Dodaj do ulubionych

Oddala nam się druga Irlandia!!!!

05.02.08, 08:02
Oddala nam się druga Irlandia
(PAP, pr/05.02.2008, godz. 06:16)

Rząd zaczyna mieć kłopoty z likwidacją barier dla
przedsiębiorczości. Pakiet Szejnfelda wpadł na rafy. 15 stronom
projektu urzędnicy przeciwstawili 300 stron uwag - pisze "Puls
Biznesu".

Pod znakiem zapytania stanął sztandarowy cel Platformy
Obywatelskiej, czyli wprowadzenie rzeczywistej wolności
gospodarczej. Jak dowiedział się "Puls Biznesu", okoniem stanęło
antyreformatorskie lobby urzędnicze. Projekt nowelizacji ustawy o
swobodzie gospodarczej, autorstwa Ministerstwa Gospodarki, natrafił
bowiem na gigantyczny opór w trakcie uzgodnień międzyresortowych.
Urzędnicy kilku ministerstw zażądali wycięcia wielu korzystnych dla
przedsiębiorców regulacji.

- Będę przekonywał oponentów do naszych propozycji - mówi Adam
Szejnfeld, wiceminister gospodarki.

Sytuacja niepokoi przedsiębiorców. - Zaczynamy się poważnie martwić,
że także tym razem wprowadzenie prawdziwej swobody dla firm może się
nie udać - mówi Małgorzata Krzysztoszek, ekspert PKPP Lewiatan.

- Reformatorskie inicjatywy blokują urzędnicy średniego szczebla,
dyrektorzy departamentów i naczelnicy, którzy od lat robią wszystko,
by zachować przywileje swoich instytucji kosztem przedsiębiorców -
mówi Jarosław Chałas, ekspert prawny Business Centre Club.

Obserwuj wątek
    • Gość: pront Ceny zaczęły cholernie wzrastać IP: 82.139.52.* 05.02.08, 09:35
      Uwolnienie cen energii elektrycznej dla odbiorców indywidualnych
      jest nieuniknione i w praktyce oznacza podwyżki. Energia w Polsce
      będzie drożeć, wymusza to zresztą sytuacja na rynku - wysokie koszty
      inwestycji w elektrowniach i obowiązki związane z normami ochrony
      środowiska. Rzecz jednak w tym, by nie dopuścić do nadmiernego,
      nieuzasadnionego wzrostu.

      Windowanie cen najczęściej wywołuje spadek popytu, co powinno
      ograniczyć apetyty producentów i sprzedawców na podwyżki. Energia
      elektryczna jest jednak szczególnym towarem - nie da się jej niczym
      zastąpić, więc można jedynie próbować ją oszczędzać. Tylko jak tu
      apelować o oszczędności do emerytów, którzy już teraz mają liczniki
      przedpłatowe? Może zatem nie tylko społeczeństwo, ale i państwo
      powinno wziąć na siebie część kosztów związanych z uwolnieniem cen i
      obniżyć podatki. Stanowią one jedną czwartą na rachunku przeciętnego
      Kowalskiego. A akcyzę w Polsce mamy jedną z najwyższych w Unii
      Europejskiej.

      Propozycje, jakie ma prezes Urzędu Regulacji Energetyki, są
      sensowne. Mniej istotne jest to, czy wszystkie jego pomysły należy
      wcielać w życie, ale czasu na wybranie tych najlepszych jest - wbrew
      pozorom - niewiele. Jeśli rzeczywiście ceny mają być uwolnione od 1
      stycznia 2009 r., to już teraz przedstawiciele zainteresowanych
      ministerstw - Gospodarki, Polityki Społecznej i Finansów - powinni
      to robić, tak by przed wakacjami zmianami w prawie zajął się
      parlament.

    • Gość: kultura Re: Oddala nam się druga Irlandia!!!! IP: 82.139.52.* 05.02.08, 09:39
      Ostatnie decyzje Bogdana Zdrojewskiego zdumiały jego poprzednika.
      Czarę goryczy przelał wykaz projektów, które otrzymają
      dofinansowanie w ramach programu "Infrastruktura i Środowisko". Nie
      znalazły się w nim inwestycje, które były minister przygotowywał
      miesiącami. I to pomimo że jeszcze dwa tygodnie temu minister
      Zdrojewski zapowiadał, że nie ma planów ani możliwości torpedowania
      projektów Ujazdowskiego.

      Co się zmieniło w polityce resortu kultury? Dlaczego Muzeum Historii
      Polski i Muzeum Ziem Zachodnich nie dostaną żadnych pieniędzy ze
      środków unijnych? Minister Zdrojewski twierdzi, że nic się nie
      zmieniło i oba projekty mają szansę na realizację. "Minister nigdy
      się nie wypowiedział przeciw MHP" - mówi DZIENNIKOWI nowa rzecznik
      resortu, Iwona Radziszewska. Zaznacza, że projekt placówki nie
      znalazł się na liście dofinansowania, bo jest nieprzygotowany.
      Radziszewska dodaje, że w ubiegłym tygodniu na spotkaniu "Jaka
      polityka dla kultury" w Fundacji Batorego Zdrojewski mówił, że
      placówki, o których mówi były minister "na razie nie powstaną". "Na
      razie nie można mówić o projekcie, bo mówi się dopiero o projekcie
      lokalizacji" - twierdzi rzecznik.

      Ale Ujazdowski i jego współpracownicy nie wierzą w prawdziwość tych
      zapowiedzi. "Nie poznaję Zdrojewskiego, coś kazało lub ktoś kazał mu
      drastycznie zmienić politykę" - twierdzi jeden z rozmówców
      DZIENNIKA. I podaje inny przykład całkowicie niezrozumiałej
      polityki - nominację Grzegorza Gaudena na dyrektora Instytutu
      Książki.

      A przecież jeszcze kilka tygodni temu stosunki między obu ministrami
      były pokazywane jako modelowy przykład przekazywania władzy w
      resorcie i ponadpartyjnej przyjaźni. Gdy Zdrojewski przejmował
      obowiązki, dziękował Ujazdowskiemu za jego pracę. Podkreślał, że
      przerwany w połowie kadencji dorobek odchodzącego ministra uznaje
      za "wart kontynuowania". "Będę to czynić" - zapewniał Zdrojewski
      niecałe trzy miesiące temu.

      I pierwsze tygodnie przekonywały wszystkich, że tak właśnie się
      dzieje. W MKiDN na stanowisku pozostał wiceminister Tomasz Merta.
      Politycy PiS z trudno skrywanym niezadowoleniem mówili, że
      Ujazdowski dogadał się ze Zdrojewskim i zostawił wszystkich swoich
      ludzi w resorcie. Dziś współpracownicy byłego ministra
      przyznają: "Są podchody do naszych ludzi w ministerstwie".

    • Gość: obiecanki Re: Oddala nam się EURO 2012 IP: *.tkdami.net 05.02.08, 11:01
      "Gazeta Wyborcza": Niedawna krytyka Michela Platiniego i UEFA za
      opieszałość Polski w pracach nad przygotowaniem Euro 2012 to nie
      jedyny problem związany z organizacją imprezy w Polsce. Rząd i
      samorządowcy kopią się po kostkach, zamiast grać w jednej drużynie.
      Nie mogą uzgodnić zasad dofinansowania budowy stadionów.
      Platforma Obywatelska krytykowała rząd Jarosława Kaczyńskiego, bo
      chciał partycypować w tych kosztach zaledwie w 20 proc. Ale rząd
      Donalda Tuska sam do dziś nie określił, ile zamierza na ten cel
      przeznaczyć. Minister sportu Mirosław Drzewiecki oświadczył pod
      koniec 2007 r., że wsparcia nie będzie w ogóle.

      - To nieporozumienie - mówi dziś Rafał Grupiński, sekretarz stanu w
      kancelarii premiera, jeden z najbliższych współpracowników Tuska. -
      Dofinansowanie na pewno będzie, ale musimy uzgodnić, jakiej
      wysokości. Natomiast Drzewiecki w "Rzeczpospolitej" z 14 stycznia
      rzuca: 25 proc. Waldy Dzikowski, wiceszef PO, mówi "GW": - Słyszałem
      w kuluarach, że wsparcie rządowe wyniesie 24-27 proc. Myślę, że może
      to dojść najwyżej do 30 proc. To nie jest źle! To przecież 10 pkt
      proc. więcej, niż dawało PiS - dodaje Dzikowski.

      Premier Tusk do tej pory nie odniósł się do tej żonglerki
      procentami. - Nie można już dłużej czekać! - mówią samorządowcy,
      którzy domagają się dofinansowania na poziomie 50 proc. - To
      absolutne minimum - mówi prezydent Poznania Ryszard Grobelny.

      Wszystkie sześć wytypowanych miast zawarło w styczniu tzw.
      porozumienie poznańskie; utworzyło "grupę G-6". Chcą nie tylko
      bronić owych 50 proc., ale domagają się też dofinansowania
      przebudowy komunikacji i innych projektów związanych z Euro 2012,
      np. turystycznych czy dotyczących bezpieczeństwa. I zmian w prawie.

      Zdaniem samorządów, ograniczając wsparcie, rząd wpędza je w kłopoty.
      Dzięki Euro 2012 z pomocą rządu miasta miały uporać się z
      problemami, z którymi same nie dadzą sobie rady.

      Wśród miast gospodarzy są bastiony PO - Poznań, Gdańsk, Wrocław - w
      których partia zdobyła podczas jesiennych wyborów najwyższe poparcie
      w kraju. Lokalni działacze rwą włosy z głowy. - Jeśli przegramy Euro
      2012, to nie mamy już szans na wygranie kolejnych wyborów - mówią.

      • Gość: mała Re: Oddala nam się EURO 2012 IP: *.internet.radom.pl 05.02.08, 17:14
        wszystko nam sie oddala
    • mutek1992 Re: Oddala nam się druga Irlandia!!!! 06.02.08, 15:55
      Rząd Donalda Tuska Nas Okrada tak Jak AWS za Czasów Buzka Tak
      wybraliście bo tusk na obiecywał a wyjuż na niego

      Zmienim kraj na lepse w 2011 odzielmy od włady PO!!!!!!!!!!!!!!!!

      Co wam PIS Zawinijł że dwóch Braci żadziło czy co ?

      Tak Chciało Zrobić PO a co skończyło się na obietnicach

      Modernizacja Linii Nr 8 Warszawa Okęcie - Kielce
      Droga Ekspresowa S12
      50 min do Warszawy Pociągiem
      S7 Gdańsk - Chałópki

      I to wszystko spada na liste rezerwową

      Już Się Dzielą Fotelami Co Prekrętów Na Sumieniu Mają Kupę !!!!!!!!
      Cytat: "(Samoobrona RP)"
    • antypatyk_pis Re: Oddala nam się druga Irlandia!!!! 07.02.08, 09:39
      Naprawdę jestem znudzony codziennym oczekiwaniem wyznawców PiS na
      II Irlandię. To był lep dla byłego elektoratu PiS, ale pora się
      pogodzić z faktem, że bolesne rozczarowanie 3 milionami mieszkań nie
      nauczyło rozumu. Nadal stoją frajerzy z socjalistycznie wyciągnięta
      łapką i krzyczą daj, daj, daj.
    • premnet Re: Oddala nam się druga Irlandia!!!! 07.02.08, 10:10
      ot co sporo w tym prawdy. no ale jak ciemny lud daje się nabierać na bajki typu
      w 4-lata Irlandia to nie ma co mieć pretensji do władzy tylko do ludzi o ich
      głupotę... Nie ma takiego na świecie, a jak będzie to dostanie Nobla. Ale za 3,5
      roku znowu będą wybory :]
    • Gość: z onetu Ich człowiek w Warszawie IP: 82.139.52.* 08.02.08, 13:46
      Nasz człowiek w Warszawie - w ten sposób jeden z najbardziej
      popularnych rosyjskich serwisów internetowych tytułuje tekst
      dotyczący wizyty Donalda Tuska w Moskwie.
      Gazeta.ru podkreśla, że to pierwsza od dłuższego czasu wizyta
      wysokopostawionego urzędnika z Polski.

      Serwis podkreśla, że Tusk jest gotowy do kompromisów, oferując
      przyjęcie umowy Rosji z Unią Europejską, w zamian za bardziej miękki
      stosunek do rozmieszczenia elementów tarczy antyrakietowej na
      terenie Polski. Według Gazety.ru Moskwa odnosi się do wizyty
      premiera pozytywnie.
    • Gość: z onetu Kolejna kompromitacja rządu Tusku IP: 82.139.52.* 08.02.08, 13:49
      PO bezsensownym raporcie Pitery kolejna kompromitacja:

      Po raz pierwszy od dawna przedstawiciele większości ugrupowań
      parlamentarnych są zgodni - tajne posiedzenie Sejmu na którym
      minister Ćwiąkalski podał informacje na temat podsłuchów, nie miało
      sensu.
      PiS: to kompromitacja i jaja

      - Kompromitacja, kompromitacja i jeszcze raz kompromitacja - tymi
      słowami rzecznik klubu PiS Mariusz Kamiński podsumował utajnione
      obrady Sejmu. Kamiński dodał, że to co powiedział na sali sejmowej
      minister Zbigniew Ćwiąkalski zasługuje na mocniejsze słowa. - Ktoś
      sobie robi jaja i to z polskiego Sejmu - oświadczył Kamiński.

      Relacjonując wystąpienie Ćwiąkalskiego rzecznik klubu PiS
      powiedział, że "przyprawiło chyba wszystkich posłów o straszny,
      straszny śmiech".

      LiD: to kompromitacja i klapa

      W ocenie polityków LiD: Wojciecha Olejniczaka i Marka Borowskiego,
      informacja Ćwiąkalskiego, to "klapa, żeby nie powiedzieć
      kompromitacja". Ich zdaniem, minister nie przedstawił posłom żadnych
      konkretów.

      - Partia rządząca, Platforma Obywatelska nie uzgodniła jednak, co
      może być powiedziane, co nie. W sumie zakończyło się to klapą, żeby
      nie powiedzieć - kompromitacją - ocenił na konferencji prasowej
      wiceszef klubu LiD Marek Borowski.

      PSL-owi jest wstyd

      - Jest to dla nas wstydliwa sytuacja - tak Eugeniusz Kłopotek z
      Polskiego Stronnictwa Ludowego skomentował utajnione obrady Sejmu.

      Dowiedzieliśmy się, że postępowania w sprawie nielegalnych
      podsłuchów trwają, więc przestrzegałbym posłów PiS przed euforią, bo
      jednak coś niedobrego w tej sprawie się działo - powiedział w
      rozmowie z dziennikarzami Jarosław Kalinowski. Dodał jednak, że
      informacja o podsłuchach nie musiała być utajniona.

      Marszałek nie odtajni stenogramów

      Zdaniem marszałka Sejmu Bronisława Komorowskiego, nie ma możliwości
      odtajnienia stenogramów z piątkowej utajnionej informacji ministra
      sprawiedliwości Zbigniewa Ćwiąkalskiego na temat podsłuchów i
      prowokacji.

      - Takiej możliwości nie ma. Sejm podjął decyzję, a nie marszałek, o
      tym, że przebieg debaty został utajniony. Jak się coś utajnia, to
      nie po to, by kolejnego dnia odtajniać, tylko dlatego, że ci, którzy
      przegrali głosowanie zmieniają swoje oczekiwania - mówił
      dziennikarzom Komorowski po wyjściu z sali obrad Sejmu.

      Odtajnienia stenogramów z informacji ministra sprawiedliwości domaga
      się klub PiS.

      Ćwiąkalski: uprzedzałem, że tak będzie

      Kieruję się ustawą, powiedziałem tyle, ile mogłem - tłumaczył
      dziennikarzom minister sprawiedliwości Zbigniew Ćwiąkalski.

      Przyznał, że uprzedzał posłów PO, iż będzie mógł podać jedynie
      ogólne dane. Nie chciał oceniać decyzji o zarządzeniu tajności
      obrad, odsyłając w tej sprawie do marszałka Sejmu.

      Według Ćwiąkalskiego, prawem opozycji jest mówienie, że informacja
      to klapa i kompromitacja - jak twierdzili posłowie LiD.
      Mianem "retoryki politycznej" nazwał zaś twierdzenia Antoniego
      Macierewicza (PiS), że utajniając informacje w istocie jawne,
      złamano prawo, bo niesłusznie zawyżono klauzule na czymś, co nie
      powinno nawet być poufne, ani zastrzeżone.
    • Gość: Rzepa Już 100 dni ddala nam się druga Irlandia!!!! IP: 82.139.52.* 08.02.08, 13:54
      Sto dni dorzynania watahy?

      Trudno dziś jeszcze ocenić, czy kolejne rewelacje medialne, tym
      razem na temat kopiowania danych Służby Kontrwywiadu Wojskowego, są
      prawdziwe. Antoni Macierewicz im zdecydowanie zaprzecza. Ale Komisja
      do spraw Służb Specjalnych zdominowana przez rządową koalicję oraz
      LiD orzekła, że trzeba “ograniczyć prace SKW dla minimalizowania
      strat”.

      Ta sama komisja wcześniej swoją energię skupiła na nielegalnych
      podsłuchach, jakie – podobno – poprzednia ekipa zakładała. A
      minister sprawiedliwości Zbigniew Ćwiąkalski sporo czasu poświęcił
      laptopom popsutym przez Zbigniewa Ziobrę i jego ludzi. Przy okazji
      służby rządowe szczegółowo badają także niszczenie kart
      telefonicznych w resorcie sprawiedliwości…

      Mija już ponad trzy miesiące od wyborów, gabinet Donalda Tuska
      działa blisko 100 dni. W tym czasie nie poznaliśmy całościowego
      projektu reformy służby zdrowia ani się nie dowiedzieliśmy, co
      właściwie rząd chce zrobić z problemami w oświacie. Kolejne kłopoty
      sfery budżetowej są odkładane na później.Rząd PO zachowuje się tak,
      jakby jego najpoważniejszym zadaniem było – jak wyraził się niegdyś
      Radek Sikorski – “dorżnięcie watahy”, czyli walka z PiS do upadłego.
      I niszczenie instytucji, które poprzedni rząd zbudował. Do tej pory
      żaden gabinet nie zajmował się rozliczeniami z takim zapamiętaniem.

      Jeśli zakładano nielegalne podsłuchy i nielegalnie kopiowano dane
      operacyjne, to sprawy trzeba wyjaśnić, a winnych ukarać. Tylko
      proszę o twarde dowody. Doświadczenie z CBA uczy, że warto najpierw
      sprawdzić, a potem dopiero oskarżać.

      I na koniec jeszcze jedno – gorliwość w polowaniu na błędy
      poprzedników jest wygodnym narzędziem do ukrycia własnej
      bezradności, ale też wprowadza nowy polityczny obyczaj. Dzisiejsza
      opozycja zapamięta na pewno, ile komisji śledczych powołała obecna
      koalicja. I być może zechce zapytać w następnej kadencji – na
      podstawie już przecież istniejących opinii prawników – czy premier
      Tusk złamał konstytucję, powołując szefów służb specjalnych bez
      opinii prezydenta. Może to się nadaje na komisję śledczą? A może na
      Trybunał Stanu?

    • Gość: zdrada Re: Oddala nam się druga Irlandia!!!! IP: *.tkdami.net 09.02.08, 09:05
      Aby móc dalej wydawać nasze pieniądze w restauracjach przeszedł do
      PO.
      Dziennik": Ponad 35 tysięcy złotych - tyle w ciągu trzynastu
      miesięcy urzędowania wydał ze służbowej karty kredytowej Radosław
      Sikorski.
      Pieniądze poszły na restauracje, bilety lotnicze i pobyty w
      hotelach. Karty służbowej z imitem 25 tys. zł Sikorski używał w
      czasie pełnienia funkcji ministra obrony narodowej w rządzie PiS.
      Informacje o wydatkach ze służbowych kart kredytowych urzędników MON
      trafiły do sejmowej komisji obrony narodowej.

      Wynika z nich, że najwięcej, bo 35,9 tys. zł, ze służbowej karty
      wydał minister Sikorski. Z tej kwoty ponad 20 tysięcy poszło na
      restauracje, za 12 725 złotych były szef MON kupił bilety lotnicze,
      a 3 178 złotych wydał na hotele.
    • Gość: pytacz pytanie do admina IP: 89.124.8.* 09.02.08, 12:50
      chciałbym zapytac co wspólnego ma ten watek z Radomiem i po co na radomskim forum przegląd niusów z onetu??
      • Gość: mała Re: pytanie do admina IP: *.internet.radom.pl 09.02.08, 12:54
        ja ci odpowiem co ma wspolnego dotyczy nas wszystkich i naszych
        rodzin ktore jak obiecywal donek mialy godziwie zarabiac w polsce.
        bujaj sie facet ty platformiarzu.
        • Gość: fakjupotejto Re: pytanie do admina IP: 89.124.8.* 09.02.08, 13:05
          i znowu skomlacy bolszewik, daj daj daj, pisiory - banda nieudacznikow, wszystko by chcieli za darmo
          • Gość: poufny Ale żondzom IP: *.tkdami.net 09.02.08, 19:05
            Minister poinformował, że toczą się dwa tajne śledztwa związane z
            podsłuchami. "Jedno postępowanie jest postępowaniem z doniesienia
            poprzedniej kadencji działającej w komisji ds. służb specjalnych.
            Drugie natomiast doniesienie wpłynęło niedawno. Inicjatorem był szef
            Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego" - miał według stenogramu
            powiedzieć Ćwiakalski.

            Ze względu "na dobro śledztwa" nie mógł informować o
            szczegółach. "Jeśli te informacje się potwierdzą zgodnie z opinią
            szefa ABW, będziemy mieli do czynienia z popełnieniem przestępstwa
            nie mówiąc już o naruszeniu praw człowieka" - zakończył minister.
            Według stenogramu, "sala wybucha długą salwą śmiechu".

            W innym miejscu, gdy stenogram odnotowuje krzyki z sali, marszałek
            Bronisław Komorowski prosił posłów PiS o "zachowanie spokoju i
            umożliwienie ministrowi sprawiedliwości złożenie informacji w
            całości". Śmiechy na sali są odnotowane kilka razy.

            "Tego się właśnie obawiałem: że przy 460 osobach utrzymanie
            tajemnicy będzie fikcją" - powiedział minister sprawiedliwości
            Zbigniew Ćwiąkalski, odnosząc się do ujawnienia
            przez "Rzeczpospolitą" stenogramu jego tajnego wystąpienia w Sejmie
            na temat podsłuchów.

            Ćwiąkalski zapowiedział, że skonsultuje się z marszałkiem Sejmu
            Bronisławem Komorowskim w całej sprawie. Na razie nie chciał
            przesądzać, czy będzie śledztwo w sprawie tego wycieku. Ujawniony
            stenogram nie może pochodzić z kancelarii Sejmu - podało z kolei
            biuro prasowe kancelarii. Całą sprawę przekaże ona prokuraturze.

            Według wicemarszałka Sejmu Jerzego Szmajdzińskiego, upublicznienie
            stenogramu jest złamaniem prawa. Zdaniem szefa klubu LiD Wojciecha
            Olejniczka, nagrania mógł dokonać któryś z posłów. Wicemarszałek
            Sejmu Krzysztof Putra powiedział natomiast, że tajne posiedzenie
            było "śmieszne" i nie było na nim żadnych informacji tajnych, ale
            źle się stało, że stenogram ujawniono.

            Przemysław Średziński, PAP
            • Gość: spamer no to poprzerzucajmy się spamem IP: 89.124.8.* 09.02.08, 20:35
              Na poczatek ludzie pis bądź z nadania pis:

              Zbigniew Wassermann, koordynator służb specjalnych – w latach osiemdziesiątych jako aktywny prokurator w krakowskiej prokuraturze prowadził kilka śledztw przeciwko działaczom Niezależnego Zrzeszenia Studentów.
              Andrzej Kryże, wiceminister sprawiedliwości
              w styczniu 1980, kultywując patriotyczne tradycje rodzinne, skazał w procesie politycznym na kary więzienia m.in. Bronisława Komorowskiego, Andrzeja Czumę i Wojciecha Ziembińskiego za udział w manifestacji na warszawskim Placu Zwycięstwa w rocznicę odzyskania niepodległości. W uzasadnieniu wyroku pan Kryże napisał m.in., że „demonstracyjnie okazywali lekceważenie dla narodu polskiego, twierdząc m.in., że nie jest on narodem wolnym i niepodległym”. Sąd Najwyższy w 1997 roku uznał, że skazani przez niego opozycjoniści przestępcami nie byli, a sędzia popełnił błędy i niesłusznie skazał oskarżonych.
              w latach osiemdziesiątych, jako przewodniczący Wydziału IV Sądu Okręgowego w Warszawie, Kryże organizował też usuwanie sędziów wydających łagodne wyroki wobec działaczy podziemnej opozycji – po objęciu przez niego kierownictwa Wydziału, część pracujących w nim sędziów odeszła, a orzecznictwo w stosunku do działaczy podziemnej opozycji uległo zaostrzeniu.
              03.08.2007 - pion śledczy Instytutu Pamięci Narodowej niespodziewanie zdecydował się wszcząć postępowanie sprawdzające w sprawie podejrzenia popełnienia przez pana Kryże zbrodni komunistycznej.
              16.11.2007 - pion śledczy IPN poinformował o wszczęciu śledztwa mającego na celu zbadanie, czy skazanie w 1980 r. przez Andrzeja Kryżego Bronisława Komorowskiego, Andrzeja Czumy i Wojciecha Ziembińskiego nie było zbrodnia komunistyczną
              Ryszard Siewierski, od 14.11.2005 zastępca Komendanta Głównego Policji z nadania PiS
              w latach 1987-1990 był zastępcą szefa Rejonowego Urzędu Spraw Wewnętrznych w Jeleniej Górze ds. polityczno-wychowawczych, a więc był klasycznym politrukiem, krzewiąc socjalizm wśród milicjantów i sprawdzając, czy nie chodzą do kościoła lub nie mają kumpli w opozycji. Przy okazji oczywiście należał do PZPR.
              12.09.2006 – okazało się, że w styczniu 2004 r., będąc komendantem stołecznym policji, wydał kasjerowi mafii pruszkowskiej Januszowi G., ps. Graf, zezwolenie na broń ostrą (pistolet kaliber 9 mm).
              30.10.2006 – pan komendant złożył rezygnację ze stanowiska i z dniem 01.11.2006 został przeniesiony w stan spoczynku.
              Krzysztof Śniegocki, sędzia Trybunału Stanu
              15.11.2005 – został wybrany do Trybunału Stanu jako kandydat PiS i LPR. W latach 80. jako radca ministerstwa rolnictwa aktywnie występował w sądzie pracy przeciwko wyrzuconemu z pracy za działalność związkową działaczowi „Solidarności”.
              Przed poprzednim wyborem do Trybunału Stanu w 2001 roku nie przyznał się, że prokuratura prowadziła postępowanie w sprawie wyłudzenia pieniędzy przez władze spółdzielni, którą nadzorował.
              Andrzej Parzęcki, pod koniec listopada 2005 r. mianowany przez ministra Lipca na dyrektora naczelnego Centralnego Ośrodka Sportu – w latach 70-tych jako karateka i student AWF organizował i był członkiem bojówek partyjnych napadających na mieszkania, rozpędzających spotkania i bijących dotkliwie słuchaczy i wykładowców opozycyjnego latającego uniwersytetu Towarzystwa Kursów Naukowych (w 2003 roku pisała o tym „Gazeta Polska”, w czasach prawdziwej odnowy nie uznała za stosowne o tym wspomnieć).
              Irena Okrągła, powołana 01.12.2005 przez ministra Ziobro na stanowisko zastępcy prokuratora generalnego.
              w 1985 r., pełniąc funkcję wiceszefowej Prokuratury Rejonowej w Sopocie, podjęła decyzję o aresztowaniu Jarosława Malca, działacza opozycji, zatrzymanego przez milicję w czasie rozlepiania plakatów nawołujących do bojkotu wyborów do Sejmu.
              17.07.2006 – po wywiadzie dla „Rzeczypospolitej”, w którym pod presją okazanych jej dokumentów przyznała się do tego faktu, złożyła dymisję, przyjętą następnie przez ministra. Prawa i sprawiedliwa ekipa przez 8 miesięcy nie zdołała zweryfikować powszechnie dostępnej informacji o dorobku pani prokurator!
              Jerzy Żurawski, od 09.12.2005 szef kadr w częstochowskiej komendzie policji – przed 1989 r. Żurawski pracował w zwalczającym opozycję wydziale śledczym SB – razem z Barbarą W., sądzoną za znęcanie się podczas przesłuchań. Esbeckim szefem Żurawskiego był Marek Ł., którego proces o zmuszanie do zeznań w latach 80. bezprawnymi groźbami - od pobicia do utraty pracy - dziewięciu działaczy „Solidarności”, toczy się właśnie przed częstochowskim sądem. IPN zakwalifikował to jako zbrodnię komunistyczną.
              Tomasz Borysiuk, wybrany 26.01.2006 do KRRiTV z ramienia Samoobrony – wydawca słynnego wywiadu z ówczesnym kandydatem na prezydenta Marianem Krzaklewskim, jaki w 2000 r. przeprowadzono w programie „Gość Jedynki”. Wywiad, przeprowadzony w 2000 r. przez dziennikarza TVP Piotra Gembarowskiego, spotkał się z ostrą krytyką m.in. Rady Etyki Mediów, która oceniła zachowanie prowadzącego jako całkowicie nieprofesjonalne i naruszające takie zasady jak „zasada prawdy, obiektywizmu, zasada szacunku i tolerancji”. Przy okazji – Borysiuk był wtedy członkiem młodzieżówki SDRP.
              Bolesław Borysiuk, lektor Samoobrony i jeden z najbliższych doradców Leppera. Był działaczem Towarzystwa Przyjaźni Polsko-Radzieckiej, do 2005 r. związany z SLD. Doktor nauk humanistycznych, uzyskany w Wyższej Szkole Nauk Społecznych przy Komitecie Centralnym PZPR.
              Bogusław Słupik, 26.01.2006 mianowany przez ministra Ziobro dyrektorem departamentu legislacyjno-prawnego ministerstwa sprawiedliwości.
              w stanie wojennym Słupik, asesor bielskiej prokuratury, pracował w zespole powołanym m.in. do rozbicia tzw. „Trzeciego Szeregu”, komórki „Solidarności” na Podbeskidziu. W ramach tych działań, jesienią 1982 r. SB zatrzymało ponad 30 działaczy, którym prokuratorzy – w tym Słupik – zarzucili próby obalenia ustroju oraz działalność wywrotową. Słupik szantażował wtedy zatrzymanych działaczy (m.in. Stanisława Skwierawskiego) wieloletnim więzieniem, jeżeli nie zgodzą się na współpracę oraz szykanował ich, konfiskując lub niszcząc zawartość paczek przysyłanych do aresztu. Do procesu działaczy Trzeciego Szeregu nie doszło, bo objęła ich amnestia.
              30.10.2006 – po publikacjach prasowych pan minister zdecydował się odwołać Słupika ze stanowiska, wyjaśniając, że „w ministerstwie nic nie wiedziano o jego przeszłości”. Sam zainteresowany stwierdził w oświadczeniu przesłanym ministrowi, że o swojej przeszłości nie mówił, bo nikt go o nią nie pytał.
              Wojciech Jasiński, czołowy działacz PiS, 26.01.2006 został głosami tej partii wybrany do Krajowej Rady Sądownictwa
              w latach 80. był szefem Wydziału Spraw Wewnętrznych płockiego Urzędu Miasta, a więc kluczowej komórki dla milicji oraz specsłużb PRL. Wydziały SW zajmowały się m.in. wydawaniem dowodów osobistych, zmianą imion i nazwisk czy przywracaniem obywatelstwa Polakom z Zachodu. Jak twierdzi członek Kolegium IPN prof. Andrzej Paczkowski, kierownik takiego wydziału był przez SB traktowany jako tzw. kontakt służbowy, a według dr Antoniego Dudka z IPN, wydziały te pełniły funkcje usługowe wobec MSW.
              15.02.2006 – Wojciech Jasiński zostaje ministrem skarbu.
              Krystyna Bartnik, 17.02.2006 przyjęta przez ministra Ziobro do departamentu orzeczeń i probacji ministerstwa sprawiedliwości – w latach 80. pracowała jako prokurator w zwalczającym opozycję osławionym „zespole prokurator Bardonowej”, negatywnie zweryfikowana w 1990 r. Kierowany przez Bardonową wydział śledztw prokuratury wojewódzkiej w Warszawie w latach 80. skupiał prokuratorów zajmujących się sprawami politycznymi, w pełni wykonujących ówczesne partyjne dyrektywy. „Zespół Baronowej” był symbolem aparatu represji, w stu procentach dyspozycyjnego w stosunku do PZPR. Pani Bartnik wydała między innymi de
              • Gość: spamer Re: no to poprzerzucajmy się spamem IP: 89.124.8.* 09.02.08, 20:39
                3 mln. mieszkań nie wyszło ale niekórzy mają się całkiem dobrze

                Ewa Holewińska, radna warszawskiego Śródmieścia z ramienia PiS i szefowa komisji mieszkaniowej – 17.12.2005 została właścicielem mieszkania komunalnego w Al. Ujazdowskich w Warszawie, nie rezygnując z willi na peryferiach miasta. Nie zgłosiła zakończenia budowy domu i wykupując mieszkanie komunalne, oświadczyła, że nie ma żadnego mieszkania. Biegły rzeczoznawca wycenił je na niecałe 140 tys. zł. Ponieważ Ewa Holewińska zajmowała je wraz z mężem, skorzystała z 80-procentowej ulgi, płacąc za ponad 60 m kw. na jednej z najbardziej prestiżowych ulic miasta niecałe 28 tys. zł. Pośrednicy nieruchomości twierdzą, że takie lokum w Al. Ujazdowskich jest warte ok. 400 tys. zł.
                Janusz Fota, 27.01.2006 mianowany wicedyrektorem Polskich Portów Lotniczych.
                jedna z ikon „układu warszawskiego”, będąc szefem Zarządu Dróg Miejskich, załatwił sobie ze specjalnej puli lokali skarbu państwa atrakcyjne mieszkanie na tyłach Traktu Królewskiego (kawalerka przy ul. Traugutta). Za wyremontowane przez miasto mieszkanie, którego rynkowa wartość sięgała co najmniej 140 tys. zł, zapłacił 25 tys. Ówczesny prezydent stolicy Lech Kaczyński postawił Focie ultimatum – albo odda mieszkanie przy Trakcie Królewskim, albo straci stanowisko w ZDM. Fota przytomnie wybrał mieszkanie. Obecnie będzie odpowiadał w Portach Lotniczych za inwestycje, m.in. za budowę drugiego terminalu na Okęciu. „Jeśli chodzi o tzw. aferę mieszkaniową, to dla naszego przedsiębiorstwa taka kwestia nie istnieje” – twierdzi Paweł Łatacz, nowy dyrektor naczelny PPL.
                06.08.2006 – pan Fota wygrał konkurs na szefa Generalnej Dyrekcji Dróg i Autostrad.
                23.08.2006 – minister transportu po serii artykułów prasowych na temat pana Foty zdecydował się unieważnić wyniki konkursu, zresztą pod pretekstem uchybień formalnych w procedurze konkursowej. Tak więc będzie on musiał pozostać na marnej posadzie wicedyrektora PPL.
                Edyta Sosnowska, szefowa PiS na warszawskim Targówku, w poprzedniej kadencji radna – w 1999 r. starała się o mieszkanie komunalne. Jej przyszły mąż, obecny burmistrz Robert Sosnowski, członek Rady Krajowej PiS i koleżeńskiego sądu dyscyplinarnego partii, wówczas radny, był szefem komisji mieszkaniowej na Pradze Północ. Wiosną 1999 r. przyszła żona Sosnowskiego dostała pozytywną opinię komisji, którą kierował, a w czerwcu tego samego roku pp. Sosnowscy pobrali się. We wszystkich urzędowych pismach przedstawiła się jako Edyta Grzywacz, osoba młoda i samotna, bez mieszkania. Skierowanie umożliwiające objęcie 58-metrowego lokalu przy Łochowskiej nosi datę 28 lipca 1999 r., a p. Edyta podpisała je panieńskim nazwiskiem, dyskretnie przemilczając ślub z Robertem Sosnowskim (zmieniła przy tym nazwisko). Przy okazji jako radna Targówka musiała zadeklarować, że mieszka na terenie tej dzielnicy, więc podała adres Jerzego Raczyńskiego, szefa klubu PiS w Radzie Targówka.
                Barbara Leoniak, w poprzedniej kadencji radna PiS, była w komisji mieszkaniowej, która przydzielała lokal żonie burmistrza Sosnowskiego – też skorzystała z przychylności urzędu: wraz z mężem i dwójką dzieci mieszkała w Warszawie przy ul. Stalowej w 65-metrowym mieszkaniu. Gdy doszło do rozwodu, państwo Leoniakowie dostali aż dwa pełnowartościowe mieszkania. Na Targową wprowadził się pan Janusz Leoniak, zaś żona dostała dwa pokoje w okolicach pl. Hallera, czyli tam, gdzie ceny mieszkań są na Pradze Północ najwyższe.
                Kazimierz Konopko, w poprzedniej kadencji wiceburmistrz Pragi Północ z ramienia PiS, zawalczył o mieszkanie dla swojego studiującego syna Jakuba jako … bezdomnego. Syn wymeldował się więc od matki i jako biedny, bez żadnego lokum stanął w komunalnej kolejce. Wniosek o przydział mieszkania złożył w listopadzie 2004 r., a już cztery miesiące później znalazł się na liście osób wyznaczonych do przydziału komunalnego lokum. Jakub Konopko zrezygnował ze starania o mieszkanie dopiero, gdy sprawę opisała prasa i zawiadomiono o niej prokuraturę. Obecnie pan Konopko mówi: „Nie czułem się z tym komfortowo. Ale sprawa jest zamknięta: syn ostatecznie zrezygnował ze starań o mieszkanie. Zachował się honorowo i elegancko”.
                Marek Różycki, od lutego 2006 szef gabinetu politycznego ministra sportu, harcmistrz, współzałożyciel ZHR – pod koniec lipca 2005 złożył w dzielnicy Wola (którą od czerwca 2005 kierował Zdzisław Szpera z PiS) wniosek o mieszkanie komunalne. Wniosek – mimo kolejki 363 oczekujących w dzielnicy osób – został szybko załatwiony i w lutym 2006 Różycki dostał mieszkanie komunalne o wartości 300 tys. zł w centrum Warszawy. We wniosku zataił, że ma dom pod Warszawą (na stronie internetowej ZHR informuje, że mieszka 25 kilometrów od Warszawy), a napisał, że z żoną i trojgiem dzieci mieszka u szwagierki na Woli. Dodatkowo przyznano mu prawo pierwokupu mieszkania za ułamek jego wartości.
                Liliana Zientecka (PiS), dyrektor biura edukacji w ratuszu, w 2001 r. rozwiązała swój prywatny problem mieszkaniowy kosztem samorządu – załatwiła przydział kawalerki dla mamy, z powodu jej choroby, a potem wprowadziła tam męża, z którym się rozwiodła. Zientecka działała jako białołęcka radna AWS w miejscowej komisji dzielącej mieszkania komunalne. Załatwiła mieszkanie w dawnym budynku FSO przy ul. Świderskiej na Tarchominie (samorząd zainwestował w ten budynek blisko 1,9 mln zł).
                Anna Paluch - posłanka PiS, wiceszefowa nowosądecko-podhalańskiego PiS. W tej kadencji Sejmu pracowała w komisji ds. rządowego programu "Solidarne Państwo". W zeszłym roku jako poseł zarobiła 143 tys. zł. Posłanka zajmuje 38-metrowe mieszkanie komunalne w centrum Krościenka. Płaci za nie gminie 92 zł miesięcznie. Wprowadziła się tu w połowie lat 90., kiedy była radną Krościenka.
                "Opowiedziałem to wszystko radnym na sesji, żeby wspólnie się zastanowić, czy posłanka powinna zajmować takie mieszkanie, skoro w kolejce czeka wiele potrzebujących osób" - mówi wójt Krościenka nad Dunajcem Stanisław Gawęda. "Prawnicy stwierdzili, że nie możemy nakazać opuszczenia mieszkania, bo poprzedni wójt podpisał z nią umowę na czas nieokreślony. Musiałaby sama zrzec się mieszkania."
                Posłanka odpowiada: "Wójt może mi podnieść czynsz. Lokal wyremontowałam za własne pieniądze. Wójt, który jest moim przeciwnikiem politycznym, rozpowszechnia historię mieszkania, by mi zaszkodzić przed wyborami. Zamierzam podać go do sądu." Do skrzynek pocztowych wszystkich mieszkańców Krościenka trafił już list Paluch, z logo Sejmu i PiS: "Niestety, nie mogę liczyć na to, że szybki wyrok sądu nauczy wójta odpowiedzialności za słowo. Rozważcie Państwo sami, czy to normalne postępowanie. Krościenko po raz pierwszy w historii doczekało się posła. Co w tej sytuacji robi wójt? Zamiast współpracować dla rozwoju gminy, przygotowywać projekty, dzięki którym ludziom będzie się żyło lepiej - on złośliwie i niesprawiedliwie mnie atakuje."
                W sprawie listu posłanki wójt napisał do sekretarza generalnego PiS Joachima Brudzińskiego: "Proszę o wyjaśnienie, czy załatwianie prywatnych spraw pod szyldem Klubu PiS jest zgodne z zasadami głoszonymi przez Prawo i Sprawiedliwość i jakim prawem prywatne korespondencja jest finansowana z budżetu, tj. m.in. z podatków mieszkańców, do których adresowane jest pismo". Na razie wójt nie doczekał się odpowiedzi od władz PiS
                • Gość: spamer Re: no to poprzerzucajmy się spamem IP: 89.124.8.* 09.02.08, 20:43
                  Weryfikacja WSI wg. pis


                  W oczekiwaniu na drugą część raportu z weryfikacji WSI chcieliśmy wrócić do części pierwszej, a konkretnie do postaci Andrzeja Grajewskiego. Zacznijmy od cytatu z raportu o działaniach żołnierzy i pracowników WSI

                  Wg zapisów oficerów WSI w trakcie kolejnego spotkania „MUZYK” 2 grudnia 1992 r. wystąpić miał do przedstawicieli WSI (płk Woźniak, płk Pągowski i płk Łączyński) z ofertą pomocy w działaniach mających na celu publikowanie w prasie korzystnych dla WSI artykułów prasowych, a także podjęcia w prasie akcji dezinformacyjnych. Jako istotną okoliczność oferowanej WSI pomocy miał wskazać fakt, że będąc w przeszłości likwidatorem RSW miał wpływ na obsadę redaktorów naczelnych wielu tytułów prasowych i z tego względu ma możliwości wpływania na tematykę wielu publikacji prasowych m.in. w „Życiu Warszawy” i w „Dzienniku Zachodnim”.

                  Przypomnijmy, że “MUZYK” to pseudonim operacyjny Grajewskiego, a sam Grajewski był już przewodniczącym kolegium Instytutu Pamięci Narodowej oraz zastępcą redaktora naczelnego katolickiego tygodnika “Gość Niedzielny”. Pojawienie się informacji o Grajewskim w ww. raporcie wzbudziło już rok temu sporo kontrowersji, którym, jak się okazuje, nie ma końca. Sam Grajewski opublikował oświadczenie, w którym dementował sensacje z raportu Macierewicza.

                  Prawdą jest, że byłem konsultantem WSI i od 1993 r. używałem pseudonimu “Muzyk”. Nie oznacza to wcale, że uczestniczyłem w działaniach operacyjnych.

                  Po roku w sukurs Grajewskiemu przyszedł Jarosław Kaczyński, który 31 stycznia w Bielsku-Białej tak ocenił jego działalność:

                  W tym przypadku chodzi o incydentalną współpracę, głównie intelektualną, ale wiążącą się też z dwoma niebezpiecznymi misjami, które osobiście odbywał na Wschodzie. Brał udział w działaniach, które były Polsce potrzebne. Tylko tyle mogę państwu powiedzieć, bo obowiązuje mnie tajemnica państwowa.

                  Dodał też, że Andrzeja Grajewskiego zna od wielu lat i osobiście lubi.

                  Takie rewelacje niezbyt spodobały się Macierewiczowi, który ostro zaripostował mówiąc, że Grajewski znalazł się w raporcie:

                  zgodnie z ustawą, która nakazywała ujawniać nazwiska tych współpracowników, którzy podejmowali działania niezgodne z prawem, lub działania wymienione enumeratywnie w ustawie - m.in nakierowane na werbowanie dziennikarzy - a pan Andrzej Grajewski takie działania podejmował

                  Ciekawe, czy pan Grajewski spodziewał się takiego zamieszania wokół swojej osoby, kiedy w październiku 2006, a więc przed opublikowaniem raportu z likwidacji WSI, w wywiadzie z Jarosławem Kaczyńskim pytał:

                  Czy dziennikarz współpracujący z WSI legalnie i udzielający informacji ważnych dla bezpieczeństwa państwa robił coś złego?

                  Podsumowując całą sytuację: Antoni Macierewicz napisał w raporcie samą prawdę. Jednak Jarosław zna dobrze pana Grajewskiego i nie ma takiej możliwości, by pan Grajewski zrobił to, co w raporcie opisano. Oczywiście nie jest to sytuacja upoważniająca do twierdzenia, że w raporcie Macierewicza może być więcej błędów.
    • Gość: PO ufny Na drugą Irlandię trzeba cierpliwie czekać IP: *.tkdami.net 09.02.08, 19:12
      Paweł Lisicki: Sztuka cierpliwości
      Mijają dni, tygodnie i miesiące, a o strukturach policyjnego państwa
      PiS wciąż wiemy niewiele. Tak niewiele, że zacząłem wątpić. Wiarę
      podtrzymuje we mnie tylko odwaga Janusza Kaczmarka, tego samego,
      który w nocy nie bał się odwiedzić Ryszarda Krauzego w Marriotcie.

      Ale ile mogę karmić się Kaczmarkiem? Już wszystko powiedział,
      wszystko zeznał, do wszystkich dotarł, książkę wydał. Ba, znalazł
      dziennikarzy, którzy niczym pracowite pszczoły potrafili spijać miód
      z jego ust. Jednak na tym świecie wszystko ma swój koniec i nawet
      Kaczmarek mi się przejadł. Ile razy może go do siebie zaprosić
      Monika Olejnik? Ile jeszcze stron odda mu “Newsweek”?

      Jeszcze w czwartek wydawało się, że po tajnym piątkowym posiedzeniu
      Sejmu, tak tajnym, że już po kilku minutach wszyscy wszystko
      wiedzieli, wreszcie poznam coś nowego. Posłowie PO krążyli z
      marsowymi minami, uśmiechając się tajemniczo, media zapowiadały
      nieoczekiwane sensacje, “GW” dzień po dniu publikowała listę ofiar
      podsłuchów poprzedniego reżimu, minister sprawiedliwości pracował w
      ukryciu. Spokojne i rozjaśnione troską o Najjaśniejszą
      Rzeczpospolitą oblicze marszałka Komorowskiego, gdy zapowiadał
      utajnienie obrad, nie pozwalało wątpić, że piątek będzie dniem
      prawdy. Pisowskiej hydrze miał zostać ukręcony łeb.

      I co? I znowu się rozczarowałem. Nie było ani listy podsłuchiwanych,
      ani dowodów nadużyć, ani faktów niepodważalnych i kompromitujących.
      Minister Ćwiąkalski, zamiast pokazać zbrodnie, podał tylko ogólne
      dane. Nawet Stefan Niesiołowski robił wrażenie rozgoryczonego i
      stwierdził, że oczekiwał więcej. Bądź co bądź jest to człowiek,
      który w takiej sprawie nie rzuca słów na wiatr.

      Zastanawiam się, jak to wytłumaczyć. Może w ostatniej chwili
      minister Ćwiąkalski doznał napadu litości? Może zrobiło mu się żal?
      A może posłowie PO w ogóle mają zbyt wrażliwą naturę na babranie się
      w pisowskich brudach? Wyjaśniałoby to nie tylko wstrzemięźliwość
      Ćwiąkalskiego, ale też wcześniejsze zachowanie minister Pitery,
      która przygotowywała tak druzgocący raport o złowrogiej działalności
      CBA, że wstydzi się go dziś pokazać.

      Jest wprawdzie jeszcze jedno wytłumaczenie. Może zbrodni, ofiar i
      reżimu po prostu nie było? Nie, to nieprawda. Na pewno. Aż wstydzę
      się, że coś takiego przemknęło mi przez myśl. Po prostu muszę
      nauczyć się cierpliwie czekać.

      • Gość: spamer spamujmy dalej IP: 89.124.8.* 09.02.08, 20:57
        Wiceminister zwalcza wrogów narodu

        Dożynki w Sycowie. Kilkuset widzów, na scenie kabaret Klika nabija się ze Zbigniewa Ziobry i Przemysława Gosiewskiego. Przygląda się temu Beata Kempa, sycowianka, posłanka PiS i wiceminister sprawiedliwości. W końcu nie wytrzymuje, bierze mikrofon, przedstawia się i mówi do artystów:
        '"Jeszcze dzisiaj możecie się bawić, jeszcze dzisiaj burmistrzem jest mój przeciwnik polityczny, który wam wypłaci honorarium. Bawcie się, bo już jutro może być za późno."

        Publika gwiżdże. Kabaret ripostuje ze sceny:
        "Może niech nam pani od razu załatwi, żeby CBA wyprowadziło nas w kajdankach jak tego kardiochirurga."
        • Gość: spamer Re: spamujmy dalej IP: 89.124.8.* 09.02.08, 21:04
          Tylko przed pełną lustracją PiS truchleje bardziej, niż przed PO! Pełne portki!

          Tak, to bardzo prawdopodobne co mówi premier i nikt nie wątpi w szczerość intencji, szlachetne słowa, pełne miłości i takie nowatorskie, bo podobną deklarację to Polacy pierwszy raz słyszą. Pośmialiśmy się przy sobotnim grillu, to teraz odrobina powagi. Z deklaracji o koalicji Popis można uszyć psu buty, albo skroić świni siodło, podobnej papki nawet raczkujący wyborcy nie przełkną. Identycznie rzecz się ma z osławiona lustracją, której PiS tak chce jak koalicji z PO i której się bardziej boi niż PO. Zatem dziś znów wałkujemy tematy bieżące, nie surrealistyczne pomysły `stratega'. Tak przy okazji, czy ten człowiek chociaż raz powiedział słowo prawdy??? Mniejsza o trampki i retoryczne pytania, mam konkretna propozycję dla zwaśnionych stron. Prosty test dobrej woli. Chcecie lustracji, macie bajkę, przepis na lustracje bajecznie prosty, tak prosty, że nawet prawni ignoranci z PiS nie maja szans na przypalenie dania. Nie mają bo przepis jest instant, wystarczy wsypać proszek i zalać szklanką wody. Uwaga, podaję proporcje ingrediencji. Wziąć kilku posłów, nawet tych po zawodówce rolniczej i złożyć projekt ustawy, projekt prościutki jak amerykańska autostrada: `Powszechny dostęp do archiwów IPN'. Dalej to już z górki, marszałek jest na partyjnym etacie, więc łaski nie robi i laski na projekt położyć nie może, laską musi projekt popędzić na obrady. Większość koalicyjna oczywiście zagłosuje jak mały prezio każe, inaczej nowe wybory, albo uruchomienie kwestii prawnych w przypadku koalicjanta SO. Zresztą w tym wypadku koalicjantów nawet nie trzeba szantażować. Obok przewodniej siły narodu, czyli kmiecej koalicji, opozycja wybrukowała parlament deklaracjami dobrej woli, nawet SLD głośno krzyczała, że otwarcie archiwów poprze. Przebiegła PO, pełna jadu i frustracji, trąbi o tym projekcie niemal od zarania działalności. Licząc na szybko i po łebkach, zwolenników lustracji polegającej na dostępie do archiwów jest więcej niż 2/3, bo niewiadomą pozostaje PSL, partia Jurka, odpryski LPR i SO tworzące jakieś tam koło narodowo-rózańcowe. Śmiem założyć w ciemno, że koło różańcowe, a już na pewno jurkowe chłopaki projekt poprą, Pozostaje tylko kilkunastu posłów PSL. Czyli jakby nie liczyć mamy porażającą większość, mamy tak szeroko zakrojony projekt lustracji, jakiego jeszcze nie było i kompletnie odcinamy wpływ TK na losy ustawy, bo do tej ustawy przyczepić się nie można. Nawet nie miałby kto tego zrobić, wszak wszyscy z wyjątkiem PSL, który w najgorszym razie się wstrzyma, będą ZA. Według podanego przepisu wszyscy odnoszą sukces i wszyscy są zadowoleni, samego procedowania nie sposób skaszanić, usta TK zamknięte, łże elity pod strachem, hulaj dusza po archiwach. Proste prawda? Jest tylko jeden mankament tego projektu, jeden, choć składający się z wielu `podmankamentów'. Mankament nazywa się po co towarzysze z PiS mieliby się pozbywać ulubionej broni i dlaczego mieliby strzelać do siebie? Podmankamenty:

          a) nie ma siły, żeby wcześniej czy później nie dogrzebać się w archiwum jakichś członków PiS, donoszących za talon na malucha, na sołtysową co przechowała Frasyniuka.
          b) nie ma siły, żeby łże media nie kopały w archiwach aby znaleźć jakikolwiek ślad, kwit na obu zakompleksionych partyzantów. Nie wiem co by to miało być, chyba obaj partyzanci najbardziej się obawiają tego, że w wielomilionowym gąszczu teczek nie ma choćby świstka potwierdzającego ich opozycyjna martyrologię.
          c) nie ma najmniejszych szans, aby po otwarciu archiwów nie zakipiało w hierarchii kościelnej, księża liberałowie, to pal licho, ale nasi kapelani IVRP, rządowe radio toruńskie, to już inna bajka, która się dobrze nie skończy.
          d) po rozbrojeniu z ulubionej armaty na wróble, przyjaciele z IPN usadzeni z partyjnego, tudzież ideologicznego klucza, z drobnymi wyjątkami, tracą wszelkie argumenty i ramówki w misjach specjalnych, tudzież w warto rozmawiać, koniec sławy nosicieli `porażającej prawdy'.
          e) powstaje ogólne piekło, kompletny chaos, co dzień mamy nowego agenta, wśród czarnych, w rewanżu wśród czerwonych, za jednego liberała odstrzelamy dwóch prawicowców, za dwóch prawicowców, 7 lewaków. Media maja pełne ręce roboty.
          f) po dwóch miesiącach na samo słowo lustracja, suweren, widzowie, media, większość polityków, duchowieństwo, elity łże i wybrane, dostają torsji, wyprysków na całym ciele i konwulsje kończą show. Od tej chwili na lustracji i spisku wyborów grać się nie da.
          g) traci pracę 2/3 prawicowych dziennikarzy, którzy poza powielaniem sloganów z nocnej zmiany, nie są w stanie sklecić zdania, przechodzą do kolorowych tygodników i piszą horoskopy, tudzież porady dla nieszczęśliwie zakochanych nastolatków. Spokój w eterze.
          h) koalicja traci rację bytu, pozostaje im polowanie na transplantologów i forsowanie ustaw w stylu mundurek szkolny musi przykrywać trzy czwarte łydki.

          Czy PiS podda się totalnej lustracji? Nie w tym życiu, chyba że zostaną przyciśnięci do muru i w tym momencie chciałbym zadać proste pytanie opozycji. Na co czekacie? Złóżcie projekt ustawy otwierającej archiwa i tym samy wykończcie przerażony totalną lustracją PiS. Oni niczego się tak nie boja jak pełnej jawności archiwów, no może jeszcze mydła i szkoły boja się bardziej.
          • Gość: spamer Re: spamujmy dalej IP: 89.124.8.* 09.02.08, 21:07
            Gospodarka wg. pis


            W każdym innym kraju UE, gdzie rządzący politycy wpływają na gospodarkę, po takich jasełkach z ministrem finansów, byłoby permanentne trzęsienie ziemie, kryzys po kryzysie. Tymczasem w IVRP po zmianie w ciągu 8 miesięcy 5 ministrów finansów: Lubińska, Gilowska, ziutek od Kazimierza, ziutek od Jarosława, znów Gilowska, constans, a nawet wzrost. W Polsce inwestorzy wiedzą, że PiS ma gospodarkę w głębokim poważaniu i jest to jedyny obszar, do którego się nie dotyka. Inwestorzy postępuja z Polska jak z Chinami, czy Rosją, wiadomo kto tam rządzi, ale trzeba zamknąc oczy i robic swoje, bo rynek jest atrakcyjny. Tym sposobem, dzięki Bogu i ignorancji PiS, mamy coś na wzór podziemnego liberalizmu, rządzą socjaliści, a gospodarką sterują inwestorzy,"niewidzialna ręka rynku". Kiedy Balcerowicz będąc ministrem finansów kichnął, zmieniały się ceny walut, kiedy Hausner zmieniał Kołodkę był ruch na giełdzie. Czy dziś na kimkolwiek robi wrażenie zmiana ministra finansów, nic zero, nawet prasa i portale podaja tę informację na 4 stronie. Kiedy czytam te wszystkie gimnazjalne komentarze, jak to Polska rośnie w siłę, a ludziom żyje się dostatnio, wzrasta PKB, spada inflacja (już nie spada), a wszystko dzięki naszemu prezesowi, co aż serce boli kiedy się patrzy, jak się stara żeby jemu i bratu było dobrze. Myślę sobie, że być może to jest jakaś szansa dla Polski, ten rząd gospodarczych ignorantów, i to szansa podwójna. Po pierwsze jest oczywiste, że ci populiści wyrżną się między sobą, wodzowskie partie LPR, PiS, SO musza sie prześcigać w idiotycznych pomysłach, bo inaczej tracą rację bytu. Wcześniej czy później w tej pogoni za własnym ogonem zakręcą się na śmierć, zawrotów głowy już dostali. Wyrzucają Gilowską, potem przyjmują, potem zmieniają ustawę by jej nie wyrzucić, nie wiadomo co zrobią jak RIP się odwoła, a sąd II instancji zmieni wyrok. Czysta błazenada. Zajęci wieczną rozgrywką na wszelkich możliwych boiskach, populiści odpuszczają najważniejszy dla Polski stadion i wbrew pozorom, to służy nam wszystkim doskonale. Gospodarka, zgodnie z zasadą radykalnego liberalizmu, która wyklucza jakikolwiek interwencjonizm państwa i która o dziwo realizuje się na naszych oczach, po raz pierwszy żyje swoim życiem, biznes olewa polityków, bo wie, że ci nawet gdyby chcieli nie wiedza jak im zaszkodzić. Tyle dobrego w tym cyrku, na szczęście to nie moje małpy i nie mój cyrk.
            • Gość: spamer Re: spamujmy dalej IP: 89.124.8.* 09.02.08, 21:12
              Niech mi ktoś pokaże różnicę między KC PZPR i PiS, ja pokażę podobieństwa!


              przywiązanie do tradycji, często wsparte religią, szacunek dla elity narodu, autorytetów, inteligencji. Prawica zawsze wspierała książęta i magnatów, nigdy nie była reprezentacją czworaków i półanalfabetów. Prawica w znaczeniu społeczno-ekonomicznym to przedstawiciel klasy średniej, bogaczy, duchowieństwa, wspierająca i chroniąca jak oka w głowie prywatnej własności, wpierająca kapitalizm, również ten z nieludzką twarzą. Jednym prostym słowem, które powinno do was dotrzeć wyznawcy i "prawicowcy" z PiS, prawica to kompletne przeciwieństwo tego co PiS i wierni sobą reprezentują.

