Gość: dyzio marzyciel
IP: *.internet.radom.pl
14.02.06, 21:55
Domagamy się usunięcia Marka Suskiego z funkcji prezesa mazowieckiego PiS -
powiedział dziś na konferencji prasowej Andrzej Stepnikowski, do niedawna
jeden z ważniejszych członków tej partii w Radomiu. Jak mówi: wypowiada się w
imieniu grupy rozżalonych członków PiS, którym nie odpowiada styl kierowania
organizacją przez Suskiego. Kilkanaście dni temu Stępnikowski został skreślony
z listy członków Prawa i Sprawiedliwości. Jak twierdzi - z naruszeniem statutu
partii. Teraz o swoim adwersarzu mówi w mocnych słowach.
On [Marek Suski] ma jakiś kompleks związany z wykształceniem - mówił dziś
podczas konferencji prasowej Andrzej Stępnikowski. I dodawał - teraz to nie
powinno nazywać się Prawo i Sprawiedliwość, ale bezprawie i anarchia.
To mocne słowa. A podczas wtorkowej konferencji padło ich więcej.
Droga, którą trzeba było przebyć, aby dojść do tak ostrych wypowiedzi zaczęła
się z chwilą wydania przed wyborami gazetki sygnowanej przez zarząd powiatu
radomskiego PiS. Pismo - jak twierdzi Stępnikowski - nie spodobało się Markowi
Suskiemu, liderowi radomskiego PiS. - Bo tu nie ma jego zdjęcia - tłumaczy
Stępnikowski, pokazując pierwszą stronę pisma ze zdjęciami członków zarządu
organizacji powiatowej.
Dalej już szło szybko: najpierw Stępnikowski został zmuszony, by zapłacić z
własnej kieszeni za cały nakład - prawie 3 tys. złotych, potem Stępnikowski
nie dostał II miejsca na liście wyborczej, następnie został odwołany - lub
zawieszony, bo wersje na ten temat są różne - zarząd powiatu, wreszcie
Stępnikowskiego skreślono z listy członków PiS.
Przyczyną rozwiązania zarządu powiatowego w Radomiu zdaniem Andrzeja
Stępnikowskiego było przede wszystkim to, że po pierwsze ludzie ci nie
pasowali do koncepcji Marka Suskiego, po drugie - byli za mocni. Jest i
trzecie. - Chodzi o skonfliktowanie tych grup - mówi Stępnikowski - bo wtedy
on [Marek Suski] będzie mógł ich godzić, będzie takim ojcem opatrznościowym
tych grup.
I właśnie ze względu na aspiracje Suskiego nikt z radomskiego PiS-u, jak
twierdzi Stępnikowski, nie może liczyć na żadne stanowiska. - Ja mu wysyłałem
CV kilku osób kompetentnych, żeby zająć jakieś stanowiska państwowe, ale bez
odpowiedzi - mówi Stępnikowski. - Ja wiem, że teraz nikt z Radomia się nie wybije.
Zdaniem Stępnikowskiego konflikt mógłby rozwiązać teraz tylko prezes partii. -
Domagamy się przybycia Kaczyńskiego i będziemy się domagać usunięcia Suskiego
z funkcji prezesa zarządu mazowieckiego PiS - mówi Stępnikowski.
Tu jednak mogą pojawić się schody. Bo jak twierdzi Stępnikowski, pisma
wysyłane z Radomia nie docierają do Jarosława Kaczyńskiego, tylko wracają do
Marka Suskiego. We wtorek nie udało nam się skontaktować z Markiem Suskim. Jak
dowiedzieliśmy się od jego współpracowników prowadził obrady komisji sejmowej
i nie mógł odebrać telefonu. Do sprawy wrócimy