Gość: olga
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
23.07.06, 21:15
W czwartek składałam wniosek o wydanie prawa jazdy w Urzędzie Miejskim przy
ul. Kilińskiego. Wchodzę do pokoju gdzie przyjmują wnioski.Panna pierwsza z
lewej - coś tam pisze. Panna pierwsza z prawej - podobnie. Chcąc nie chcąc
zwracam się do panny "pracującej" na środkowym stanowisku. Akurat głowę miała
spuszczoną więc pomyślałam, że jest zajęta, przeprosiłam uprzejmie i spytałam
czy może mi dać wniosek potrzebny do wydania dokumentu oraz ile wynosi opłata
za jego wydanie. Panna spojrzała na mnie spode łba, podniosła gazetę, którą
czytała - była to Claudia i coś tam, naprawde z wielką łaską burknęła pod
nosem. Nie podała mi prawidłowej wartości znaczków - musiałam je później
dokupować.
Po co to wszystko piszę?
Ano po to, że po raz kolejny poczułam się w Radomiu - moim rodzinnym mieście -
jak namolny petent w Koziej Wólce.
Na szczęscie dla mnie z początkiem sierpnia wyprowadzam się z Radomia.
Radzę nowemu prezydentowi aby tępił niekompetencje i chamstwo - prostactwo
urzędników.
Pozdrawiam