Gość: rodzic
IP: *.112.udn.pl
25.06.06, 12:37
Publiczne Gimnazjum Nr 3 na os. Południe to szkoła z tradycjami, mająca świetne wyniki i niezły poziom nauczania. Kiedy moje dziecko rozpoczynało w niej naukę byłem dumny i pełen entuzjazmu. Faktycznie okazało się, że większość nauczycieli to wspaniali pedagodzy i entuzjaści. Jednak nie wszyscy. Okazało się, że żeby dziecko przyswoiło wymaganą wiedzę z najważniejszego przedmiotu, jakim jest język polski musi uczęszczać na korepetycje, gdyż nauczyciel umie mniej niż uczniowie, ale za to jest ulubieńcem dyrekcji. Języki - podział na poziomy, kiepski pomysł. Na świadectwie nie jest napisane na jakim poziomie uczeń się uczy, więc na poziomie niższym są oceny bardzo dobre, a na wyższym słabsze, choć wiedza dzieci zupełnie odwrotna. Ponadto protegowani dyrekcji mają na ogół problemy z utrzymaniem dyscypliny na lekcji, co skutkuje tym, że uczeń chcący się czegoś nauczyć całą wiedzę musi zdobywać samodzielnie, bo na zajęciach nie słyszy nauczyciela. A teraz to co najbardziej mnie przeraża. Gerlach odchodzi na emeryturę, ale na odchodne pozbywa się najlepszych nauczycieli. Faktycznie jest mniej dzieci i mniej godzin, ale do zwolnienia powinien być wystawiony nauczyciel najsłabszy. Tu jednak praktyki są zupełnie inne. Najlepsi pedagodzy, pasjonaci, osoby otwarte na problemy dzieci, świetnie rozumiejacy się z rodzicami otrzymali wypowiedzenia z pracy. Niektórym udało sie uzyskać anulowanie wypowiedzeń, a innym nie. Pan Gerlach próbował prawdopodobnie zwyczajnie ominąć prawo licząc na ludzką niewiedzę. Martwi mnie co dalej będzie z naszymi dziećmi. Zmiany nauczycieli kilka razy w ciągu trzech lat nie wróżą sukcesów edukacyjnych. Ponadto stawianie na nauczycieli, którzy knują, spiskują i wciągają w to uczniów grozi również katastrofą wychowawczą. Mnie leży na sercu przyszłość naszej młodzieży, czemu zatem nie zależy na tym długoletniemu pedagogowi. Czy zwyczajnie chce zniszczyć szkołę odchodząc?