Dodaj do ulubionych

wychodzi szydło z Szydłowca

17.09.07, 12:43
Z dzisiejszego (17.09.2007) Dziennika:

Kiedy do głosu dorwie się dżentelmen obiecujący dożywotni zasiłek
dla bezrobotnych, zniesienie wiz do USA i wakacje w Saint-Tropez dla
każdego, reagujemy wyłączeniem telewizora lub przełączeniem na
telezakupy, gdzie prokurator Kaczmarek sprzedaje zestawy
antypodsłuchowe.
Co innego, kiedy przemawiają szykujący się do przejęcia władzy
eksperci opozycji. Ich trzeba słuchać nawet uważniej niż partii
rządzącej, bo ta już pokazała, co potrafi (a wiemy, że potrafi).
Kierowany tą zasadą, obejrzałem konferencję posłów Grada i
Szejnfelda z PO. Panowie obiecali, że jak tylko wygrają, to na
pierwsze posiedzenie Sejmu przygotują ustawę wprowadzającą konkursy
na stanowiska w spółkach państwowych i odsuwającą polityków od
żłoba. „Skończymy z tym raz na zawsze" - przyrzekł solennie
Aleksander Grad i ja sobie to nazwisko notuję.
Oprócz pytania, dlaczego nie wprowadzili takiego projektu już teraz,
by choć spróbować pozbawić PiS „politycznych synekur", ciśnie się na
usta wątpliwość druga, ważniejsza: dlaczego tych zasad nie
wprowadzili w rządzonych przez siebie województwach i miastach?
Kilka przykładów z prasy. Oto PO odzyskała szefów ośrodków ruchu
drogowego w całym województwie. W Warszawie i okolicy całymi
rodzinami obsadzili kilkaset posad. Szef urzędu pracy, pan Zając,
zrobił kierowniczką w Radomiu panią Wędzonkę. Pani Wędzonka na
niczym się nie zna, ale za to pan Wędzonka jest działaczem PO. Inny
fachura z tej partii wylądował jako szef lotniska w Modlinie. Nie
żeby coś o nim wiedział, ale podobno widział kiedyś samolot. I to z
bliska.
I przykład ostatni. Instytucja zajmująca się rozdzielaniem unijnej
kasy dla Mazowsza. Szefem został działacz PO z Szydłowca, znajomy
posłanki Kopacz. W urzędzie zorganizował, a jakże, konkursy.
Zwyciężyli w nich radny Wróbel (PO), radny Suliborski (PO) tudzież
radny Rolnik (PO). Procedury były zabójcza - Złożyłem papiery,
porozmawiałem z dyrektorem i wygrałem konkurs - opisuje swą drogę
przez mękę kierownik Rolnik, Pytałem o to w wywiadzie Grzegorza
Schetynę. Dostałem potem e-maila od czytelniczki, która również
ubiegała się o posadę w tej instytucji. Kompetencją dwa języki,
cztery lata doświadczenia. „Okazało się to niewystarczające nawet do
zaproszenia na rozmowę. Myślałam, że kwalifikacje pozostałych
kandydatów musiały być po prostu powalające" - napisała. I były,
pani Jolu, i były! Nie wierzy pani? Niech pani spyta posłów Grada i
Szejnfelda.
Swoją drogą, pożyteczna rzecz te samorządy. Dzięki nim już teraz
możemy zweryfikować obietnice kandydatów na ministerialne posady. I
wychodzi szydło z Szydłowca.

autor: Robert Mazurek
Obserwuj wątek
    • Gość: dziunia Re: wychodzi szydło z Szydłowca IP: 82.139.52.* 17.09.07, 13:17
      Nie napisali,że jeszcze zdążyli wykopaczować Agatę Morgan z Centrum
      Sztuki Współczesnej i obsadzić tam specjalistę od strzelania
      petardami do ludzi, ważne że z PO.
      • piotras444 Re: wychodzi szydło z Szydłowca 18.09.07, 12:38
        Gość portalu: dziunia napisał(a):

        > Nie napisali,że jeszcze zdążyli wykopaczować Agatę Morgan z
        Centrum
        > Sztuki Współczesnej i obsadzić tam specjalistę od strzelania
        > petardami do ludzi, ważne że z PO.
        I bardzo dobrze, Morgan tez nie byla krytykiem sztuki, a jakos
        pretensji nie mieliscie pisuarki
    • Gość: niech żyje pis Re: wychodzi szydło z Szydłowca IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.09.07, 09:05
      a propos obsady dyrektorskiego stołka w tej instytucji wdrazającej.
      pierwszy konkurs wygrał p. wroniewski z psl. ale p. z szydłowca
      widząc jakie to konfitury tak molestowała p. z płocka że ten wywalił
      swego kolegę i niby z konkursu został dyrektorem funfel i towarzysz
      partyjny tejże pani.
      ludzie przetrzyjcie oczy!!!! to sie nazywa zawłaszczanie,pis im do
      pięt nie dorasta. ale w telewizji i na zewnatrz ci ludzie to prawie
      anioły,brzydzacy się jkimiś rozgrywkami o stołki,szlachetni,piekni o
      czystych rękach i duszach. może i są tymi aniołami ale pokroju
      niejakiego ciecia Anioła z Alternatywy 4.
    • Gość: wtorek Re: wychodzi szydło z Szydłowca IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.09.07, 10:31
      Oj Panie Mazurek jad nienawiści leje się z Pana na wszystkie strony.
      Szkoda ze ta nienawiść nie przekrztałci się w wenę tworczą bo ten
      artykół to tylko do kosza no chyba ze poziom intelektualny Pana
      szefów jast mniejszy niż Pana (poszedł artykół to tak jest) gdyby
      zadał sobie choć troszkę trudu i ocenił swój wypracowanie na zadany
      (przez PiS) temat pod katem komu dowalam i czy choć trochę mam racji.
      (co do osób) .Tak powstał tylko bełkot dowalić byle dowalić.
      • Gość: artykuł Re: wychodzi szydło z Szydłowca IP: *.tkdami.net 18.09.07, 12:05
        Artykuł, na bogów, artykuł! Przecinki też by się przydały. Pozdrawiam
        • Gość: Xerxes Re: wychodzi szydło z Szydłowca IP: 212.160.172.* 19.09.07, 09:06
          Nie masz racji.
          Artykuł (przez u "proste") leży na półce w supermarkecie, natomiast
          artykół (przez o z kreską) jest w gazecie. Przecież oni wszystko
          piszą na okrągło.
    • piotras444 Re: wychodzi szydło z Szydłowca 18.09.07, 12:35
      oj pisowcy, pisowcy, zal wam sie zrobilo, ze tam wasi ludzie nie
      pojda, lepiej spojrzcie co zrobiliscie z UM w Radomiu. Panie, badz
      Pani Pokopacz( a moze towarzyszu), wiecie co to jest obsesja?
      polecam najblizszy podrecznik do psychiatrii. to sie leczy
    • Gość: franz Re: wychodzi szydło z Szydłowca IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.09.07, 16:35
      ciekawe, skąd p. Mazurek wie, że Pani Wędzonka "na niczym się nie
      zna"? Poznał na pewno po nazwisku, bo pomyślał sobie, że jak ktoś
      się tak nazywa, to może znać się co najwyżej na masarstwie.Ot,
      dziennikarstwo pisowskie...
      Generalnie w społeczeństwie panuje pogląd, że członkowie rodzin
      posłów i osób będących u władzy to debile. Choćby ktoś miał w głowie
      nie wiem jak poukładane, to żona na pewno kocmołuch i pomiotło.
      Ciekawe tylko, za kogo wychodzą za mąż mądre, inteligentne kobiety?
      Dlaczego dzieci notabli, zwykle lepiej, niż inni wykształcone i
      obdarzone dobrymi genami mają być chuliganerią?
      Niewiele mogliby zrobić w naszych czasach Kossakowie, czy
      Estreicherowie, od razu zrobiono by z nich nepotów.
      • Gość: wiem z wyborczej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.09.07, 20:44
        2007/07/25
        Jak PO rozdaje stanowiska na Mazowszu
        - To nie jest PRL, bo wtedy partyjna nomenklatura decydowała o
        obsadzie stanowisk także w gospodarce i mediach. A dziś mamy ją
        tylko w urzędach - mówi Jacek Kozłowski (PO), wicemarszałek
        województwa mazowieckiego pytany, dlaczego stanowiska w urzędzie
        marszałkowskim podzielono według politycznego klucza.
        Dotąd za partię, która konsekwentnie i bezwzględnie przydzielała
        stanowiska tylko swoim ludziom, uchodził PSL. Po zakończonej właśnie
        reorganizacji urzędu marszałkowskiego okazuje się, że po sprawdzone
        przez ludowców metody sięgnęła mazowiecka PO.
        W kontrolowanym przez koalicję PO-PSL urzędzie marszałkowskim aż roi
        się od radnych i działaczy partii Tuska.
        Zatrudnione są całe rodziny. Krzysztof Łaptaszyński, były asystent
        Pawła Piskorskiego i działacz śródmiejskiej PO, ma w urzędzie
        marszałkowskim posadę wiceszefa departamentu organizacji i nadzoru.
        Jego żona Joanna, działaczka wolskiej PO, pracuje w podlegającej
        marszałkowi jednostce wdrażania projektów unijnych.
        Tu również znalazła zatrudnienie warszawska radna PO Maria
        Łukaszewicz. Radnymi PO jest też szef departamentu edukacji i
        wiceszef departamentu zdrowia.
        W podlegającej marszałkowi Agencji Rozwoju Mazowsza odnajdujemy
        ochockiego radnego PO Lecha Baryckiego. Kieruje komórką zajmującą
        się inwestycjami w ramach oartnerstwa publiczno-prywatnego. Sęk w
        tym, że w tej formie żadnej budowy się nie prowadzi, bo jak sam
        Barycki mówi, nie ma pozwalających na to przepisów.
        - Ale jestem do tej pracy doskonale przygotowany. Prowadziłem
        prywatną firmę o tym profilu - mówi Barycki. Przyznaje, że z
        wykształcenia jest historykiem po Akademii Obrony Narodowej, a
        konkursu na zajmowane przez niego stanowisko nie było.
        Zając zatrudnił Wędzonkę
        Szefową radomskiej filii wojewódzkiego urzędu pracy nadzorowanej
        przez urząd marszałkowski jest Elżbieta Wędzonka, żona wiceszefa
        rady miejskiej w Radomiu i członka zarządu radomskiej PO.
        Choć nie miała żadnego doświadczenia w tej dziedzinie, dostała
        dyrektorskie stanowisko. Zarabia ok. 5 tys. zł.
        - Doświadczenie zdobywam. A pracę dostałam, bo jako kierownik działu
        w przedsiębiorstwie państwowym kierowałam grupą ludzką - przekonuje
        Wędzonka. I żali się: - To, że mój mąż jest członkiem PO, to
        nieszczęście. Nie podoba mi się upolitycznienie służb. Cóż, takie
        czasy.
        Wędzonkę zatrudnił Tadeusz Zając, szef Wojewódzkiego Urzędu Pracy
        (WUP) w Warszawie, aktywny działacz Platformy na Śródmieściu. WUP
        również podlega marszałkowi województwa mazowieckiego.
        - O tym, że szukają kogoś do WUP, dowiedziałem się od kolegów z
        partii. Moje stanowisko jest uzależnione od wyników wyborów i umów
        koalicyjnych. Osobiście jestem zwolennikiem konkursów - mówi Zając
        (w WUP zarabia ok. 7 tys. zł, do dyspozycji ma samochód służbowy).
        Polityka w ruchu drogowym
        Dariusz Szczygielski z zarządu mazowieckiej PO został dyrektorem
        Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego (WORD) w Ciechanowie (zarabia
        ok. 6 tys. zł). WORD zajmuje się przeprowadzeniem egzaminów na prawo
        jazdy, szkoleniami drogowymi. Bezpośrednio podlega urzędowi
        marszałkowskiemu.
        Gdy Szczygielski dostał pracę, nie miał ani wyższego doświadczenia,
        ani doświadczenia w branży. - Pracowałem z dziećmi, a w tej pracy
        wskazane jest doświadczenie pedagogiczne. Mam to co najważniejsze:
        jestem człowiekiem z wyobraźnią - chwali się Szczygielski.
        Również Andrzej Szklarski, szef warszawskiego WORD, ma partyjną
        legitymację: działa w zarządzie mazowieckiej partii, był szefem
        sztabu PO w ostatnich wyborach samorządowych.
        Również w Siedlcach szefem WORD jest działacz PO Jacek Sawicki. -
        Nie zarabiam wielkich pieniędzy. Dostaję 6 tys. zł. Z ruchem
        drogowym miałem do czynienia, bo pracowałem w siedleckim ratuszu w
        wydziale gospodarki komunalnej - mówi.
        Urząd marszałkowski ma delegatury w byłych miastach wojewódzkich. I
        tu na stanowiskach kierowniczych odnajdujemy działaczy PO: w Radomiu
        Waldemara Kordzińskiego (pensja 5 tys. zł służbowy samochód), w
        Ostrołęce Mariusza Popielarza (pensja 4, 7 tys. zł), w Ciechanowie
        Piotra Wójcika (pensja 7 tys. zł.).- Konkursów na stanowiska w
        urzędzie marszałkowskim albo nie ma, albo są fikcyjne, bo rozstrzyga
        je zarząd województwa złożony z urzędników z rekomendacji PO i PSL -
        żalą się pracownicy Struzika.- Docierają do mnie informacje o tych
        nominacjach, ale przecież z tego, że ktoś należy do PO, nie można
        wyciągać wniosku, że będzie złym urzędnikiem - mówi Ewa Kopacz,
        szefowa mazowieckiej PO.
        - Czy wśród 450 stanowisk kierowniczych podlegających urzędowi
        marszałkowskiemu jest choć jedno dane osobie bezpartyjnej? - pytamy
        wicemarszałka Kozłowskiego.- Tak, jest takie! Wiceszef w biurze
        kontroli - mówi. A jeszcze inne? - dopytujemy. - Nie pamiętam, ale
        zastanowię się - odpowiada wicemarszałek. I dodaje: - Poszła wieść,
        że bierzemy władzę w województwie, więc koledzy z PO przynoszą mi CV
        swoich znajomych, polecają. To naturalne.
        Autor: Dominika Olszewska, Jan Fusiecki
        Źródło: Gazeta Wyborcza Stołeczna
      • Gość: wiem dokładnie to miejsce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.09.07, 20:46
        Szefową radomskiej filii wojewódzkiego urzędu pracy nadzorowanej
        przez urząd marszałkowski jest Elżbieta Wędzonka, żona wiceszefa
        rady miejskiej w Radomiu i członka zarządu radomskiej PO.
        Choć nie miała żadnego doświadczenia w tej dziedzinie, dostała
        dyrektorskie stanowisko. Zarabia ok. 5 tys. zł.
        - Doświadczenie zdobywam. A pracę dostałam, bo jako kierownik działu
        w przedsiębiorstwie państwowym kierowałam grupą ludzką - przekonuje
        Wędzonka. I żali się: - To, że mój mąż jest członkiem PO, to
        nieszczęście. Nie podoba mi się upolitycznienie służb. Cóż, takie
        czasy.
        Wędzonkę zatrudnił Tadeusz Zając, szef Wojewódzkiego Urzędu Pracy
        (WUP) w Warszawie, aktywny działacz Platformy na Śródmieściu. WUP
        również podlega marszałkowi województwa mazowieckiego.
        • Gość: elf Re: dokładnie to miejsce IP: *.tkdami.net 18.09.07, 20:59
          PIsuarki no i co z tego??? popatrcie na swoich fachowych kolesi z
          zarządu Radomia. co głupio???
          • Gość: goscxzc Re: dokładnie to miejsce IP: *.22.radom.pilicka.pl 19.09.07, 10:36
            Ludzie czy wy rozumiecie co to jest polityka???Przeciez to narmalne
            ze ktos z PO nie wsadzi na dyrektorski stolek z Pis lub innej
            przeciwnej mu partii, zeby dolek pod nim kopal. Sama tak bym zrobila
            bedac na ich miejscu. Żenujace jest to co wypisujecie. Sa stanowiska
            polityczne i tak jest na calym swiecie. Najwieksza glupota sa
            konkursy. Jednego czego powinno sie wymagac od ludzi wsadzanych na
            stolki to kompetencji. i to wszystko.Bez sensu robic konkurs, po to
            aby wygral go czlowiek z p[rzeciwnej opcji i wynosdil informacje .
            To smieszne. Wiec zastanowcie sie co piszecie
            • Gość: a nic nie rozumiesz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.07, 21:29
              Czy Ty rozumiesz co czytasz? i co piszesz chyba też...
              "Panowie (posłowie Grad i
              Szejnfeld z PO) obiecali, że jak tylko wygrają, to na
              pierwsze posiedzenie Sejmu przygotują ustawę wprowadzającą konkursy
              na stanowiska w spółkach państwowych i odsuwającą polityków od
              żłoba. „Skończymy z tym raz na zawsze" - przyrzekł solennie
              Aleksander Grad i ja sobie to nazwisko notuję."

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka