Gość: dobra nowina
IP: *.udn.pl
26.12.05, 18:10
Aby doświadczyć radości przyniesionej przez Boga w tamtą noc, trzeba zagłębić
się w najgłębszych pokładach naszej duszy, w których nośnikiem sensu staje
się uśmiech dziecka, pełne troski spojrzenie młodej matki, milczenie
wypełnione solidarnością.
Trzeba wyzwolić się z krzykliwych haseł, w których o godności człowieka
decyduje przede wszystkim "naszość", sojusze partyjne lub plemienna etyka, z
jakiej dawno wyrosło Trzech Króli. Może wtedy jako naturalne powrócą słowa
poety o tym, iż "jednym z grzechów śmiertelnych kultury współczesnej jest to,
że małodusznie unika ona frontalnej konfrontacji z wartościami najwyższymi"
(Zbigniew Herbert "Duszyczka"). Może radość pulsująca dyskretnie wśród mroku
nocy stanie się wyrazem naszej duchowej dojrzałości.
Może wreszcie w perspektywie ukazywanej przez światło gwiazdy betlejemskiej
odkryjemy subtelne piękno życia tych, którzy nie chcą być ludźmi sukcesu za
wszelką cenę. Nie chcą, gdyż są szczęśliwi, kiedy nie koncentrują uwagi na
sobie. Potrafią odchodzić od każdej z łatwych wartości po to, aby głębiej
przeżywać swe zauroczenie wartościami najwyższymi. Na życiowym szlaku
poszukują konsekwentnie tej wolności i czystości serca, w której niosące
nadzieję boże światło radykalnie przemienia horyzont naszych powszednich
stresów i mroków, ukazując ukryty świat głębszego Sensu.
Abp Józef Życiński