiedys tam, Panowie,
        kiedys tam... I juz nie wroca.



        • rado_pl Re: SUM 06.07.05, 09:27
          Faktycznie rozpętała się burza. Pozwolę więc sobie napisać jeszcze kilka słów.
          Zacznijmy od tego, że wielu jest już w Polsce wędkarzy świadomych. Świadomych,
          czyli mających jasny pogląd na to w jaki sposób ich hobby wpływa na środowisko
          oraz mających wizję tego, w jaki sposób owo środowisko powinno wyglądać. Można
          nas usytuować gdzieś pośrodku, pomiędzy tymi, którzy nie darzą natury żadnym
          szacunkiem, a tymi, którzy nawołują do zaprzestania jakiejkolwiek w nią
          ingerencji z wędkarstwem/myślistwem w szczególności. Wielu spośród nas marzy o
          rzekach i jeziorach na wzór skandynawski: czystych i pełnych życia. Niektórzy z
          nas posuwają się dalej i chcą o to walczyć na forum publicznym.
          W swojej wypowiedzi wyraził pan przyzwolenie na ten jeden akt kłusownictwa jaki
          był przedmiotem artykułu, który legł u podstaw naszej dyskusji. Lecz trzeba
          mieć świadomość, że wędkarstwo jest hobby powszechnym; może nawet zbyt
          powszechnym ( zupełnie pomijam tu tych, którzy kłusują na nieomal przemysłową
          skalę, bo oni nie mają już nic wspólnego z wędkarstwem). Skutkiem tej
          powszechności może być między innymi to, że tego samego dnia w innych częściach
          Polski padło jeszcze kilka podobnych sumów, jednak tamci łowcy nie byli tak
          naiwni by wybrać się ze swoim łupem do telewizji. Może nie były to ryby tak
          okazałe, ale w końcu dla każdego jego rekord jest najważniejszy. I jakich
          argumentów można użyć w tamtych przypadkach, by przekonać owych ludzi, że nie
          powinno się zabierać takich ryb z łowiska, skoro dowiedzą się z mediów, że ktoś
          tak zrobił i nie spotkał się z żadnym potępieniem? A co jeżeli ktoś złowił
          swojego suma dzień wcześniej? Czy też może zabrać? W końcu to różnica tylko
          kilkunastu godzin. A co z tymi, którzy złowili swoje ryby dzień później? Wszak
          ich wina jeszcze mniejsza. Tymczasem tarło suma rozpoczyna mniej więcej z
          końcem maja i może trwać aż do sierpnia. Uwarunkowane jest to głównie
          temperaturą wody, która nie może być niższa niż 18 st. Tak więc okres ochronny
          trwający do końca czerwca i tak jest dużym kompromisem. Więc choć nie jestem w
          stanie określić wpływu jaki na populację warciańskich sumów miał ów egzemplarz,
          to z całą stanowczością mogę powiedzieć, że w tym wypadku nie tylko o jedną
          Wartę gra się toczy.
          Pojawia się tu na forum głos, że powinniśmy przymykać oko na sytuacje
          szczególne, na „kolekcjonerskie okazy” Ale kto pokusi się o to, by określić od
          którego momentu możemy zacząć łamać regulamin? Kiedy ryba ma więcej niż X cm? A
          dlaczego? Może i taki X-5cm też się kwalifikuje. Wszak może być nawet cięższy
          niż ten mierzący X. A skoro X-5 to może i X-10? Dodatkowo: łowienie ryby w
          okresie ochronnym jest o wiele łatwiejsze niż poza nim. Ryby przystępujące do
          tarła pobierają duże ilości pokarmu więc łatwiej mogą paść łupem wędkarza.
          Stad, moim zdaniem, już samo zasadzanie się na określony gatunek ryby podczas
          okresu ochronnego jest głęboko nieetyczne. Lecz oczywiście wędkarze mają
          ograniczone możliwości selekcjonowania ryb, które skuszą się na ich przynętę.
          Bywają sytuacje, gdy na określony typ przynęty reaguje zupełnie niespodziewany
          gatunek ryby. I, zważywszy na to, co napisałem powyżej, tylko do
          takich „przyłowów” chciałbym ograniczyć się w tej dyskusji
          Istnieje takie stare chińskie powiedzenie: woda drąży skałę nie siłą, lecz
          ciągłym padaniem. Choć ma ono raczej pozytywny wydźwięk, to jednak w
          interesującym nas wypadku również się sprawdzi, lecz skutki mogą być opłakane.
          Każda kolejna kropla może być tą, która rozsadzi tamę. Już teraz informacja o
          40 kg sumie przyprawia nas o szybsze bicie serca, a przecież istnieją
          historyczne doniesienia o łowionych w Odrze sumach, których waga dochodziła do
          300kg! Moim zdaniem w przypadku nas, wędkarzy, nadszedł już najwyższy czas na
          wprowadzenie polityki „zero tolerancji” Dotyczy to zarówno kłusowników
          chroniących się pod parasolem organizacji wędkarskich jak i powszechnego
          wędkarskiego bałaganiarstwa, którego skutkiem są tony pozostawianych przez nas
          śmieci.
          „Bizantyjskość w wymierzaniu sprawiedliwości” – nie ma rady. Choć puszczanie w
          ruch całego tego aparatu może wydawać się trochę na wyrost, to trzeba wciąż
          pamiętać o skali zjawiska. Ma ono tak masowy charakter, że potrzebne są
          naprawdę zdecydowane kroki by mu zapobiegać. Mandat 200 złotowy to i tak żadna
          kara. Bo prawdopodobieństwo bycia ukaranym jest tak nikłe, że wielu w ogóle nie
          bierze go pod uwagę. Przecież i ten interesujący nas przypadek z pewnością nie
          miałby szans zostać napiętnowany, gdyby nie własna, zadziwiająca, inicjatywa
          owego „wędkarza”.
          Wspomina pan o problemie regulacji rzek i czystości wód, wyrażając zdziwienie
          tym, że nikt nie poruszył tego tematu. Na forach wędkarskich protesty w tych
          sprawach są ustawicznie. Wiele z nich znajduje swój wyraz w podejmowanych przez
          nas działaniach. Ja sam, nie dalej jak dwa lata temu wysłałem pismo w sprawie
          regulacji Wisły (na moim, górskim odcinku, jako że nie pochodzę z Wielkopolski)
          do jednego z naszych posłów, który swą kampanię oparł na zagadnieniach szeroko
          pojętej ekologii. Z żalem muszę przyznać, że efekt moich działań był żaden. Ów
          pan jest teraz eurodeputowanym, a ja nie doczekałem się nawet odpowiedzi w
          stylu „dziękujemy i proszę pocałować nas w nos”. Ale trudno. Woda drąży
          skałę ... Stąd i mój list do redakcji GW.
          Co do mojej wypowiedzi zamieszczonej w artykule GW. Cytowana to za duże słowo.
          Raptem dwa zdania z wyciętymi ich fragmentami, co nadaje całości dość dziwaczne
          brzmienie. Ale nic tam; nie szkoda róż, gdy płonie las. Dobrze, że redakcja w
          ogóle podjęła temat.
          „Baran z PRL” ? To nie w moim stylu.


          RR
          • balonvonpll Re: SUM 06.07.05, 13:53
            Zgaszam sie z Panem w calosci.
            Zycze Panu i sobie, zeby nam jeszcze przez jakis czas zostawiono pare
            nietknietych miejsc. Panu do wedkowania, a mnie do pooddychania i smetnych
            wspomnien "jak kiedys tu bylo fajnie"...
            Serdecznie pozdrawiam.
      • Gość: biolog Re: 40-kilogramowy sum z Warty był pod ochroną IP: *.icpnet.pl 06.07.05, 21:31
        > Wszak motywacja byłaby taka sama: duży, piękny, i nie mogłem sobie tego
        > odmówić. Różnica wbrew pozorom nie jest wielka. Te ostanie są tylko o kilka
        > kroków bliżej wymarcia. Ktoś przecież strzelił kiedyś ostatniego tura – t
        > eż

        osttni tur to akurat zdechl (a konkretnie zdechla)ze starosci... ;-)

        a z ta czystoscia... to sum nie przepada za czysta, dobrze natleniona woda... ;-)
        • Gość: trix Re: 40-kilogramowy sum z Warty był pod ochroną IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.07.05, 22:55
          > osttni tur to akurat zdechl (a konkretnie zdechla)ze starosci... ;-)
          ona zdechła, jego strzleli
          > a z ta czystoscia... to sum nie przepada za czysta, dobrze natleniona woda...
          czysta - w stanie naturalnym = niezanieczyszczona

          Nie sprowadzaj sprawy ad absurdum
          trix
          • Gość: biolog Re: 40-kilogramowy sum z Warty był pod ochroną IP: *.icpnet.pl 06.07.05, 23:19
            > czysta - w stanie naturalnym = niezanieczyszczona
            >
            > Nie sprowadzaj sprawy ad absurdum
            > trix

            To po co ludzie sie dziwia, ze w Warcie zlapano takiego wielkiego suma? A gdzie
            mial plywac? W potoku gorskim? Sumy takie wody jak Warta wlasnie lubia - to nic
            dziwnego...
            Faktycznie piekny okaz... szkoda tylko ze na talerzu...

            Co do tura to bylo tylko sprostowanie... ;-)
    • mantis77 Jeszcze mała dygresja 07.07.05, 00:23
      Było dużo napisane o tym wszystkim mnie nurtują pytania. Skoro sum jest
      zagrożony wyginięciem to dlaczego nie jest objęty całkowitą ochroną? Przecież
      np małe rybki typu kiałb czy ciernik są pod ochroną a jeszcze 20 lat temu nie
      były. Skoro nie jest to jednak można go łowić. Dziwię się tym dziwnym przpisom
      dlaczego ten sam wędkarz w odrze złapałby go legalnie a w poznaniu w warcie
      nie? Skoro tak to powinien być jeden termin wszędzie (np wszędzie do końca
      czerwca) Dlaczego jedne okręgi PZW pozwalają go łowić a drudzy nie (w danym
      terminie) To oznacza też nierówną "konkurencję sportową" bo jedni mają dłuższy
      a drudzy krótszy sezon. Uważam że powinno się obejmować tylko wymiarem a nie
      okresem ochronnym a jesli ryba jest na wyginięciu to całkowity jej zakaz połowu.

      I teraz druga sprawa dlaczego Ci co łowią łodzią mają płacić taką samą karę jak
      ten co łapie na wedkę? Oni robią większe szkody a też dostaną 200zł. To
      śmieszne. Może powinno to być od kilogramów złowionych ryb albo od ilości a
      może od metody połowu. (bo w sumie wracający kłusownicy bez ryb też są
      kłusownikami co im się nie udało)

      To takie moje dylematy i w żaden sposób proszę mnie nie nazywać ekspertem bo
      nim nie jestem ani żadnym biegłym poprostu wędkarzem.

      A co do ochrony środowiska. W Poznaniu są takie piękne stawy w parku sołackim.
      Jak myślicie pod kogo rządami zostały przyprowadzone do porządku (znaczy
      oczyszczone i zarybione) odpowiedź jest prosta PZW Winiary które ma siedzibę w
      zabytkowym "kiosku" na skraju parku. Co ciekawe miasto przekazało stawy ale nie
      wolno w nich łowić i koło tylko bezinteresownie się nimi zajmuje. Czyż to nie
      ochrona środowiska?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka