Dodaj do ulubionych

Błąkający się kot

08.10.10, 17:25
Po osiedlu Pułaskiego błąka się mały kociak. Podchodzi do ludzi, daje się głaskać. Dowiedziałam się, że prawdopdobodnie jest to kot przygarnięty ze schroniska przez jakąś dziewczynę , która teraz wypuszcza go bez opieki na osiedle. Fajnie gdyby to był domek z ogrodem na wsi, ale nie między blokami, w pobliżu dwóch ruchliwych ulic. Poza tym za kociakiem biegają jakieś rozwydrzone dzieciaki, strach pomyśleć, co zrobią jak go dopadną. Szkoda malucha. Może ktoś z Pułaskiego zna jego opiekunkę i zwróci jej uwagę?
To ten kotek:
www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/ea52515849c20719.html
Obserwuj wątek
    • Gość: Kaska Re: Błąkający się kot IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.10.10, 18:06
      Najlepiej byłoby zainteresować kierownictwo schroniska losem tego kotka... Powinni wiedzieć komu wydają zwierzęta.
      • po.prostu.ona Re: Błąkający się kot 08.10.10, 20:24
        Myślę, że musiało tu dojść do jakiegoś nieporozumienia, bo przecież nie sądzę, żeby koty po przejściach (schroniskowe) były oddawane nieodpowiedzialnym ludziom. Może ta osoba wprowadziła kierownictwo w błąd?
        Poza tym, z tego, co się orientuję, na podstawie informacji od organizacji zajmująch się ochroną zwierząt - ludzie biorący od nich psa lub kota muszą podpisywać umowy, gdzie jednym z punktów jest zobowiązanie się do nie wypuszczania zwierzęcia bez nadzoru na tereny otwarte - a trudno inaczej traktować teren osiedla.
        Nie wiem, szczerze mówiąc czy takie umowy zawiera też "Kundelek" .
        • Gość: konrad Re: Błąkający się kot IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.10.10, 20:32
          Robi się coraz zimniej i tylko patrzeć gołoledzi.
          Myślę że do momentu złapania kotka należy zamknąć ruch kołowy na ukicy Puławskiego coby nie doszło do jakigoś nieszczęścia.
          • Gość: Kaźmirz Jeśli już to... IP: *.19.165.39.osk.enformatic.pl 08.10.10, 21:05
            ... P u ł a s k i e g o.
      • Gość: wolontariusz Re: Błąkający się kot IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.10.10, 13:00
        Sprawdziłam w schronisku. Żaden kot w tym roku nie był adoptowany ze schroniska przez mieszkańca z okolic ul. Puławskiego.
        • Gość: kis Re: Błąkający się kot IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.10.10, 22:25
          Patrz wyżęj Pułaskiego, trzeba było w szkole uważać na lekcjach
    • Gość: hm Re: Błąkający się kot IP: *.aster.pl 08.10.10, 20:30
      Fajna kicia. Niemniej wasza troska jest trochę nieuzasadniona. Koty są bardzo samodzielnymi zwierzakami i potrafią sobie poradzić same. Po drugie jak taki kotek ma wpaść pod samochód to i tak wpadnie wiec pozwólcie mu decydować o sobie, bo ma do tego prawo.
      • Gość: konrad Re: Błąkający się kot IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.10.10, 20:48
        Gwałtownie hamując przed wbiegającą na śliskiej drodze pod samochód kicią wiele osób stracilo życie.
        Nie żartuje- dlatego warto nieraz pomyśleć o dobrostanie kierowców.
        • Gość: hm Re: Błąkający się kot IP: *.aster.pl 08.10.10, 21:07
          Coś w tym jest co piszesz. Ja sam rozwaliłem w ten sposób samochód.
          • rzewuski1 Re: Błąkający się kot 09.10.10, 18:43

            Gość portalu: hm napisał(a):

            > Coś w tym jest co piszesz. Ja sam rozwaliłem w ten sposób samochód.

