platformer
28.02.09, 10:42
Sfałszowane podpisy dla PiS-u
Jarosław Sidorowicz2009-02-27, ostatnia aktualizacja 2009-02-27
21:46
Krakowska prokuratura potwierdza, że w czasie kampanii wyborczej w
2005 roku fałszowano na Sądecczyźnie podpisy pod listami z poparciem
kandydatów PiS-u. I oskarża kolejne osoby o udział w procederze.
Fot. Krzysztof Karolczyk / AG
2005: prawybory w BochniJak dowiedziała się "Gazeta", prokuratura
postawiła wczoraj w stan oskarżenia Pawła K., który w 2005 roku był
zaangażowany w zbieranie podpisów pod listami PiS-u w Nowosądeckiem.
Śledczy zarzucają mu, że wspólnie z innymi osobami i z góry
powziętym zamiarem brał udział w podrabianiu danych osób rzekomo
popierających kandydatów Prawa i Sprawiedliwości startujących w
wyborach w 2005 roku. To już druga osoba oskarżona o takie
fałszerstwa. Wcześniej krakowska prokuratura o udział w tym
procederze oskarżyła Dominikę G., również zaangażowaną w zbieranie
podpisów pod listami nowosądeckich kandydatów PiS-u.
Podejrzane karty poparcia
Śledczy od 2007 roku tropią fałszerstwa przy poparciu kandydatów
Prawa i Sprawiedliwości na Sądecczyźnie. Policjanci pojechali wtedy
do Państwowej Komisji Wyborczej i zaczęli przeglądać karty z
podpisami zebranymi w Nowosądeckiem pod listami PiS-u. Ich
podejrzenia wzbudziły dane na kilkuset kartach z poparciem dla
startujących do Sejmu, Senatu ale też podejrzane wydały im się
również podpisy na kilkudziesięciu kartach popierających kandydaturę
Lecha Kaczyńskiego w wyborach prezydenckich. W śledztwie
przesłuchano setki osób, których podpisy widniały pod kandydaturami
PiS-u.
Trop w biurze posła Nowaka
Według prokuratury podpisy fałszowano w biurze poselskim ówczesnego
posła PiS-u Ryszarda Nowaka (obecnie prezydenta Nowego Sącza). Jak
ustalili śledczy, dane osób przepisywano z kserokopii list z
poparciem z poprzednich kampanii wyborczych, po czym podrabiano ich
podpisy. Wedle krakowskiej prokuratury w proceder zaangażowani byli
zarówno pracownicy biura poselskiego, jak i wolontariusze zbierający
podpisy. Jednym z nich był właśnie Paweł K., który zdaniem
prokuratury podrobił kilkadziesiąt podpisów na kilku listach z
poparciem dla Stanisława Koguta startującego wówczas do Senatu z
listy PiS-u. Mężczyzna nie przyznał się, odmówił zeznań. Prokuratura
ma jednak opinię sporządzoną przez biegłego grafologa,
potwierdzającą fałszerstwo.
Pierwsze dobrowolne poddanie się karze
- Nie miałem żadnego pojęcia, że coś takiego robiono. Jako
parlamentarzyści nie zajmowaliśmy się zbieraniem podpisów. Jeśli
doszło do fałszerstw, to jest to skandal i cieszę się, że zostało
wyjaśnione - powiedział "Gazecie" senator Kogut. Zapewnia, że o
fałszerstwach dowiedział się z mediów informujących o śledztwie.
Komentować sprawy nie chciał poseł Arkadiusz Mularczyk, szef
nowosądeckiego PiS-u. - Co mam panu powiedzieć?! Jest mi przykro, że
do takich rzeczy dochodziło. Jeśli ktoś to robił, to poniesie
konsekwencje, choć wierzę, że przed sądem to się nie potwierdzi -
stwierdził krótko.
Tymczasem Dominika G., pracownica biura poselskiego, sama
dobrowolnie poddała się karze, potwierdzając udział w fałszerstwie.
W śledztwie tłumaczyła, że "działała pod dużą presją i obawiała się
utraty pracy". Prokuratura zapowiada tymczasem, że śledztwo nie
kończy się na tych dwóch aktach oskarżenia.
Z prezydentem Nowego Sącza Ryszardem Nowakiem nie udało nam się
wczoraj skontaktować.
Źródło: Gazeta Wyborcza Kraków
Poleć znajomemu Wydrukuj Kup licencję Podyskutuj na forum