marcin_apanowicz
19.10.06, 17:29
Właśnie wracam, wściekły, z WSH, gdzie zapewne ważni ludzie, kandydaci na
Prezydenta Radomia, debatują o ważnych sprawach.
Bardzo chciałem przyjrzeć się im wszystkim, jak przystało na świadomego
obywatela - wyrobić sobie swoje zdanie o ludziach, z których jeden ma być
najważniejszym urzędnikiem naszego miasta. Na parterze uprzejmi młodzi ludzie
zapraszali mnie na górę. I tu uprzejmości się skończyły. Przed dźwiami
kłębowisko ludzi, w drzwiach dwóch silnych, uśmiechniętych młodzieńców na
czarno... I koniec!!! Nie ma miejsc!!! Możesz sobie, człowiecze, stać, burzyć
się że też chcesz uczestniczyć - figa z makiem. Wśród tłumu hasła: "Kto miał
wejść to wszedł", "Wpuścili samych swoich" itp. Wyszedł jeszcze jeden, drzwi
zamknął i koniec demokracji, na sali ma być spokój...
Żadnego "przepraszam", "przykro nam" ani nawet "a poszli won, swołocz!"
"Gazeto Wyborcza", Ty nie pisz już o leniwych wyborcach, którym nie chce się
w wyborach uczestniczyć. Lekceważenie wyborców przez Bardzo Ważnych
Organizatorów, którym nie chce się zapewnić ludziom dostępu do (che! che!
che!) publicznej, samorządowej debaty jest przejawem pogardy dla ciemnego
tłumu. Ma przyjść do urn, wrzucić kartkę - i tyle.