            ja tez rozwaliłem

        • Gość: Kaska Re: Błąkający się kot IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.10.10, 22:11
          I właśnie m.in. dlatego zwierzęta domowe nie powinny biegać samopas po drogach i ulicach.
          • Gość: hm Re: Błąkający się kot IP: *.aster.pl 08.10.10, 22:30
            Nie prawda!!!! Nie wolno pozbawiać wolności zwierząt. Wolność dla wszystkich, wolność dla psów i kotów, które są brutalnie i okrutnie więzione przez swoich pozbawionych serca właścicieli.
            • jael53 Re: Błąkający się kot 08.10.10, 22:45
              @rzeszow.janka - proszę, daj znać, czy udało się skontaktować z "Kundelkiem" w sprawie tego małego stwora.
            • Gość: konrad Re: Błąkający się kot IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.10.10, 07:22
              Hm- byłbym za gdyby dotyczyło to też mojej osoby .
              Póki co czuje się wieżniem w własnym kraju zmuszanym
              do futrowania,, wspolnego wora,, z którego to finansuje się chociażby schroniska.
              A ponieważ psy i koty nie muszą mieć czipów czyli są niczyje czyli wszystkie są nasze.
              A może ja nie mam ochoty dotować nieodpowiedzialności właścicieli zwierząt.?
              I co mam wolność.
              Dlaczego rolnika zmuszono do zaewidencjonowania krowek i świnek i jest on ich prawnym włascicelem którego można rozliczyć z zapewnienia im dobrostanu a trzymanie psow i kotów to u nas od zawsze radosna twórczość.
              Po pierwsze czipować.
              Po drugie nałożyć podatek zróżnicowany -inaczej opodatkować zwierzęta trzymane za ogrodzeniem posesji inaczej w bloku inaczej zwierzęta mniejsze inaczej większe,
              Trzymanie wodołaza w bloku powinno być luksusem.

              Zabroniłbym rownież trzymania zwierząt przez klamkujących MOPSy.
              Bo jak ktoś nie potrafi sam zadbać o siebie niech chociaż nie męczy zwierząt.
              • jael53 Re: Błąkający się kot 09.10.10, 13:50
                Czy ktoś mnie pyta - winszuję sobie (albo i nie) dotowania z moich podatków diabli wiedza, jakich wierzeń? Rent dla sprawnych psychofizycznie i "nadsprytnych" społecznie? A to są znacznie wyższe i aż nadto lekką ręką tudzież (bywa) poza wszelką ewidencją uprawiane hojności. Jak już oszczędzać, to tam, gdzie warto - nie metodą: oszczędzę 50 gr, dla spokoju sumienia, że beztrosko walnę w błocko 50 PLN. I tak wyjdzie, że przecież oszczędzam.

                • sandrusia666.net Re: Błąkający się kot 09.10.10, 16:53
                  Ja osobiście wolę, by z moich podatków finansowana była pomoc zwierzętom - które nie są w żaden sposób winne swojej sytuacji, niż nierobom, cwaniaczkom i pijakom oraz nieodpowiedzialnym dzieciorobom - co z klepania dzieciaków robią sobie sposób na łatwe życie. I niech się mohery nie oburzają - bo osobiście znam takich, a i często gęsto gazety podają takie przykłady.
                  Uważam też, że w mieście kot czy pies nie ma prawa się błąkać po ulicy, zwłaszcza taki, co ma właściciela. Wypadałoby tu zawiadomić nie tylko schronisko ale i straż miejską, bo to wcale nie jest głupota - że ktoś manerwrując samochodem aby nie potrącić kota może wjechać np. na chodnik i rozjechać ludzi. Przecież był taki wypadek na jakiejś wsi, dwoje dzieci zginęło, bo gość omijając psa w nie wjechał!
                  • Gość: konrad Re: Błąkający się kot IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.10.10, 19:04
                    Oczywiście że również nie jestem skłonny dotować cwaniaczków rentowych i wszelkiej maści nałogowców lącznie z obecnymi teraz na topie smakoszami dopalaczy.
                    To nie postacie z mojej bajki bo jako zagorzały korwinista a nie mocher uważam że to tylko mamy za darmo co zrobimy sami.
                    I to my sami mamy odpowiadać za powierzone nam zwierzęta.
                    Tylko bez zaczipowania czyli przypisania konkretnego zwierzaka konkretnej osobie wszystko póki co opiera się na pobożnych życzeniach.
                    Bo co może zrobić strażnik miejski ktoremu mój pies nas...na buta.
                    Jak zechce ukarać mnie mandatem moge się go wyprzeć twierdząc że ta znajda chwilowo pląta się u moich nóg.
                    Proszę sobie go zabrać -w schronisku na pewno się ucieszą.
                    A ja na bazarze za friko dostane innego psiaka może mniej usterkowego znaczy się mnej srającego.
                    Może pisze dosadnie ale fakty są takie że polskie schroniska pełne są niechcianych zwierząt i kosztuje to nas ogromne pieniązki .
                    Rozbudowa ich to droga donikąd - to przysłowiowe łapanie króliczka. Tylko EWIDENCJA i EDUKACJA.

            • smurrfff Re: Błąkający się kot 10.10.10, 13:51
              Gość portalu: hm napisał(a):

              > Nie prawda!!!! Nie wolno pozbawiać wolności zwierząt. Wolność dla wszystkich, w
              > olność dla psów i kotów, które są brutalnie i okrutnie więzione przez swoich po
              > zbawionych serca właścicieli.

              Czy aby nie za szybko zużywasz swój zapasik dopalaczy? Zwolnij, bo smart-shopy pozamykane!
              A może już jesteś na głodzie i stąd te brednie?
    • Gość: mars Re: Błąkający się kot IP: 89.230.84.* 09.10.10, 20:47
      Może wróćmy do tego błąkającego się kotka. Ja ponawiam prośbę jael53 o jakieś informacje czy Schronisko zbadało tą sprawę. Jeśli to ich były podopieczny to tym bardziej POWINNO IM ZALEŻEĆ na jego losie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      • jael53 Re: Błąkający się kot 09.10.10, 23:27
        @mars - dzięki za wsparcie. Dodam, że nieco interesownie o tym kontakcie ze schroniskiem wspomniałam. Otóż trafił do mnie zwierz po przejściach, schroniskowy. Ale trafił pośrednio, tzn. od wcześniejszych opiekunów. Porządnie, z książeczką zdrowia. I przy pewnej wizycie lekarskiej zrobił się problem: prawie że dochodzenie, jakim prawem zwierz zmienił opiekuna bez informowania schroniska.
        Biurokrację udało się zażegnać - niemniej warto "Kundelka" powiadamiać, zwłaszcza gdy coś wyraźnie jest nie tak.

        Broń boże, ta krótka historia nie ma być zniechęcaniem do "powtórnego przysposabiania".
        • Gość: js Re: Błąkający się kot IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.10.10, 09:27
          A to jak byś nie daj Boże znalazł jakiegoś bezdomnego psa i próbował go oddać do schroniska - to dopiero zobaczysz jakie Ci urządzą dochodzenie z krzyżowym ogniem pytań i założeniem, że to na pewno Twój pies.
          • Gość: hmmmmm Re: Błąkający się kot IP: 84.38.160.* 10.10.10, 13:48
            Jeśli chodzi o koty, jest tak samo, albo i gorzej. Spróbuj zadzwonić z informacją, że widzisz chorego/rannego kota...
            Swoją drogą, może wiecie komu w Rzeszowie należy zgłaszać takie przypadki, jeżeli miejskie schronisko je bagatelizuje?
            • jael53 Re: Błąkający się kot 10.10.10, 14:02
              Niestety, nie wiem. Takiej instytucja jeszcze w Rzeszowie nie odkryłam (choć 1 1988 r., ledwie zjawiłam się w Poznaniu, odkrycie analogiczne zajęło mi niespełna miesiąc... mimo że to były inne czasy i nieco większe miasto).
              W razie konieczności - trudno - po prostu zmagam się z biurokracją.
              No i dobrze jest mieć jakoś zakolegowanego weta.
              • Gość: konrad Re: Błąkający się kot IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.10.10, 15:03
                Można także ze swoim zwierzyńcem przenieść się na Białoruś.
                Tam istnieją jeszcze pogotowia weterynaryjne.
                • jael53 Re: Błąkający się kot 10.10.10, 15:19
                  Powiedzmy, że to głos z gatunku "sympatyczna sugestia". Warta jednak przemyślenia - przecież standardowo w Polsce stawia się przykład Białorusi jako kraju "niższego cywilizacyjnie"... a tu proszę, rozwiązanie nieodległe od holenderskiego czy duńskiego.
                  • smurrfff Re: Błąkający się kot 10.10.10, 18:39
                    W Wielkiej Brytanii, na ten przykład, właściciel psa może zgłosić do RSPCA, że zrzeka się praw do niego i wtedy zwierzak trafia do schroniska (lub wolontariusza, to zależy) i nikt nie robi z tego afery. Może dlatego tam w lasach nie napotyka się psich szkieletów przykutych do drzew łańcuchami...
                    Czy taka osoba, odmawiająca przyjęcia psa ma elementarną wyobraźnię, by przewidzieć, co z biednym psiakiem może się stać, czy też ma to w dupie, bo równie dobrze mogłaby przyjmowac węgiel do składu, bez różnicy?
                    • jael53 Re: Błąkający się kot 10.10.10, 18:50
                      To racja. Obawiam się, że nieraz jedyną motywacją do pracy w takim miejscu, jak schronisko dla zwierzów (ale też i w ośrodkach kryzysowych dla ludzi) są pensje, nieco wyższe niż te w składzie węgla. I to, że praca - fizycznie - jest bez porównania lżejsza.
                      • Gość: konrad Re: Błąkający się kot IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.10.10, 20:15
                        Od ponad tygodnia leży przy ulicy warszawskiej padłe zwierzątko kuna czy łaska.Nikogo to nie interesuje bo jeszcze za bardzo nie cuchnie.
                        To że po mieście wałęsają sie psy też nie ma większego znaczenia.Miasto chce mieć spokój medialny a to zapewnia sojusz GW z schroniskiem.
                        • Gość: ???? Re: IP: 84.38.160.* 11.10.10, 12:44
                          A tak wracając do tematu wątku - coś wiadomo w sprawie kociaka?
                          • rzeszow.janka Dowiedziałam sie dziwnych rzeczy... 11.10.10, 23:07
                            Przede wszystkim nie udało mi się skontaktować ze schroniskiem - nie dodzwoniłam się :-(
                            Zadałam sobie trochę trudu i przez znajomych znajomych dowiedziałam się, że ta dziewczyna nie jest zameldowana na Pułaskiego, tylko tam pomieszkuje u swojego chłopaka i u niego trzyma kota.
                            Kociak nazywa się tak dziwnie - Szakal czy Szagal... jest milutki, młodziutki z czarną plamką przy różowym nosku. Oprócz niego ona ma jeszcze dwa koty - wszystkie przychodzą do sąsiada z ogródka obok, bo gdy ta dziewczyna z chłopakiem wychodzą do pracy, to koty na cały dzień lądują na podwórku... Wszystkie, nie tylko ten jeden.
                            Mało tego - podobno jeden z kotów tej dziewczyny parę miesięcy temu powiesił się w uchylnym oknie, bo próbował przez nie wejść do mieszkania, w czasie gdy byli oni w pracy.
                            Tak twierdzą sąsiedzi, to mi przekazali znajomi.
                            Nie wiem, co o tym sądzić. Czy to możliwe, żeby schronisko nie sprawdzało w jakie warunki i komu oddaje kota. tak kto bądź może przyjść, nagadać głupot, wziąć kota a potem wywalać go na podwórko? Jeszcze rozumiem jakby kot pojechał na drugi koniec Polski, ale w tym samym mieście?
                            Bardzo dziwna sprawa...
                            • Gość: konrad Re: Dowiedziałam sie dziwnych rzeczy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.10, 07:21
                              Jak mantre będę powtarzać czipowanie i edukacja.
                              Jeżeli dzisiaj przyjęcie i wydanie psa czy kota obwarowane jest żmudną i uciążliwą procedurą to nie dziwota że rotacja w schronisku jest prawie zerowa. Bardziej zasługuje to na nazwe zoo czy zwierzyńca z ciepłymi posadkami dla personelu niż obiektu spełniającego z braku ewidencji zwierząt ważną role w mieście..
                              Powtórze też że idzie zima i dla dobrostanu kierowców warto chociaż pare wałęsających się zwierząt wyłapać i umieścić w schronisku.
                              • Gość: ,,, Re: Dowiedziałam sie dziwnych rzeczy... IP: 84.38.160.* 12.10.10, 13:48
                                "Rotacja w schronisku jest prawie zerowa" - albo zwierzęta oddawne są komu bądź, co sprawia, że po jakimś czasie znowu wylatują na ulicę... To rzeczywiście DZIWNE...
                                • Gość: NM Re: ale macie problem IP: *.devs.futuro.pl 12.10.10, 14:24
                                  ale macie problem. Pałą kota i po problemie.
                                  • po.prostu.ona Re: Dowiedziałam się 12.10.10, 15:25
                                    No cóż, mam na Pułaskiego znajomą z kręgu osób "dobrze poinformowanych". Niestety, potwierdza ona większość faktów, podanych przez rzeszow.jankę. Są jeszcze inne aspekty tej sprawy - ale nie bardzo nadają się do upubliczniania na forum.
                                    W każdym razie - osoba biorąc kota ze schroniska najprawdopodobniej podała fałszywy lub nieaktualny adres. Co miała do ukrycia?
                                    - Kot jest ponoć karmiony przez sąsiada, starszego pana, który pozwala mu też przebywać w swym domu, gdy jego "właściciele" wyrzucają go na podwórko. Wiem gdzie mieszka, wybieram się do niego, sprawdzić na miejscu, żeby nie polegać na relacjach osób trzecich.
                                    - Kot ten już raz jej przepadł, było to jakieś 2 miesiące temu, na klatkach schodowych i w lecznicy wisiały ogłoszenia, znalazł się i dalej jest narażany.
                                    - Kota prześladuje trójka zdemoralizowanych dzieciaków - ściga go, próbuje osaczyć i złapać, wbiega za nim do ogródka (ogrodzonego), będącego prywatną własnością tego pana. Pani, z którą rozmawiałam zwróciła im wczoraj uwagę i została wulgarnie zwyzywana.
                                    Jeżeli dzieci mające po ok. 10 - 12 lat potrafią obrzucić starszą kobietę stekiem ordynarnych wyzwisk, to moim zdaniem są zdolne wyrządzić krzywdę kotu!
                                    Sprawa jest naprawdę przykra. Już raz skrzywdzony przez los kociak, zamiast do troskliwych opiekunów, trafił do ludzi bezmyślnych i nieodpowiedzialnych.
                                    • jael53 Re: Dowiedziałam się 13.10.10, 10:38
                                      Udało mi się dopiero wczoraj dodzwonić do schroniska. Mieli tam podesłać kogoś z TOZ-u. Dzisiaj wysyłam mail - bo telefon albo zajęty, albo nikt nie odbiera.

                                      A co do tego, że "kot nie pies": racja. Znam psy, które buszują, gdzie popadnie. I znam kota, tego schroniskowego, którego tu wspomniałam. Przezywamy go "pieseczkiem", choć jego schroniskowe imię - Fidel (Wierny) - też dobrze oddaje charakter. On zwyczajnie pilnuje domu, po gospodarsku łazi po ogrodzie, odprowadza do furtki - ale poza obejście wychodzić nie chce.

                                      • sandrusia666.net Re: Dowiedziałam się 13.10.10, 13:59
                                        jael53 napisała:
                                        Mieli tam podesłać kogoś
                                        > z TOZ-u.

                                        Hej, to w Rzeszowie działa też TOZ? A tego nie wiedziałam??? Z ich namiarów wynika, że nie prowadzą oddziału w Rzeszowie, to chyba jakaś świeża sprawa?
                                        Wiem, że miała być Straż dla Zwierząt, ale coś nie wyszło.
                • Gość: paragon Re: Błąkający się kot IP: 91.150.162.* 13.10.10, 20:30
                  O przepraszam - nie zgadzam się na przenosiny Zwierzyńca gdziekolwiek!
                  www.zwierzyniec.info.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=101:zwierzyniec&catid=43:zdjcia&Itemid=96
                  A już na pewno nie na Białoruś.
                  I tym bardziej tego Zwierzyńca www.browar.biz/forum/showthread.php?t=26623&page=4
    • Gość: Z Re: Błąkający się kot IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.10, 20:51
      Kot to nie pies.
      Wyjdzie poza ogród zawsze, bo bez problemu sforsuje każde ogrodzenie.
      Mój też łazi po całym osiedlu.
      Nic na to nie poradzę, chociaż bardzo się martwię o niego.
      Na wszelki wypadek ma obrożę z numerem telefonu właściciela.
      • po.prostu.ona Re: Błąkający się kot 13.10.10, 12:11
        Ale chyba nie wywalasz kota z domu jak idziesz do pracy? I zareagował/a byś, gdyby jakaś bezczelna smarkateria uganiała się za nim w niewiadomych zamiarach?
        Ja jestem zdania, że kot może być wypuszczany luzem jedynie na wsi, i to w bezpiecznym otoczeniu.
        Z moich kotów - kocica nie jest zainteresowana nawet wychodzeniem na balkon (osiatkowany), kocur towarzyszy mi, gdy idę wyrzucić śmieci - ale trzyma się przy nodze jak pies i wraca ze mną. Jest jeszcze staruszek, przygarnięty w ciężkiej chorobie z ulicy - on całe życie spędził na osiedlu, ale mimo to - po wyleczeniu preferuje domowe życie.
        Miałam natomiast przez półtora roku koteczkę, którą ostatecznie oddałam na wieś zaprzyjaźnionej rodzinie - właśnie dlatego, że mieszkanie było dla niej za ciasne, jako jedyny kot wspinała się na siatkę balkonową, a ponieważ była bardzo sprytna - bałam się że znajdzie sposób na jej pokonanie i wypadnie mi z balkonu.
        Dostała do dyspozycji duży piętrowy dom ze strychem i piwnicami, gdzie grasuje bez przeszkód oraz spory ogród - nie wychodzi poza ten teren. Jest też pilnowane, by w nocy nie zostawała na podwórku.
        W życiu nie wypuszczałabym jej na osiedle, zwłaszcza takie jak Pułaskiego.
        • Gość: konrad, Re: Błąkający się kot IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.10, 20:34
          Sandrusia666 zapodała pytanie czy w Rzeszowie istnieje TOZ?
          U nas w ramach oszczędne państwo mamy w jednej osobie prezesa RSOZw i szefa schroniska.
          Ponieważ status pierwszej organizacji nakłada kontrolować tą drugą to następuje samokontrola.
          Dobrze prawie czy może o czymś nie wiem?
          • jael53 Re: Błąkający się kot 13.10.10, 20:40
            @konrad - tak właśnie jest. Pani Halina D. jest jedna w (na razie) dwu osobach.
            Rzadki to zresztą przypadek, aby o Kimś Ważnym w TOZ-ie wetowie nie wyrażali się z entuzjazmem. Inna rzecz, że gdyby w Rzeszowie w schronisku (lub okolicy) był ktoś z wiedza, sercem i klasą doktora Piotra Dąbrowskiego z Poznania, to - jakem ateusz - uroczyście w farze wielką świecę wotywną zapaliłabym.
        • Gość: Z Re: Błąkający się kot IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.10, 23:08
          po.prostu.ona napisała:
          > Ja jestem zdania, że kot może być wypuszczany luzem jedynie na wsi, i to w bezp
          > iecznym otoczeniu.

