Dodaj do ulubionych

Koncert ŁEZ na Rynku

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.06.04, 23:52
Naprawde byl super :) Pokazali jak powinien wygladac prawdziwy koncert

PS. Jak zwykle za duzo dresow wsrod publicznosci, ale tego akurat mozna bylo
sie spodziewac...
Obserwuj wątek
    • Gość: hEndRYK Re: Koncert ŁEZ na Rynku IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.06.04, 08:45
      Niestety nie mogę się zgodzić.

      Pokazali że są zespołem na przeciętnym poziomie. Uwierz mi, są w Radomiu
      zespoły o podobnych umiejętnościach, a nawet lepszych (i nie mam na myśli IRA),
      i uważa ich siuę za amatorów.

      Dla mnie dźwięk nie był czytelny ale ogólne wrażenie poprawne.
      A dresy....
      To chyba taki "urok" naszego miasta.
      • Gość: Gość Re: Koncert ŁEZ na Rynku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.06.04, 08:52
        Widac rzadko bywasz na jakichkolwiek koncertach... Dzwiek moze pozostawial
        odrobine do zyczenia, ale nie powiesz ze byl na niskim poziomie. Efekty
        specjalne? Swietne. Od koncertu Ich Troje w Amfiteatrze chyba publicznosc nie
        widziala podobnych efektow. Sam wystep zespolu oceniam dosc wysoko. Moim
        zdaniem koncert byl rewelacyjny.

        PS. Mialem okazje byc na krotkim wystepie Lez w Warszawie jakis miesiac temu...
        Ladna pogoda, mnostwo ludzi... NIKT sie nie bawil. I nie dlatego ze slabo
        grali, po prostu warszawska publicznosc nie umie sie chyba bawic... Radom
        wczoraj pokazal ze ma wspaniala publicznosc
        • Gość: radomianin Re: Koncert ŁEZ na Rynku IP: *.udn.pl 18.06.04, 09:54
          radomskie zespoły, o których pisze hEndRYK, są bardzo dobre w swojej klasie i
          rzeczywiście przynajmniej o kilku [LILITH, ALICETEA, VENDAVALE, CARRION] nie
          można powiedzieć, że to amatorzy.
          natomiast ŁZY i ICH TROJE...
          no cóż, to już zupełnie inny temat, inna muzyka i... inne pieniądze
          • Gość: Gość Re: Koncert ŁEZ na Rynku IP: 212.244.88.* 18.06.04, 10:44
            Nie porownuj Łez do Ich troje, bo to jak niebo i ziemia. zgodze sie ze inna
            muzyka i inne pieniadze, ale nie powiesz tez ze wczorajszy koncert nie byl
            udany. powiem wiecej - radomskie zespoly ktore wymieniles nie zorganizowalyby
            takiego koncertu jak wczorajszy wystep Lez. Dlaczego? Z pewnoscia przede
            wszystkim pieniadze, ale nie tylko...
            • Gość: RedDog Re: Koncert ŁEZ na Rynku IP: *.rwt.pl 18.06.04, 12:37
              Byłem, widziałem, stałem w środku i oceniam ten koncercik bardzo wysoko jak na
              radomskie warunki. Fakt trochę pijanych dresów, kilku debili bez koszulek
              szpanujących tatuażami i rzucającymi puszkami po piwie w tłum... no cóż,
              radomski folklor. A co do w/w zespołów radomskich, to poza wydumanymi nazwami
              które mało że trudno wymówić, to jeszcze trudniej zapamietać to co sobą
              reprezentują?? Niech nikt nie mówi, że RAIA nie chciała się z nimi dogadać i
              wpuścić na scenę. Pewnie znalazło by się trochę czasu choćby jako support przed
              innymi. Jak znam życie to nawet nie próbowali się na tę scenę dostać.
              Mowa tu o pieniądzach jakichś... no cóż, jeśli się nie jest popularnym to może
              warto było by zagrać coś za darmo?? W końcu to jest jakaś okazja do promocji
              takich grup wśród zwykłych ludzi, a nie tylko wśród bywalców DK Idalin, czy
              podobnych.
            • Gość: WIDMO Re: Koncert ŁEZ na Rynku IP: *.internet.radom.pl 18.06.04, 16:54
              skonczyl big cyc i wyszedlem z rynku, nie chcialem plakac... ze smiechu :D
    • Gość: hEndRYK Re: Koncert ŁEZ na Rynku IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.06.04, 15:02
      Oki należą się przeprosiny...

      Miałem na myśli poziom jaki reprezentuje sam zespół ŁZY, oraz ich dbałość o
      brzmienie. A właściwie ludzi odpowiedzialnych za brzmienie na "przodach".
      O muzyce się nie będę wypowiadam, bo to rzecz gustu, a o gustach się nie
      dyskutuje.

      Przyznam że byłem na krótkim fragmencie i nie załapałem się na żadne efekty
      (dźwięk mnie zniechęcił).
      Zatem przepraszam.
      • Gość: Gość Re: Koncert ŁEZ na Rynku IP: 212.244.88.* 18.06.04, 15:19
        No to faktycznie jesli byles tylko na kawalku to nie powinienes wydawac az
        takich osądów.
        Fajerwerki (czy jak to inaczej nazwac) przy scenie byly chyba tylko na
        koncercie Ich Troje dawno dawno temu (jakies 2001 albo 2002 rok - w
        Amfiteatrze), ale napewno nie bylo to wszystko tak zorganizowane. Spadajace
        sreberka z gory - tez fajnie im to wyszlo. Prysznic na publicznosc? Moim
        zdaniem super. A przede wszystkim bylo to wszystko z zaskoczenia - co dalo
        niesamowity efekt. Dzwiek? Moze bylo nie wszystko dopracowane, ale nie powiesz
        tez ze bylo beznadziejne. Wez pod uwage ze np kolumny nie byly wlasnoscia
        zespolu, lecz byly one 'na stale'. Zespol nie na wszystko ma niestety wplyw.
        Duzy plus sie nalezy, ze bylo slychac wokalistke i mozna bylo slyszec o czym
        ona spiewa - dla porownania wezme Dni Radomia na Borkach - ciezko bylo
        cokolwiek zrozumiec, instrumenty zagluszaly wokal.. moim zdaniem Łzy na rynku
        wypadly dzwiekowo duzo duzo lepiej.
        • Gość: Patyczak Re: Koncert ŁEZ na Rynku IP: *.udn.pl 18.06.04, 17:11
          Tak, koncert był naprawdę udany. Uważam go za najlepszy z zagranych na Jarmarku
          dotychczas :) Efekty po prostu super, Ania śpiewała na żywioł, a nie z
          playbacku jak niektórzy i w ogóle było super :) a Radomianie sa naprawdę
          wspaniałą publiką :)
    • Gość: Jasiek Re: Koncert ŁEZ na Rynku IP: *.tkdami.net / *.tkdami.net 18.06.04, 19:42
      Już wczoraj po powrocie do domu miałem ochotę napisać jak mi się słuchało Łez,
      ale pozna pora wtrąciła mnie do łóżka i tak się skończyło opisywanie wrażeń na
      gorąco. Gdy przybyłem na rynek było głośno za sprawą Big Cyca. Ich repertuar
      jest mi troszkę bliższy, ale to za sprawą długiej obecności na scenie.
      Generalnie ich występ uważam za wzorowy i porywający. Dobre teksty, trafiające
      do ucha, muzyka dynamiczna i rozgrzewająca do przytupywania bądź kiwania głową
      w rytm. Obserwując publikę w trakcie ich występu, widziałem wielu starszych i
      bardzo młodych ludzi którzy „czuli” muzę, ale tak miało być do samego
      końca. ...Czarna szmata z namalowanym zegarem, miała oznaczać ... domyśliłem
      się że chyba Łzy. Tak też się stało. Zrobiło się bardziej tłoczno od
      młodych „małolatek” wymalowanych w różne odcienie różu. Stałem z boku i
      przyglądałem się tłumowi zachwyconych fanów, zaczarowanych magią wokalistki i
      jej miernych tekstów. Po 2 czy też 3 utworze nasunęła się myśl czy nie
      przeprowadzić statystyki ilości użytego słowa miłość i pochodnych. Prawie w
      każdym teksie słowo miłość, powtarzane do znudzenia i mdłości. A podobno mówi
      się ze muzyka powinna nieść jakiś przekaz, ja go odebrałem. Manifestacja
      złamanego serca, nieszczęśliwego życia, pierwszej niespełnionej miłości do
      samobójstwa włącznie. Stały temat we wszystkich piosenkach, może to taki trend
      i moda ? Ciekawe od kiedy ? Pomijam, że wokal był za nisko, ale pozostała część
      zespoły też grała książkowo. Żadnej własnej inicjatywy, wszystko zerżnięte z
      podręcznika „Muzyka dla opornych” z serii microsoft’u. Nawet osoby nie znające
      się na muzyce dostrzegły weselne granie muzyków. A jednak się podobało, co
      prawda nie mnie, ale się podobało. Jedyna rzecz która stworzyła namiastkę
      wielkiego show to oprawa, czarna szmata z zegarem, deszcz z sikawek strażackich
      imitujące łzy, ognie na scenie i sypiący się brokat, pełen prowincjonalny
      półprofesjonalizm, ale jak dla tak wysmakowanej publiczności to i tak dobrze.
      Nigdy do tej pory nie miałem okazji posłuchania żadnej płyty zespołu Łzy, ale
      jeśli się orientuje to wiele bym nie posłuchał bo mają chyba tylko jedną płytę.
      Obiecałem sobie, że gdy usłyszę chodź kawałek z ich twórczości to wyłączę radio
      lub telewizor. Dowiedziałem się co to komercja przez duże K – jak KASZANA.
      • Gość: Patyczak Re: Koncert ŁEZ na Rynku IP: *.udn.pl 18.06.04, 22:39
        A ja o ile wiem to ŁZY mają jakies 5 płyt, nie jedną... ale może mi się tylko
        wydaje???

        I szczerze mówiąc jeżeli piosenka ze słowami "mam dres, dres fajny jest" jest o
        wiele bardziej ambitna od chociażby "Anastazji" to ja się juz nie odzywam.

        Poza tym muzyka to kwestia gustu. Koncert się podobał sporej większości i to
        się chyba liczy...
      • Gość: Gość Re: Koncert ŁEZ na Rynku IP: *.ats.pl 19.06.04, 14:31
        O gustach sie nie dyskutuje, ale pozwole sobie wtraic swoje trzy grosze...

        Jesli twierdzisz, ze teksty Big Cyca o wspomnianym wyzej dresie, albo o babci
        klozetowej sa na poziomie, to zaczynam sie zastanawiac, ktora czesc
        spoleczenstwa reprezentujesz... Czyzby elita radomskiego rynku? Bic Cyc i Łzy
        to zupelnie dwa odmienne (no, moze nie do konca...) gatunki muzyczne... I
        napewno niewarto porownywac ze soba ich piosenki. Wystep Big Cyca? To dopiero
        jest komercja... Moim skromnym zdaniem kazda, doslownie kazda piosenka jest
        taka sama - bzdurny tekst, napisany nie wiadomo pod jakim wplywem, rytmy te
        same... To sie moze podobac tylko.. dresom.. No, moze nie tylko.. Ale zwroc
        uwage jak ludzie bawili sie na jednym i drugim koncercie... Na Big
        Cycu "bawila" sie (o ile to wyglupianie sie mozna nazwaz zabawa) srodkowa czesc
        publiki, na Łzach bawil sie prawie caly Rynek... Przypadek? Juz pomijam Skibe z
        jego pseudo-smiesznymi tekstami rzekomo rozbawiajacymi ludzi do łez... Nie
        jestem sztywniakiem, lubie sie pobawic, ale muzyka musi reprezentowac jakis
        poziom... A dla mnie muzyka i przede wszystkim teksty Big Cyca sa prostackie...
        Gdybys uwazniej posluchal tekstow Łez i sprobowal je zrozumiec, moze ty i
        jeszcze wiele osob mialbo wiekszy szacunek do takiej specyficznej tworczosci...
        PS. przyklad - tekst piosenki : "nikt nie stoi wszyscy dobrze sie bawia, a
        teraz napewno ktos, napewno ktos umiera" - i wokol rozszalala publicznosc... W
        takich chwilach przychodzi mi tylko na mysl, ze dla ludzi nie liczy sie tekst,
        tylko rytmiczne bebnienie w instrumenty, i jakis wokal "przy okazji"... Szkoda
        ze niewiele osob potrafi sie zastanowic nad tekstem i prawdziwym przeslaniem
        utworu....

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka