Gość: KIBIC
IP: *.dc.dc.cox.net
14.04.06, 14:35
Polskie mózgi przyciągają globalne koncerny
Prezes Shell Polska Pierre-Yves Fargeas i minister gospodarki Piotr Woźniak
ZOBACZ TAKŻE
• Sharp: polska fabryka LCD (13-04-06, 13:52)
• Inwestorzy o Polakach: tani i profesjonalni (13-04-06, 12:00)
Patrycja Maciejewicz 14-04-2006 , ostatnia aktualizacja 13-04-2006 20:37
Nie praca rąk, ale mózgów - inwestorzy zagraniczni chętnie zatrudniają
polskich inżynierów, informatyków i finansistów
Pracowałem w wielu krajach i nigdzie nie spotkałem się z takim poziomem wiedzy
u absolwentów wyższych uczelni jak tu - mówi Pierre-Yves Fargeas, prezes Shell
Polska. Jego zauroczenie było tak wielkie, że przekonał centralę koncernu, by
to w Zabierzowie pod Krakowem ulokować europejskie centrum finansowo-księgowe
i zarządzanie kadrami. Inwestycja warta 27 mln zł da pracę 800 osobom.
Wczoraj japoński koncern Sharp podpisał wstępną umowę o budowie w Łysomicach
pod Toruniem fabryki modułów ciekłokrystalicznych. Pierwszy etap inwestycji
obliczony jest na 44 mln euro i 800 pracowników. - Docelowo Sharp chce
zainwestować 150 mln euro. Jeśli jednak brać pod uwagę kooperantów, to kwota
ta będzie dwa-trzy razy większa - powiedział szef koncernu Matsuhiko Machida.
Sharp wybrał Polskę, gdyż doszedł do wniosku, że rząd zaoferuje dobre
wsparcie. Japończycy będą teraz negocjować objęcie terenu inwestycji specjalną
strefą ekonomiczną i grant finansowy.
Zagraniczne koncerny coraz rzadziej budują w Polsce fabryki produkujące
nieskomplikowane towary. Takie wolą stawiać w Chinach i Indiach.
- Choć o gospodarce chińskiej jest w mediach niesłychanie głośno, to dynamika
napływu inwestycji do naszego regionu jest dwa razy większa niż do Chin - mówi
Mirosław Proppé z firmy doradczej KPMG.
Inwestorzy doceniają, że wykształconemu inżynierowi płaci się u nas cztery czy
nawet pięć razy mniej niż w Niemczech czy Wielkiej Brytanii. Dlatego chętniej
inwestują w Polsce w wysokie technologie.
W ubiegłym roku koreański koncern LG ogłosił, że do 2007 r. wybuduje pod
Wrocławiem wielką fabrykę ekranów ciekłokrystalicznych. Koszt inwestycji to
800 mln euro. Zatrudnienie znajdzie kilkanaście tysięcy osób.
Zagraniczni pracodawcy są z nas niezmiernie zadowoleni - wynika z badań KPMG.
I dlatego chcą zwiększać swoją obecność w Polsce.
Działający na całym świecie holenderski bank ABN AMRO szuka u nas osób
mówiących biegle po angielsku i jeszcze w jednym języku obcym. W Warszawie
stworzył zespół, który na zlecenie filii banku z wielu krajów weryfikuje
informacje na temat obecnych oraz potencjalnych klientów banku. - Głównym
celem jest ochrona reputacji banku przed ryzykiem, jakie może stanowić
ewentualna współpraca z klientami, którzy piorą brudne pieniądze, są
zamieszani w afery, terroryzm - mówi Joanna Dyakowska, szefowa tego zespołu.
Liczy on około 80 osób, a w najbliższym czasie ma przybyć kolejne kilkadziesiąt.
Nie słabnie popyt na informatyków. Prezes niemieckiej firmy Siemens Peter
Baudrexl liczy, że w ciągu dwóch lat we wrocławskim centrum rozwoju
oprogramowania przybędzie 500 osób i razem będzie tam pracować 1200
informatyków i inżynierów. Podobnie koreański Samsung - jego warszawskie
centrum badań i rozwoju otwiera nowe działy i do końca przyszłego roku
przyjmie jeszcze 400 pracowników.
Centra usługowe stają się powoli naszą specjalizacją. - Rozmawiamy obecnie z
wieloma firmami. W takich nowych projektach w najbliższym czasie powstanie
kilka tysięcy miejsc pracy dla wysoko wykwalifikowanych pracowników -
powiedział "Gazecie" wiceminister gospodarki Andrzej Kaczmarek. Firma doradcza
McKinsey szacuje, że w ciągu pięciu lat będzie to kilkadziesiąt tysięcy etatów.
Wiadomo, że do inwestycji w Polsce przymierza się indyjska firma Tata
Consultancy Services (nawet 1500 osób) i amerykańska Electronic Data Systems
(2-4 tys.). Minister Kaczmarek mówi też o firmach koreańskich i amerykańskich.
W tym tygodniu firma Carlsberg poinformowała, że w Poznaniu utworzy podobny
ośrodek, który będzie obsługiwał spółki niemieckie i polskie.
Analitycy KPMG studzą jednak huraoptymizm. - Potrzebna jest spójna strategia
oraz inwestycje w badania i rozwój, by powiązania nauki z przemysłem były
silniejsze. Nie może być tak jak teraz, że mamy wiele ośrodków zajmujących się
np. genetyką roślin. Każdy z nich ma za mało pieniędzy. Efekt? W ubiegłym roku
wyhodowano 150 nowych odmian grochu - kwituje Mirosław Proppé.