pitagor
23.07.07, 21:27
Polecam:
www.pardon.pl/artykul/2134/jestes_w_zalobie_to_sie_tak_zachowuj
Na początek garść statystyk: w czerwcu na polskich drogach zginęło 447 osób,
czyli kilkanaście razy więcej niż w tragedii z autobusem pielgrzymów.
Jaka "nagroda" ich spotkała? Co najwyżej zasłużyli sobie na pół zdania na
pasku w TVP3 i TVN24, a większość (jeśli nie wszyscy) skończyła bez
specjalnego konta Caritasu, bez państwowej żałoby, bez wyczernionych portali i
łkających prezenterek w TV (włączcie sobie TVP3, może jeszcze zdążycie), a
wiceminister zdrowia nie zainteresował się ich stanem. Ta niesprawiedliwość
razi tak bardzo, że mimo początkowych zastrzeżeń musiałem to napisać. Ale
zostawmy już ten wątek.
Zajmijmy się samą żałobą narodową. Władze mają prawo na odprawienie tego
państwowego rytuału "po śmierci wybitnej osoby lub po wielkiej katastrofie"
(za "Słownikiem języka polskiego"). Jeśli nie przeszkadza wam wątek
niesprawiedliwości i "ważenia ofiar", ten rytuał jest właśnie dla was.
Mam tylko małą prośbę. Użyję tu może małego szantażu przy użyciu argumentu,
który waszą uwagę przyciągnął akurat do tej z tysięcy codziennych tragedii.
Może dla uszanowania tak wielkiej liczby ofiar ograniczcie się w te dni tylko
do zadumy, modlitwy zapalania świeciek w internecie? Zostawcie nieprzystające
żałobnikom przy takiej katastrofie zainteresowanie szczegółami wypadku. Nie
czytajcie tekstów, od których się dziś roi w "żałobnych" mediach, o tym jak:
* Wybuchły opony autokaru i się zapalił.
* Świadkowie widzeli zwęglone ciała.
* Nie oglądajcie komputerowej rekonstrukcji wypadku.
Czy w domu żałoby pyta się o to w jaki sposób domownik zmarł i czy zachowały
się jakieś zdjęcia?