Gość: bolo
IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl
26.12.03, 21:01
Boże narodzenie. Piękno JEGO przyjścia. Miłość. Ale czy naprawdę? Siadajac do
Wigilii mamy suto zastawiony stół. Kochamy sie i bratamy ze sobą. Miłość
100%. Czyżby?! Jeszcze przed wczoraj kupiliśmy karpia którego zawinęliśmy w
gazetę a póżniej wieżliśmy godzinę do domu. Zwierzę cierpiało? Ryba cierpi??
No co pan?! Póżniej pan domu uderzeniem młotkiem w głowę załatwił "problem",
w talarki i na patelnię.
Jeszcze tydziń przed świętami Bożego Narodzenia wychodząc naprzeciw
zwiększonemu zapotrzebowaniu klientów rzeżnie pracowały pełna parą. Byle
szybko, bolcem w głowę, gazem, prądem, siekierą a pózniej zanim jeszcze
zwierzę straciło przytomność na hak, wyciąg, nożem po tętnicach szyjnych, w
serce, na hak. Nożem rozciąć brzuch, wypatroszyć. Byle szybko. Rzeżnicy też
chcą świętować Narodzenie Pana.
Wigilia. Opłatek. Pasterka.
Pies na łańcuchu przy budzie zlizuje resztki zamarzniętego lodu.
Bóg się rodzi......