nitka80
30.05.07, 12:00
Hmmm... w sumie jestem lokalną patriotką i staram się dostrzegać pozytywne
strony miasta, ale tym razem poczułam się mocno zażenowana.
Mam okazję służbowo gościć kilkanaście osób z zagranicy. Są to mieszkańcy
Włoch, Niemiec, Rosji, Ukrainy, Białorusi, Litwy i Australii. Mieszkają w
radomskich hotelach, jedzą w radomskich restauracjach i zostawiają swoje
pieniądze u radomskich taksówkarzy, którzy oczywiście nie mówią po angielsku.
Ale nie o tym chciałam.
Ostatnio zapytali mnie czy jest w Radomiu jakiś odkryty basen, bo chcieli
popływać.
Ja: Niestety nie ma.
Oni: A kryty?
Ja: Tak, ale teraz już tylko jeden. Niestety nie ma na niego wolnych wejść,
bo większość ludzi ma wykupione karnety i w ten sposób zapełnione są niemalże
wszyskie godziny.
Oni: W takim razie może jakieś jezioro, rzeka...?
Ja: Hmmm... jakby tu powiedzieć... (Myślę: zalew na Borkach odpada, Siczki -
bez komentarza, Pacynka???)
Ja: Wiecie... 30 km od Radomia są Kozienice. Tam jest całkiem fajny basen,
przy nim restauracja, sauna, jacuzzi i fitness club.
POJECHALI!
Jako mieszkanka Radomia czułam się naprawdę podle!
NITKA