              A co PiS sobą reprezentuje? No, żebym ja wam musiał po raz 1000 takie rzeczy tłumaczyć? PiS sobą nic nie reprezentuje, co mogłoby choćby przypominać prawicę, może poza wiernopoddańczym uwielbieniem dla duchowieństwa, a ściślej ekstremy "katolickiej". Dalej to już tragedia socjalistyczna, ocierająca się o komunizm. W przeciwieństwie do pryszczatej socjalistycznej młodzieży PiS, LPR, SO, która na forach zarabia sobie na deskorolki, propagandowym wklejaniem bzdurnych sloganów w stylu gomułkowskim, ja przedstawię podwaliny komunizmu PiS, miast szafować podwórkowymi zawołaniami. Wszyscy wiemy, że komuna, to rzecz straszna, zatem warto przy tej okazji pokusić się o coś co będzie charakterystyką PiS i jednocześnie przewodnikiem jak rozpoznać komucha:

              1) PiS to partia wspierająca niziny społeczne, chłopstwo, proletariat, rozleniwionych zasiłkowców" pracujących na czarno. Hasło "solidarne państwo" , to wręcz modelowe zawołanie komunizmu, "każdemu według potrzeb", miast każdemu według włożonego wysiłku i inicjatywy.

              2) Krytyka inteligencji. Komuniści z PiS chorobliwie nienawidzą inteligencji, czyli elity narodu. Nienawidzą ponieważ sami wyrośli z pnia zaściankowej inteligencji, albo z robotniczo-chłopskiej chaty, w czym oczywiście nie ma nic złego, sam w podobnych okolicznościach zrodzonym, pod warunkiem, że kompleksy i słoma z papciów nie staje się odreagowaniem "traumy" pochodzenia. Normalny człowiek ma w głębokim poważaniu, to czy jego dziad naparzał homara srebrną siekierką, czy grule drewnianą łyżką, normalny człowiek ma swój świat i swoje pożywienie. Komuniści z PiS mają świadomość, że ich plebejskość, mimo posiadanych tytułów, jest widoczna gołym okiem i nie wynika z pochodzenia, wynika z kultu prostactwa, które to prostactwo próbuje się rozpaczliwie ukryć tak zwanym szacunkiem dla prostego człowieka.

              3) Dziejowy spisek i historyczna misja do wypełnienia, rzecz fundamentalna dla komunizmu i w sposób neurochirurgiczny wszczepiona towarzyszom z PiS. Na świecie źle się dzieje, bo korporacje (układ), posiadacze (biznesmeni), wichrzyciele (łże elity) wykorzystują bezbronny lud obywateli IVRP). Bieda nasza z ich bogactwa.

              4) Skłonności do megalomanii i mitomanii. Wraz z nadejściem nowej władzy, musi nadejść nowe znaczenie starych słów i wartości. Już nie Polska, a IVRP podobnie jak w przypadku komunistycznego PRL. Już nie moralność, a rewolucja moralna, itd.

              5) Pogarda i podejrzliwość wobec ludzi sukcesu, syndrom komunistycznego kułaka i "prywaciarza. Komunistyczna partia PiS zrobi wszystko, aby człowiek, który pracuje ciężko i uczciwie na swój byt, oddał swój dorobek na cele szeroko rozumianej nacjonalizacji. Nacjonalizacja majątku klasy posiadaczy, to jeden z naczelnych sloganów, zabrać tym złodziejom co się podorabiali i podzielić po równo ludowi! Przywiązanie do państwowego, państwowe polskie banki, państwowe polskie fabryki, sprzedane za bezcen, państwowy system ubezpieczeń, państwowy nadzór nad produkcją i dystrybucją.

              6) Izolacja na arenie światowej, tłumaczenie złego odbioru kraju wśród innych krajów, strachem przed powszechną sprawiedliwością. My tu w kraju wiemy co dla nas dobre i imperialni burżuje z UE, karły reakcji z Rosji, oraz Niemiec nie będzie pluł nam w twarz. Krytykują nas nie dlatego, że jesteśmy śmieszni, zacofani, biedni i głupi, a dlatego, że się nas boją, bo my niesiemy prawdę.

              7) Centralizacja władzy i kult jednostki. Wczesna faza komunizmu, którą przechodzi PiS. Jedyny kandydat na I sekretarza partii zdobywa 99%, wyniki porównywalne z Fidelem Castro. Powoływanie wszelkich grup typu CBA, centralne nadzorowanie korupcji, centralne budowanie stadionów, centralne karmienie głodnych dzieci.

              8) Tworzenie atmosfery nieustającej walki z wszechobecnym wrogiem, szczucie obywateli na obywateli. Podział na tych co są z partią i na resztę zdrajców (antykomunistów). Polakiem może być tylko wyznawca PiS, czyli komunista, reszta to wstecznicy i kontrrewolucjoniści. Wróg czai się wewnątrz (komunistyczny kontrrewolucjonista) i na zewnątrz (imperializm, zgnilizna zachodu). Rzeczywistość kreuje się w ten sposób, aby dać obywatelom wyraźny sygnał, że tylko komunistyczne PiS jest w stanie zapewnić bezpieczeństwo obywatelom. Spektakularne konferencje, gdzie prezentuje się przyłapanych spekulantów, lekarzy i innych pojedynczych egzemplarzy, mających zapewnić wrażenie powszechnej sprawiedliwości.

              9) Rozbudowana propaganda i powrót do socjalistycznych kanonów dialogu społecznego. Propaganda sukcesu, który nie ma nic wspólnego ze sprawowaniem władzy przez PiS: spadek inflacji, kurs złotego, wzrost PKB, wzrost inwestycji, spadek bezrobocia (emigracja). Inne klasyczne zachowania, jak przemówienia przy każdym niepokoju społecznym, słynne dwu minutowe orędzia do narodu: "wyborów nie będzie, winna jest opozycja". Orędzie po taśmach Beger, masówka w stoczni gdańskiej, wiec poparcia dla partii rządzącej, to wszystko są wynalazki komunizmu.

              10) Podział w strukturach kościoła katolickiego według schematu bolszewickiego, księża patrioci i księża liberałowie TW.

              11) W końcu najważniejsze, bo zbawienne dla nas wszystkich, czyli degradacja ideałów rewolucji. Rewolucja moralna kończy się wciąganiem do rządu recydywistów, budowaniem koalicji z przestępcami, dawnymi dygnitarzami PZPR oraz TW, jak choćby towarzysz Maksymiuk. Pełna degrengolada, charakterystyczna dla każdej ekstremistycznej organizacji.

              Przykładów mała garstka, a przykłady można mnożyć w nieskończoność. Sądzę jednak, że i tego starczy do stwierdzenia jaką partią jest PiS. PiS w najlepszym razie jest skrajną partią socjalistyczną. Obiektywnie rzecz ujmując, z silnymi historycznymi naleciałościami komunistycznymi. W każdym razie, PiS nie ma nic wspólnego z prawicą. W USA, czy Anglii taka partia jak PiS byłaby pozaparlamentarną lewacką opozycją. W dodatku nadzorowaną przez specsłużby, bo wszyscy wiemy, że po tej partii można się spodziewać nie tylko moralnej, ale i komunistycznej rewolucji. Propagowanie komunizmu w większości cywilizowanych krajów budzi poważny niepokój, a u nas euforię 27% chłopo - robotników powyżej 65 roku życia.
    • Gość: cudolog Re: Oddala nam się druga Irlandia!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.02.08, 17:19
      donald marzi itd. czy słyszeliscie nowy przebój kabaretu pod wyrwigroszem?
      "chcieliście irlandie mata czeski film!"

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka