Dodaj do ulubionych

Ogrzewając odpadami trują siebie i innych

04.12.06, 07:29
Autor trochę przekręcił moją wypowiedź. Otóż nikt nie ma zamiaru zmuszać
właścicieli kamienic do podłączania budynków do sieci ciepłowniczej.
Problem jest jedynie w tym, że nie można dotrzeć z sieciami do tych, którzy
chcą podłączyć swoje obiekty, bowiem właściciele działek, które leżą na
możliwej trasie ciepłociągu, nie zgadzają się na przeprowadzenie rur przez
ich teren. Tu przydałyby się decyzje administracyjne.
Konkurencyjna cena ciepła sieciowego, a także bezpieczeństwo i komfort jego
użytkowania sprawiają, że coraz więcej właścicieli budynków zgłasza chęć
przyłączenia ich do miejskiej sieci ciepłowniczej. W wielu przypadkach na
drodze im stoją nieżyczliwi sąsiedzi.

Tomasz Styczyński
styczynski.w.interia.pl/

Obserwuj wątek
    • Gość: autor z Zamłynia Re: Ogrzewając odpadami trują siebie i innych IP: 193.111.145.* 04.12.06, 07:44
      Problem palenia śmieci w domach prywatnych dotyczy także mieszkańców ul.
      Kruczej na Zamłyniu. Codziennie wieczorem na tej ulicy jest kłebowisko
      gryzacego dymu z kominów prywatnych posesji. Smród, aż skręca.
      Może straż miejska się tym zainteresuje.
      • Gość: and Re: Ogrzewając odpadami trują siebie i innych IP: *.gprsbal.plusgsm.pl 04.12.06, 08:12
        Poza bezpośrednim powodem związanym z cenami opału widzę inny związany z
        wprowadzeniem opłat za segregowane śmieci. Czy nie można wzorem innych gmin
        odbierać takich odpadów nieodpłatnie? Tu przydałby sie komentarz firm z tej
        branży, czy jest nadal możliwe bezpłatne ich pozyskiwanie, czy jedynie regulamin
        śmieciowy burzy dotychczasowy porządek.
        • Gość: i Re: Ogrzewając odpadami trują siebie i innych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.12.06, 08:51
          Zgadza się. Mieszkam w dzielnicy domów jednorodzinnych i dobrze wiem, że problem spalania odpadów w prywatnych piecach nie jest podyktowany tylko wysoką ceną opału. Jeśli miasto tak dba o środowisko, to musi przy rozwiązaniu tego problemu wziąć pod uwagę sprawę o której pisze and. Ludzie w tym mieście po prostu na wszystkim oszczędzają (niestety też kosztem środowiska). I nie jest to spowodowane jedynie złą wolą czy brakiem edukacji.
    • Gość: Ametyst Ogrzewając odpadami trują siebie i innych IP: 82.139.50.* 04.12.06, 08:49
      To jest bardzo poważny problem..Ludzie nie mają wiedzy odpowiedniej na temat
      ochrony środowiska i swojego zdrowia, nie wiedzą jaką krzywdę wyrządzają sobie
      i innym, pomijając fakt, że o innych w naszym środowisku się nie dba..Druga
      strona tej sprawy to fakt, że ludzie naprawdę nie mają pieniędzy na zakup
      odpowiedniego opału ( oczywiście tylko na statystyki jak się patrzy to się
      człowiek zastanawia skąd one takie niedokładne!!!!). Dużo nam brakuje do Unii i
      do norm, przynajmniej normalnych...
    • Gość: Yoda Re: Ogrzewając odpadami trują siebie i innych IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.12.06, 09:43
      To jest jeden z "wielkich nieobecnych" problemów kampanii wyborczej. Wiele się
      tu bredzi o tramwajach i lotnisku, a zapomina się o notorycznym truciu
      dioksynami połowy miasta. Może ktoś pomyślałby w końcu o tym, jak się to
      przekłada na zachorowalność mieszkańców na raka? Kto ma płacić za leczenie,
      skoro właściciele posesji sami gotują sobie (i innym) ten los i mają jeszcze
      czelność tłumaczyć się brakiem pieniędzy z miasta na modernizacje ich własnej
      infrastruktury? Niedługo nikt, kto ma jakiś wybór, odrobinę świadomości i
      troski o los swoich dzieci, -nie będzie chciał tu mieszkać.
      Próba rozwiązania tego problemu musi rodzić konflikty i dlatego żadna władza
      nie miała dotąd odwagi i umiejętności by zająć się tym, co do niej należy. Pani
      Krugły też najwidoczniej nie ma większego pojęcia o możliwych kierunkach
      polityki miejskiej, które mogłyby sprzyjać jego rozwiązaniu, skoro jedyne
      wyjście widzi w "edukacji ekologicznej". Miasto może ustanowić przepisy
      dotyczące gospodarki odpadami i np. skontrolować obecność zbiorników na śmiecie
      zgodną z nowym regulaminem, ale nie może nic poradzić na codziennie ponawiane
      próby otrucia? -Bzdura. Jest wiele rzeczy które można zrobić. Od zniesienia
      opłat za odbiór segregowanych śmieci poczynając. Jakim cudem ochrona środowiska
      zgodziła się na tak kretyńskie rozwiązania, jakie mamy w naszym regulaminie? A
      co z ustaleniami dotyczącymi zasilania w energię cieplną w decyzjach
      administracyjnych i planach miejscowych? -Też nie da się nic nakazać i
      wyegzekwować za ich pomocą? A kierunki rozwoju zbiorowych systemów? Czy Radpec
      po wiek wieków ma cieszyć się monopolem na zasilanie blokowisk, który pozwala
      mu nic już więcej nie robić? Czy nie można budować systemów lokalnych, a na
      indywidualne kotłownie zezwalać wyłącznie w przypadku zastosowania
      ekologicznych rozwiązań?
      Edukacja: Tak -ale po to, by ludzie zrozumieli dlaczego mają się zgodzić na to,
      co musi być zrobione. Choćby na przeprowadzenie infrastruktury na działkę
      sąsiada, co winno być psim obowiązkiem każdego, kto stoi na jej drodze -i nie
      powinno być co do tego żadnej dyskusji.
      • fnx1 Re: Ogrzewając odpadami trują siebie i innych 04.12.06, 10:37
        Wiesz co Yoda?
        Twoja wypowiedź ogólnie jest OK. Z większością argumentów jestem w stanie się
        zgodzić.
        Ale za "psi obowiązek" to Ty możesz mnie w d..ę pocałować. W żadnym kodeksie
        prawnym ani tym bardziej Konstytucji nie znajduję tego terminu. Zdaje mi się,
        że Ty chyba zwierzątek nie lubisz???
        • Gość: Yoda Re: Ogrzewając odpadami trują siebie i innych IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.12.06, 11:01
          Mój stosunek do zwierząt nie ma tu nic do rzeczy, bo nie zamierzam się z tobą
          spoufalać, choć tak chętnie i bez żadnych zabiegów z mojej strony oddajesz mi
          d...ę do dyspozycji. A jeśli masz wątpliwości co do warunków, pod którymi
          uzyskuje się prawo do zagospodarowania własnej nieruchomości - to zapoznaj się
          z odpowiednią dziedzina prawa materialnego, a nie z Konstytucją, dyletancie.
          • fnx1 Re: Ogrzewając odpadami trują siebie i innych 04.12.06, 13:42
            "A jeśli masz wątpliwości co do warunków, pod którymi
            > uzyskuje się prawo do zagospodarowania własnej nieruchomości - to zapoznaj
            się
            > z odpowiednią dziedzina prawa materialnego, a nie z Konstytucją, dyletancie."
            Aaaa... to pewnie tam wyczytałeś o "psim obowiązku". No to wybacz faktycznie
            nie czytałem. Ale mam to w równym poważaniu jak Twoje chamskie
            wypowiedzi. "Odejdź stary mężczyzno..."
            • Gość: Yoda Re: Ogrzewając odpadami trują siebie i innych IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.12.06, 14:34
              Znalazł się książę smaku i elegancji -od całowania w d...ę. Zastanów się co
              piszesz i do kogo, zanim następnym razem wklepiesz swoje mądrości w publiczne
              forum, bo może cię spotkać odpowiedź dostosowana do twojego poziomu. -Miej
              wtedy pretensje do siebie w pierwszej kolejności.
              A co do warunków inwestowania w obowiązującym prawie: o obowiązkach jest tam
              całkiem wystarczająco. O infrastrukturze dla terenów przyległych też jest.
              Tylko że tobie nie ma sensu tego tłumaczyć -jesteś typowym forumowym pyskaczem,
              bez odrobiny kompetencji w jakimkolwiek temacie, któremu to jednak nie
              przeszkadza w wypowiadaniu się w sprawach, o których nie ma bladego pojęcia.
              Jest tu was cała masa -taka radomska specyfika...
              • fnx1 Re: Ogrzewając odpadami trują siebie i innych 04.12.06, 15:33
                Widzisz jarząbie... gdybyś przeczytał moją pierwszą wypowiedź uważnie a nie
                przez pryzmat d..y to może byś zauważył, że zgodziłem się z Twoimi
                wypowiedziami z wyjątkiem chamskiej wypowiedzi o "psich obowiązkach"
                właścicieli działek. Ale jak widzę słoma z buciorów zasłania Ci oczy i widzisz
                tylko to co chcesz widzieć. Jesteś typowym "fachowcem", któremu jego wiedza i
                fachowość przeszkadza w posiadaniu odrobiny kultury. No ale w końcu internet
                wszystko zniesie. Również Twoje chamskie fachowe wypowiedzi. I wracaj już do
                swojego bloku... do mieszkanka... bo gdybyś mieszkał we własnym domu to nie
                pisałbyś o "psim obowiązku" przeprowadzenia przez swój teren linii
                energetycznych, autostrad i przyłączy (różnych). I kij ci w oko.
      • Gość: l i l a b a j Re: Yoda & fnx1 IP: *.server.ntli.net 05.12.06, 06:27
        Yoduś, myślę, że troszkę za ostro pojechałeś z tym "psim obowiązkiem"... jakoś
        szczególnie lubisz te zwierzątka czy jak :p? Kwestia pomocy sąsiedzkiej od
        zawsze była bardzo kluczowym zagadnieniem, ale w tym przypadku uważam, że
        więcej zdziała się uprzejmym i taktownym lecz zdecydowanym zarazem
        tłumaczeniem, czego nie można Ci odmówić co do wcześniejszych Twoich
        argumentacji. Wierzę, że nie chciałeś by tak to zabrzmiało i rozumiem, że gdy
        ma się do czynienia z taką władzą jaka niestety zarządza, człowiekowi ciśnienie
        podnosi się szybciej niż zwykle... Ot i cała i przyczyna sporu. Podajcie więc
        sobie Panowie prawice na zgodę, bo lubię Was obu i nie chciałabym, byście
        tracili czas na niepotrzebne kłótnie.
        Pozdrowienia dla obu, łi low ju wery macz. xxx

        • Gość: Yoda Re: Yoda & fnx1 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.12.06, 09:50
          Taka ma uroda, że czasem ostro jadę, ale nie było to skierowane do kogokolwiek
          osobiście, poza wymienioną p. Krugły. Jeśli fnyxpierwszy poczuł się dotknięty z
          jemu tylko znanego powodu -nic nie poradzę -niezbadane są meandry "myślenia"
          półgłówków i ja nie zamierzam nimi podążać. Poza tym, cieszę się z komfortu
          podawania ręki wyłącznie tym osobom, które szanuję -a on na to nie zapracował.
          Tracić czasu na dyskusje z nim nie zamierzam -za bardzo by mu to pochlebiało.
          Pzdrwm:)
          • fnx1 Do Lilabaj... 05.12.06, 14:17
            Masz rację. Zresztą napisałem pościk rano ale... jakoś nie wyszedł na forum. I
            chyba nie żałuję - bo był spokojny, a po ostatniej wypowiedzi Yoda okazuje się
            zadufanym (wg jego słów) półgłówkiem. Nie potrafi czytać ze zrozumieniem. Nie
            potrafi się wczuć w to co ktoś inny ma na myśli. Wyłącznie jego argumenty i
            niestosowne wypowiedzi są istotne i na miejscu. Dlatego cofam moje wcześniejsze
            uwagi o racjonalności jego argumentów. Są to argumenty typowego biurwokraty dla
            którego własność prywatna to tylko puste słowa. A prywatni właściciele to
            przeszkoda w jego karierze. Dyskusja z nim to strata czasu...i raczej nikomu
            nie pochlebia. O! Właśnie mi się przypomniał podobny gostek - wcześniej ktoś
            pisał - dziadek, który nabluzgał komuś w odpowiedzi na zwróconą uwagę o
            zatruwaniu środowiska...
            • usjwo Re: Do Lilabaj... 05.12.06, 15:03
              Pomieszałeś trochę dwa przykłady.
              1. Dziadek który spala śmieci - złamane prawo,
              2. Rozkopać czyjąś własnść - psi obowiązek.
              Niestety "psim obowiązkiem" jest dogadać się z właścicielem diałki.

              PS. Ja tez miałem problemy z sąsiadami którzy nie pozwalali mi przekopać ich
              działki, ale takie ich prawo. Kosztuje to więcej, fakt, ale zawsze jest ta
              granica co się bardziej opłaca.

              Pozdrawiam Yode i Fnx'a1
              • Gość: Yoda Re: Do Lilabaj... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.12.06, 15:21
                Sprawa do wyegzekwowania. Jakiekolwiek zainwestowanie jest dopuszczalne pod
                warunkiem zapewnienia dostępu do infrastruktury dla działek przyległych - tak
                mówi prawo. Oczywiście każdy może próbować zrobić sąsiadowi na złość,
                niezależnie od tego, czy puszczenie ciepłociągu koliduje z jego obiektami, czy
                też nie -bo mu się wydaje, że jego wieczną i nietykalną własnością jest Niebo
                nad jego działką i Piekło pod nią. Wiadomo: po okresie komunizmu i braku
                poszanowania prawa własności mamy okres odreagowania, charakteryzujący się
                kretyńskim pojmowaniem istoty tego prawa. Fnyxpierwszy jest tego (nie)chlubnym
                przykładem.
                • usjwo Re: Do Lilabaj... 05.12.06, 15:48
                  To piekło pod działką to tak nie bardzo, chyba to jest 1m moze 2m. Jedni mówią
                  że prawo własności jest święte, inni że w imię wyższych wartość itp. A prawda
                  jak zwykle leży po środku. Jeżeli ktoś mi przkopie działkę i nic nie zniszczy,
                  a jak zniszczy to niech zapłaci (oczywiście realne pieniądze, a nie sumy z
                  kosmosu) to wszystko jest ok. Gorzej jak zaczyna się mówić, że w imię wyższych
                  celów musimy to zrobić...
                • fnx1 Re: Do Lilabaj... 05.12.06, 16:23
                  > poszanowania prawa własności mamy okres odreagowania, charakteryzujący się
                  > kretyńskim pojmowaniem istoty tego prawa. Fnyxpierwszy jest tego (nie)chlubnym
                  > przykładem.
                  A Yoda tak zaciekle, że tak powiem po trupach dąży do udowodnienia swojej racji
                  - czyli do prawa używania powiedzenia - "ja chcę a Twoim PSIM OBOWIĄZKIEM jest
                  mi to umożliwić...". Wcale nie jestem wyznawcą nienaruszalności własności
                  prywatnej. Ale jestem absolutnym przeciwnikiem chamstwa i prób wyciągania od
                  ludzi tego co Tobie się od nich nie należy.
                  Jeżeli istnieje WYŻSZA konieczność - to istnieje możliwość wydania decyzji
                  administracyjnej i nie ma przeproś. Niby dlaczego ktoś kto przez lata pielęgnuje
                  swój teren, kładzie wyszukaną kostkę, projektuje skalniaczki, sadzi tuje itp
                  itd... ma rujnować to co przez lata doprowadzał do jakiego takiego stanu? Bo
                  sąsiad sobie wymyślił... no nie wiem co... Basen? I potrzebuje dodatkowe ujęcie
                  wody?
                  Tak naprawdę to cały temat mnie tu nie bardzo interesuje. Napisałem cokolwiek
                  tylko dlatego, że Yoda użył wg mnie chamskiego i pogardliwego określenia "psi
                  obowiązek" w stosunku do właścicieli prywatnej własności. I tyle. I na tym
                  kończę. A! Yoda! Masz bardzo wygórowane pojęcie o sobie i o chęci ludzi do
                  dyskutowania z Tobą, że nie wspomnę o ściskaniu Twojej ręki.
                  Ale jeżeli temat będzie tego wart niezależnie od mojego zdania o Tobie będę się
                  wypowiadał zgodnie z moimi przekonaniami. I jeśli wg mnie będziesz miał rację -
                  to Ci to przyznam.
              • fnx1 Re: Do Lilabaj... 05.12.06, 16:33
                > Pomieszałeś trochę dwa przykłady.
                > 1. Dziadek który spala śmieci - złamane prawo,
                > 2. Rozkopać czyjąś własnść - psi obowiązek.
                > Niestety "psim obowiązkiem" jest dogadać się z właścicielem diałki.
                Nie były to przykłady dosłowne a raczej chodziło mi o zachowanie - reakcja na
                zwróconą uwagę.
                No a poza tym dziadek nie popełniał przestępstwa - w końcu ma prawo ogrzewać
                mieszkanie - a czym tego przecież nie wiesz!
                No ale widać, że masz doświadczenie w tych sprawach - i z Twoją opinią zgadzam
                się w 100%
            • Gość: l i l a b a j Re: IP: *.server.ntli.net 05.12.06, 22:25
              Cofnij coś raz jeszcze fnx1, tym razem swoje uwagi o irracjonalności tych
              wcześniejszych argumentów Yody...
          • Gość: l i l a b a j Re: IP: *.server.ntli.net 05.12.06, 21:32
            No teraz to żeś Yoda dolał oliwy do ognia... A miałam nadzieję, że jak wrócę z
            pracy to se we trójkę pogramy w forumowego krykieta, np. A tu co? Panowie
            piłeczkę sobie owszem nawzajem odbijają, ale bynajmniej w dobrych, pokojowych
            zamiarach.
            Niech wam będzie, pobawię się w detektyw Rutkowską. W warunkach
            nienadzwyczajnych, do zbadania tej sprawy powołałabym niesejmową komisję
            śledczą w składzie własnym, ale że zależy mi na oszczędności czasu (a co za tym
            idzie pieniędzy) forumowiczów, westchnę wspominając swego mistrza Sherlocka
            Holmes'a i rozpocznę tym, że...

            "Zaczęło" się od przytoczonego w artykule zdania Pani Krugły :
            "Zdaniem Krugły jedynym rozwiązaniem jest edukowanie społeczeństwa. - Trzeba do
            skutku uświadamiać ludzi, że przy paleniu odpadów wydzielają się dioksyny,
            które są rakotwórcze. Że wrzucając do pieca śmieci, oszczędzają pozornie, bo co
            prawda zostają z pieniędzmi, ale tracą zdrowie - podkreśla dyrektorka wydziału
            ochrony środowiska. "
            Brawa dla Pani Krugły, hoorray! dla Yody, który stwierdził:
            "Edukacja: Tak -ale po to, by ludzie zrozumieli dlaczego mają się zgodzić na
            to, co musi być zrobione. "
            Tu stop!, bo musimy przesłuchać tę taśmę dokładniej... Nie rozumiem tego
            zadziornego "ale", zupełnie jak gdyby istniało alternatywne NIE dla propozycji
            Pani Krugły, ale :) może się mylę, zostawmy to. Rozumiem, że zrobione być musi
            to, że zostaje ograniczona w znacznym stopniu szkodliwa dla zdrowia emisja
            dioksyn, a ludzie muszą zoruzmieć, że te dioksyny naprawdę są szkodliwe dla
            zdrowia. Jeśli źle rozumuję, to racz Yodo mnie oświecić.

            Lecimy dalej, na ekranie powinien sie teraz pojawić czerwony znaczek, bo zrobi
            się gorąco...
            Yoda kontunuuje. Na mój zdrowy rozum chce, by ta edukacja P.Krugły sprawiła, by
            ludzie zrozumieli dlaczego "mają się zgodzić na przeprowadzenie infrastruktury
            na działkę sąsiada" (ale dlaczego od razu chodzi o działkę sąsiada Yodo?)"co
            winno być psim obowiązkiem każdego, kto stoi na jej drodze" - oczywiście chodzi
            o stanie na drodze do infrastruktury działek budowalnych:).
            Pytanie zasadnicze: kto lub co jest tym co stoi na tej drodze?
            - Pani Krugły? Wątpię...
            - fnx1, który wczuwając się w pierwsze odczucia posiadaczy wypielęgnowanych
            posiadłości działkowych staje w ich obronie? Wątpię, on sam przecież godzi się
            w końcu na siłę wyższą i jej ziemską formę prawno-administracyjną. A to
            przecież nie jest koniec świata, że komuś przekopią działkę i jeszcze zapłacą
            odszkodowanie (o ile tak postanowią ustawodawcy), jeśli zaistnieją przesłanki
            do wypłaty takiego odszkodowania, które pokryje ewentualne koszty związane z
            naprawą wyrządzonych szkód.
            - prawo administracyjne? BINGO! To jest psi obowiązek ustawodawców, by
            polepszać jakość życia ludzi i dbać o ich dobro.
            Pytanie tylko czy Yoda myśli tak samo? Czemu pisze potem "(...)ale nie było to
            skierowane do kogokolwiek osobiście, poza wymienioną p. Krugły"? I czemu w
            następstwie wyciąga swoją domowej roboty bazukę...? W innych okolicznościach
            ludzkość byłaby mu ogromnie wdzięczna (ja chyba dozgonnie) - gdyby działo tej
            bazuki skierował na ulicę Wiejską w Warszawie, zwłaszcza obierając za cel
            burdel Samoobrony z Renatą Beger - jej burdelmamą o ku.wikowych oczach - na
            czele...

            ..."i nie powinno być co do tego żadnej dyskusji"...


            • Gość: l i l a b a j Hm, nie wiem co mnie napadło... IP: *.server.ntli.net 06.12.06, 06:56
              "ale dlaczego od razu chodzi o działkę sąsiada" - głupie pytanie
              • fnx1 Re: Hm, nie wiem co mnie napadło... 06.12.06, 08:08
                Lila... Fajna analiza. Tylko chyba na koniec Cię poniosło... może to być
                traktowane jako podjudzanie(?) do różnych chmmm... nierozważnych czynności...
                Skończmy już może - bo ten wątek nie zejdzie z czołówki forum... A szczerze
                mówiąc też mi się ciężko czasami tym smrodem oddycha. Ale! Przy takim
                ociepleniu jak w tej chwili - ja osobiście włączam ogrzewanie 2-3 razy w
                tygodniu. Podłączanie więc się do sieci ciepłowniczej i ponoszenie w tym celu
                jakichkolwiek kosztów jest wg mnie ekonomicznie nieuzasadnione. Ale dosyć o
                tym.
            • Gość: Yoda Re: IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.12.06, 08:49
              >Nie rozumiem tego zadziornego "ale", zupełnie jak gdyby istniało alternatywne
              NIE dla propozycji Pani Krugły,

              -"Ale" nie oznacza alternatywy, tylko zastrzeżenie. Nie chodzi o to, czy
              edukować, tylko czy na edukacji poprzestawać, bo jest NIBY jedynym środkiem
              zaradczym w przedmiotowej sprawie. Oczywiście nie jest -czego starałem się
              dowieść podając przykłady możliwych działań administracyjnych i gospodarczych.
              Wszystkie one wchodzą w zakres polityki miejskiej i nowe ustawodawstwo nie jest
              potrzebne do ich wdrożenia.

              >Rozumiem, że zrobione być musi to, że zostaje ograniczona w znacznym stopniu
              szkodliwa dla zdrowia emisja
              > dioksyn, a ludzie muszą zoruzmieć, że te dioksyny naprawdę są szkodliwe dla
              > zdrowia.

              -Właściwie, to oczekiwałbym znacznie więcej: że ludzie zrozumieją, że są
              częścią społeczeństwa od którego dostają przywilej zagospodarowania działki w
              sposób zgodny z ich interesem, ale w granicach określonych poszanowaniem
              interesu innych i nienaruszalnością ich zdrowia i życia. Nie ma "Świętego Prawa
              Własności" -jest efektem umowy społecznej, na którą się godzimy lub nie. Jeśli
              nie -powinna zadziałać administracja i doprowadzić stan rzeczy do porządku.
              Jeśli ktoś nie uznaje norm i sam wyłącza się ze wspólnoty ludzi rozumnie
              współdziałających ze sobą -winien być przymuszony do podporządkowania. Psia
              tresura należy sie tym, którzy tego nie rozumieją. W końcu nie mówimy tu o
              dzieciach, którym trzeba pobłażać w głupocie. Głupotą jest trucie sąsiadów w
              nieświadomości, ale trucie dlatego, że mi się tak bardziej opłaca a niemrawa
              administracja nie jest w stanie albo nie zamierza temu przeciwdziałać -to
              zwykły bandytyzm, w stosunku do którego nie zamierzam przebierać w słowach. Nie
              zamierzam też za nie przepraszać -wystarczy, że nikomu nie będę życzył by jego
              bliscy umierali na raka w jego obecności, w męczarniach, o których nie ma
              pojęcia nikt, kto nie był ich świadkiem.

              >Pytanie zasadnicze: kto lub co jest tym co stoi na tej drodze

              -Na drodze stoi zwykle pieniactwo "posiadaczy ziemskich", dla których sprawą
              honoru jest bronić zębami i pazurami "Świętej Własności" - dokładnie tak, jak
              czynią to dzikie zwierzęta w stosunku do przedstawicieli własnego gatunku, gdy
              bronią rewiru uprzednio oznaczonego własnym moczem. Pytam: o ile wyżej, w
              stosunku do nich, na drabinie ewolucji stoi nigeryjski tribesman, który
              mówi: "traktuję naszą ziemię jak własność wielkiej rodziny, z której wielu
              pomarło, niewielu żyje, a niezliczone rzesze jeszcze się nie narodziły"? On nie
              zna "Świętego Prawa Własności" w takiej postaci, jak fnyxpierwszy. Co
              ciekawsze, nie znają go mieszkańcy krajów bardziej cywilizowanych, jak np.
              Szwecja, gdzie prawo do zagospodarowania działki jest przywilejem, a nie czymś,
              co można dopiero ograniczyć, jeśli komuś przeszkadza. Mało tego, tam prawem
              zwyczajowym jest nie grodzenie własności przyległych do terenów otwartych, by
              wszyscy mogli swobodnie z nich korzystać. Bo żyjemy we wspólnym Świecie, do
              którego wszyscy mamy równe prawo.

              >To jest psi obowiązek ustawodawców, by
              > polepszać jakość życia ludzi i dbać o ich dobro.

              -Nie! -to jest obowiązek nas wszystkich. Nie będzie to psi obowiązek tylko
              wtedy, gdy sami, dobrowolnie i świadomie zaczniemy go realizować. Administracja
              powinna tylko wykonywać to, co jest naszą wolą, w zgodzie z interesem wspólnym.
              Jeśli będzie miała nas wyręczać i to wbrew naszej woli -nie będziemy różnić się
              od bydła, co czasem wierzga przeciw swoim pasterzom.
              Pzdrwm.
              • fnx1 Re: 06.12.06, 11:46
                "On nie zna "Świętego Prawa Własności" w takiej postaci, jak fnyxpierwszy."
                Yogi... nie powołuj się na coś co nie ma i nie miało miejsca. Pisałem wyłącznie
                ze względu na chamskie określenie "psi obowiązek". Ale jak widzę nie rozumiesz
                tego i nie ma szans na zrozumienie w przyszłości. PLONK.
                • Gość: Yoda Re: IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.12.06, 12:33
                  >>Yogi... nie powołuj się na coś co nie ma i nie miało miejsca

                  A niby na co się powołałaś pisząc:
                  >>Niby dlaczego ktoś kto przez lata pielęgnuje
                  swój teren, kładzie wyszukaną kostkę, projektuje skalniaczki, sadzi tuje itp
                  itd... ma rujnować to co przez lata doprowadzał do jakiego takiego stanu? Bo
                  sąsiad sobie wymyślił... no nie wiem co... Basen? I potrzebuje dodatkowe ujęcie
                  wody?<<

                  -Kto tu pisał o basenie? Ja? W którym miejscu? Bredzisz bez sensu i wciskasz mi
                  w brzuch argumenty, które jesteś w stanie zbić, bo chyba nie rozumiesz nawet
                  własnych wypocin, a próbujesz recenzować moje wpisy. Tuje i skalniaczki oraz
                  oszczędności na paliwie ważniejsze od życia i zdrowia własnego i sąsiadów (bo o
                  tym mowa w tym wątku, ekspercie od czytania ze zrozumieniem za 5gr) -czy można
                  jeszcze z tym dyskutować?

                  >>Pisałem wyłącznie
                  ze względu na chamskie określenie "psi obowiązek".

                  -A kim ty jesteś, żeby osądzać co jest chamskie, a co nie? Twoje subiektywne
                  odczucia nie są tu żadną miarą. "Psi obowiązek", to powszechnie stosowany
                  związek frazeologiczny, którego użyłem całkiem bezosobowo. Jeśli z powodu
                  własnych doświadczeń odnosisz go do siebie -nie moja sprawa. Ja nie wiem czy
                  palisz śmieciami i czy zabraniasz sąsiadom budowy na swojej działce
                  infrastruktury, która pozwoli na uniknięcie trucia ludzi. Ale jeśli stajesz po
                  stronie tych, którzy tak robią –to mam dla ciebie pogardę i o wiele gorsze
                  określenia.

                  >Tak naprawdę to cały temat mnie tu nie bardzo interesuje.

                  I właśnie dlatego ci dokopuję: nie masz nic do powiedzenia w temacie, ale
                  każesz się całować w dupę, bo to twoim zdaniem, elegancka i stosowna metoda
                  walki z chamstwem, które sam osądzasz.
                  A gdy dostaniesz stosowną odpowiedź -zachowujesz się jak rozhisteryzowana
                  ciota, która nie odróżnia merytorycznego sedna sprawy od osobistej urazy.
                  Rozumiem, gdy kobiety się tak zachowują. Ale w przypadku faceta nie wzbudza to
                  we mnie nawet politowania, a raczej chęć ponownego dokopania w sam środek
                  upośledzonego ego.
              • Gość: l i l a b a j Re: IP: *.server.ntli.net 06.12.06, 21:20
                Yoda, nie porównuj Polski do Szwecji bo to są dwa różne kraje, zajmujące
                niekiedy diametralnie odległe od siebie miejsca w rankingach... A jeśli chcesz
                już porównać, to licz się z tym, że pewnych zachowań i odruchów społecznych
                Polaków nie wykorzenisz w ciągu doby.Popatrzeć na inny kraj, jego kulturę czy
                stopień zaawansowania w rozwiązywaniu problemów można zawsze. Ale nie
                mieszałabym i kopiowała wszystko jak leci bezkrytycznie. I nawet tam, gdzie
                można czegoś się nauczyć (coś włączyć do polskiego ustawodawstwa), Ty sam nie
                będziesz w stanie nic wskórać swoją iście obywatelską postawą... To ci, którzy
                decydują o tym, czy dana ustawa wejdzie w życie mają psi obowiązek kierować się
                dobrem ogółu, patrząc na zagadnienie z wielu perspektyw, własne ambicje i
                urojenia zostawiając daleko za sobą. Dobry przykład - jako obiektywny i
                sprawiedliwy nakaz spełniający oczekiwania wszystkich zainteresowanych -
                powinien iść z góry, bo jeśli tak się nie stanie, miną lata i wieki nim wszyscy
                ludzie dojdą do porozumienia i ustalą, kto pokryje ewentualne szkody lub
                zniszczenia spowodowane "zwykłą sąsiedzką pomocą".
                Inną kwestią jest, czy ustawodawcy myślą o wszystkich czy tylko pobieżnie,
                bo są zajęci robieniem kariery politycznej i liczeniem własnych osiągnięć
                bankowych.

                A tak w ogóle to czy zawsze jest tak, że czyjejś działki nie można jakoś ominąć
                by dociągnąć rurę do zainteresowanego klienta firmy dostawczej?
                Jeśli prosisz Polaka z trawą dookoła jego domu o możliwość przeciągnięcia rury
                przez jego posesję, a ten uparcie odmawia udzielenia pomocy można przypuszczać,
                że masz do czynienia z zadufanym w sobie snobem i samolubem.
                Jeśli prosisz o to samo właściciela posesji, którą pokrywa misternie ułożona
                kostka brukowa, ten ma prawo odmówić lub żądać odszkodowania...
                Lecz nieważne gdzie byś Yoda prosił o jakąkolwiek pomoc, Twoje przeświadczenie,
                że ta pomoc Ci się należy i to, że prosisz o nią w sposób mało taktowny
                oznacza, że głodnym, agresywnym zwierzęciem, które usiłuje podporządkować sobie
                resztę stada, jesteś Ty. To nas odróżnia od zwierząt - kultura nieformalnych
                negocjacji. Jedni mają do niej zdolności, ew. odrobinę wyobraźni, lub nie.

                Plemienne formułki mają przeważnie znaczenie symboliczne, nie zapominaj o tym.
                • Gość: l i l a b a j No to sobie poczytajcie o Szwecji... IP: *.server.ntli.net 07.12.06, 00:26
                  www.miasta.gazeta.pl/olsztyn/1,48726,3765573.html
                  Ja się szczerze i autentycznie (choć nad smutnym rozwiązaniem) roześmiałam z
                  tego tekstu o powodzie wycinki drzew na Mazurach...
                  • Gość: Yoda Re: No to sobie poczytajcie o Szwecji... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.12.06, 09:12
                    Sorki, ale link nie działa. A w Szwecji byłem, widziałem i słyszałem od
                    przedstawicieli szwedzkich samorządów o tamtejszych zasadach współżycia
                    społecznego -nie muszę czytać o tym opinii polskich dziennikarzy.
                    Uwierz mi lila: -ja wiem o czym piszę.
                    Pzdrwm:)
                    • Gość: l i l a b a j Re: No to sobie poczytajcie o Szwecji... IP: *.leed.cable.ntl.com 07.12.06, 11:30
                      Nie wiem czemu nie działa. Jeśli nadal jesteś zainteresowany, wejdź na
                      olsztyńskie forum gazety i tam powinien być odświeżony ten artykuł.
                      Ten artykuł nie pisał polski dziennkikarz. Ten artykuł napisał Polak-emigrant
                      od kilku lat przebywający w Szwecji, rokrocznie przybywający, na urlop zapewne,
                      do Polski... Dobrze mu wychodzi pisanie.
                      Nawet zdjęcie on zamieścił...
                      • Gość: Yoda Re: No to sobie poczytajcie o Szwecji... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.12.06, 12:09
                        Już przeczytałem. Na temat ochrony krajobrazu można by długo i namiętnie - ale
                        to inna działka. Jest tu o tym osobny wątek: o planowanym parku krajobrazowym w
                        dolinie Pilicy.
                        Pzdrwm
                • Gość: Yoda Re: IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.12.06, 09:04
                  >>To ci, którzy
                  decydują o tym, czy dana ustawa wejdzie w życie mają psi obowiązek kierować się
                  dobrem ogółu, patrząc na zagadnienie z wielu perspektyw, własne ambicje i
                  urojenia zostawiając daleko za sobą.

                  -Niestety demokracja, poza pozytywami, ma także kilka negatywów. Jednym z nich
                  jest to, że władza wybierana jest przez wyborców i skutkiem tego odzwierciedla
                  ich poglądy, wartości i interesy. W żadnym społeczeństwie nie ma jedności pod
                  tym względem i dlatego interes większości jest na wierzchu. I jest to w ogólnym
                  zarysie sprawiedliwe, jednak w praktyce nie zawsze dobrze działa. Zwłaszcza gdy
                  społeczeństwo nie jest w stanie uzgodnić zasad artykułowania interesu
                  wspólnego, a ogranicza się tylko do zabezpieczania interesów partykularnych.
                  Władza to ludzie tacy sami jak my. Nie nabiorą cnót obywatelskich i boskiej
                  wszechwiedzy o dobru publicznym tylko dlatego, że ich wybierzemy by mami
                  rządzili i pozwolimy żyć z naszych podatków. Sami musimy się zmienić, by mieć
                  spośród kogo wybierać.

                  >>A tak w ogóle to czy zawsze jest tak, że czyjejś działki nie można jakoś
                  ominąć by dociągnąć rurę do zainteresowanego klienta firmy dostawczej?

                  Nie jest tak zawsze. Jest tak stosunkowo często, a to w wyniku istnienia złego
                  systemu planowania, który nie jest w stanie zabezpieczyć odpowiedniej struktury
                  użytkowania gruntów. Ale przecież w demokracji o którą walczylim -planowanie
                  przestrzenne zostało uznane za przeżytek komunizmu i główną barierę rozwoju
                  inicjatywy prywatnej. Zapisy poszczególnych aktów prawnych także sprawy nie
                  ułatwiają. Np. prawo o drogach publicznych zawiera zakaz realizacji
                  infrastruktury, nie związanej z funkcją drogi, w pasie drogowym poza terenami
                  zabudowanymi (wg odpowiedniej definicji, co nie znaczy, że nie ma na nich
                  budynków). W takiej sytuacji nie ma żadnej możliwości ominięcia działek
                  prywatnych.

                  >>Twoje przeświadczenie,że ta pomoc Ci się należy i to, że prosisz o nią w
                  sposób mało taktowny
                  > oznacza, że głodnym, agresywnym zwierzęciem, które usiłuje podporządkować
                  sobie
                  >
                  > resztę stada, jesteś Ty. To nas odróżnia od zwierząt - kultura nieformalnych
                  > negocjacji.

                  -Zgodziłbym się z tym, gdyby nie to, że ja tu z nikim nie negocjuję, ani nie
                  oczekuję pomocy. Wyrażam tylko swoje opinie. Ja mam wszystko czego mi trzeba,
                  jeśli chodzi o infrastrukturę -i nikogo nie truję. Nie wyciągam też łapy po
                  publiczne pieniądze na modernizację mojej kotłowni, przyłączenie do miejskiej
                  sieci ciepłowniczej itp. To mnie i moją rodzinę trują sąsiedzi. Czy to ma być
                  łaska z ich strony, jeśli przestaną? Czy to łaska ze strony bandyty, że na mnie
                  nie napadnie i czy jedynym środkiem do tego celu mają być taktowne z nim
                  negocjacje? Ja uważam, że mam prawo żądać egzekwowania mojego prawa do ochrony
                  życia i zdrowia przez właściwe organy. Bez względu na to, czy ktoś chce mnie
                  napaść, czy otruć.
                  Pzdrwm.
                  • Gość: l i l a b a j Re: IP: *.leed.cable.ntl.com 07.12.06, 12:46
                    "Sami musimy się zmienić, by mieć spośród kogo wybierać."

                    - Najpierw sami musimy zmienić to, by mieć z kim wybierać władzę. Albo to ja
                    nie dostrzegam geniuszu A.Leppera i jego świty, albo to jakiekowiek poparcie w
                    sondażach Samoobrony, np., to nieświadome zaaplikowanie reszcie społeczeństwa
                    odczuć równorzędnych z przyjęciem wadliwego corhydronu - człowiekowi sił
                    zaczyna brakować...
                    Na szczęście z pomocą biegnie "sumienie narodu" - prawdziwi Dziennikarze,
                    Psycholodzy Społeczni, Socjologowie, Artyści, Obywatele (nieprzypadkowo użyłam
                    wielkich liter, przypadkowa jest jedynie kolejność, równie dobrze mogłabym ich
                    wymienić w kol.alfabetycznej).

                    Nie wiem, nie wierzę, że nie można jakoś ominąć działki mało życzliwego lub
                    niezaradnego sąsiada.

                    Kultura nieformalnych negocjacji (kultura stosunków międzyludzkich, wszyscy
                    wiedzą na czym oparte są formalne negocjacje) a więc umiejętność współżycia w
                    społeczeństwie - umiejętnego załatwiania spraw administracyjnych, taktownego
                    postrzegania swoich potrzeb i równie taktownego egzekwowania pomocy ze strony
                    innych to umiejętność, którą warto pogłębiać i w sobie rozwijać.
                    Bandytyzm uliczny to wybryk natury, więc kulturę nieformalnych negocjacji
                    możemy sobie darować i nie cackać się z przestępcą...




                    • Gość: Yoda Re: IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.12.06, 08:45
                      Kultura nieformalnych negocjacji (kultura stosunków międzyludzkich, wszyscy
                      > wiedzą na czym oparte są formalne negocjacje) a więc umiejętność współżycia w
                      > społeczeństwie - umiejętnego załatwiania spraw administracyjnych, taktownego
                      > postrzegania swoich potrzeb i równie taktownego egzekwowania pomocy ze strony
                      > innych to umiejętność, którą warto pogłębiać i w sobie rozwijać.

                      -Lilka, ja naprawdę doceniam, że ujęłaś się za tym gamoniem fnyxem, (osobiście
                      nic do niego nie mam -przeciwnie: za wysiłek w nauczaniu mnie kultury metodami
                      jego własnego wynalazku -rewanżuję mu się z nawiązką. Powinien się chłop
                      cieszyć, ale jakoś nie docenia...) -zawsze mówiłem, że równa z Ciebie babeczka
                      i zupełnie mi nie przeszkadza, że przeciw mnie wystąpiłaś. Ale zważ może, kto
                      tu zaczął personalne wycieczki i zważ na różnicę pomiędzy wypowiadaniem
                      ogólnego poglądu o zasadach (psi obowiązek -to określenie sytuacji, w której
                      pozostają strony sporu), a najzupełniej personalnym zaleceniem całowania
                      konkretnej osoby przez inną konkretna osobę w d... tej pierwszej. Mam nadzieję,
                      że różnica nie wyda Ci się zbyt subtelna. Mnie osobiście nie dotyka brak
                      obiektywizmu w cudzych ocenach, ale wolałbym, żeby moi bliźni zaczęli
                      postrzegać rzeczy w większym oderwaniu od swoich emocji i rozdmuchanych
                      kompleksami ego. Wtedy łatwiej by było się porozumieć co do konkretnych rzeczy.
                      Osobiście wielokrotnie doświadczałem "kultury negocjacji" właścicieli działek i
                      dobrze poznałem ich motywy. W znacznej części przypadków nie ma mowy o żadnej
                      racjonalnej argumentacji. W stosunku do sąsiada: nie, bo nie, -ale mnie u
                      siebie wolno wszystko. Nie ma żadnych negocjacji -więc nie ma pola do
                      zastosowania jakichkolwiek zasad negocjacji, w tym kulturalnych zasad. Ci
                      ludzie często działają wbrew swojemu oczywistemu interesowi, a jedyny zysk jaki
                      osiągają, to nikczemna satysfakcja, że udało się zaszkodzić innym, zemścić się
                      za coś itp. Cóż, -każdego uszczęśliwia coś innego.

                      >>> Nie wiem, nie wierzę, że nie można jakoś ominąć działki mało życzliwego lub
                      > niezaradnego sąsiada.

                      -A czemuż Ty mi nie wierzysz, hę??? -Skłamałem kiedyś?
                      Pzdrwm:)
                      • Gość: l i l a b a j Re: IP: *.leed.cable.ntl.com 08.12.06, 17:21
                        Well, wystąpiłam niejako w obronie efeniksa i innych posiadaczy domków
                        wolnostojących ponieważ analogiczny schemat dotyka poniekąd mnie. Jak wszyscy
                        wiedzą, na wyspy przyjeżdżają też Polacy bez komunikatywnej znajomości
                        angielskiego. Nie wiem jednak czy wszyscy wiedzą, że zdecydowana większość tych
                        Polaków przyjeżdża też z wielkim przekonaniem, że na miejscu należy im się
                        bezwzględna pomoc z językiem albo pracą ze strony tych, którzy posługują się
                        nim bardzo dobrze.
                        Gdyby ich pociągnąć za języki okazałoby się, że uważają oni, iż to jest moim
                        lub moich rodaków z zaawansowanym angielskim obowiązkiem (psim obowiązkiem) by
                        pomagać im w szukaniu pracy lub na każdym kroku tłumaczyć wszystko.
                        Nie mówię, że wszyscy są tacy napastliwi i chamowaci. Rozumiem, że nie każdy z
                        nich miał w Polsce warunki czy zdolności do nauki angielskiego. Ale odrobina
                        pokory czy kultury nic nie kosztuje, a tak, ja mam ich w d... Niech sobie radzą
                        sami.
    • Gość: J Re: Ogrzewając odpadami trują siebie i innych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.12.06, 10:34
      Odkąd pamiętam to na Glinicach na ulicach Owocowej, Zapolskiej, Białej,
      Wschodniej, Konopnickiej większość starszych ludzi pali śmieci w piecach.
      Twierdzą, że tak wygodniej i że wcale nie zatruwa to powietrza. Kiedyś
      zwróciłem starszemu panu od którego z komina domu leciał gęsty śmierdzący dym
      by przestał palić to jeszcze mnie zbluzgał i stwierdził że to nie moja sprawa.
      Codziennie wieczorem czuć smród palonych szmat ale straż miejska nie
      interweniuje bo to nie ich sprawa jak stwierdził ich dyżurmy
      • Gość: Zdzislaw Dyrman Re: Ogrzewając odpadami trują siebie i innych IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.12.06, 14:11
        Regularnie jakies gryzace swinstwa pala mieszkancy starej czesci Halinowa, tj.
        ulicy Halinowskiej i okolic. A straz miejska nie interweniuje, albo przeyjezdza
        do 15.00, jak ludzie nie pala. I tak od wielu lat.
    • Gość: zbig Re: Ogrzewając odpadami trują siebie i innych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.12.06, 10:58
      Opłaty za wywóz śmieci w Radomiu znowu uległy drastycznej podwyżce.Poprzednia
      Rada Miasta uchwaliła takie przepisy, że skutek bedzie bardzo zły. Ludzie będą
      palić jeszcze większe ilości śmieci! W gminach ościennych opłaty za wywóz
      śmieci są symboliczne albo żadne (np. Zakrzew, Kozienice). No ale u nas musimy
      sfinansować budowę ekologicznych wysypisk dlatego opłaty wywozu śmieci będą
      rosły.
    • Gość: robal Re: Ogrzewając odpadami trują siebie i innych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.12.06, 12:23
      Palenie śmieci w piecach będzie trwało nadal. Jak ktoś przez całe życie tak
      robił, to nie zmieni swojego postępowania. Zwłaszcza przy ciągle rosnących
      cenach opału i kosztach wywozu śmieci. Ostatnie poczynania władz miasta (mam na
      myśli nowy regulamin śmieciowy)powodują nasilenie tego zjawiska. Pani Krugły
      chce edukować. Proponuję najpierw wyedukować panią Krugły. Zwłaszcza w temacie
      finansowego aspektu zbiórki odpadów segregowanych. Odpady segregowany były
      odbierane bez opłat, płaciliśmy tylko za odpady mokre. Dzięki twórcom
      regulaminu śmieciowego (pani Krugły się do nich zalicza), płacimy słono za
      puste przejazdy śmieciarek, bo regulamin narzuca większą częstotliwość odbioru
      odpadów bez względu, czy jest taka potrzeba. W moim gospodarstwie domowym
      różnica jest taka, że koszty wywozu śmieci wzrosły czterokrotnie, przy
      jednakowej ilości śmieci. Oczywiście wszystko w trosce o środowisko. Mnie się
      wydaje, że jednak jest to troska o kasę miejską. Władza zafundowała sobie
      zakład utylizacji śmieci, za który nie ma czym zapłacić, stąd nowy regulamin.
      Pomijam fakt przeszacowania wydajności tego zakładu, co też nie jest bez
      znaczenia. Zastanawia mnie również fakt opłat ekologicznych, które wszyscy
      ponosimy przy zakupie produktów. Koszt utylizacji-przeróbki opakowania jest
      wliczony w cenę towaru. Płacimy więc kolejny raz za to samo.
      Rada dla nowych włodarzy miasta. Przestańcie łupić mieszkańców, a będą mieli
      środki na ekologiczny opał.
    • Gość: l i l a b a j Inne niebezpieczeństwo. IP: *.server.ntli.net 04.12.06, 12:50
      A ja ostrzegam przed szkodliwą emisją dwutlenku węgla z powszechnie używanych
      kąpielowych piecyków gazowych. Idzie zima i to w tym okresie najczęsciej
      dochodzi do zatruć tym gazem. Jeśli kogoś nie stać na zakup ogrzewacza
      elektrycznego, niech sprawdzi drożność kanałów wentylacyjnych oraz w miarę
      często i regularnie wietrzy mieszkanie, delikatnie w czasie kąpieli zwłaszcza,
      bo dodatkowe opary gorącej wody wzmagają omdlenia.
      Myślę, że to media powinny szerzej o tym przypomnieć zawczasu, bo wiele rodzin
      posiada wadliwe piecyki gazowe i niedrożną wentylację w swoich mieszkaniach ale
      nie ma dostępu do internetu...
      • heniek_z_lasu Re: Inne niebezpieczeństwo. 04.12.06, 13:44
        Bardziej szkodliwy jest tlenek węgla, tzw. czad - stąd zaczadzenia. Dwutlenek w małych stężeniach (przy prawidłowym wyregulowaniu piecyka) nie jest szkodliwy.
        • Gość: l i l a b a j Re: Inne niebezpieczeństwo. IP: *.server.ntli.net 04.12.06, 14:14
          Whatever... Wiadomo o co chodzi.
          • teta1985 Re: Inne niebezpieczeństwo. 04.12.06, 14:52
            Ja wiem czy to takie obojętne? Ditlenek węgla zabija przy stężeniu 8% a tlenek
            wegla przy kilkudziesieciu ppm.
            • Gość: l i l a b a j Re: Inne niebezpieczeństwo. IP: *.server.ntli.net 04.12.06, 15:03
              Wiadomo, że przed zimą powinno się sprawdzić drożność kanałów went. w
              mieszkaniu i stan piecyka gazowego. Aż i jedynie. A potem regularnie wietrzyć
              mieszkanie. To zresztą niezdrowe dla układu odpornościowego smażyć się w
              dusznych, przegrzanych pomieszczeniach.
    • teta1985 Re: Ogrzewając odpadami trują siebie i innych 04.12.06, 19:53

      Jedna zmiana w przepisach i problem z głowy!
      A mianowicie: zmienić zasady rozliczania się odbiorców ciepła w kamienicach w
      centrum. Obecny system jest idiotyczny. Istnieje możliwość podłączenia do
      sieci, ok, koszt wymiennika ciepła i instalacji wewnętrznej ponosi właściciel
      kamienicy. Narazie wszystko gra. Ale! Rozliczanie tranzakcji kupna ciepła
      przebiega pośrednio. Najpierw właściciel kamienicy kupuje ciepło od RADPEC-u a
      potem rozprowadziwszy je w poszczególnych mieszkaniach pobiera opłaty od
      lokatorów. Haha! Ktoby był taki naiwny i się na to zgodził? Potem patologia,
      która opanowała, jak pasozyt, całe centrum mu nie zapłaci i dopiero będzie
      interes. Własciciel kamienicy musi zapłacić za kupione ciepło, bo jak nie to
      sprawa do sądu. Potem jakies 20 - 30 rozpraw i komornik mu zabiera kamienice. A
      od niepłacącego barachła należności się nie wyciągnie za cholere. Nawet jak się
      to coś poda do sądu - 500zł raz. Potem wieloletnie sprawy - kolejne koszty.
      Pokomunistyczni sędziowie specjalnie przudłużający sprawy na lata aby
      tylko "dogryźć krwiopijcy - kamienicznikowi." Potem komornik (w wypadku
      wygranej sprawy) - kilka tysięcy. Wtedy wchodzi się do takiego mieszkania a tu:
      wszyscy pijani, mieszkanie zdemolowane, wszystko, włacznie z instalacją
      elektryczną wyrwane i sprzedane na złom. Komornik załamuje ręce, bo od kogo ma
      sciągnąc nalezność? Pijanej patologii? Do szanownych kosztów należy dodać
      czynsz za kilka lat + opłaty za wodę, ścieki i wywóz smieci, które przez te
      pare lat sie fundowało ścierwu.
      W takiej sytuacji wątpie czy ktokolwiek sie zgodzi na ww system rozliczania za
      ciepło z miejskiej sieci. Jeśli jest inaczej rozliczane do wybaczcie, ale taką
      informacje ma od Jolanty Korprtty Zych, która tłumaczyło to tak, że "RadPec nie
      może sprzedawać ciepło bezpośrednio do odbiorców koncowych, bo nie mogą wejść a
      cudzą własność". A zakład energetyczny jakoś może, gazownia też. Trochę to
      wszystko dziwne. Tak więc nic z tego, nikt nie będzie instytucją charytatywną.
      Ruszcie głową (nie po to by sojrzeć w Naj) to problemu nie bedzie. Dzicz nie
      zapłaci - dzicz bedzie marzła.
      Pozdrawiam
      TETA
    • bhjs Re: Ogrzewając odpadami trują siebie i innych 04.12.06, 20:45
      W naszej kamienicy w centrum Radomia jest 5 lokali z centralnym ogrzewaniem
      gazowym , 2 lokale z centralnym ogrzewaniem węglowym , 3 lokale z ogrzewaniem
      tylko elektrycznym , pozostałe 11 lokali ma ogrzewanie weglowe piecowe.
      w tym roku był u nas przedstawiciel Radpecu i przedstawił ofertę podłączenia
      budynku do miejskiej sieci ciepłowniczej (rura idzie przed budynkiem), wraz
      z opłata za zużycie ciepła .
      po przeliczeniu opłaty na m3 pomieszczenia + straty przesyłowe ( pomieszczenia
      mają wysokośc 3,7 m , a lokale średnio 100m2) , wyszło że :
      właściciele którzy mają ogrzewanie gazowe płaciliby 2 x więcej za ogrzanie
      swoich mieszkań w sezonie grzewczym , a właściciele mający ogrzewanie węglowe
      3 x więcej .
      w tej sytuacji nic nie jest w stanie nich zmusic do przejścia na ciepło z sieci
      miejskiej .
      ---------
      • Gość: fizyk Re: Ogrzewając odpadami trują siebie i innych IP: *.32.radom.pilicka.pl 06.12.06, 09:28
        A możesz podać więcej danych.......(dokładną analizę....)
    • Gość: chem Ogrzewając odpadami trują siebie i innych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.12.06, 21:06
      Spalanie niektórych tworzyw np. polichlorku winylu to barbarzyństwo, wydziela sie trujacy gaz chlorowodór(jeden z gazów bojowych z I wojny światowej!!!), dodatkowo niszczy przewody kominowe, oszczędnosci żadne,straty bardzo duże.
      Spalanie wegla kamiennego w domowych kotlowniach to takze żródło rakotwóczych związków typu dioksyn, furanów, wielopierścieniowych węglowodorów aromatycznych, toksyczych metali np. rtęci, ale prawo polskie tego nie zabrania.
      Inne tworzywa np. polistyren(oznaczany jako PS)jest żródłem rakotwórczej sadzy i dodatkowo zatyka przewody kominowe.Mniej szkodliwe jest spalanie drewna, trocin i brykietów z trocin, zapach jak z grila, mozna oddychac.
    • Gość: chcę żyć Re: Ogrzewając odpadami trują siebie i innych IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.12.06, 08:32
      Prawdziwa masakra na Wacynie z tym obrzydliwym smrodem!!!jak wracam ze spaceru
      z psem to całe ubranie, włosy smierdzą tym dymem nawet sierść psa cuchnie.
      Otwieranie okien w sezonie grzewczym, zeby przewietrzyć sobie dom mija się z
      celem. Tragedia... dlaczego nikt na to nie reaguje??? Druga piramidalna bzdura
      to pobieranie opłat za odpady w "żółtych worakch". Ktoś kto to ustanowił ma
      kupę zamiast mózgu. Gratuluję inwencji. Panie prezydencie, czas się wziąć za
      prawdziwe problemy miasta!Rusz pan d..., bo powymieramy wszyscy na raczydło i
      nie będzie kim rządzić
      • Gość: WO Re: Ogrzewając odpadami trują siebie i innych IP: *.32.radom.pilicka.pl 05.12.06, 15:22
        Popieram w 100%, po co miasto przestalo odbierac PRZESEGREGOWANE odpady od
        włascicieli posesji, sami maja za swoje, jak nie ma co zrobic z butelkami pl.
        to do pieca i po klopocie, takie jest myslenie przecietnego obywatela, gdyby
        dzialal sprawnie odbior przesegregowanych odpadow ludzie na 100% woleliby oddac
        niz spalić, tyle.
    • Gość: kolo Re: Ogrzewając odpadami trują siebie i innych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.12.06, 15:26
      moja sasiadka nauczycielka z 15 takie pali w domku smiecie ze szok
    • Gość: pop Ogrzewając odpadami trują siebie i innych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.12.06, 21:00
      Odpady komunalne posegregowane to cenny surowiec i za takie nie powinno się płacić-poprzednia władza to wprowadziła i mamy skutki(po co płacić, możemy spalic te opakowania plastikowe)
    • Gość: Arek Ogrzewając odpadami trują siebie i innych IP: 82.197.32.* 06.12.06, 08:08
      To jest w ogóle problem Radomia. Rok temu byłem na jesieni w centrum miasta, z
      moimi znajomymi z Niemiec, którzy rozważali Radom jako cel inwestycji (ok. 100
      osób, na początek). I w centrum i na Zamłyniu było tyle dymu, jakby był pożar
      składu opon. Jednak zdecydowali się na Poznań...
      Minie chyba ze 100 lat zanim radomscy radni cokolwiek z tego zrozumieją.
      • Gość: nnn Re: Ogrzewając odpadami trują siebie i innych IP: 80.249.4.* 06.12.06, 11:18
        a gdzie jest WIOŚ?
    • Gość: zorro Ogrzewając odpadami trują siebie i innych IP: 193.111.144.* 06.12.06, 13:35
      Jest drobny, ale śmierdzący i trujący problem,nowa władza powinna go rozwiązać.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka