romik1961
07.04.06, 17:09
W strukturach Polskich Kolei pracuje wiele tysięcy ludzi. Znaczna część z
nich to ludzie tylko zatrudnieni, nie mający nic wspólnego z pracą.
Bezwzględnie do nich można zaliczyć tak zwanych sokistów. W pełnej nazwie -
Służba Ochrony Kolei. I tutaj właśnie zachodzi pytanie czy to ma cokolwiek
wspólnego ze służbą? Dla przeciętnego obywatela służba to coś nawet więcej od
zwykłej pracy. To poświecenie się dla dobra innych. Troszczenie się o
bezpieczeństwo oraz dobro materialne. Niestety w przypadku stacji PKP Września
ma to całkowicie inny wymiar. Kiedyś padło pytanie zadane przez jednego z
Wrzesińskich policjantów: kto tutaj rządzi? No cóż odpowiedź jaką otrzymał
miała całkowite odzwierciedlenie w rzeczywistości. Ponieważ na stacji PKP
Września rządzą chuligani, pijacy i włóczędzy. Służba Ochrony Kolei na teren
stacji Września przybywa w celach wycieczkowych w porze dziennej i to
sporadycznie. W tym czasie ich głównym, praktycznie jedynym zajęciem jest
pilnowanie kładki by piesi przez nią nie przechodzili. A jak ktoś by
ewentualnie się zapomniał to za pomocą wysokich mandatów mu to przypomną.
Ponieważ według ich mniemania taki przechodzień to największe zagrożenie
kolei. Mniej ważne jest dewastowanie w porze nocnej mienia kolejowego.
Zlikwidowanie posterunku SOK we Wrześni było nawet właściwym posunięciem.
Pobyt sokistów na tak zwanej służbie nie zapobiegł w ubiegłym roku w miesiącu
maju włamania do kas biletowych. Na dodatek całą winę próbuje się przypisać
kasjerkom, gdzie w tym czasie w porze nocnej pełnili służbę sokiści. Więc
stacja PKP Września rządzi sie swoimi własnymi prawami. Kto głośniejszy, kto
ma więcej w czubie. Piją, palą, lufki kręcą... brakuje tylko rur i tańczących
dziewczyn. Z informacji zebranej dowiedziałem się, że i owszem mogli by
pozostać sokiści na dłużej na terenie dworca we Wrześni. Niestety nie mają
pomieszczenia gdzie mogli by wypić herbatkę, czy coś ze spokojem zjeść. A
wystarczy się przyjrzeć, że dworzec to same pustostany. Inni natomiast
stwierdzają, że i tak nam sokiści są nie potrzebni. Nikogo z dewastatorów
dworca nie złapali, nie uchronili też przed złodziejami. A samo pilnowanie
kładki chluby im nie przynosi. Mamy akurat okres ciszy przed burzą. Od świąt
Wielkanocnych zaczną się dyskoteki, a co za tym idzie dalsza część imprezy
przeniesie się na tereny nie chronione, takie właśnie jak dworzec PKP
Września. Wówczas to się dopiero dziać będzie. Hulaj dusza piekła nie ma. Po
takich to imprezach jeżeli by ktoś ewentualnie chciał się naćpać, nic
prostszego może nazbierać sobie różnej maści tabletek, od fioletowych po
różowe. A kto by chciał dymka sobie w płucko walnąć, to i załadowane lufki
znajdzie.
A kto pilnuje porządku i mienia kolejowego, no cóż, NATURA rzec by można.
Policjanta nie użyczysz. Strażnika Miejskiego, przypadkowo. A gdzie są ci,
którzy mają za to płacone?