Gość: gumoweUCHO
IP: *.internet.radom.pl
19.07.03, 12:23
Dzwonie, przychodze do ATS zglaszam ze net albo dziala jak slimak, albo
przerwy sygnalu sa tak czeste ze nie da sie pracowac.
A naiwny glos w sluchawce mowi mi ze u nich wszystko jest ok.
Na apele ze cos jest nie tak otrzymuje takie oto porady od kilku tygodni:
"Przeladuj Windowsa", "Popraw zagiety kabel", "Nikt nie zglaszal takich
problemow w twoim bloku", "Pierwsze slysze", "Nic nie poradzimy to nie nasza
wina.", "Ok zobaczymy, ale nie gwarantujemy ze cos sie poprawi" - oczywiscie
nikt nie zjawia sie w bloku z interwencja.
Wszystkie te cytaty brzmia strasznie smiesznie lamerskio, takie wciskanie
kitu.
Znam przypadek gdzie osobie ktora czeste miala problemy z ATSem przy
skladaniu kolejnej skargi, pokazano podanie o rozwiazanie umowy podajac je z
ironicznym usmieszkiem.
jakie sa tego powody?
- ats nie wytrzymuje obciazenia sieci?
- olewaja tych co wiedza ze nie moga przejsc do dami?