i co tu gadać ?

08.01.14, 18:11
www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=nA3hd7xP8ac
    • Gość: i Re: i co tu gadać ? IP: *.radom.vectranet.pl 14.01.14, 19:06
      o
    • Gość: a może to Re: i co tu gadać ? IP: *.radom.vectranet.pl 14.01.14, 20:03
      Prof. Magdalena Środa to córka prof. Edwarda Ciupaka, zarejestrowanego jako kontakt informacyjny „Gabriel”. Feministka Agnieszka Graff to rodzina zastępcy stalinowskiego naczelnego prokuratora wojskowego Kazimierza Graffa. Katarzyna Bratkowska, która chciała zabić swoje dziecko w Wigilię, jest córką Stefana Bratkowskiego, członka egzekutywy PZPR w Związku Literatów Polskich. Feministka Katarzyna Władyka to córka Wiesława Władyki z „Polityki”, a wcześniej komunistycznego pisma „Tu i teraz”
      Inkubatorami propagandy gender w Polsce stały się ośrodki Gender Studies przy Instytucie Badań Literackich PAN w Warszawie oraz przy Instytucie Stosowanych Nauk Społecznych na Uniwersytecie Warszawskim.

      Córka tego Bratkowskiego
      Katarzyna Bratkowska zajmuje się edukacją młodzieży w jednym z warszawskich liceów. Do 2009 r. prowadziła wykłady w ramach podyplomowych Gender Studies IBL PAN.
      Przed świętami Bożego Narodzenia Bratkowska w jednej z telewizji ogłosiła, że chce dokonać aborcji i zamierza to zrobić w Wigilię. Później dodała, że właśnie wtedy, by „było weselej”. „Jestem komunistką, bo wierzę, że to najbardziej proludzki, humanitarny ustrój na świecie” – mówiła na łamach „Rz” Bratkowska.
      Jej rodzicami jest para znanych dziennikarzy – Stefan Bratkowski i Roma Przybyłowska-Bratkowska. Przypomnijmy, że Stefan Bratkowski był członkiem egzekutywy PZPR w Związku Literatów Polskich. W PZPR działał od 1954 r. do 1981 r., gdy usunięto go z partii. W 1980 r. został szefem Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, zdelegalizowanego w stanie wojennym, a w 1989 r. uczestniczył w Okrągłym Stole. Należał do współtwórców „Gazety Wyborczej”. W 2011 r. opublikował artykuł porównujący działalność Jarosława Kaczyńskiego i Adolfa Hitlera.
    • Gość: PAP Re: i co tu gadać ? IP: *.radom.vectranet.pl 14.01.14, 20:58
      Sprawdziliśmy ile i na co konkretnie radomscy posłowie wydali z pieniędzy przeznaczonych na prowadzenie swoich biur. Przejrzeliśmy sprawozdania za 2012 roku. Do dyspozycji każdego posła było 142 tys. 800 zł.
      Umowa o pracę czy „śmieciówka”
      Lwia cześć wydatków to utrzymanie pracowników biur poselskich. Niektórzy radomscy politycy decydowali się na zatrudnianie swoich ludzi na umowy o pracę, inni stawiali na „śmieciówki”. Najwięcej na utrzymanie swoich pracowników - ponad 80 tys. zł na umowach o pracę i około 6 tys. zł na umowach zlecenie i o dzieło - wydała marszałek Ewa Kopacz (PO). Zaraz za nią plasuje się poseł Radosław Witkowski (PO) – wynagrodzenia na umowę o pracę na 71 tys. zł i prawie 5 tys. na innych umowach. Tylko na umowy o pracę swoich współpracowników zatrudniali posłowie: Dariusz Bąk (PSL) – 61 tys. zł; Marek Suski (PiS) – 57 tys. zł; Czesław Czechyra (PO) – 53 tys. zł; Zbigniew Kuźmiuk (PiS) – 46 tys. zł oraz Marzena Wróbel (Solidarna Polska) – 42 tys. zł.
      Na umowy „śmieciowe” najwięcej pieniędzy przeznaczyli: poseł Armand Ryfiński (Twój Ruch) – ponad 45 tys. zł (na umowy o pracę około 19 tys. zł) oraz poseł Mirosław Maliszewski (PSL) – 31,5 tys. zł (oraz niewiele ponad 11 tys. zł na umowy o pracę).
Pełna wersja