Gość: poker
IP: *.kentinstitute.nsw.edu.au / *.nexnet.net.au
16.02.04, 08:29
o czym znowu pierdolicie. Jaka walka z alkoholizmem. Czy ktos sie przygladal
tym ludziom z komisji i ilu ich bylo na kacu...Jak chory moze pomoc choremu-
tj. chore. Jedynym wyznacznikiem na ograniczenie sprzedazy alkoholu jest zeby
nie byl za blisko kosciola, szkoly, przedszkola itp. (to zalatwiaja meliny)-
Nie dotyczy to oczywiscie marketow. Koncesja kosztuje tysiace i cena jest
taka sama dla sklepiku i dla marketu. Z tym ze market dostaje odrazu za tzw
zaplacenie symbolicznej kary okolo 7 tys zl, a sklepik czeka latami i musi
miec zgode sasiadow...nie liczac proboszcza parafii.
W normalnych krajach za sprzedaz alkoholu jest odpowiedzialny ten kto
sprzedaja lub serwuje. Alkoholu w restauracji nie podaje sie bez jedzenia
(dania glownego, nie zakaski...) W drinkach serwuje sie pojedyncze shoty (30
ml) czasami 30+15ml. Wiekszosc barow w restauracji zamykana jest o 24-ej
mimo, ze restauracje serwuja jeszcze jedzenie. Do alkoholu obowiazkowo
podawana jest woda i ona schodzi ostatnia ze stolu. Jezeli klient jest
pijany, sprzedawca ma obowiazek zapewnic mu transport np: wezwac taksowke.
Tak jest w normalnych krajach. A alkoholikow uwaza sie za chorych, nie zas za
swiete krowy...