Dodaj do ulubionych

Tajemnicza sprawa

IP: 82.139.48.* 31.10.06, 22:29
Odnaleziony cztery dni temu ( o sprawie pisaliśmy wczoraj) w zalewie w
Myczkowcach samochód mercedes sprinter odkrywa swoje tajemnice, po tym jak
ekipy płetwonurków, policjantów i strażaków wydobyły go z wody.

W kabinie natrafiono na szczątki człowieka, a w części ładunkowej zachował
się towar: pieluchy, odżywki i szampony, które przewoził 10 lat temu.

W listopadzie 1996 roku jedna z warszawskich firm prowadząca hurtownię
środków chemicznych

zgłosiła policji utratę mercedesa sprintera załadowanego drogimi środkami
kosmetycznymi znanych firm. Auto wyjechało z firmy 6 listopada 1996 roku. Za
kierownicą samochodu oznaczonego nr 11 siedział wówczas 25-letni pracownik,
mieszkaniec Radomia. Dwa dni później jego matka zgłosiła policji zaginięcie
syna.

Czy teraz po 10 latach odnaleziony mercedes w wodach zalewu w Myczkowcach
wyjaśni wszystkie tajemnice?

Zła droga?
Mieszkańcy Myczkowców, którzy od kilku dni z przejęciem obserwowali próby
podniesienia samochodu z dna zalewu, rozprawiają o okolicznościach, w jakich
doszło do wypadku. Wszyscy są zgodni, że bieszczadzkie drogi są pełne
niespodzianek, ostrych zakrętów, wielokrotnie droga przebiega nad urwiskiem,
tak jak tu w Myczkowcach, gdzie w zalewie płetwonurek odnalazł auto.

Chodziło o pieniądze?
- Może jechał za szybko i spadł ze skarpy - snują domysły. - Ale dlaczego
auto jest niepoobijane, skoro spadło do wody z kilkudziesięciu metrów?

Stanisław Kozicki (77 l.) mieszka tu od urodzenia, ma swoją teorię. Jego
zdaniem to porachunki mafijne, o których kiedyś głośno mówiono w tych
stronach. - Podobno jeden z mieszkańców okolicznej wioski pracował dla
bogatego "biznesmena" spod Warszawy i jak to w interesach bywa, pokłócili się
o pieniądze. Ale już dawno słuch o nim zaginął - dodaje.

Policja nie wypowiada sie w tej sprawie.

Obserwuj wątek
    • Gość: zecha Re: Tajemnicza sprawa IP: 82.139.48.* 31.10.06, 22:33
      Był 6 listopada 1996 roku. Młody radomianin wyjechał z jednej z warszawskich
      firm załadowanym mercedesem sprinterem. W piątek w zalewie w Bieszczadach
      znaleziono wrak samochodu, wczoraj wyciągnięto jego ciało.

      Dramatycznego odkrycia dokonał w ostatni piątek płetwonurek, który zajmował się
      konserwacją biegnącego na dnie zalewu przewodu światłowodowego. Penetrując dno
      około 15 metrów od brzegu na głębokości 10 metrów natknął się na tkwiącego w
      głębokim mule mercedesa sprintera. We wnętrzu pojazdu znajdowały się zwłoki
      człowieka.

      ZAGINIONY SYN
      - Ustaliliśmy już, że samochód jest własnością jednej z warszawskich firm,
      dystrybutora domowych środków chemicznych. W dniu 6 listopada 1996 roku
      załadowana furgonetka wyjechała z siedziby firmy. Kierował nią jej pracownik,
      wówczas 25-letni mieszkaniec Radomia. Dwa dni później właściciele zgłosili
      policji utratę mercedesa, potem matka kierowcy zawiadomiła o zaginięciu syna –
      powiedział nam Paweł Miedlar z biura prasowego podkarpackiej policji.

      JAK DOSZŁ DO TRAGEDII?
      W niedzielę podjęto pierwsze próby wydobycia samochodu, które jednak nie
      powiodły się. Udało się to wczoraj.

      - W samochodzie były ludzkie szczątki, zaś w części ładunkowej leżały
      przedmioty, którymi furgonetkę załadowano w listopadzie 1996 roku. Są to
      pieluchy, szampony i odżywki – stwierdził Paweł Miedlar.

      Na razie policja nie wie jeszcze, co było przyczyną śmierci radomianina i w
      jakich okolicznościach doszło do jego zaginięcia oraz zatopienia samochodu.
      Trwa śledztwo w tej sprawie.
    • zeliks Re: Tajemnicza sprawa 31.10.06, 23:15
      Tu są zdjęcia z wydobywania wraku

      www.podkarpacka.policja.gov.pl/97/97/art4483.html
      Można je powiększyć .
    • Gość: Teodor Re: Tajemnicza sprawa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.11.06, 16:44
      Zajbójstwo czy wypadek ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka