ywonna
21.08.05, 19:27
Zadalam juz pytanie o interpretacje na forum wrozbiarstwo - bez wieksazego
odzewu. Jak bedziesz miala chwile czasu to prosze - postaraj sie cos
wywnioskowac z mego snu.
Wklejam:
Rzadko zdarza mi sie snic, a raczej rzadko pamietam to, co mi sie przysnilo.
Dzis jednak obudzilam sie z glowa pelna... snu. Prosze, pomozcie mi go
zinterpretowac. Jestem teraz w trudnej sytuacji zyciowej, poszukuje
konkretnych rozwiazan, a ten sen moze cos Wam podsunie.
Dodam, ze urywany i enigmatyczny jak dla mnie.
oto:
Snie o jakims dziwnym pomieszczeniu. Dom, jakby spalony, wewnatrz ciemno,
wrecz czarno - sciany osmolone, polki z ksiazkami tez czarne, do tego
wszystkie meble stare i zweglone. Ale ksiazki nie sa spalone - stoja twardo
na polkach. Przychodze do tego makabrycznie wygladajacego miejsca. Sa juz
moje znajome - kolezanka, ktorej dawno nie widzialam, z czasow studenckich;
dawna znajoma z bylej pracy; byla szefowa z jeszcze innej pracy i ktos
jeszcze (nie pamietam kto). W realnym zyciu nigdy sie nie poznaly, a w snie -
znamy sie razem. One juz sa w tym pomieszczeniu - domu. W srodku jak i na
zewnatrz wyglada to okropnie. Wchodze po starych drewnianych schodach,
zaczynam z nimi rozmawiac. To jest jeden pokoj - maly. One mowia, ze wlasnie
go wynajely dla nas, ze wspolnie bedziemy wynajmowac ten pokoj, az skonczymy.
Nie wiem, co mamy skonczyc, nie pytam. We snie czulam, ze wiem o co chodzi,
ale teraz juz nie pamietam.
wazny jest wyglad tego pomieszczenia i jego funkcje - tak dobrze utkwil mi w
pamieci. Po drewnianych schodach wchodzi sie bowiem od razu do tego pokoju.
Za tym pokojem sa kolejne schody w gore. tam mieszka wlascicielka i ktos
jeszcze - jakas Pani z dzieckiem. Wlascicielka wyglada strasznie. Wszystkie
kolezanki sie jej boja, ale ja sie nie boje mimo, ze powierzchownosc ma
okropna - rozwichrzone wlosy, dlugie paznokcie, wielki nos. Zdawaloby sie -
wiedzma. Przedmioty w pokoju, ktory wynajmujemy naleza do niej. Mowie do
dziewczyn, ze musimy zrobic sobie troche miejsca, zeby rozpakowac Nasze
rzeczy, ale dziewczyny nie chca o tym slyszec. Boja sie reakcji wlascicielki.
Szczegolnie przeraza je pomysl przestawienia ksiazek. Mowie im, ze to juz
Nasz pokoj i ze musimy sie jakos pomiescic, ale one wola zostawic swoje
rzeczy w walizkach. sprawa pozostaje wiec jeszcze do przedyskutowania.
Nagle zauwazam, ze w tym pokoju jest tylko jedno malutkie okienko. Cale
brudne i pokryte sadza. Robie mala dziurke. zagladam. Okazuje sie, ze okno
nie wychodzi na podworze, ale na pokoj tej drugiej Pani z dzieckiem.
Dziewczyny sie przepychaja i mowia,z e chca tez cos zobaczyc. Pozwalam im, a
sama sie zastanawiam gdzie jestem. Zadajae sobie we snie to pytanie po tym co
zobaczylam. Pytam sie tez siebie dlaczego sie nie boje. Nie znam jednak
odpowiedzi. dziewczyny placza. Mowia: dlaczego my wynajelysmy to mieszkanie?
panikuja.
A ja widze tylko to, co zobaczylam za oknem. Byla tam kobieta ubrana na
czarno, niesamowicie chuda i wysoka - dotykala glowa sufitu. Dlugie czarne
wlosy zaslanialy prawie cala jej twarz. Byla jakas uposledzona. Czegos jej
brakowalo - chyba jednej nogi, a na rekach trzymala dziecko z wielka glowa.
Chore dziecko, o jakoby zwierzecej twarzy.
Dziewczyny chlipia. Boja sie, bo ona je zauwazyla, a ja mysle sobie juz
tylko, ze biedna ta kobieta i biedne to dziecko i postanawiam byc da niej
mila.
Budze sie.