          Ja jestem zdania, że zwierząt nie należy hodować, gdy mieszka się w bloku.
          Niekoniecznie trzeba mieszkać na wsi, ale w domu jednorodzinnym ze sporym ogrodem (nie w szeregówce z pseudoogródkiem).
          Kot uwielbia przesiadywać na drzewach i polowac na ptaki.
          Trzymanie go w domu, to gwałt na jego instynkcie myśliwego.
          • Gość: Kaska Re: Błąkający się kot IP: 83.13.178.* 14.10.10, 11:16
            Moją kotkę znalazłam umierającą w piwnicy... 2 tygodnie trwała walka o jej życie, udało się, mieszka ze mną w bloku (bo ja jej nie hoduje, jest członkiem rodziny), na spacery ma osiatkowany balkon, przez kilka lat bała się nos za drzwi wejściowe wystawić, nie widać żeby była nieszczęśliwa, poluje na piłeczki, piórka.
          • po.prostu.ona Re: Błąkający się kot 14.10.10, 13:25
            Odpowiadasz na:
            Gość portalu: Z napisał(a):

            > Ja jestem zdania, że zwierząt nie należy hodować, gdy mieszka się w bloku.
            > Niekoniecznie trzeba mieszkać na wsi, ale w domu jednorodzinnym ze sporym ogrod
            > em (nie w szeregówce z pseudoogródkiem).

            Jeśli chodzi o hodowlę, mogę się zgodzić. Ale opiekowania się zwierzęciem w warunkach domowych nijak nie można nazwać hodowlą.

            > Kot uwielbia przesiadywać na drzewach i polowac na ptaki.

            Z pewnością, tyle że kot domowy, jako gatunek biologiczny, nie jest zwierzęciem dzikim występującym naturalnie w przyrodzie. Z tej przyczyny, nie mając swojej niszy ekologicznej, czyni potworne spustoszenia w ekosystemie. Szczególnie w naszych czasach gdy większość ptaków ma obecnie status zwierząt chronionych, z uwagi na zagrożenie wyginięciem.
            Odpowiedzialność nakazywałaby o tym pamiętać.

            > Trzymanie go w domu, to gwałt na jego instynkcie myśliwego.

            Kotu - w większości przypadków jest dokładnie obojętne, czy poluje na ptaka, czy łapie rzucaną mu w powietrze piłeczkę, czy ściga żywego gryzonia czy też biegnie za szmacianą myszką na sznurku. Obowiązkiem opiekuna jest nie tylko żywienie go i leczenie, ale też zapewnianie mu ruchu, zabawy - moje koty mają drapaki, po których mogą się wspinać, szeleszczące tunele i masę zabawek. Na zabawy z nimi poświęcam sporo czasu. Z ich kondycji - pomimo sterylizacji są szczupłe i zwinne - wnioskuję, iż ich instynkt łowiecki i potrzeba ruchu są w pełni zaspokojone.
            Jedyny kot, który wymagał czegoś więcej - został przeze mnie wyekspediowany na wieś, właśnie po to by go nie męczyć i nie narażać.
            • Gość: ? Re: Błąkający się kot IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.10.10, 12:49
              No to sobie podyskutowaliśmy... ale co z tym kotem ?
              • po.prostu.ona Re: Błąkający się kot 15.10.10, 19:23
                Byłam u tego pana, ale bardzo był ostrożny w wypowiedziach. No nie dziwię się, w końcu ma tych ludzi po sąsiedzku, to starszy człowiek nie chce kłopotów. Osobiście kotów nie widziałam, ale byłam dosyć wcześnie rano, nie wiem, o której tamci ludzie wychodzą do pracy.
                Pan przyznał, że koty do niego przychodzą: jeden młody łaciaty z plamką na pyszczku, jeden czarno-biały i buras. Jak otwiera drzwi do ogródka, to koty wchodzą mu do domu, są bardzo miłe, chętnie jedzą, jemu to nie przeszkadza, trochę się martwi co będzie w zimie - pytał czy mu nie nabrudzą w domu jakby tak je na noc zostawił. Doradziłam mu zakup kuwety i żwirku, powiedziałam gdzie kupi najtańszy.
                O sąsiadach nie chciał nic mówić.
                Nie wiem, czy była jakaś reakcja ze strony RSOZ, pan nikogo nie widział, nikt oprócz mnie u niego nie był pytać o koty.
                Aha - stwierdził, że rzeczywiście ma problem z dzieciakami, przeskakują mu przez płot do ogródka za kotami. Powiedziałam mu, żeby jak mu wpadną do ogródka następnym raziem, zgłosił to straży miejskiej lub policji - ale nie wiem czy tak postąpi - bo patrz wyżej...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka