Dodaj do ulubionych

Piekielna dwójka ;)))

16.08.08, 16:36
Marysia pytała jak przeżyć spacer z dwojgiem maluchów.Myślę że
niektóre z nas mogą jej co nieco podpowiedzieć.A że temat jest
rozległy, zakładam osobny wątek.
To na wstępie przyznam się: na pierwszy spacer z dwójką wyszłam
dopiero kiedy młodsza miała 4mce.Ale nie myślcie że wcześniej nie
wychodziłam wcale, albo z każdym osobno, nie.Miałam to szczęście (w
nieszczęściu), że na dwa tyg. przed szczęśliwym rozwiązaniem mój M
uległ wypadkowi i prawie pół roku był na zwolnieniu.Nie był obłożnie
chory, więc mógł mi pomagać (również na spacerach).
Ale kiedy już zaczęłam sama wychodzić z "piekielną dwójką", bardzo
szybko zamarzył mi się wózek dla bliźniaków... Nie kupiłam go chyba
tylko z jednego powodu-nie zmieściłby się do windy.
A z porad praktycznych- ja starałam się wychodzić na spacerki w
porach drzemki Niny, wtedy mogłam pobawić się chwilę z Mateuszem.
Z kilkumiesięcznym maluchem było mi chyba nawet lżej niż teraz,kiedy
jedno chce na ślizgawki, drugie pograć w piłkę, a za chwilę zmiana i
już nie ślizgawka tyko piaskownica, i nie piłka tylko rower...
A tak na marginesie, Marysiu, jak przygotowujesz Madzię na przybycie
nowego maleństwa?
Obserwuj wątek
    • annobr Re: Piekielna dwójka ;))) 16.08.08, 20:00
      Ja, jeszcze, mam to szczęście, że starszy ma 3 latka, a mała 4 miesiące. Także
      kiedy idę na spacer, to pilnuję Kuby, a mała z wózka nie ucieknie. Niestety
      zdarza się i tak, że w Kubę coś wstępuje i trzeba Go gonić, bo może zrobić sobie
      krzywdę. A jest to chłopaczysko, które nie uczy się jeszcze na swoich błędach...
    • klarysa007 Re: Piekielna dwójka ;))) 16.08.08, 20:32
      Między moimi dziećmi jest 7 lat różnicy więc problemu nie ma. Często starszak
      pomaga przy młodej, a odkąd zaczęła chodzić oboje szaleją na spacerach :)
    • marysia.piekos Re: Piekielna dwójka ;))) 17.08.08, 09:28
      Moja Madzia to taka jedyneczka jedyna. Mam sporą rodzinę z którą często się
      widzimy a żadne z mojego rodzeństwa nie jest "dzieciate". Koleżankę z dzieckiem
      mam tylko jedną i bardzo rzadko się z nią widuję. Jednym słowem, gdziekolwiek
      Madzia nie pójdzie tam zawsze jest w centrum uwagi i ogólnego zainteresowania.
      Na razie się bardzo cieszy z oczekiwań na siostrzyczkę ( a najlepiej od razu na
      trzy - jednej dla niej, po jednej dla mamy i taty). Dużo z nią rozmawiamy o
      nadchodzącym okresie, więc z tego wszystkiego zaczęła teraz ponownie przechodzić
      etap niemowlęcia. (np. Rano wchodzi pod kołdrę, zwija się koło mojego brzucha,
      trochę leży, trochę kopie a potem woła żebym ją urodziła :) W ogóle jakoś tak
      uczestniczy w przygotowaniach tzn. bawi się maluszkowymi ubrankami, czyta dzidzi
      bajki do brzucha, wchodzi do wózka i sprawdza czy wygodny. Chce koniecznie
      jechać ze mną do szpitala i pomóc mi urodzić bo "ta dziurka (pępek) to jest
      chyba za mała na wyjście". Ogólna sielanka.
      Ale na pewno przeżyje swoje kiedy już siostra będzie na świecie.
      Zakładamy że dołożymy wszelkich starań żeby jej pomóc w przeżywaniu utraty
      pierwszego, centralnego miejsca. Zobaczymy.
      Magda bardzo się rwie do wózków, jak jest dziecko tak od ok. 3 miesiąca, to chce
      je "głaskać", brać na rączki, całuje je w karczek, rozdysponowuje smoczkiem,
      chce poić z butelki. Młodsze dzieci chce bujać w wózku i wozić, ale nieodmiennie
      mówi że są brzydkie i że nasze na pewno takie nie będzie :) Jak ostatnio
      spotkałyśmy 2 tygodniowego noworodka, to popatrzyła, stwierdziła że nie chce
      głaskać a w ogóle to już sobie chodźmy. Bardzo mnie to wszystko cieszy i już nie
      mogę sie doczekać.
      Ze spacerami na pewno będzie czad na początku. Tym bardziej że zbliża się
      jesień, więc będzie teoretycznie więcej atrakcji dla Magdy, jakieś kałuże...
      błotka... :)
      O matko, ale się rozpisałam. Darujcie, od tygodnia jestem na zwolnieniu i mogę
      rozmawiać tylko z córką, mężem i ewentualnie z ludźmi dla których temat "dzieci"
      jest nieciekawy i b. odległy.
      Pozdrowienia.
      p.s czy ktoś był na pokazach w piastowie? Da się tam dojechać z dzieckiem
      autobusami czy za wielkie tłumy?
    • imoenka Re: Piekielna dwójka ;))) 21.08.08, 11:38
      A u mnie jest super choc poczatki byly trudne. Dzieciaki same
      chodza - synek mlodszy bez wozka od 10 miesiaca. Ale ja nie robie
      zakupow w marketach na spacerach bo mieszkam za miastem i jedynie co
      wiejski pobliski sklepik zaliczam. Na poczatku chodzilismy blisko, a
      teraz wyprawiamy sie wszedzie. Ale mielismy jedna poważna wpadke w
      zimie:)) zreszta z mojej winy bo wymyslilam sobie spacer z wozkiem i
      sankami. Wozek pchalam a sanki ciagnelam. To byla porazka , mialam
      ochote zostawic wszystko w lesie. Wrocilam jak upior- mokra,
      zasapana, malo ducha nie wyzionelam. Ale dzieci ok:)) To byl
      pierwszy i ostatni raz. Pierwszy rok byl ciezki - ale teraz maluchy
      bawia sie razem i w ogien by za soba poszly - prawie jak blizniaki.
      Czasem walcza, leja sie i gniewaja - ale chyba daleko im
      do "piekielnej dwojki":)))
      • i.w.o.n.k.a Re: Piekielna dwójka ;))) 21.08.08, 12:11
        Tylko tak żartowałam, mam nadzieję że rozumiecie, ale my w domu mamy
        różne dziwne określenia na nasze dzieciaczki.Syn kiedyś podłapał z
        bajki i Nina była "glistą ziemną beznogą gadziną".Może to tylko nas
        śmieszy, ale z ust trzylatka takie określenie rozbawiło nas do łez,
        i tak zostało...
        A teraz na spacerach fajnie się bawią razem,Mateusz broni i pilnuje
        siostry.Tylko do sklepów nie lubię z nimi chodzić, Nina już bez
        wózka, i ciężko jest upilnować żeby czegoś nie zbroili.
        • imoenka Re: Piekielna dwójka ;))) 21.08.08, 12:57
          jasne ze rozumiemy:)))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka