1jurma
06.12.10, 12:23
PiS pomyślało, to i wygrało wybory. Jestem z natury wyborcą PO, popierałem Szprendałowicza, ale jego kampania była moim zdaniem nieudana, dlatego przegrał, tak, jakby nie miał w swojej ekipie sztabowców oraz sam nie wierzył, że może wygrać.
A mógł, gdyby:
- dogadał się z "popierającymi" go oponentami Kosztowniaka z pozostałych opcji (SLD, Kocham Radom, Radomianie Razem) i - podobnie, jak Kosztowniak PSL-owi - obiecał im stanowiska zastępców, tworząc prawdziwą szeroką koalicję rządzącą miastem;
- miał więcej haryzmy - w zasadzie nie było go NIGDZIE widać (tym bardziej, że mało kto go znał w przeciwieństwie do urzędującego Kosztowniaka, a poparcie tzw. "góry" PO było prawie żadne;
-zorganizował jakieś happeningi (włączając w nie "popierających" go pozostałych kandydatów z I tury), które mogły go zbliżyć do wyborców oraz pokazać wyborcom prawdziwe, a nie tylko deklaratywne poparcie pozostałych kontrkandydatów Kosztowniaka;
Przegrał więc - i słusznie - przez lenistwo i brak pomysłu oraz zaangażowania.
Dla Radomia (oprócz "obciachu" związanego z PiS-em) nie stanowi to tragedii, gdyż dzięki powołaniu na stanowisko v-ce prezydenta PSL-owca, może będziemy mieć większe przebicie w Urzędzie Marszałkowskim oraz Sejmiku, jeśli idzie o pozyskiwanie funduszy unijnych.
Jednym słowem: GRATULACJE dla Zwycięzcy oraz lekcja pokory dla zwyciężonego.