Gość: GregorY
IP: *.kielce.cvx.ppp.tpnet.pl
14.08.02, 06:21
jest niedziela. Upał, chce mi się pływać. Myślę gdzie by tu... Siczki - żur,
Borki - tłumy łysych a na takim wypoczynku raczej mi nie zależało, basen?
może. Wsiadam w samochód i wio do Orki. Nieczynne, słusznie - myślę, przecież
środek lata. Dlaczego miałoby być otwarte? Blisko na Czarnych więc enter. I
znowu ta sama historia. Został jeszcze Delfin. OTWARTY!!! wpadam do środka i
czytam cennik. Wymiękam gdy okazuje się, że za trzy osoby i niecałe 45 minut
pluskania (z basenu wystają głowy skutecznie zasłaniając wodę) muszę wybulić
24 złote. O nie.
Zdesperowany znowu w samochód i jadę do Kozienic. Zobaczymy ile ten AquaPark
wart. Oczywiście spodziewałem się kolejki. Ale żeby stać prawie godzinę w
wężu składającym się z 13 osób? Na galerii mogłem sobie zobaczyć jak toto
wygląda. Ładnie, tylko czemu wpuszczają tak mało ludzi? na te kilka basenów
zapełnienie wynosiło niecałe 35%. A wpuszczają dopiero gdy ktoś wyjdzie z
basenu. Paranoja.
Pojechałem zatem nad Wisłę. Było nieźle tylko brudno, ale cóż.... lato ma
swoje prawa.
I przypomnał mi się wieczorem stary dowcip: w Radomiu jes około 500 basenów.
Nie licząc trzech, wszystkie na Józefowie, w szpitalu.