Gość: Niewyspany
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
28.07.06, 15:45
W nocy z czwartku na piątek chuligani nie dali spać mieszkańcom bloków 31,
33, 35 i 37 przy ul. Sycyńskiej. Pierwszy wezwany patrol policji przyjechał
po północy, gdy wjechał między bloki większość awanturników uciekła, a
pozostali "odważni" lub ci co nie mogli uciec pozostali. Z nimi rozmawiali
policjanci. Po odjeżdzie radiowozu zaczęła się "zabawa" na dobre. Krzyki,
śpiewy, piski i nawoływania trwały jeszcze długo. Przyjeżdżały kolejne
radiowozy, jeżdziły po trawnikach, świeciły światłami, a grupy ludzi sobie
wtedy właśnie grzecznie stały nieniepokojone przez policjantów. Po odjeżdzie
policji znów głośno. Po jakimś czasie pojawiły się dwa radiowozy, pojeżdziły
po trawnikach, poświeciły światłami po "grzecznych" osobnikach i odjechały.
Impreza zakończyła się ok. 3 w nocy i wtedy, kiedy balujący zmęczyli się i
uznali, że należy ją zakończyć.
TO JEST KOLEJNA I JEDNA Z WIELU GŁOŚNYCH NOCY.
Na placu zabaw dla dzieci pozostały tylko puste butelki i dużo rozbitego
szkła. Zaopatrzenie w alkohol jest blisko - nowo otwarty sklep nocny - dar
władz miasta dla mieszkańców, bo te władze dały zezwolenie.
Czy policja tak powinna interweniować, czy nie powinna to towarzystwo zabrać
ze sobą ?
Z takim podejściem policji to dalej będą rządzić chuligani, a my mieszkańcy
bloków będziemy chodzić do pracy zmęczeni i nie wyspani, aby zarobić na
zasiłki dla bezrobotnych, zasiłki dla biednych, dopłaty do mieszkań, no i na
renty dla rodzin tych co w nocy nie dają nam spać.
Może tym problemem poważniej zajmie się policja oraz władze miasta i
odpowiednia i dobrze opłacana komisja Rady Miejskiej zajmująca się tymi
problemami.